Kaczyński dostał w kuper!

Zwykle śpię do 10 sobie, ale dziś obudziłam się o 7 rano i już mnie nosiło, bo przecież trzeba iść do Lokalu Wyborczego.

Zrobiłam sobie kawę poranną, ale jej nie dopiłam, bo chciałam jak najszybciej wyszykować  się do wyjścia.

Naszykowałam sobie dowód, swój długopis i okulary.

Mąż smacznie spał, a więc postanowiłam iść sama z aparatem fotograficznym, bo pogodę na zachodzie mieliśmy dzisiaj piękną i chciałam przy okazji zrobić kilka zdjęć jesiennych.

Do wyborów solidnie się przygotowałam tak, aby nie być niekompetentną i aby się czuć pewnie.

Dużo z Mężem dyskutowaliśmy i On głosował na Lewicę, a ja racji sentymentu na Koalicję Obywatelską!

W Koalicji Obywatelskiej spodobało mi się to, że wiele kobiet będzie ją reprezentowało.

W drodze do Lokalu Wyborczego robiłam zdjęcia i miły pan mnie pochwalił, gdyż też zauważył cudowną jesień.

W Lokalu Wyborczym byłam lekko zdenerwowana, bo należę do osób bardzo nieśmiałych, ale dałam radę.

Ucieszyłam się, bo w lokalu już było dużo ludzi i trzeba było czekać na miejsce swobodne do skreślenia swoich faworytów.

Dzisiejszy dzień strasznie mi się dłużył, gdyż trzeba było poczekać na godzinę 21, do pokazania w słupach jak Polacy i Polonia głosowała.

Nerwy na postronkach, aby w końcu dowiedzieć się prawdy i wiecie co?

Jestem zadowolona, choć nie wiem, czy Polonia nam pomogła, czy też zaszkodziła, bo wciąż na pierwszym miejscu jest PiS!

W pierwszej chwili zaniemówiłam, kiedy wyskoczyły słupki,  a potem otrzeźwiałam, bo Lewica weszła do Sejmu!

Dla PiS-u już nic nie będzie takie samo, bo ich plany pokrzyżowali Polacy, którzy politycznie się budzą!

My z Mężem świętowaliśmy cały dzień, wywieszając flagę!

W Sejmie już nie będzie samowolki, gdyż oni sami rządzili, a teraz mają mocnych przeciwników, a więc sobie nie zmienią Konstytucji!

Dość Kaczyńskiego!

Idzie młodość!

Mam nadzieję, że jutro ponownie pośpię sobie spokojnie, bo jestem spokojna o Polskę!

Dobranoc!

Obraz może zawierać: na zewnątrz

Obraz może zawierać: roślina i na zewnątrz

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, trawa, roślina, niebo, dom, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, trawa, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, trawa, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, trawa, roślina, niebo, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, kwiat, niebo, trawa, na zewnątrz i przyroda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, niebo, trawa, na zewnątrz, przyroda i woda

Obraz może zawierać: drzewo, niebo, most, roślina, buty, na zewnątrz i przyroda

 

Reklamy

Roszczeniowe społeczeństwo!

Między ciszą, a ciszą – drzewa się kołyszą, a blogerzy sobie piszą!

Mam pytanie do ludzi urządzających sobie życie w PRL-u i do tych pracujących w tamtych, ciężkich czasach.

Czy mieliście wsparcie finansowe ze strony tamtejszego rządu?

Ja pamiętam, że to było tak:

W 1975 roku zaczęłam pracę zawodową, a potem ślub i dzieci.

Bywało naprawdę ciężko choć Mąż także pracował, ale dla młodego małżeństwa na dorobku, kiedy rodzice też słabo stali finansowo, to trzeba było kombinować jak koń pod górę.

Jeśli już byliśmy przyciśnięci do muru, to pisaliśmy prośbę o udzielenie nam pożyczki zakładowej, którą trzeba było spłacić i także szliśmy do banku po wsparcie finansowe i to też trzeba było spłacić z odsetkami!

Nie było żadnych bonusów dla rodziny i trzeba było żyć z tych pieniędzy jakie zapracowaliśmy!

Dodatkowo wielu z nas miało działki ogrodnicze, gdzie na własne potrzeby sialiśmy i zbieraliśmy plony, by przeżyć.

Biegałam codziennie po mleko od krowy i robiłam sama ser twarogowy, a także stałam przy stolnicy i kroiłam domowy makaron, a zbiory z działki pakowałam do słoików i zamrażarki.

Gospodarzyło się, aby było taniej, a nie wszystko wówczas w sklepach było!

Wprowadzono w Polsce Stan Wojenny i staliśmy w kolejkach za chlebem, masłem, butami, a do tego dostaliśmy kartki na żywność!

Robiłam na drutach szaliki i czapki dla dzieci oraz swetry.

Pomagała mi Teściowa, która miała pojęcie o szyciu, a także dziergała, bo w sklepach nie było nic! Ocet był!

To były trudne czasy, ale byliśmy ambitni i nagle doczekaliśmy się takich czasów, kiedy ludzie stali się roszczeniowi, bo ten rząd im daje kasę bez ograniczeń i oni  do roboty za cholerę nie pójdą!

Zdemoralizowali społeczeństwo i czytamy takie kwiatki, kiedy ludzie już się przyzwyczaili, że kasa im się należy!

Wiele razy na blogach dyskutowaliśmy, że ten sposób wsparcia rodzin powoduje patologię i tak się stało, bo czytamy:

„Nie rozumiem was. Po co mam z mężem pracować jeśli Państwo daje nam pieniądze. Mamy po 500+ na 4 dzieci. Miasto nam płaci za mieszkanie. Z caritas mamy jedzenie. Ja nie pracuje i mąż też więc mamy socjal na siebie a mąż ma jeszcze rentę bo ma problemy z alkoholem. Z mopsu też nam dają. Więc po co mi piszecie ze mam iść do pracy. Mamy prawie 7 tyś zł dla siebie bo ubrania też nam dają z Alberta. Jedynie co to za wakacje sami płacimy sobie bo dzieci z mopsu mają kolonie”.

Pracownicy socjali i ich dylematy.

Ja wiem, że tekst jest długi, ale może przeczytacie odrobinę, by mieć pojęcie o tym, co w Polsce się dzieje:

ANETA WAWRZYŃCZAK , 10 października 2019
Te pieniądze nam się po prostu należą.
Pracownicy socjalni nie mają wątpliwości – ludzie są nauczeni, że dostają pieniądze za to, że po prostu są. To jest najgorsze, co od nich słyszymy: „Bo mi się należy”.

– Wie pani, dlaczego wymyślono zawód asystenta rodziny? Żeby ktoś miał gorzej od pracowników socjalnych? – Paweł opowiada branżowy dowcip.

– Dobre! Jutro opowiem koleżankom – śmieje się Patrycja, gdy powtarzam jej ten gorzki żart. Ona, tak jak Paweł, również jest asystentką rodziny. Pracuje w średniej wielkości mieście na Opolszczyźnie. Dziewczyna szybko poważnieje: – Niestety, muszę się z tym zgodzić.

Asystentką rodziny jest od dwóch lat. Skończyła pedagogikę resocjalizacyjną, chciała pracować w zawodzie, ale w okolicy o to trudno. W Ośrodku Pomocy Społecznej akurat pojawiło się ogłoszenie o wakacie, stwierdziła: czemu nie.

– Myślałam, że ta praca będzie polegała na wspieraniu rodzin, uczeniu niezaradnych życiowo ludzi, jak coś ugotować, zaplanować budżet, opiekować się dziećmi, załatwić sprawy urzędowe…

– Współczesna praca u podstaw?

– Dokładnie. Trochę jak dobra ciocia, która uczy i pomaga. A okazało się, że muszę być bardziej jak policjant, który wszystko kontroluje.

Klient

Asystenta rodziny wprowadziła ustawa o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej z 2011 roku. Przydzielani na wniosek pracownika socjalnego albo decyzją sądu rodzinnego, na co dzień pracują bezpośrednio z rodzinami w kryzysie i problemami opiekuńczo-wychowawczymi. Pomagają znaleźć pracę, planować wydatki, uczą funkcjonowania z ogólnie przyjętymi normami.

Mają odciążyć pracowników socjalnych, którzy „pomagają osobom i rodzinom przezwyciężyć trudne sytuacje życiowe”, „wspierają klientów pomocy społecznej w procesie usamodzielnienia i integracji społecznej”, jak pisze o nich Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. To przez ich ręce przechodzi też pomoc rzeczowa i transfery socjalne: zasiłki, 500+, świadczenia dla klientów (wcześniej zwanych podopiecznymi, określenie to jednak odchodzi do lamusa jako stygmatyzujące).

Adam w Ośrodku Pomocy Społecznej w gminie wiejskiej na południu Polski zatrudnił się prawie 10 la temu.

– Idealistycznie miałem wizję, że będę potrzebny ludziom, że będą się cieszyć z moich wizyt, razem będziemy szukać rozwiązań problemów. Wyobrażałem sobie, że wyposażony w wiedzę ze studiów dam im wędkę, a nie rybę, że będę ich mentorem – opisuje Adam.

Jego wizja rozbiła się o kant rzeczywistości.

– Wszystko, czego uczyłem się na studiach, okazało się niepotrzebne, przestarzałe, archaiczne, odrealnione – wyjaśnia.

Od prawie 10 lat widzi to na co dzień: teoria nijak ma się do praktyki.

– Pracę z klientem i kontrakty socjalne można wywalić na śmietnik. Ludzie chcą pieniędzy i wolności. Najlepiej, aby im tylko dawać i o nic nie pytać. A wymagania socjalne, plan pracy, działania można zastosować u jednej na 10 rodzin. Czuję się jak bankomat, który ma dać kasę i wyjść – podkreśla Adam.

Paweł ma za sobą pracę w domu pomocy społecznej, był też pracownikiem socjalnym w OPS. Wspomnienia?

– Okropne. Kiedyś powiedziałem szefowej, że jeśli jeszcze raz zobaczę luksusowy sprzęt u klienta, to zacznę krzyczeć. Byłem u rodzin, które na bezczela chodziły po zasiłek, a w domach miały kuchnie za kilkadziesiąt tysięcy złotych. Byłem też w rodzinach naprawdę biednych, w których dochód nie pozwalał na udzielenie pomocy, bo był niewiele wyższy od kryterium i serce pękało.

Z pracownika socjalnego Paweł przebranżowił się na asystenta rodziny.

– Przez pierwsze pół roku myślałem, że oszaleję. Ciągle ci sami klienci, kłopoty, żadnych zmian, płaca tragiczna. Ale teraz jest już lepiej, tylko kasa dalej zła, ale lubię tę pracę – mówi.

– Mam 6 lat doświadczenia w pracy w terenie i czasami tracę nadzieję w ludzi – przedstawia się Weronika z Zagłębia.

Gdy trafiła do OPS, najpierw przeraziła ją papierologia i natłok informacji. Do tego doszło przejęcie sprawami klientów. Szczególnie zapadł jej w pamięć mężczyzna na wózku inwalidzkim, mieszkał kątem u znajomych, utrzymywał się z zasiłku. Weronika prywatnie przekazała mu torbę ubrań od ojca.

– Był bardzo wdzięczny. Kilka lat później spotkaliśmy się przypadkiem pod sklepem, pamiętał o tych ciuchach i jeszcze raz dziękował – opowiada. – W takich chwilach czuję, że robię coś ważnego. Niestety, są rzadkie.

Wpis przemycony z grupy na Facebooku (nazwy nie podano). Administratorka Kinga stwierdza (pisownia oryginalna):

„Nie rozumiem was. Po co mam z mężem pracować jeśli Państwo daje nam pieniądze. Mamy po 500+ na 4 dzieci. Miasto nam płaci za mieszkanie. Z caritas mamy jedzenie. Ja nie pracuje i mąż też więc mamy socjal na siebie a mąż ma jeszcze rentę bo ma problemy z alkoholem. Z mopsu też nam dają. Więc po co mi piszecie ze mam iść do pracy. Mamy prawie 7 tyś zł dla siebie bo ubrania też nam dają z Alberta. Jedynie co to za wakacje sami płacimy sobie bo dzieci z mopsu mają kolonie”.

– Znam ten post – mówi Patrycja. Z doświadczenia wie też, że nie jest to przypadek odosobniony. – Czasem klienci pytają mnie, czy mi się chce, a przede wszystkim opłaca chodzić do pracy. Bo oni siedzą w domu, mają 500+, dodatek rodzinny, dorobią sobie na czarno. I po co mają coś zmieniać, skoro im się należy? – opowiada.

To właśnie oni mają najwięcej pretensji, nieraz też straszą, że pójdą do „mediów albo prezydenta”.

– Staram się im uzmysłowić, że to tak nie działa, ale sytuacja jest patowa, bo ludzie są coraz bardziej roszczeniowi. A obrywa się nam – mówi Patrycja.

Dodaje, że niektóre rodziny rzeczywiście są niezaradne.

– Ale wydaje im się, że wszystko robią dobrze, nie chcą pomocy, ciężko się przebić przez mur, który stawiają wokół siebie. Są ludzie, którzy naprawdę potrzebują pomocy, sami przychodzą o nią poprosić i naprawdę ją doceniają. I są tacy, którzy kombinują, jak się tylko da – wyjaśnia.

Wpis administratorki Kingi pokazuję Weronice.

– Kiedyś słyszałam, że rodziny żyjące z pieniędzy z ośrodka, żyją w ten sposób od pokoleń. Nie wierzyłam. Teraz podpisuję się pod tym. Starsze koleżanki niejednokrotnie prowadziły mamy swoich klientów, teraz prowadzą ich dzieci. Przychodzą matki z córkami w ciąży. I mówią: „proszę jej pomóc, bo nie ma za co kupić wyprawki”. Pokoleniowe korzystanie z pomocy staje się patologiczne.

Swój sposób na podobne sytuacja opisuje Magda z OPS w miasteczku z zachodniej Polski.

– Jak klientka przychodzi z dzieckiem, to proszę, żeby wróciła sama. Żeby dziecko nie widziało, że nie zarabia się pieniędzy w pracy, tylko przychodzi do pani w ośrodku – wyjaśnia.

To Magda mówi najwięcej o pozytywach pracy asystenta rodziny.

– Chwile, kiedy klient wychodzi z alkoholizmu, idzie do pracy, zmienia tryb życia, rekompensują cały trud drogi, którą trzeba było razem z nim przejść – zapewnia. I podaje przykład klientki, którą poznała tylko po głosie. – Rzuciła mi się na szyję z radością, w pierwszym momencie nie wiedziałam, kto to jest. Zadbała o wygląd zewnętrzny, poszła do pracy, wyszła na prostą. A sytuacja była naprawdę bardzo trudna.

Agata z małego miasta w centralnej Polsce skończyła resocjalizację i terapię pedagogiczną, jest asystentką rodziny. – Myślałam, że to wdzięczna praca, żeby ludzie z problemami mogli się wygadać i poradzić. Okazało się, że jesteśmy na pierwszym froncie. To są przypadki najcięższe, patologia w patologii. I działaj cuda, człowieku – mówi.

Te przeważnie nie wychodzą.

Agata: – Czasem jest to walka z wiatrakami. Trzeba ciężko pracować, żeby ludzie zobaczyli, że mogą zrobić coś ze swoim życiem, a nie zawsze się to udaje. Ja ich nie winię, bo nieraz wychodzą z tak strasznych domów, że wcale się nie dziwię, że nie potrafią normalnie funkcjonować.

– Powiedziała pani: czasem.

– Bo większość jest naprawdę bardzo wdzięczna. Najbardziej mnie cieszy, jak rodzina wychodzi na prostą. Na przykład: matka alkoholiczka, niemoralnie się prowadząca, przestaje pić, zaczyna interesować się dziećmi, kupować im przybory szkolne. I to jest sukces.

Angelika pracuje w OPS w małej gminie wiejskiej, prowadzi stronę dla pracowników socjalnych i asystentów rodziny na Facebooku (8 tys. obserwujących). Jest przekonana, że sukcesy są rzadkie, a praca syzyfowa.

– Frustruje mnie alkoholik, który zaczął żyć jak każdy człowiek szanujący się, był umyty, miał czyste ubranie, jadł i mieszkał w przyzwoitych warunkach. Teraz powrócił do nałogu, co chwilę widuję go poobijanego, z ranami od bójek. To podcina skrzydła i pokazuje, że większość klientów wraca do swoich starych przyzwyczajeń i przysłowiowo: „kopią sobie groby” – wyjaśnia.

I dodaje: – Można jedynie patrzeć z boku i znowu załatwiać szpital, DPS, usługi opiekuńcze, kiedy będzie trzeba. Ta praca na tym polega, nawet jak podopieczny zawiódł. Tam, gdzie inni widzą alkoholika, wyrzutka społecznego, zjawia się pracownik socjalny i wyciąga z najgorszego bagna, narażając nieraz swoje życie – mówi Angelika. – Ale wszystkich się nie da uratować, bo nie każdy chce. Nie można nikogo do niczego przymusić.

Do Pawła klienci telefonują w weekendy, późnym wieczorem, w czasie urlopu.

– Czasem odnoszę wrażenie, że uważają mnie za swoją własność. Jedna kobieta dzwoniła w środku nocy zapytać, co z dodatkowymi 150 zł, na które liczyła. Okazało się, że nie spełnia kryterium, bo na koncie ma kilkadziesiąt tysięcy złotych wyrównania za rok zasiłku wychowawczego na 10 dzieci. Liczyła, że może się uda jeszcze jakąś kasę wyciągnąć. Bo jej się „z łopieki należy”.

System

Według Adama chodzi nie tyle o biedę, ile o nieumiejętność gospodarowania oraz/lub umiejętność wykorzystywanie luk w systemie.

– Kłamią, pracują na czarno, oszukują. Bo system na to pozwala, nagradza kombinujących, niepracujących, alkoholików, którzy nie mają motywacji do uczciwej pracy – uważa Adam.

Magda ma w sobie dużo wyrozumiałości nawet dla takich klientów.

– Staram się z tym walczyć, ale rozumiem, że jak ktoś kombinuje, to widocznie coś takiego się zdarzyło, co go tego nauczyło. Moim zdaniem to nie jest wyłącznie jego wina. Dlatego nigdy nie stygmatyzuję i nie przekreślam człowieka, nawet jak widzę, w jakich chodzi ubraniach, jak ma w domu.

– To znaczy?

– Że żyje na dobrym poziomie, a wyciąga rękę do pomocy społecznej. Co wcale nie jest tak łatwe, jak nam się wydaje: trzeba przyjść, wpuścić nas na wywiad, przedłożyć dokumenty, przejść całą biurokrację. To też wymaga wysiłku.

Tych klientów jest jednak coraz mniej. Tak wynika z obserwacji Magdy.

– Zauważyłam nawet, że matki w rodzinach wielodzietnych rzadziej korzystają z pomocy. Mają 500+ i nie przychodzą po dodatkowe świadczenia.

Inni rozmówcy mają odmienne doświadczenia.

– Ludzie są nauczeni, że dostają środki za to, że po prostu są. Nauczyliśmy ich rozdawnictwa. To jest najgorsze stwierdzenie: „bo mi się należy”. Dlatego jestem za tym, by 500+ dawać rodzinom, w których chociaż jedna osoba pracuje – mówi Weronika.

Patrycja: – Ludzie wychodzą z założenia, że przyjdzie asystent, pójdą do pomocy po pieniądze, mogą coś uzyskać, nie robiąc nic w zamian. Ja od nich czegoś oczekuję, żeby podjęli pracę, zmienili coś w swoim życiu. A oni wychodzą z założenia: po co, skoro państwo im da? To największa wada pomocy społecznej.

Ale nie jedyna.

– Nieraz jesteśmy bezsilni wobec systemu. Jest za dużo papierologii. Zamiast spędzać czas z rodziną i jej pomagać, siedzi się i pisze do urzędów, sądów. Bywa, że interwencja potrzebna jest „na już”, ale a decyzję sądu czeka się dwa lata – mówi Agata.

– Pomoc społeczna w Polsce w 90 proc. to wypełnianie dokumentacji, dbanie o to, aby każdy świstek się zgadzał, bo można mieć kontrolę i zostać ukaranym finansowo – potwierdza Angelika.

Magda: – Biurokracja nas zabija. Czasami skupiamy się bardziej na tym, żeby dokumenty były, jak trzeba, niż na człowieku.

Kolejny problem to nawał pracy. Asystenci rodziny mogą mieć maksymalnie 15 rodzin pod opieką. I tyle mają. To i tak za dużo.

– Optymalnie byłoby około dziesięciu. Wtedy miałoby się czas dla każdej rodziny. Mówi się, że do tej pracy potrzebni są ludzie z powołania. Ale nawet ci z powołania się wykruszą, jak zobaczą realia – mówi Agata.

U pracowników socjalnych wcale nie jest lepiej.

Angelika: – Zamiast 50 środowisk, które gwarantować ma nam ustawa o pomocy społecznej, pracownicy socjalni mają przynajmniej drugie tyle. Za tym nie idą dodatkowe pieniądze. Ludzi potrzebujących jest dużo, a pracownik socjalny tylko jeden.

Adama szczególnie uwiera co innego: – Nie mamy żadnego prestiżu. Jesteśmy poniżani, wyśmiewani, wymaga się od nas cudów. Nie ma współpracy między instytucjami, komisja ds. rozwiązywania problemów alkoholowych, policja, służba zdrowia – wszyscy nam wrzucają wszystko w nasze kompetencje. „Bo wy możecie”. A my co mamy zrobić, jak wszędzie są procedury, oczekiwanie? Boimy się wójtów, burmistrzów i radnych, którzy potrafią przyjść i kazać pomóc tej i tej osobie.

– Dlaczego?

– Klient to potencjalny wyborca, który ma rodzinę. A wójt boi się stracić głosy, więc wysyła delikwenta do „opieki”, by mu coś przyznać. Dostaje 100-150 zł i wszyscy są szczęśliwi. Tak samo radny – może obciąć dofinansowanie budżetu, zatrzymać podwyżki wypłat itp.

Patrycja zwraca uwagę na to, że asystenci rodziny nie mają czasu pracy „od do”, tylko zadaniowy.

– Nie raz siedzimy do 20 u klientów, raz mi się zdarzyło do 22, bo była interwencja policji. A później to wszystko siedzi w głowie, nie mogę zasnąć, martwię się, czy z dziećmi wszystko okej. To jest normalne w tej pracy, ale nie mamy dostępu do psychologów i superwizji. Nie ma z kim pogadać o tym, że się odbijamy od ściany, poradzić, co robić dalej.

Paweł potwierdza: – Klient na wizycie mówi, że chce popełnić samobójstwo. Nie wiadomo, co zrobić, siedzę, rozmawiam, wzywam karetkę. Nie biorą go, bo mówi, że zmienił zdanie. A ja siedzę z nim do późnego wieczora, później dzwonię. Rano kolejna wizyta i ustalenie terminu do psychiatry. Gdy rodzice są pijani, trzeba zabezpieczyć, czyli przekazać dzieci np. dziadkom. To wielkie obciążenie.

Pieniądze

– To niezwykle ważny zawód przyszłości. Dzięki niemu kanalizują się wszelkie napięcia w patologicznych społecznościach lokalnych – mówił w 2017 roku w rozmowie z „Business Insider” prof. Julian Auleytner, ekonomista i specjalista od polityki społecznej. Miał na myśli pracowników socjalnych. Dziś można podpiąć pod to również asystentów rodziny.

– Mamy spory deficyt wśród pracowników pomocy społecznej. O tym problemie się w ogóle nie mówi. Druga sprawa to wypalenie zawodowe i biurokracja, która zniechęca do tego zawodu. Jeśli dodamy do tego wszystkiego niską renomę pracownika opieki społecznej, mamy murowaną katastrofę – dodał profesor.

Paweł nie raz myślał, żeby rzucić zawód asystenta rodziny. Sam już ledwo żyje, żeby związać koniec z końcem, ma jeszcze trzy dodatkowe zajęcia.

– Ale kocham tę robotę za drobne rzeczy, kiedy to, o co walczyłem, zaczyna grać: dziecko idzie do przedszkola, rodzice zabierają je na bilans, ktoś znajduje pracę. Bo najczęściej pracujemy z rodzinami alkoholowymi, z zaburzeniami psychicznymi, w których każda bzdura jest mega sukcesem – wyjaśnia.

Trudno mu jednak zapomnieć o tym, co go w jego własnej pracy boli: braku dodatkowego urlopu, dodatku terenowego, kasy za paliwo i pranie, odzieży ochronnej, telefonu komórkowego.

Agata dodaje: – Człowiek jest po studiach, wykształcony, pracuje uczciwie. A klientom rozdaje się dużo większe pieniądze. Do niedawna na widok stanu konta na koniec miesiąca chciało mi się płakać.

Była już Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej niedawno przyznała: wynagrodzenia pracowników socjalnych są za niskie. Z badania przeprowadzonego przez resort latem 2018 roku wynika, że średnio pracownik socjalny w Ośrodku Pomocy Społecznej zarabia 2635,35 zł brutto (niecałe 1950 zł na rękę), w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie o prawie 30 zł mniej.

Asystenci rodziny mają jeszcze gorzej – w przeciwieństwie do pracowników socjalnych nie przysługuje im dodatek za pracę w terenie (250 zł).

Rozwiązaniem ma być przyznanie pracownikom socjalnym podwyżek za wysługę lat: po 10 latach pracy o 10 proc., po 20 latach – o 20 proc.

Pytanie, ilu z nich dorobi się takiego stażu.

Bo Adam na przykład ciągle boryka się z wypaleniem zawodowym. – Chcemy pomagać, a jesteśmy wypłatomatami. W starciu z klientem pracownik jest przegrany, liczy się słowo podopiecznego, mimo że kłamie i oszukuje. Konsekwencje są takie, że spada chęć do pracy – mówi.

Także wtedy, gdy przychodzi przelew na konto.

– Zarabiam 2482 zł, z wysługą lat, plus dodatek za pracę w terenie 250 zł. Czy to aż tak dużo? Nieraz zastanawiamy się, po co pracujemy, skoro ludzie, którzy nie skalali się pracą, mają wyższe świadczenia, niż nasze wypłaty – stwierdza z wyraźną goryczą.

Weronika z koleżankami i kolegami z ośrodka nie mogą się doprosić o podwyżki.

– Dostajemy odpowiedź, że są realizowane systematycznie. To znaczy wtedy, gdy idzie najniższa krajowa w górę. Bo u mnie w OPS dużo osób pracuje za 2250 brutto. Czyli za zasiłek z tytułu zatrudnienia, jak nazywamy nasze wypłaty – śmieje się gorzko.

Sama odwiedza klientów, widzi, jak żyją. – Często mają więcej wartościowych rzeczy w domu niż ja – stwierdza. I wylicza: ona nie ma zmywarki, telewizora 50’’, nowego laptopa dla syna, nie wyjeżdża za granicę, nawet na polskie morze ją nie stać. – Wynajmuję mieszkanie, dochód rodziny nie pozwala mi na dodatek mieszkaniowy. Nie jestem objęta pomocą ośrodka, gdzie pracuję, bo przekraczam kryterium. A przychodzi mi klient i opowiada mi, że spędził wakacje w Tunezji. To naprawdę boli.

Agata też to zna, kiedyś klient zapytał ją, czy nie lepiej byłoby siedzieć w domu. Odpowiedziała: „wtedy nic bym nie miała, nie przysługują mi świadczenia”. I jeszcze: „mam dwie ręce, mogę pracować, trzeba mieć też choć trochę godności”.

– Co on na to?

– Wzruszył ramionami.

Magda: – Czuję w tym niesprawiedliwość społeczną. Moja praca wymaga wiele wysiłku, przerabiam wiele problemowych spraw, nierzadko kosztem swojego zdrowia, także psychicznego, a ktoś przyjdzie do kasy i lekką ręką weźmie pieniądze. Ale nie mam żalu do tych ludzi, tylko do systemu, głównie systemu wynagrodzeń. Każdy z nas chciałby godnie, odpowiednio do wysiłku zarabiać.

Patrycja: – Skoro sami tak mało zarabiamy, to jak mamy przekonywać ludzi, żeby szli do pracy? To jest trochę uwłaczające, że klienci nie muszą robić nic i mają wszystko. Nieraz przychodzi myśl, żeby rzucić robotę w cholerę, iść na bezrobocie, do opieki, powiedzieć: mi się należy.

  • Imiona wszystkich bohaterów zostały zmienione. Zgodzili się opowiedzieć o swojej pracy tylko pod tym warunkiem.

 

Za chwilę cisza wyborcza i wszystko zdarzyć się może!

Jesień idzie i nie ma na to rady. Oto moje jesienne zdjęcie, które bardzo lubię!

Obraz może zawierać: drzewo, roślina, na zewnątrz i przyroda

Za chwilę będziemy mieli ciszę wyborczą i może odpoczniemy od polityki, choć nie wszyscy.

Będą się ukazywały w niedzielę wyborczą ceny PiStacji, POmidorów i Czerwonego Barszczu!

Wszelkie sondaże mówią nam, że PiStacje wygrają te wybory, ale nikt nie jest tego pewien, bo ukazują się też sondaże ze szkół, w których młodzież ma już prawa wyborcze i czytamy sondaż zrobiony w LO – poniżej zaznaczony na zielono!

Ja się zastanawiam, bo czy młodzież zaczyna rozumieć to, że do wyborów trzeba iść, gdyż my wymrzemy, a oni będą musieli żyć w państwie autorytatywnym i niczego nie będą pewni.

My wymrzemy, a oni będą pracowali na głodowe emerytury, gdyż:

I to napisał mój znajomy z mojego ulubionego forum:

„Wysokie emerytury w Polsce to już były! :grozi:
W Polsce został tylko milion osób, których świadczenie będzie liczone na korzystniejszych warunkach. Jeśli należycie do przyszłych seniorów – to już dziś łapcie się za portfel. :boisie:

Otwórz portfel i wyrzuć z niego 70 proc. zawartości. Z każdych stu złotych, które masz, zostaw tylko 31 zł 60 groszy.
Resztę po prostu wyrzuć, odłóż, zakryj. I wtedy zobaczysz, jak w praktyce będzie wyglądać Twoja przyszła emerytura.
 :bezradny:

Przyszła emerytura Holendra, który właśnie zaczyna pierwszą pracę, to 96,9 proc. ostatniej pensji. Z każdych stu euro będzie miał mniej do wydania o zaledwie o 3,1 euro. Przyszła emerytura Włocha? 83,1 proc. ostatniej pensji.
Obrazek

Polska? Zaledwie 31,6 proc. średniej wypłaty.
Tyle pieniędzy na emeryturze będą co miesiąc dostawać Polacy, którzy właśnie wchodzą na rynek pracy.
40 lat zarabiania i odkładania składek oznaczać będzie dla większości głodową emeryturę. :pomocy:
Taką w okolicach minimalnego tysiąca złotych. Oczywiście przy założeniu, że popracują nieprzerwanie do osiągnięcia wieku emerytalnego. :grozi:

A „Prezesa Polski” już nie będzie – więc nawet nie będą mieli do kogo mieć żal… :smutny:

Jak Wam się podoba taka perspektywa młodych Polaków?? :wariat:

Marcin Krystian Wichert

„Wybory parlamentarne 2019. W zorganizowanych w III LO im. A. Mickiewicza w Katowicach czwartkowych prawyborach najwięcej głosów zdobyło SLD (40,6 proc.) i Koalicja Obywatelska (30,3 proc.). Na PiS głosowało 7,3 proc. uczniów.

III Liceum Ogólnokształcące to jedna z najlepszych szkół średnich w Katowicach. W ostatnim rankingu „Perspektyw” była najlepsza spośród katowickich szkół, uplasowała się na 37. miejscu w kraju. „Mickiewicz” uważany jest za kuźnię humanistów.

W czwartek w III LO w Katowicach zorganizowano symulację niedzielnych wyborów parlamentarnych. Frekwencja w uczniowskich prawyborach wyniosła aż 73 proc. Zagłosowało 550 licealistów.

Najwięcej głosów otrzymało SLD – 40,6 proc. Tuż za Lewicą uplasowała się Koalicja Obywatelska (30,3 proc.). Na Konfederację zagłosowało 17,1 proc. uczniów, na Prawo i Sprawiedliwość 7,3 proc., a na PSL 4,6 proc.

Wybory parlamentarne odbędą się w niedzielę, 13 października.”

Moja najukochańsza jesienna piosenka! Miłej ciszy wyborczej Wam życzę!

 

Nobel dla Polski!

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, zbliżenie

Dziś na swoim Facebooku napisałam:

„Ta miernota mnie zastrasza!
Codziennie budzę się z lękiem!
Polsko obudź się, bo oni chcą zrobić Polskę bezprawia!
Każdy z nas może pójść siedzieć”.

Ale za chwilę wszystkie telewizje świata ogłosiły, że polska Pisarka – Olga Tokarczuk otrzymała Nagrodę Nobla za swoją twórczość.

Jakże się ucieszyłam i chyba wszyscy Polacy, że za przyczyną Olgi Tokarczuk będzie o Polsce mówił cały świat.

Nie przeczytałam ani jednej książki Tokarczuk, ale w mediach mówiono, że ten Nobel się Jej należy.

Lepiej się przyznać, że nie czytałam Tokarczuk, niż się przyznać jak Minister Kultury – Gliński, że nie dokończył żadnej z jej książek.

Ciekawa jestem kto czytał Jej książki i jak przez nie przebrnął, bo nie jest to łatwa literatura i może nie podobać się wszystkim.

Wydaje mi się, że Jej filozoficzne pisanie jest dość trudne i tylko na wytrwałych!

Ja nie przebrnę, bo mam za mało już czasu i może niezbyt lubię tego typu pisanie, ale oczywiście bardzo się cieszę, że Olga Tokarczuk sprawiła, że o Polsce mówi się na świecie w świetle jej nagrody.

Rzuciła się prawica do gardła Tokarczuk i już dziś czytałam jaki hejt na Nią spływa z tamtej strony!

Polacy zawsze muszą być podzieleni i potrafią zabić wszystkie, patriotyczne uczucia jakie w Polakach drzemią po tej dobrej stronie mocy!

Olga Tokarczuk nie miesza się w politykę, ale to nie znaczy, że nie ma swojego zdania na temat obecnej rzeczywistości i ma do tego prawo jak każdy myślący Polak i Polka!

Inni, niby ci lepsi hejtują Olgę Tokarczuk, bo śmiała się opowiedzieć za kobietami i ruchami LGBT, gdyż uczestniczyła w różnych manifestacjach, a także jest za wycofaniem religii ze szkół!

Dziś więc jest w tym wpisie odrobina kultury i niech tak zostanie na po wyborach i pamiętaj, że Kaczyński wbija gwóźdź do trumny – Polaku nie bądź durny – idź do urny!

A teraz odrobinę anegdot o ludziach ze świata kultury, które Kaczyński neguje i powołuje swoje elity na jego podobieństwo!

Podobny obraz

Podczas spotkania Marii Skłodowskiej-Curie z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim prezydent zapytał:
– Czy pamięta pani jasiek, który pożyczyła mi na drogę, gdy jechałem z Paryża do Warszawy?
– Pamiętam też, że Pan go nie oddał – odpowiedziała.

Podobny obraz
Poeta Antoni Słonimski zadedykował tomik swoich poezji historykowi literatury Janowi Józefowi Lipskiemu: „Bochaterowi Listu 34″. Lipski zwrócił uwagę:
– Panie Antoni, „bohater” nie pisze się przez „ch”. Nauczycielki zemdleją, jak to zobaczą!
– No, rzeczywiście – powiedział Słonimski i zamaszystym ruchem przekreślił „c”.
Podobny obraz
Poniedzielskim, a że był to grudzień, zapytała, co uważa za swoje największe osiągnięcie w mijającym roku. Poniedzielski zamilkł, popatrzył na nią, westchnął i powiedział: „Proszę pani, ja w sierpniu z ośmiu metrów trafiłem ogryzkiem do kosza na śmieci”.
Podobny obraz
Wielki śpiewak Jan Kiepura prosi do telefonu swego brata – Władysława, również tenora, który występował pod pseudonimem Władysław Ladis. Ten, dla żartu mówi:
– Hallo! Tu największy tenor Polski!
Chwila ciszy w słuchawce, wreszcie głos Kiepury:
– Do licha, połączyłem się sam ze sobą!
Kiepura nie należał do osób przesadnie skromnych. Kiedyś powiedział dziennikarzowi:
– Mówią, że jestem zarozumiały. Muszę stanowczo zaprzeczyć tej krzywdzącej mnie opinii. Bywają czasem chwile, kiedy ogarnia mnie wątpliwość, czy rzeczywiście jestem najlepszym śpiewakiem na świecie.
Podobny obraz
Ksiądz profesor Józef Tischner lubił zdrzemnąć się po obiedzie.
– Proszę mnie nie budzić – mówił – chyba, żeby ogłosili, że zniesiono celibat.
Podobny obraz
Pisarz i dziennikarz Melchior Wańkowicz, gdy był jeszcze dzieckiem zapytał ojca:
– Tato, wujek Stefan uprawia warzywa i modli się o deszcz, a wujek Alfred uprawia zboże i modli się o słońce. Przecież tego nie da się pogodzić.
– Nie martw się Melchiorku – odpowiedział ojciec – Pan Bóg znajdzie sposób, by zaszkodzić i jednemu i drugiemu.
Podobny obraz
Prezydent Lech Wałęsa podczas spotkania z fotoreporterem Chrisem Niedenthalem zwrócił mu uwagę:
– Chris, ty się w ogóle nie rozwijasz. Ja byłem elektrykiem, potem szefem Solidarności, później noblistą, wreszcie prezydentem Polski, a ty nic, tylko fotografujesz i fotografujesz…
Podobny obraz
Poetka Wisława Szymborska dostała od swojego sekretarza Michała Rusinka telefon komórkowy. Kiedy pierwszy raz zadzwoniła do niego, Rusinek odebrał mówiąc „Dzień dobry, pani Wisławo”.
– Skąd pan wie, że to ja?
– Przecież widzę – odpowiedział.
– O jej, a ja jestem nieubrana.
Podobny obraz
Do aktora, dyrektora teatru Adama Hanuszkiewicza zgłosiła się młoda aktorka i oświadczyła, że chce zostać reżyserem, i prosi go, żeby coś jej doradził.
Hanuszkiewicz stwierdził, że kobieta nie powinna być reżyserem, ponieważ nie ma zmysłu przestrzeni. Rozmowa toczyła się w pomieszczeniu reżyserskim, z bardzo niskim sufitem. Hanuszkiewicz gwałtownie wstał i trzasnął w niego głową. Masując obolałe miejsce powiedział:
– Wie pani co, niech pani idzie na tę reżyserię!
Podobny obraz

Polska na zakręcie! Idź do urny!

Po to właśnie

Cyprian Kamil Norwid

Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej

Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to co Twoje będzie zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą.
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie?

Wiary dziś życzę Tobie, że zostanie
Bo na tej ziemi jesteś po to właśnie
By z ognia zgliszcza
Mógł powstać dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie

Czy wiesz, że jesteś po to właśnie!

Połóż rękę na sercu
Otwórz oczy szeroko i skacz!
Powiedz: Teraz lub nigdy
Zamiast: Będzie co ma być
I nie czekaj aż głód spełni
Twoje cierpienie! Tak!

Za chwilę będzie cisza wyborcza i to są ostatnie chwile –  do niedzieli wieczorem, aby móc jeszcze pisać o polityce!

Dziś chciałam Mężowi przeczytać wiersz Cypriana Kamila Norwida, bo ten wiersz jest bardzo wymowny na obecną sytuację w Polsce, ale nie dałam rady.

Słowa z wiersza ugrzęzły mi w gardle, a z oczu popłynęły łzy!

Już chodzę i pochlipuję i sama siebie uspokajam, ale tak naprawdę nie da się, kiedy moja Polska leży mi na sercu.

Oczywiście mogłabym sobie tę politykę odpuścić, ale sama nie wiem skąd mi się to bierze, że tak bardzo zależy mi na mojej Ojczyźnie.

W mojej rodzinie taka zaborcza jestem tylko ja!

Mam już swoje lata i powinnam machnąć na to wszystko ręką, ale nie potrafię, bo pragnę, aby moje Wnuki żyły w normalnym kraju, a nie zamieniającym się w Ukrainę i Białoruś, a wszystko do tego prowadzi.

Kaczyński bierze nas za ryj i grozi i wyzywa, że kto nie głosuje na PiS, to biada mu, a także powiedział, że jesteśmy patologią!

Jakże często analizuję, że dlaczego Polacy oddali Polskę w łapy mało inteligentnego, zaburzonego człowieka, który plecie trzy po trzy i na Polaków głupocie zmienia Polskę w państwo za chwilę nie liczące się na arenie międzynarodowej.

Znam ludzi, którzy oglądają tylko „Szkło kontaktowe”, bo w tym programie mogą dowiedzieć się prawdy dnia, przekazanej w bardzo przystępny sposób z odrobiną satyry!

Polska jest zaplątana, bo jeśli wygra PiS, to będzie źle, ale jeśli wygra opozycja, to też będzie dla Polski źle!

Mimo Polski na zakręcie idźmy odsunąć PiS od władzy, bo to wszystko da się jeszcze naprawić!

Jeśli wygra opozycja, to będzie się zmagała z wielką dziurą w budżecie i o tym pisze mój znajomy z mojego forum – „D”.

„Od 4 lat żyję w państwie, gdzie kłamstwo stało się jedyną prawdą, nepotyzm sprawiedliwością, korupcja naturalnym zaspokojeniem potrzeb rządzących, agresja sprawiedliwością dziejową, nieuctwo powodem do dumy, postawa roszczeniowa podstawą rozwoju państwa, niezaspokojona żądza władzy i kasy należy się jak psu zupa, a buta i arogancja brylują na politycznych salonach, pozwalając i nam, maluczkim, na coraz większe hołdowanie tym demonom. :boisie:

Chyba po raz pierwszy przed wyborami, mającymi komuś dać władzę w Polsce – ZACZĄŁEM SIĘ BAĆ!

Można sobie wyobrazić (choć nic na to nie wskazuje) – że PiS te wybory przerżnie…
CO WTEDY?
Wtedy ci co władzę przejmą – znajdą się w sytuacji naprawdę nie do pozazdroszczenia! :boisie:
Wtedy przez najbliższe 4 lata nowa opcja będzie usiłowała odkręcać to PiS w Państwie Polskim przez ostatnie 4 lata napsuł, bez możliwości odzyskania tego co nakradł (bo to już na Kajmanach, albo gdzieś tam!) :bezradny:
Na dodatek już pojawiają się zwiastuny kolejnego światowego kryzysu gospodarczego, więc z gospodarką (ktokolwiek by rządził) – będzie źle, a wtedy PiS będzie tryumfowało uchodząc za tego któremu NIE POZWOLONO DOBREJ ZMIANY WPROWADZIĆ… :beczy:
Suweren zatem „nawróci się” do PiS-u i za kolejne 4 lata wygra wybory w cuglach i dopiero wtedy da nam popalić, zwłaszcza że kryzys (tradycyjnie dla nich) – będzie w odwrocie!~ :naplacz:

Można sobie wyobrazić jeszcze łatwiej że PiS te wybory wygra i utrzyma władzę
CO WTEDY?
Wtedy Pan Prezes Polski – będzie kontynuował swoje dzieło przejścia Polski na system białoruski, ale to już coraz mniej się SUWERENOWI będzie podobać i za 4 lata PiS przegra z kretesem i będzie opluwany powszechnie niczym teraz komuna.. :dobani:
Niestety będzie to okupione spadkiem poziomu życia Polaków, oraz cofnięciem Polski w rozwoju i drodze do Europy na bardzo wiele lat.. :mur:

Najgorsze jednak co mogę sobie wyobrazić – to wygrana PiS-u dająca mu WIĘKSZOŚĆ KONSTYTUCYJNĄ!
CO WTEDY?

Wtedy szybko będziemy mieli Nową Konstytucję – która przerobiona na PiS-owską modłę najpewniej dawno już na to czeka!
Zgodnie z nią – Naczelnikiem Państwa zostanie wtedy dozgonnie ten pan:
Obrazek
– natomiast PiS zostanie wpisany do konstytucji – jako PRZEWODNIA SIŁA NARODU! :poklon:

Władza przejmie już całkowicie kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości, media niezależne będą musiały przejść do podziemia, UE ciachnie nam dotacje, co znacznie pogorszy sytuację gospodarczą, SUWEREN z wyciągniętą ręką będzie żądał jeszcze więcej i więcej, ale tylko Kościół będzie pławić się w luksusie, policja będzie karała za wszystko jak leci, wolność i swoboda staną się pustymi słowami. :smutny:
Podatki nas zeżrą, bo przecież ktoś będzie musiał zarobić na rozdawnictwo kasy, a prawa człowieka wylądują w koszu na śmieci. :bezradny:

Skutkiem zmian ustrojowych w Polsce będzie pozbawienie nas członkostwa w Unii Europejskiej. Nie ma tam miejsca dla dyktatury i nieprzestrzegania praworządności. :grozi:
Rolnicy dzisiaj w większości głosujący na PiS zostaną pozbawieni dopłat do hektara i innych unijnych profitów – ale to już będzie musztarda po obiedzie.. :okok:

5,5 tyś żołnierzy USA nie obroni słabej Polski przed agresją Rosji, zwłaszcza że nawet nie będą mieli takiego zamiaru, bowiem gdy Polska zostanie pozbawiona członkostwa w UE, wewnętrzna sytuacja tak się skomplikuje, że stracimy także członkostwo w NATO, a amerykańskim żołnierzom wystarczy parę tygodni na wycofanie się z Polski.

PiS będzie bił na alarm, że zdrada, że to wina opozycji, a głównie Tuska, ale przez ich krótkowzroczną politykę zostaniemy sami, podobnie jak Ukraina.
Wówczas Polska może stać się łatwym celem agresji dla Rosji Putina – tak jak Ukraina. :smutny:
A te zakupione za ogromna ilość miliardów (mówi się o 70-ciu!) – amerykańskie F35, Putin jak zechce – to spacyfikuje jeszcze na lotniskach!!

A to jest tylko drobna część tego co Polskę MOŻE SPOTKAĆ gdy PiS Z KOŚCIOŁEM – dostanie za tydzień NIEOGRANICZONĄ WŁADZĘ….

I jak wam się ten scenariusz podoba??
Obrazek

I co z tym zrobić? :mysli:
Ja przynajmniej pójdę na wybory i odbiorę PiS-owi chociaż ten jeden mój głos i przekonam wszystkich przyzwoitych ludzi z jakimi będę mógł rozmawiać albo pisać – aby zrobili to samo.. :okok:
Przynajmniej sumienie będę miał czyste!! :VV:

Obraz może zawierać: niebo, chmura, paski i na zewnątrz

Zastraszają Polaków!

Znalezione obrazy dla zapytania MORDY ZDRADZIECKIE

Na Facebooku przeczytałam taki wpis – jest poniżej na czerwono.

Nie mam pojęcia ile w tym jest prawdy i może zostało to napisane jako face news, ale nie wolno ignorować, bo nie wiemy, co się może wydarzyć, kiedy ewentualnie PiS przegra wybory!

Kto śledzi politykę w Polsce, to wie, że 13 października idziemy do urn i dwa dni po wyborach zbierają się ci sami, choć często już nie wybrani posłowie w Sejmie.

O co w tym wszystkim chodzi, to nawet tęgie głowy nie wiedzą, a co dopiero szary obywatel.

Jeśli prawdą jest, że Kaczyński coś kombinuje, to może mobilizuje siły zbrojne w celu utrzymania władzy – siłą!

To jest bardzo groźna ewentualność i  nie należy lekceważyć tego, bo może będą chcieli wziąć władzę za wszelką cenę – naszego życia także!

„Robert Kola‎ do Polska bez PiS

„LUDZIE COŚ SIĘ SZYKUJE !!

Wczoraj w TVPis INFO gadali o możliwości fałszowania wyborów przez opozycje !!

Dzisiaj żołnierze dostają podwyżki 550 zł czyżby szykowali grunt pod przewrót po przegranych wyborach??? Pamiętajmy że parlament zbiera się już po wyborach żeby coś uchwalić !!!”

Ten wpis wkleiłam na moim forum, na którym jestem zarejestrowana od kilku lat.

Na tym forum ludzie dyskutują także o polityce.

Jeden z użytkowników napisał, że mój post jest głupi – nie podaję nicka!

Zostałam wzięta w obronę i mój przyjaciel z forum napisał tak:

„On wcale nie jest taki głupi! :stop:
Scenariusze mogą być bardzo różne, bo zapowiedziana Sesja Sejmu z posłami którzy już w dużej części nie będą już posłami – pokazuje iż PiS się mocno asekuruje… :grozi:
Wygląda na to że przygotowane mają plany awaryjne:

Plan B: Jeżeli PiS przegra wybory do Sejmu w taki sposób, że nie zdobędą 231 mandatów stary parlament 15.10 unieważni wybory, a nielegalna PiS-owska Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego przyklepie uchwałę Sejmu.

Plan C: Jeżeli PiS wygra wybory do Sejmu, ale przegra do Senatu, stary parlament zlikwiduje Senat.

Konstytucja dla Jarosława Kaczyńskiego i PiS-u nie ma znaczenia. Mogą tłumaczyć, że to wola suwerena, że w programie wielu partii jest likwidacja Senatu, itp….Byle pozbyć się kolejnego bezpiecznika utrudniającego PiS-owi zmianę ustroju Polski. :bezradny:
Niestety Polska nie jest już demokratycznym państwem prawa…. :stop:
Niekonstytucyjne ustawy o SN, KRS i Ustroju Sądów spowodowały, że Jarosław Kaczyński skupiający w swym ręku władzę ustawodawczą – Sejm, Senat, wykonawczą – Rząd, Prezydent RP, zdobył także znaczną kontrolę nad trzecią władzą, nad sądownictwem.
Czwartą, nieformalną władzę, czyli media – PiS zawłaszczył również w znacznym stopniu.

Sądząc z tego co działo się dotychczas, oraz z zapowiedzi dalszych kroków PiS-u, nietrudno domniemywać, że dla utrzymania władzy Kaczyński nie cofnie się przed żadną niegodziwością. :dziadek:

Post „R” wcale nie jest taki głupi…. :mysli:

I jeszcze taki temat!

Ne raz pisałam od czterech lat, że będą chcieli ocenzurować Internet i oto słowo ciałem się stało, bo Małgorzata Wasserman powiedziała:

„Uważam, że wolność słowa idzie u nas za daleko” – mówi Małgorzata Wasserman. To poważne ostrzeżenie dla wszystkich! 13 października trzeba iść na wybory i powiedzieć stop pomysłom cenzury internetu przez PiS !!!

Posłanka mówi też o konieczności wprowadzenia swojego rodzaju „prawa jazdy” na internet i odcięcia go osobom poniżej 15 roku życia. To przestaje być śmieszne. O tym, czy młodzież używa internetu mają decydować ich rodzice. PiS chce ingerować w życie rodzinne i to jest niedopuszczalne”.

źródło: Interia.pl

 

Ja pamiętam czasy PRL-u!

Wpis ten dedykuję ludziom starszym i także młodym.

Starszym by sobie przypomnieli jak żyliśmy w Polsce za czasów PRL-u, a młodszym chcę pokazać jakie to były czasy Waszych Rodziców!

Pamiętam rok 1963, kiedy to z Rodzicami przyjechałam do mojego, małego miasta.

Pamiętam, że Ojciec otrzymał mieszkanie bardzo ładne, bo z dużym przedpokojem i dużą kuchnią, a także z dwoma sporymi  pokojami oraz dużą łazienką.

Niestety, ale to były czasy, kiedy w każdym pokoju stał piec, w którym paliło się węglem, a aby nagrzać wodę do kąpieli trzeba było napalić także w kotle stojącym w łazience.

Aby Mama mogła ugotować obiad, to także rozpalała piecyk na fajerki i dopiero można było coś ciepłego ugotować.

Mieszkaliśmy blisko jednostki wojskowej i my dzieci z podwórka byliśmy wpuszczani do tej jednostki po fanty.

Dostawaliśmy od kucharzy kawę z cukrem w kostkach i wojskowe suchary – ale to była pycha!

Taka była rzeczywistość i z pewnością wielu z Was, to pamięta  i sporo zdjęć poniżej!

Trzeba tu oddać hołd naszym Rodzicom, że dawali radę i przeprowadzili swoje dzieci ku lepszemu i wygodniejszemu  życiu.

Ojciec ponownie dostał mieszkanie już w nowych blokach.

Na tamte czasy to były nowoczesne mieszkania i jak się wszyscy cieszyliśmy, że wszędzie były już kaloryfery, a także kuchenka do gotowania na gaz.

O ile dobrze pamiętam, to za czasów PRL, każdy dorosły musiał pracować, bo inaczej służby sprawdzały zatrudnienie, a niepracującego nazywano „niebieskim ptakiem.

Na rynku nie było za dużo do wyboru i wszystkie rodziny miały prawie tak samo urządzone mieszkania w bardzo podobne sprzęty i akcesoria.

Płace były także jednakowe, bo wg. wykonywanej profesji wszyscy pracujący mieli te same pieniądze.

Wszystkie księgowe miały taką samą stawkę i także np. sprzątaczki i było sprawiedliwie!

Pytanie mam do ludzi nobliwych – jakie są Wasze wspomnienia z tamtych lat?

A teraz coś o dzieciakach z tamtych czasów:

Tekst z netu:

„Jak my to przeżyliśmy?

O urodzonych przed Rokiem Pańskim 1980

Jeśli jako dzieci albo młodzi ludzie żyliście w latach 50-, 60-, 70-tych XX wieku, nie możecie dzis uwierzyć, że w ogóle ten czas mogliście przeżyć!
Dlaczego? A dlatego, że:

-jako dzieci siedzieliśmy w samochodach bez pasów bezpieczeństwa i poduszek powietrznych
-nasze łóżeczka pomalowane były farbami o krzykliwych kolorach, pelnymi kadmu i ołowiu (o rozpuszczalnikach nie wspomnę…)
-buteleczki z lekarstwami i innymi (nie)bezpiecznymi chemikaliami z “Wyborową” na czele dały się bez trudu otworzyć, a ciekawość to przecież cecha dzieci i młodzieży, prawda?
-drzwi i szafki w kuchni i łazience były stałym niebezpieczeństwem dla każdego z nas, zwłaszcza że nikt nie słyszał o zamkach antydziecięcych…
-do jazdy na rowerze nikt w życiu nie wkładał kasku ochronnego (podobnie na nartach albo wrotkach)
-wodę piło się z kranu, a nie hermetycznych butelek i temu podobnych…
-pierwsze samochody budowało się z pudeł albo skrzynek po kartoflach, i podczas jazdy z górki stwierdzało się, że się zapomniało o hamulcach…
-rano wychodziliśmy z domu, by pojść się pobawić, a musieliśmy wrócić wtedy, kiedy zapalały się pierwsze latarnie
-nikt nie wiedział, gdzie nas nosi, bo nikt nie miał przy sobie komórki, a sprawne budki telefoniczne można było policzyc na palcach jednej ręki (zresztą i tak nikt nie nosił grosza przy sobie…)
-człowiek się kaleczył, łamał kości, wybijał zęby i nikt nikogo z tego powodu
nie skarżył do sądu; sami byliśmy sobie winni…
-jedliśmy keksy, czekoladę (też czekoladopodobną), chleb grubo posmarowany masłem, kiełbasę, kartofle, skwarki i Bóg wie jeszcze co – i co? – i nikt nie był przesadnie gruby…
-piliśmy w grupie z jednej butelki i nikt od tego nie umarł…
n-ie mieliśmy: playstation, nintendo, x-box, gier video, 60 programow w telewizji, kaset video, dvd, surround sound, własnego telewizora, komputera, internetu, a mieliśmy świetnych kolegów i koleżanki!
-po prostu wychodziliśmy z domu i spotykaliśmy ich na ulicy, bez telefonowania i umawiania się, bez wiedzy rodzicow (oni nie musieli nas przywozić i odwozić) – jak to było możliwe?
-wymyślaliśmy zabawy z kijem i kamieniem, jedliśmy ziemię, dżdżownice i temu podobne – i co?- przepowiednie też się nie sprawdziły. Robaki nie żyły w naszych żołądkach, a kijami nie wyłupiliśmy rówieśnikom zbyt wielu oczu…
-niektórzy z nas nie byli tak sprytni i przepadali na egzaminach albo
powtarzali klasę i nikt nie zwoływał z tego powodu kryzysowych nauczycielskich narad
-jeździło się autostopem i nikomu nie przyszło do głowy, że coś takiego może się bardzo marnie skończyć…

Ewa i Dawidek (01.09.2003)”

https://www.rodzice.pl/temat/jak-my-to-przezylismy/

 

Obraz może zawierać: napój i tekst

Obraz może zawierać: 2 osoby, tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst

Obraz może zawierać: 1 osoba, siedzi i tekst

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i na zewnątrz

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: 1 osoba, sypialnia i w budynku

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: deser i jedzenie

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba

Obraz może zawierać: jedzenie

Obraz może zawierać: tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Obraz może zawierać: tekst i jedzenie

Obraz może zawierać: 2 osoby, mem i tekst

Znalezione obrazy dla zapytania telewizor neptun

Musimy iść na Wybory 13 października – musimy!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, okulary, okulary przeciwsłoneczne i zbliżenie

Wysłuchałam wszystkie konwencje bardziej, albo mniej uważnie!

Wysłuchałam, bo wciąż się miotam i stoję w rozkroku jak kiedyś Nelli Rokita i mielę w głowie na kogo oddać swój cenny głos, bo uważam, że to jest mój obowiązek, przywilej i święto uczestniczenia w bardzo ważnej sprawie.

Dziś wysłuchałam konwencję PiS-u i stwierdzam, że była strasznie nudna, a prezes już stracił wizję na swoją Polskę.

Gadał od rzeczy i w każdym zdaniu zawierał dwa wyrazy – musimy i”czeba” i nic ponad to!

Skończyły się pieniądze i skończyło się rozdawnictwo, bo nawet prezes wie, że z pustego się już nie naleje.

Wysłuchałam konwencji KO i uważam, że to była najlepsza konwencja tego ugrupowania, ale jaki „choj” zaprosili Wałęsę, którego jedni kochają, a inni nienawidzą.

Wałęsa na tej konwencji popełnił straszny błąd wyzywając śp. Kornela Mazowieckiego – od zdrajców za co dostał oklaski od polityków KO!

Nie robi się takich rzeczy dzień po pogrzebie!

Stoję w rozkroku i doprawdy nie mam na kogo głosować i mam żal, że znowu muszę wybierać między jednym, a drugim, a nie na pewno, z przekonaniem na jedną konkretną partię.

Tak mi się w głowie miesza i boję się, że jeśli zagłosuję na Lewicę, to ona zaraz po wyborach się rozleci, bo każdy będzie chciał kręcić swoje lody o swoim smaku!

Nie ma to tamto, bo w końcu będę musiała podjąć konkretną decyzję, a do wyborów mamy tydzień i może wybuchnąć jeszcze coś, co mnie utwierdzi w słusznej decyzji!

PiS robi bardzo złą robotę dla Polski i niszczy ludzi pracy.

Pewien Sędzia ze Szczecina dostał służbowe przeniesienie do Rzeszowa.

Sędzia, który ma rodzinę w Szczecinie nie wytrzymał i umarł na zawał.

To jest pokłosie polityki tego „bredzisława”, który spycha Polskę na wschód i młodzi ludzie powinni zacząć to rozumieć!

Nie można nie iść do wyborów i to kieruję do młodych ludzi, którzy myślą, że ich głos gówno da!

Mam swój sukces, bo przekonałam jedną osobę, wahającą się czy głosować – pójdzie głosować!

Nie oddajcie młodzi ludzie Polski Kaczyńskiemu, bo jego polityka zmierza w tym kierunku, że nie będzie się w Polsce opłacać i zakładać działalności gospodarczej, bo nie zapracujecie na składki ZUS i będziecie emigrować za granicę!

Widziałam klipy z manifestacjami starych ludzi, którzy na wschodzie dadzą się pokroić za PiS i ich się już raczej nie zmieni, ale trzeba wzywać młodych, by zagłosowali za demokracją i normalnością, bo w takiej Polsce przyjdzie im żyć jeśli zrozumieją, iż Kaczyński cofa Polskę do średniowiecza.

Jak nie lubię programu w TVN – Kuby Wojewódzkiego, bo ten rodzaj satyry mi nie leży, tak wiem, że ten 56 letni facet jest inteligentny i napisał felieton wzywających młodych do urn!

Napisał, że skoro młodzi ludzie stawili się w tysiącach na koncercie Dawida Podsiadło i płakali ze wzruszenia, to niechaj się stawią tak samo 13 października 2019 roku, aby pogonić tę szajkę złodziejską raz na zawsze – 100 afer zamiecionych pod dywan!

Boję się wyników wyborów ogłoszonych wieczorem o 21.00 – 13 października!

Jeśli wygra PiS, to już Polski nie będzie!

Przeczytajcie z uwagą ten manifest, skierowany do młodych ludzi i podajcie dalej gdzie tylko Wam zależy!

Kuba Wojewódzki – Król TVN
49 min

Marudzę jak miastowa młodzież –

Czyli coś dla osób od 18 do 29 roku życia.

Mógłbym zacząć ten tekst od słów – Polacy (niektórzy) – Już wiem, ile kosztują wasze żołądki teraz 13 października dowiem się, ile kosztują wasze sumienia. Ale nie zacznę, bo zaraz usłyszę – Warszawka, elita, ferrari, TVN, resortowe dziecko, nie wie co to prawdziwe życie, bo 500+ zjada na lunch. Poza wszystkim, dosyć mam takiej retoryki.
Wiem jednak jedno. Prawdziwe życie, to także niebycie ślepym i głuchym na coraz głośniejsze pytania.
Może należę do pokolenia, dla którego demokracja to pojęcie z kategorii idealizmu politycznego. Ale jak śpiewał przed laty mój kolega z zespołu Raz, dwa, trzy – Trudno nie wierzyć w nic…

Demokracja jest w ruchu. Ewoluuje i zmienia oblicza. Składa się z wyborów i wątpliwości. Zadaje trudne pytania. Populizm jest miły dla ucha. Ona nie zawsze. W Polsce można by uznać, wszyscy jesteśmy za demokracją. Tylko każdy za własną.
Doświadczamy ogólnoświatowego kryzysu demokracji, którą nazwał bym proceduralną. Widocznie długie lata używania, zabrały jej pierwotną atrakcyjność. Winston Churchill mawiał – Najlepszym argumentem przeciwko demokracji jest krótka rozmowa z przeciętnym wyborcą. Brutalne, ale i prawdziwe. Dlatego pisze do Was. Bo ciągle uważam, że nie jesteście przeciętni.

Z badań Berlińskiego Centrum Studiów Wschodnioeuropejskich i Międzynarodowych wynika, że młodzi ludzie w Polsce nie ufają głównym partiom, wszelkim politykom, mediom i kościołowi. A wiedzę o polityce czerpią głównie z Facebooka. Dlatego piszę do Was właśnie tu.

W wyborach do Europarlamentu, w grupie wiekowej 18-29 blisko 70 procent z Was pokazało, że ma centralnie w dupie jaką twarz będzie miała nasza umęczona ojczyzna w Europie.
W ostatnich wyborach samorządowych 63 procent najmłodszych wyborców olało chęć współdecydowania o swoim najbliższym otoczeniu. Ponad 3,5 miliona osób zdezerterowało od zdecydowania co im się podoba a co nie, co ich wkurwia a co nie. Na ich własnym terenie, podwórku, ulicy. Ciekawe. Warto żebyście wiedzieli. Odpowiedzialni jesteśmy nie tylko za to co robimy, ale także za to, czego nie robimy.
Rzygam wszystkimi politykami, ale wiem swoje. Demokracja to nie jest licencja na zabijanie przeciwników politycznych. To świadoma sztuka rozłożenia rozczarowań, której złożony spektakl możemy podziwiać od 1989 roku.

Lekko licząc jest Was blisko 5 milionów! Moglibyście zrobić w tym kraju wszystko. Jesteście najsilniejszą „partią” jaka się pojawiła od czasów pierwszej Solidarności. Jak można nie wykorzystać takiej siły? To lenistwo, obojętność, konformizm czy brak charakteru? Naród to coś więcej niż tylko klub konsumentów. W demokracji wolno głupcom i cwaniakom głosować, a więc wolno głupcom i cwaniakom rządzić. To będzie, czy tego chcecie czy nie, także Wasza reprezentacja. Jeśli nosicie w duszach muzykę wolności, to ktoś wam może do tej muzyki dopisać własne słowa. A one mogą być przerażające. Bo inni pójdą na wybory jak po swoje. A to jest także i Wasze.

Podoba Wam się to państwo które dostajecie na co dzień? Wybierzcie je. Ja już przeżyłem parę lat w czasach monopartii, więc sobie poradzę. Dajcie im mandat, niech powołując się na głos suwerena, czują jego prawdziwą wolę.
Nie podoba Wam się to państwo, które zdaniem wielu Polaków jest konsekwentnie likwidowane w imię interesów jednej partii. Pokażcie to. Zamanifestujcie swój sprzeciw gospodarza. A nie postawę olewającego wszystko sublokatora. Pamiętajcie. Ludzie, którzy głosują na nieudaczników, złodziei, oszustów i krętaczy nie są ich ofiarami. Są ich wspólnikami. Bez względu na polityczne logo. Może znaczna część Waszego narodowego ducha od słowa wolność woli słowo porządek. Zatem pokażcie to. Potrzeba bezpieczeństwa jest jedną z najsilniejszych motywacji ludzkich. Często bywa skłócona z potrzebą wolności. Czujecie się bezpieczni? Zamanifestujcie to.
Zadacie mi pytanie, czy Was rozumiem. Niestety muszę powiedzieć, że tak. Wcześniej czy później każdy polityk zaczyna traktować państwo jak łup. Media pokazujące polityków zaczęły zamieniać się w kabaretowy wrestling a charyzma wielu z nich ma dynamikę wędrującego lądolodu. Oni są jednak tylko pośrednikami. Odwracając się plecami od nich, odwracacie się plecami o swej przyszłości. Milczenie, gdy trzeba protestować uważam za tchórzostwo.

Najogólniej rzecz biorąc nasze społeczeństwo składa się z „prawicowych zjebów wiernych Bogu i ojczyźnie” oraz „lewackiego bydła i podludzi”. Z czego prosto wynika, że ja jestem poza społeczeństwem. A Wy?
Byłem kiedyś na spotkaniu autorskim z Józefem Henem, który opowiadał jak to wsiadł w Warszawie wieczorem do autobusu pełnego młodzieży. W powietrzu kipiało od wulgaryzmów i alkoholu. Co pomyślał wtedy? Że polska młodzież to chamówa i jaskiniowe prymitywy? Nie. Pomyślał – „Są przecież i inne autobusy”. Pięknie. Pytanie, do którego wsiądziecie Wy 13 października.

Weźcie mnie za cynika albo oszołoma, ale powiem Wam bez ogródek. Gdy tysiące ludzi mówi to samo to może być Vox populi ale może być to także jeden wielki bełkot. Od lat, w demokracji nie rządzi większość tylko dobrze zorganizowana mniejszość. I to możecie być WY. Mój dziadek mawiał – Demokrację już mamy, poszukajmy teraz jakiś demokratów. I to też możecie być WY.

Waszą obojętnością nie utworzycie oddzielnej Polski, niczym oddzielnej wyspy. Z własnym powietrzem, mediami, szkolnictwem, służbą zdrowia i własnym pojęciem dumy narodowej. Wolnej od lęków, nienawiści, przemocy wobec inaczej myślących. Demokracja to partnerstwo, szacunek i dialog. Coś co pojawiło się u nas na horyzoncie nazwał bym neo-barbarzyństwem. Prawem silniejszego. Po raz pierwszy od 1989 roku mam poczucie, że u jednej części Polski czuć satysfakcję, że może dopierdolić tej drugiej. Jesteście w tym? Czujecie to? Czy to was wyraża? Jeśli tak, to luzik. Ale miejcie jaja, aby to pokazać.

Wola większości zawsze jest jakimś dyktatem. Ale czy w Polsce mamy do czynienia z wolą większości?
W ciągu ostatnich czterech lat zrozumiałem, dlaczego u nas możliwe były pogromy, dlaczego przytrafiły się nam zabory czy maj 1926 roku. Jesteśmy fatalnymi uczniami własnej historii. Nasi dziadkowie mieli ruch oporu, nam wystarczy duch oporu. Niech Polskę Walczącą zastąpi Polska Myśląca. Z demokracją jest jak ze świeżym powietrzem. Zauważamy dopiero jego brak. A mam nieustające wrażenie, że z tymi dwoma wartościami nie jest nam ostatnio po drodze.

Czy wiecie, że spośród wszystkich krajów europejskich Polska ma jeden z najwyższych współczynników fałszywych informacji. Mnie to nie dziwi. Nowego kłamstwa słucha się przyjemniej niż starej prawdy. Chcąc nie chcąc widzimy świat takim jakim pokazują go media a nie takim jakim jest on naprawdę. Szukaliśmy wolności by dać się pozamykać w gettach. Gazety Wyborczej, Tadeusza Rydzyka, TVN czy Naszego Dziennika. Śmieszą mnie tak zwane badania opinii publicznej, bo opierają się na fałszywej przesłance, że publiczność posiada jakąkolwiek opinię. Posiadamy emocje i nie zawahamy się ich użyć. A strach, najbardziej politycznie pielęgnowana obecnie emocja powoduje, że rozglądamy się za jakimś skuteczniejszym systemem. Systemem brania za mordę wszystkiego czego nie akceptujemy. To naprawdę Wasz wybór?
Wspomniany już przeze mnie Churchill gdy rozpoczynał rządy obiecywał – Trud krew i łzy. Gdzie dziś byłby z takim programem?

Kilkanaście dni temu byłem na koncercie Dawida Podsiadło i Taco Hemingwaya na Stadionie Narodowym. 60 tysięcy młodych ludzi tworzyło 2 godzinną wspólnotę pod wielką Polską flagą. Miałem łzy w oczach. Bo także taki może być ten nasz patriotyzm. Mały, lokalny, codzienny. Pokazaliście jak wielką moc kulturotwórczą ma Wasze pokolenie. Dalej macie tę moc. We wspólnych sprawach także. I niczym memento na nadchodzące dni wybrzmiały słowa tekstu piosenki zespołu Bajm, którą Dawid wykonał – Co mi Panie dasz, w ten niepewny czas? Jakie słowa ukołyszą moją duszę, moją przyszłość na tę resztę lat…

Dziś te słowa zależą od Was.

Na zakończenie zadedykuję Wam zdanie, które wiele lat temu napisała do mnie Moja Wielka Miłość, gdy przestaliśmy być razem – Nie zgadzam się na twoją nieobecność.

Ja nie zgadzam się na Waszą.

k.

PS. Celowo nie blokuję komentarzy, choć wiem, że agresja jest łatwiejsza od myślenia…

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, tłum i koncert

Apel do Policji!

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie stoją i na zewnątrz

Policjanci się także boją i Miejscy Strażnicy, a więc popełniają masakryczne błędy i stosują na zwykłych Obywatelach działania daleko odbiegające od ochrony obywatela, bo stracili w sobie zwykłą, ludzką empatię.

Panowie policjanci i ci ze Straży Miejskiej nie wiedzą jeszcze, że za chwilę będą Seniorami i może ich spotkać także niemiła niespodzianka, że zostaną potraktowani jak staruchy, którymi można pomiatać!

Każdy mądry człowiek zdaje sobie sprawę z tego, że w Policji i resortach pochodnych obowiązują procedury, ale na Boga trzeba także być człowiekiem, który nie bije staruszki, która ukradła w markecie ogórka, gdyż była po prostu głodna!

Wiem z opowiadań, że kiedyś Milicja Obywatelska była bardziej ludzka, gdyż pijanego milicjant wsadził do „suki” i zawiózł go do domu, a niepokornemu dał kopniaka i kazał się ogarnąć!

Kiedy rowerzysta pijany jechał poboczem, to mu milicjant spuścił powietrze z kół!

Muszę napisać, że „każden” z nas chce żyć, ale czy trzeba tak kurczowo trzymać się regulaminu, aby zdeptać starego człowieka i czytamy poniżej.

Policjo,co się z tobą stało?

Barbara Michalak podała dalej:

11 godz.

Jestem zażenowany sytuacją której byłem dziś świadkiem.
Przy metrze Wilanowska mocno starszy pan ( ok 70 lat ) sprzedawał warzywa, na co nie miał pozwolenia, więc doszło do skonfiskowania towaru i cała sytuacja nie była by aż tak drastyczna gdyby nie fakt że policja oraz straż miejska zorganizowali akcję jak by ten starszy pan co najmniej handlował tam żywym towarem.
Starszego pana otoczyło KILKUNASTU funkcjonariuszy straży miejskiej oraz 3 policjantów uzbrojonych w KARABINY MASZYNOWE. (Glauberyt)

A mnie za robienie zdjęć zatrzymało kolejnych 2 policjantów nie umundurowanych w celu spisania oraz przeszukania.
Wstyd mi jest że takie cyrki są sponsorowane między innymi z moich podatków.

( to nie jest tak że ten Pan nie chce płacić podatków tylko to państwo nie chce mu pozwolić legalnie handlować )

Tak więc drodzy obywatele możecie spać spokojnie bo szajka sprzedawców warzyw została rozbita przez dzielne i waleczne oddziały straży miejskiej oraz policji.
Dajcie im medal za odwagę i wcześniejszą emeryturę !!!

* Sprzedawca mówił że jest chory i jego codzienny zastrzyk kosztuje 52 zł..
a z emerytury nie może na to liczyć.”

Piszę, że kiedyś wszyscy będą Seniorami i oto przedstawiam mojego Męża, który po 40 latach odnalazł swojego kolegę z wojska.

Dziś pojechał go odwiedzić i proszę popatrzeć, bo chłopaki są Seniorami już.

To były lata 1975/77, kiedy spotkali się w jednostce wojskowej i polubili.

Byli piękni i młodzi, a tu na pstryk są Seniorami, bo życie nie czeka, bo życie ucieka i dlatego apeluję do polskiej Policji – szanujcie starych ludzi w Polsce i popatrzcie jak życie szybko umyka.

Nie będziecie zawsze panami pałki i mandatów, bo staniecie się Seniorami najprawdopodobniej z głodową emeryturą!

Kiedy ci Policjo podałam na tacy dane hejterki, która mi przez 5 lat ubliżała, to byłaś Policjo bezradna, ale nie jesteś bezradna w ściganiu staruszka, który zarabia na leki sprzedając warzywa.

Ja wiem, że wasza służba jest stresogenna i dlatego często pijecie wódę, bo na trzeźwo się nie da i dlatego tym bardziej szanujcie starych ludzi, którym w tym kraju tak ciężko jest żyć!

 

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Mam na rydza smaczek!

Obraz może zawierać: jedzenie

 

Mam na rydza smaczek!

Niedawno na blogu pokazałam zdjęcie grzybów jakie zebrał mój Zięć i ktoś mu zarzucił, że powinien tymi grzybami podzielić się z teściami.

Okazuje się, że Zięć się dzieli, dzieli i to jakimi grzybami, bo są to rydze – najsmaczniejsze grzyby w polskich lasach.

Rydze są tajemnicze i nie wszędzie rosną i nie każdy może na nie trafić.

Ludzie, którzy znają takie miejsca nie dzielą się z innym grzybiarzami i co roku jeżdżą w te miejsca i koszą.

Rydze mają niesamowity smak i tak jak kanie można je tylko posolić i usmażyć na maśle, a wówczas kotlety schabowe niech się chowają.

Warto je zbierać i jeść, ponieważ mają walory także odżywcze:

Czy warto jeść rydze?

„Wartość odżywcza rydzów skumulowana jest w kapeluszach, które zawierają witaminy: A, B1, B2, C, D, PP i E. Zawiera także całkiem sporo soli mineralnych: żelazo, cynk, potas, jod, siarka, wapń, miedź, mangan i fluor.
Rydze w 90% składają się z wody, pozostałe 10% to białka, węglowodany i tłuszcze. Są niskokaloryczne – 100 g świeżych rydzów to tylko 40 kcal.”

http://beszamel.se.pl/grzyby/mleczaj-rydz-jakie-wartosci-odzywcze-maja-rydze-jak-przyrzadzic-rydze,17990/

Na zdjęciu moim nie widać, ale Zięć podarował nam w przybliżeniu 1 kilogram tego grzyba, a ja zrobiłam z tej porcji sos z rydzem w tle i miałam w lodówce kilka kani!

Rydz i kania lubią masło, a więc zrobiłam tak:

  • grzyby oczyściłam i lekko przepłukałam na sicie, a potem osuszyłam papierowym ręcznikiem.
  • w tym czasie na dno garnka dodałam łyżkę masła i następnie na maśle podsmażyłam pokrojoną w kostkę dużą cebulę i dwa przeciśnięte przez praskę  ząbki czosnku,
  • do tego dodałam listek laurowy i dwa ziela angielskie i dodałam łyżeczkę warzywka,
  • w tym czasie pokroiłam grzyby w słupki i to dodałam do zeszklonej cebuli,
  • cały czas mieszałam, aż grzyby pod wpływem ciepła puściły swój smakowity sos i dodałam pieprz oczywiście,
  • na koniec dodałam łyżkę gęstej śmietany i gotowe.

Jutro ugotuję do mojego sosu ziemniaki bo się dobrze komponują z sosem grzybowym.

Jeśli komuś nie chce się bawić z sosem, to po prostu można rzucić posolone rydze, czy kanie i je usmażyć na maśle.

Był sobie raz zielony las,
a w lesie jakby nigdy nic,
w zielonej chustce na jednej nóżce,
stał Sobie Rudy Rydz,
O Rudy Rudy Rudy Rydz,
jaka piękna sztuka!
Rudy Rudy Rudy Rydz,
a ja rydzów szukam.
Autorzy utworu: Bogusław Klimczuk