Dzień Ojca!

Obraz może zawierać: 3 osoby, dziecko i niemowlę

Wykopałam to zdjęcie z pudła i nawet nie wiedziałam, że je mam.

Moi już nieżyjący Rodzice i tak patrzę na to zdjęcie i chce mi się wyć!

Byli  tacy ładni i na zdjęciu, tacy szczęśliwi,  pasujący do siebie, a ja w środku zadowolona i też uśmiechnięta.

Na zdjęciu mam chyba z 8 miesięcy, a więc to był 1957 rok.

Rodzice chyba się na tym etapie kochali i kochali mnie, skoro wybrali się razem do fotografa zrobić zdjęcie na wieczną pamiątkę.

Rodzice mieszkali chyba w Pruszczu Gdańskim i w tym mieście, to zdjęcie zostało zrobione.

Patrzę więc na to zdjęcie i zadaję sobie pytanie – co poszło nie tak z moimi Rodzicami?

Będąc niemowlakiem nie mogłam sobie zdawać sprawy z tego, że się rozwiodą po 17 latach pożycia i to ja prosiłam Mamę, by złożyła pozew rozwodowy, bo Ojciec by nas wszystkie pozabijał.

Ojciec był kapitanem w Wojsku Ludowym i nagle system go zniszczył, a to przerodziło się w alkoholizm i znęcanie się nad rodziną.

To było istne piekło i naprawdę nie pamiętam dobrych chwil z Ojcem w tle, ale pamiętam agresję, bicie, awantury, znęcanie się!

O ile Mama sobie dobrze radziła jako rozwódka, to Ojciec kompletnie sobie nie radził, a więc wkraczałam, by mu pomóc wychodzić na prostą.

Walczyłam o to, aby umieścić go w dobrym Domu Spokojnej Starości i się udało.

Pewien Ordynator pomógł mi to załatwić i tak Ojcu przedłużyłam życie o 7 lat.

Miał świetną opiekę i przestał pić, ale coś się działo z jego psychiką i popełnił samobójstwo w 1998 roku.

Dziś obchodziliśmy Dzień Ojca i automatycznie włączyły mi się wspomiienia.

Kochałam go na swój sposób, chociaż w chwili amoku chciał mnie zadźgać nożem, co pamiętam bardzo dokładnie.

Minęło tyle lat, a ja biłam się z myślami, czy mu wybaczyć to, że mnie bił i wylewał na mnie swoją frustrację.

Zaczęłam z czasem rozumieć, że system w wojsku kompletnie go zniszczył i tak reagował na przegraną karierę wojskową.

Po kilkunastu latach wybaczyłam, bo zdałam sobie sprawę z tego, że był ambitnym facetem, ale przegrał z Kiszczakiem.

Ojciec miał jeszcze dwóch braci, którzy już także nie żyją.

Mama odeszła 1 lutego 2019 roku i z jej strony także wszyscy umarli i ja gdyby nie moje Córki i Mąż zostałabym na tym świecie samotna jak pies!

Moja Mama ze zdjęcia – kobieta o wielkich, pięknych,  oczach zadecydowała, że przepisze wszystko, co ma mojej Siostrze, a więc tym bardziej ostałam się sama z wieloma pytaniami, na które już nie otrzymam żadnej odpowiedzi.

A na zdjęciu było tak bosko!

Reklamy

Poszedł do lasu, a lasu już nie ma!

 

Człowiek poszedł do znajomego lasu w Bieszczadach, a lasu już nie było.

Drzewa, które tam były tysiące lat, ale pojawił się PiS i tnie bez opamiętania – video powyżej.

Ktoś mi zarzuci, że PO też rżnęło, ale chyba nie na taką, bezczelną skalę!

Uważam, że były to wycinki kontolowane.

Pod video jest taki wpis:

Rząd pozwala na masową wycinkę drzew w Bieszczadach i transport statkami do Szwecji!!!
Niedawno ukazały się zdjęcia niemieckiego masowca w porcie Gdynia załadowanego polskim drewnem. Robi kilka kursów w tygodniu do Szwecji. A drewno między innymi z bezcennych miejsc w Bieszczadach. Kto powstrzyma ten rabunek? Kto rozliczy? Do kogo idzie kasa?

źródło: YouTube

Będąc urzędniczką pamiętam ile zachodu kosztowało, by zdobyć zezwolenie na wycinkę drzewa na własnej posesji.

Ile papierków trzeba było wypełnić, aby otrzymać zezwolene, bądź zakaz o czym decydowali urzędnicy z Wydziału Ochrony Środowiska.

A co robi ten rząd?

Wycina bez żadnego zezwolenia i nic sobie nie robi z tego, że degraduje nasz klimat i  jeśli się nie zatrzyma tego draństwa, bo przyjdzie takie ocieplenie klimatu, że się spalimy w atmosferze, a tyczy się to całego Świata.

Kaczyński sobie zamarzył przekop na Mierzi Wiślanej i wycięto tam tysiące drzew, a przekopu nie będzie i za to powinny być kiedyś konsekwencje za degradację przyrody.

Naukowcy biją na alarm, że jest to ostatni dzwonek, by zaprzestać dewastacji lasów, bo to one chronią ludzkośc przed zagładą, ale wielcy tego Świata mają to gdzieś, bo liczy się tylko kasa!

Chiny są wszędzie i wycinają lasy deszczowe  zakładając plantacje np. soi, bo na tym są świetne dochody, a miejscowi są bez pracy i klepią biedę – taki jest teraz świat.

Oceany są plastikowe już, a także cały Świat zalany jest plastikiem, a wielkie koncery jak np. „Coca Cola” mają się świetnie i mają w de… , że wieloryby i inne morskie zwierzęta duszą się tym plastikiem, a także ptactwo.

Codziennie na Świecie ginie jeden gatunek ssaków, owadów, ptactwa i nikogo to jak na razie nie obchodzi i taki Trump ma się dobrze i taki Kaczyński nie szanuje polskiej przyrody.

Bogowie jeśli istnieją, to się kiedyś wnerwią i taki Park Narodowy Yellowstone – USA może wybuchnąć, bo pod nim jest krater wulkaniczny i wyfruniemy w kosmos jak miliony lat temu – dinozaury!

Najnowszy sondaż na jesienne wybory to:

Najnowszy sondaż pracowni Estymator dla portalu @DoRzeczy_pl (19-20.06):

PiS – 47,9 proc.,
PO – 22,7 proc.
Wiosna – 7,3 proc.

II wariant:

PiS – 46,7 proc.
PO + N + SLD + Zieloni – 30,1 proc.
Wiosna 8,2 proc.

A ja jestem za tym, aby PiS wygrał jesienne wybory, a tak to podsumował mój internetowy kolega Dominik!:

„Nie ja to pierwszy wymyśliłem, ale jak się zastanowić CO BY BYŁO – jakby Opozycja w październiku WYGRAŁA WYBORY PARLAMENTARNE – to nie byłoby czego jej zazdrościć!! :boisie:
Okres gospodarczej koniunktury światowej na jaki trafił PiS ze swą kadencją – bezspornie mija i analitycy zapowiadają że kolejny okres dekoniunktury (co jest normalne!) – zacznie się już w przyszłym roku!! :pomocy:
Bartłomiej Sienkiewicz to wizjoner który przewidział co Polskę czeka nazywając to:
CH.J – DUPA i KAMIENI KUPA”.. :bezradny:
I jego wizja powoli się ziszcza! :zmeczony:

Ciemnota PiS-u łyka wszystkie kłamstwa o „bajkowej Polsce”, oraz PiS-owskie afery – jak jak łykali u „Sowy>>” ośmiorniczki. :mniam:
I będzie łykała, dopóki Prezesowi starczy dóbr do rozdania, a one już się powoli kończą. :bezradny:
Prezes jak bogaty Wujek z Ameryki – rozdaje nie swój majątek, bo sam przecież nic nie ma – więc daje to co nam wszystkim zabiera w coraz wyższych podatkach, albo pożycza na nasze konto. :zaciera:

Ja nie wiem czy to dobry pomysł aby jak PiS-iory – Opozycja jeździła po wsiach jak niejaki Duda i tańczyła w rytmie ludowych przyśpiewek. Albo jeździła limuzyną jak Prezes, wchodzący na estradki i straszący Ciemnotę tym, że jak wygra opozycja to wszystko im zabierze. :pomocy:

TEJ CIEMNOCIE WISI KALAFIOREM DEMOKRACJA, POLSKA, CZY WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI!! 
ICH INTERESUJE KTO WIĘCEJ DA A SKĄD WEŹMIE TO NIE ICH PROBLEM!
(choć co rezolutniejsi podpowiadają że PINIENDZE – „najlepiej niech weźmie z BANKU!!”) :ubaw:

A może Prezes że swym PiS-em powinien sam wypić to piwo które nawarzył?? :okok:

Może PiS powinien rządzić do własnego unicestwienia które jest nieuniknione!! :wsciekly:
Należałoby powoli, ale skrupulatnie uświadamiać i edukować tzw. SIUWERENA – ale nie obiecywać niczego ponad miarę, bo to się potem zemści. :grozi:
Jak się będzie zbliżał krach, Kaczyński będzie chciał powtórzyć, jak w niegdysiejszej swojej kadencji, manewr z votum zaufania i oddaniem władzy. I wtedy należy mu KONIECZNIE udzielić tego „zaufania” i niech pisiory żrą te żaby i popijają stęchłym piwem które nawarzyli!! :cwaniak:
Dowiodła komuna że to w przypadku polskiej Ciemnoty jedyny sposób – aby przejrzała na oczy, stanęła frontem przeciw nim i pogoniła na wieki wieków. 

Obecnie wygrana opozycji, to złudne zwycięstwo a nawet, totalna klęska z zajadłym, mściwym i podstępnym przeciwnikiem w opozycji.
Opozycja powinna wziąć senat, (co jest łatwiejsze!) i mieć dużo, jak najwięcej miejsc w Sejmie, żeby blokować niszczenie państwa, ratować co się da. :dziadek:
Jeśli wygra Sejm – to PiS w opozycji z ludem, któremu nie będzie z czego płacić doprowadzi do KATASTROFY na miarę lat 80-tych!! :mur:

Może dla dobra Polski – warto poczekać aż PiS połknie swoją żabę i popije piwem, którego nawarzył. 
Nie uważacie??” :mysli:

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, na zewnątrz, tekst i przyroda

 

Chyba Was zanudzam!

Może jestem monotematyczna, ale dziś ponownie oglądałam zdjęcia i zeszło mi na to trzy godziny.

Karton po butach i chyba ponad tysiąc zdjęć, a ile wspomnień się pojawiło, że chyba będzie mi się to śniło.

Zdjęcia z młodych lat, dzieci malutkich i potem starszych. Zdjęcia ze świąt, spacerów, wycieczek, wyjazdów, naszych pupili domowych i takiego zwykłego życia jak gotowanie posiłków i bycia we własnym domu z dziećmi.

Wędrówka po domowych remontach, a więc zmian mebli, tapet, wystroju domu.

Wpadły mi w ręce dawno zapomniane zdjęcia z najfajniejszych, moich wakcji.

Moja Mama i przyszła Teścowa ( jeszcze wówczas o tym nie wiedziałam), zabrały nas na wieś do zaprzyjaźnionej Pani Danuty chyba, która wraz z mężem prowadziła gospodarstwo rolne na wsi oddalonej od naszego miasta jakieś 30 kilometrów.

Mama zabrała mnie i moją Siostrę, a także naszą koleżankę – Elę, a niedoszła Teściowa swoich synów i ich kolegę – Marka, który już bardzo dojrzale grał na gitarze –  Hey Joe.

Byliśmy tam chyba tydzień i spaliśmy na sianie w stodole, a nasze Mamy szykowały nam wiejskie posiłki.

Młode ziemniaczki, rosół z wiejskiej kury, mizera, buraczki, zsiadłe mleko i pachnący chleb.

Ja chyba miałem jakieś 13 lat, a moja Siostra i Ela liczyły sobie chyba po 11 .

Nie mieliśmy komórek, tabletów, komputerów, ale naprawdę nie pamiętam jak my spędzalismy całe dnie.

Pamiętam, że włóczyliśmy się po lesie z piosenką Czerwonych Gitar pt. „Droga, którą idę”.

Kąpalismy się w jeziorze, a rano robilismy toaletę przy pompie wiejskiej, co widać na zdjęciu.

Wymyślaliśmy scenki rodzajowe jak na zdjęciu, gdzie stoję z łopatą i wyglądało to groźnie, ale pomysł powstał chyba z jakiegoś filmu dla młodzieży, bo może to były „Wakacje z duchami”.

Kiedy wspominam swoje dzieciństwo i wakacje, to na pierwszym miejscu jest właśnie ten pobyt na wsi, gdzie uciekłam z Mamą od toksycznego ojca i tam naprawdę wypoczęłam.

Jeszcze raz namawiam – budujcie wspomnienia z rodzinnych zdjęć.

Obraz może zawierać: 1 osoba, stoi i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, ludzie stoją i na zewnątrz

Obraz może zawierać: 2 osoby, na zewnątrz

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Wspomnienia zapisane w zdjęciach!

 

Obraz może zawierać: 4 osoby, ludzie siedzą

Na zachodzie Polski trochę się ochłodziło, ale mury są pieruńsko nagrzane, a więc ratowałam się wiatrakiem.

Chyba się starzeję, bo grzebię w zdjęciach, których mam naprawdę dużo, ale najmniej z czasów mojego dzieciństwa i młodych lat szkolnych.

Rolety opuściłam, wiatrak włączyłam i usiadłam na kanpaie z pudełkiem pełnym zdjęć i stwierdziłam, że każde zdjęcie, to jest materiał na bloga.

Każde zdjęcie coś nam przypomina i każde zdjęcie można opisać ku pamięci!

Na powyższym zdjęciu jestem z koleżankami i kolegami na ostatniej zabawie w szkole podstawowej.

Kiedyś chyba nazywaliśmy to zabawami, a nie dyskotekami i odbywały się one w szkole, a nie w wynajętym lokalu.

Jedna klasa była konsumpcyjna, a w drugiej odbywały się tańce i nawet nie pamiętam skąd była muzyka.

Kochałam moją szkołę podstawową, bo to do niej zwiewałam z patologicznego domu w którym ojciec pił i bił.

Należałam do chóru, zespołu „Stokrotki”, a także chodziłam na SKS i osiągałam w tym kole niezłe wyniki spotrowe.

Wydaje mi się, że zdjęcie pochodzi z czerwca 1972 roku, kiedy wszyscy szykowaliśmy się do dalszej edukacji i mieliśmy po 15 lat.

Na zdjęciu od lewej jestem ja – w seledynowej sukience z paseczkiem ( to pamiętam dokładnie), a potem jest Andrzej, w którym kochałam się platonicznie, a on nie zwracał na mnie uwagi. Wyjechał na stałe do Szwecji, bo był bardzo utalentowanym piłkarzem i tam założył rodzinę.

Potem jest Mariolka, której już nigdy w życiu nie spotkałam, a następnie jest Jola, która mieszka w Kanadzie i się do mnie niedawno odezwała – pozdrawiam Cię Jolu.

Chłopiec odwrócony twarzą do aparatu, to Adam – moja pierwsza miłość, z którym na lekcjach wymienialiśmy słynne karteczki, bo przecież nie mieliśmy jeszcze komórek.

Adam był niezwykle oczytany i inteligentny, a historię miał w jednym paluszku, ale pewnego dnia zrobił coś bardzo głupiego i zostawiłam go!

Na tej zabawie poderwałam swojego przyszłego męża i zaprosiłam go do tańca i pamiętam, że zwiewał po schodach gadając, że nie umie tańczyć – umiał!

Rozjechaliśmy się po świecie i jakże wiele osób zniknęło i nigdy więcej się nie spotkaliśmy, ale myślę, że w wielu nas wciąż są wspomnienia z dobrych, szkolnych lat.

Na szczęście mam przy sobie mężczyznę nigdyś bruneta o śniadej cerze z pięknymi, czarnymi oczami, który teraz jest siwym panem, który o mnie dba.

Klaps jest zły, ale ten rząd nie ma nic przeciwko!

Obraz może zawierać: 1 osoba

Od kiedy rządzi PiS, a będzie to za chwilę 4 lata, to codziennie o poranku boję się włączyć komputer i ogólne media.

Od czterech lat dzieją się w Polsce takie rzeczy, że to się nie mieści w głowie.

Zadaję więc pytanie – skąd ten Kaczyński wyciąga tych ludzi i nominuje ich na najwyższe stanowiska w rządzie?

Jednen lepszy od drugiego z patologią w głowie i kompletnym brakiem wykształcenia, a także pozbawionych empatii.

Ja nie pamiętam takich typów nawet w czasach socjalizmu, a teraz jest ich zatrzęsienie i rozlewa się jak robactwo, krojąc za to ogromne pieniądze.

Jeden z drugim wycina Puszczę Białowieską, drugi rujnuje Stadniny Koni, trzeci każe strzelać do żubrów, a następny do bobrów mówiąc, że płetwa bobra, to afrodyzjak.

Następny powierza służbę zdrowia Matce Boskiej, a jeszcze inny robi ze stolicy fortecę i nasyła na białe róże kordony Policji.

Szkoda, że od początku kadencji tego rządu nie spisywałam ich wszystkich draństw, bo chyba bym musiała pisać notkę do rana, gdyż tyle się tego uzbierało.

Obywatelom dali 500+ i to wszystko i na tym jadą od wyborów do wyborów, bo przekupili ludzi, a nie powstają nowe drogi, autostrady, żłobki, przedszkola, a edukacja właśnie padła na pysk.

Młodzi ludzie spotkają się w szkołach z podwójnym rocznikiem i nie będą się dostawali do szkół, kiedy sprawczyni tego zwiała do UE!

Za rządu tego nierządu do Polski spływają tony śmieci z innych krajów i nikt tego nie kontroluje i nie wiadomo kto kroi z tego potężną kasę!

Dziś więc z lękiem otworzyłam laptopa i przeczytałam – o zgrozo, że Rzecznik Praw Dziecka – Mikołaj Pawlak, niedawno powołany na stanowisko zdradził, że jako dziecko oblał nogę denaturatem swojego brata i podpalił.

Otrzymał od swego ojca baty w tyłek i ten oto rzecznik w drucianych okularkach, co źle mi się kojarzy,  usprawiedliwia dawnie klapsów dzieciom, bo klaps nie zostawia wielkiego śladu!

Oznacza to, że ten sadysta popiera rodziców, którzy znęcają się nad swoimi dziećmi i ich usprawiedliwia, a nie stoi komplentnie po stronie dziecka!

Kiedy ogłoszono, że ten człowiek dostał swoje stanowsko, to od razu wyczytałam z jego twarzy coś dziwnego, coś, co niepokoiło mnie i się nie pomyliłam.

Jeśli zobaczysz, że rodzic daje dziecku klapsa i zwrócisz uwagę, to możesz otrzymać odpowiedź, że RPD na to pozwala.

Apel do wszystkich, którzy mieszkają za granicą – nie wracjacie do Polski, bo tu jest od czterech lat – syf, kiła i mogiła!

Nie zawsze zgadzam się z Dorotą Zawadzką – Super Nianią w Polsce, ale w wypadku bronienia dzieci przed oprawcami – rodzicami daję jej video+

 

 

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i tekst

W codzienności można znaleźć okrucieństwo!

Nie ma na blogu pitu, pitu i jak pisałam, że zrobię schaboszczaka à la Magda Gessler, to tak się też stało!

Miał być w poniedziałek, ale się stało, że dziś się ochłodziło nieco w zachodniej Polsce i miałam siłę na siedzenie w kuchni.

Robi się znacznie dłużej taki kotlet, ale warto się natrudzić, gdyż jest to taka odmiana od zwykłego, polskiego przepisu. Smakuje wybornie.

Róznica jest taka, że między dobrze rozbitym schabowym, a karkówką trzeba płaty posmarować startą cebulą, co jest wyczuwalne podczas jedzenia.

Przepis we wpisie poniżej.

https://sagula.wordpress.com/2019/06/15/poprosze-schabowego-raz/

Obraz może zawierać: jedzenie

Mam troje Wnucząt w wieku tej zamordowanej przez zwyrodnialca Kristiny i kiedy się dowiedziałam o tym bestialskim morderstwie, to mnie wprost zamurowało jak chyba wszystkich!

Takie morderstwa nie zdarzają się często, a więc bardzo oburzają i chce się jak naszybciej poznać mordercę i przyczyny zabójstwa.

Czekałam z niecierpliwością na wieść, że go pojmali i zostanie odpowiednio do czynu potraktowany przez polskie prawo.

Dlaczego doszło do tak makabrycznej zbrodni, to wyjaśni dochodzenie i pewnie będzie bardzo długie, a faceta poddadzą z pewnością badaniom psychiatrycznym!

Jednak stało się to, że matka dziewczynki  – 20 lat starsza od oprawcy, wpuszcza go do swojego domu i ten od czasu do czasu u niej nocuje – seks!

Młodzian zakochuje się w matce, ale dziewczynce coś się nie podoba i mówi o tym głośno.

Przeszkodę więc należy usunąć raz na zawsze i w chorym umyśle rodzi się chęć pozbycia  zawady, a więc trzeba zwabić dziecko, razić kilkanaście razy nożem i uszkodzić dziecka genitalia tępym narzędziem, aby upozorawać morderstwo na pedofla.

Tak jest to opisywane w mediach i to się nie mieści w mojej głowie.

Napiszę jasno i wyraźnie – jestem w takich przypadkach za karą śmierci!

Nie na krześle elektryczynym, ale podanie delikwentowi śmiertelnego zastrzyku, tak jak przy eutanazji gdzieś za granicą!

Jestem za tym, aby współwięźniowe zrobili mu w areszcie piekło na ziemi i jestem za tym by sobie sam skrócił życie, bo nie chcę z moich podatków utrzymywać bestii!

Tak go przywitali więźniowie i chwała im za to!

Wielki patriota na koszulce zabija!

Morderca Kristiny

Starość w Polsce!

Domestic violence

Wielu z nas, a może nawet wszyscy z mojego pokolenia nie mieliśmy łatwo.

Po skończeniu szkół najczęściej zaczynaliśmy pracę zawodową, a między wierszami zakładaliśmy rodziny i rodziły się nasze dzieci.

Biegliśmy więc przez życie z wywieszonym ozorem, ledwo żywi, zmęczeni, ale bardzo ambitni, bo przecież tak trzeba było – pracować dla Polski i aby utrzymać swoje rodziny.

Walczyliśmy o mieszkania, miejsca pracy, miejsca w żłobkach i przedszkolach dla dzieci.

W końcu przpracowaliśmy po 40 lat w jednym miejscu, a czasami w kilku, ale praca, to była taką naszą ambicją, że jeśli pracujemy, to jesteśmy coś warci i zostanie nam to wynagrodzone!

Wynagrodzone przez ustrój w państwie, przez zakład pracy i ubezpieczenia, a stało się tak, że w każdym systemie Senior  był i jest niczym i na stare lata dostaje od państwa torbę i kij.

Przeliczenie emerytury i od razu wielki zawód, bo dlaczego tak mało i na co ma to nam starczyć?

Jakże często polski emeryt musi wybierać między kupnem chleba, a zrealizowaniem recepty w aptece.

Jakże często starość w Polsce, to izolacja przez wychowane przez siebie dzieci, które na starość swoich rodziców wywalają ze swojego życia jak zdarte bambosze.

Jakże często rodzice są w chorobie i w  starości  poniżani, szturchani, wyśmiewani przez bliskich, a tylko dlatego, że są kłopotem i zawadą.

Z dnia na dzień zbliżam się do takiej starości i bardzo bym nie chciała, abym jako warzywo była obsługiwana przez własne dzieci!

Wolałabym umrzeć na własne życzenie, ale w tym kraju jest to niemożliwe, ale za to jest możlwie otwieranie kolejnych domów dla seniora, których państwo nie kontroluje i nie ma  opracowanych żadnych procedur i przepisów.

Te domy robią ze straością co chcą i nie ponoszą za to żadnej odpowiedzialności i dlatego starość w Polsce jest śmierdząca i bezdusznie traktowana.

Starość w Polsce jest kłopotem i opieka nad starym człowiekiem jest go poniżająca, uwłaczająca godności schorowanego człowieka, a oni z trybun w Sejmie ryczą, że te nagrody im się należą!

Bardzo często już myślę o swojej starości i o tym jak skrócić swoją mękę, by nie być kłopotem!

„Poniżani, izolowani, leżący w kale. Dlaczego dziadkowie i babcie tak często są ofiarami przemocy?

Starzy, słabi, bezradni – idealne ofiary przemocy. Nikomu się nie poskarżą. Nawet, jeśli będą mieć kupę w majtkach, świerzb i odleżyny.

– Wegetują. Wyciągani z łóżek na siłę, sadzani na krzesłach, jak za karę. Posiedzą, zjedzą i znów do łóżka – mówi Bartosz Kitowski, redaktor naczelny portalu Kartuzy.info. Od ubiegłego roku dopomina się o prawa osób leżących w podkartuskim domu seniora.
Ten dom – jak opowiadały dziennikarzom opiekunki – bardziej przypomina ciężki obóz, niż miejsce spokojnej starości. Nie chce staruszek pić? Musi. Nie chce jeść? Musi (jak komuś podawały papkę przez sondę, to tak, że aż sonda się zapychała). Kąpanie? Rzadko, raz na dwa tygodnie. Każdy szorowany tą samą gąbką. Pampersów mało – dwa na dzień. Jak zabrakło, to trudno, muszą leżeć w kale i moczu.
Wśród leżących: pani pisarka, pani prawniczka, były nauczyciel wuefu, były wojskowy… Patent na to, żeby nie śmierdzieli: spryskać ich K2 – odświeżaczem do samochodu o zapachu cytrynowym. W sumie, na 25, a czasami 28 pensjonariuszy, były dwie opiekunki (w dzień) i jedna (w nocy). Nie wyrabiały. Powiedziały dziennikarzom szczerze, jak jest w takim domu i przy takim obłożeniu: karmi się jedną łyżką trzy osoby. W jednych rękawiczkach (bo trzeba oszczędzać) podaje jedzenie, sprząta fekalia, przeciera pęknięte wrzody. Opatrunki na odleżyny (też z oszczędności) robi się z podpasek. Żeby nie było widać, że paznokcie od nóg są aż pozawijane od nieobcinania, i że tam się już rozwinęła grzybica, to się nakłada wszystkim skarpety. Najgorsze, że u niektórych były już trudne do wygojenia wrzody i chyba już u wszystkich świerzb. W każdym razie wszyscy się drapali, wielu aż do krwi. Jednak był zakaz mówienia, że to świerzb. Trzeba było mówić, że alergia.

15 czerwca, to Światowy Dzień Świadomości Znęcania się nad Osobami Starszymi.

Przypadek spod Kartuz pokazuje, jak kiepsko jest u nas z tą świadomością.

– Nie ma wielkiego zainteresowania tym, co się dzieje w tym domu. Co prawda urzędnicy wojewódzcy przeprowadzili kontrole, w sumie trzy. Potwierdziły, że jest źle. Jednak trzeba było aż roku, żeby jakoś ukarać właścicielkę. Musiała zapłacić 5,5 tys. zł. To wszystko. Dom wciąż działa, tyle że zmienił nazwę – mówi Bartosz Kitowski.

Liczył na to, że będzie postępowanie prokuratorskie. Tymczasem prokuratura sprawę umorzyła. – Gdyby chodziło o dzieci, to zapewne reakcje byłyby inne. Wszyscy by się oburzali, bo nie ma społecznego przyzwolenia na to, by dzieci były krzywdzone i zaniedbywane. Ale jeśli rzecz dotyczy osób starych, które są przecież tak samo bezbronne, to już mało kogo obchodzi. Miałem nadzieję, że państwo stanie po ich stronie, będzie te osoby chroniło. Niestety, widać, że w takich sytuacjach państwo zawodzi – mówi Kitowski. Denerwuje go, że nie ma systemowych rozwiązań: dobrego nadzoru, właściwych procedur, jasnych wymagań dotyczących organizacji opieki.

Justyna Smolińska (publikuje na portalu strajk.eu) dostała kiedyś karę za niezapłaconą grzywnę: popracować trochę w warszawskim zakładzie opiekuńczo–leczniczym, sprzątała na oddziale zamkniętym. Było tam 65 kobiet, na ogół z demencją, miażdżycą, niektóre z Alzheimerem. Pierwsze, co ją uderzyło, to zapach: taniej stołówki, brudnych ubrań, niemytych ciał i fekaliów. Drugie: przerażający smutek, bezradność i samotność. A trzecia rzecz, której nie sposób było nie zauważyć, zbyt mała liczba pielęgniarek i salowych. Pieluchy zmieniano hurtowo, wszystkim po kolei, a nie wtedy, gdy była potrzeba. Jak któraś z pacjentek nie mogła się doczekać zmiany, wytrząsała zawartość pieluchy na podłogę. Ktoś kupę schował pod paprotką. Nawet te, które czuły się na siłach, żeby skorzystać z toalety, to już po wszystkim nie mogły skorzystać z papieru toaletowego (bo brak). Nie mogły umyć rąk mydłem (bo brak). Ani nawet opłukać wodą pod kranem (bo brak kranu).

Reżyser Andrzej Saramonowicz zamieścił wiosną na swoim profilu na Facebooku wstrząsający list przyjaciela, prof. Witolda Jacórzyńskiego, którego mama trafiła do jednego z podwarszawskich zakładów opiekuńczych. Prof. Jacórzyński, badacz kultur indiańskich, mieszka w Meksyku. Gdy przyjechał odwiedzić mamę, załamał się. Choć z zewnątrz dom ładny, w stylu szlacheckiego dworku, to jednak już w drzwiach uderzył go odór uryny. Rażący był też język personelu. Polecenia, nakazy, nigdy prośby. Pielęgniarka mówiąca o matce, że „chuda chociaż je”. I że podejrzewa u niej „jakiś nowotwór”, ale „my tu nie mamy diagnostyki.” Stan szybko się pogarszał. Gdy mama była już umierająca i syn chciał być przy niej, usłyszał, że regulamin zabrania wizyt po godzinie szóstej. Kazano mu wyjść, straszono, że wezwą policję i zostanie wyniesiony w kajdankach.

Sam, już wcześniej, podjechał na policję, złożyć skargę, powiedzieli: Mamy już na nich kilka skarg. Był więc ktoś jeszcze, kogo raziło to, co się dzieje w tym ładnym domku w stylu szlacheckiego dworku. Większość jednak nadal chciała trzymać tam swoją mamę. Albo ojca. Albo ciocię.

Gdy Bartosz Kitowski opisał na portalu warunki w podkartuskim domu, zaczął odbierać telefony od oburzonych rodzin: po co było to wszystko pisać? Nie chcieli albo wygodniej im było nie wierzyć w to, że ich bliscy mają złą opiekę, jedzenie nędznej jakości, leki podawane bez umiaru, byleby byli spokojni. – Tylko kilka rodzin zabrało stamtąd swoich bliskich. Reszta zostawiła. Jedni być może dlatego, że im wszystko jedno i pomyśleli, że jakby mieli zabrać, to dokąd? Drudzy wolą myśleć, że to dobre miejsce. Nie trzeba mieć wtedy wyrzutów sumienia – mówi Kitowski.

Gdy naukowcy z Instytutu Psychologii PAN kilka lat temu badali zachowania Polaków wobec osób starszych okazało się, że najbardziej popularna jest izolacja, zamykanie.

I to nie musi być zamknięcie w domu opieki. W rodzinnym domu też się udaje.

Ratownik medyczny (pracuje w Małopolsce, jeździ w karetce od 10 lat) mówi, że jeśli jest wezwanie do starszej, leżącej osoby, to raczej pewne, że leżeć będzie w najdalszym kącie domu. Jeśli dom piętrowy, to na górze, a nie na dole, gdzie toczy się życie rodziny. – Wolą tego leżącego nie widzieć, nie słyszeć. Przed świętami wypychają do szpitala. Bardzo często też wypychają, gdy chcą wyjechać na wakacje. Nie dają mu pić, wzywają nas, mówią: zobaczcie, odwodnił się.

Stefania Chabowska z Legnicy (w pogotowiu pracuje 14 lat) najbardziej ze wszystkich przykrych przypadków pamięta wezwanie do 90–letniej kobiety, która była przyklejona do wersalki tym wszystkim, co z siebie wydaliła. Syn jej nie przewijał, nie zmieniał pościeli.

Z badań dotyczących traktowania starszych wynika, że są nie tylko zaniedbywani. Często też poszturchiwani, szarpani, popychani (40 proc. Polaków twierdzi, że dostrzega ten problem w innych rodzinach, ale w swojej rodzinie, oczywiście dużo rzadziej). To samo jest z przemocą psychiczną czy ekonomiczną. Wielu przyznaje, że starsi są wyzywani, ośmieszani, często im się grozi, zabiera pieniądze (ale oczywiście te skandaliczne zachowania częściej widzi się w obcych rodzinach, niż w swojej).

Wybielamy się. Nie przyznajemy do stosowania przemocy.

– Mówi się, że to podziemie. Wiadomo, że jest, ale nikt nie wie, jak duże. Trudno szacować skalę choćby dlatego, że osoby starsze mają ograniczone możliwości szukania pomocy. To często ludzie uwięzieni w domu. Nawet jeśli się poruszają, to nie na tyle, żeby zejść z czwartego piętra. Niektórzy nie korzystają z telefonu, a jeśli potrafią, to nie wiedzą, gdzie zadzwonić, żeby zgłosić, że jest im źle. Poza tym sprawcami przemocy najczęściej są ich opiekunowie. Trudno skarżyć się na kogoś, od kogo tak bardzo się zależy – mówi Tomasz Majewski, psycholog, członek Stowarzyszenia na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie Niebieska Linia.

Przez rok pracował w specjalistycznym zespole, który zajmował się właśnie sytuacją tej grupy.

– Chodziliśmy do domów, w których – jak wynikało z docierających do nas sygnałów – krzywdzone były osoby starsze i niepełnosprawne. To, co rzucało się w oczy zaraz po wejściu, to wielka ich zależność od opiekunów – mówi Tomasz Majewski.

To uzależnienie, ta ogromna nierównowaga sił, potwornie blokuje ofiary. Raczej nie żalą się, nie skarżą. Dobrze wiedzą, że gdyby powiedziały coś złego o swoich opiekunach, to by się później obróciło przeciw nim.

Na ich bezradność patrzymy inaczej, niż na bezradność dzieci zależnych od rodziców. Nawet jeśli są wyraźne sygnały, że dzieje im się krzywda, jakoś mniej się tym przejmujemy.

– Wynika to z wielu czynników, także ze stereotypów związanych ze starością. O starszych mówi się, że są nieznośni, marudzą, stwarzają problemy. I że ze starości już im się miesza w   głowie, więc nawet jeśli się skarżą, to nie bierze się tego serio, przymyka się oko – tłumaczy Majewski.”

https://www.newsweek.pl/polska/spoleczenstwo/osoby-starsze-dlaczego-dziadkowie-i-babcie-tak-czesto-sa-ofiarami-przemocy/84jgt1p?fbclid=IwAR0ZLji-BQsj4OrY5G4Zwl6xoKwDerolmxVyW_j7cgBrgaUpYXfs0_AGEsU

Babciu, dziadku nie wtrącajcie się!

Znalezione obrazy dla zapytania babcia w parku

Surfując po sieci czasami zaglądam na profil Doroty Zawadzkiej, tej słynnej w Polsce Super Niani.

Zamieszcza ona czasami zajawki, które piszą do niej ludzie i ona to poddaje pod dyskusję, a więc dziś było ostro pod wpisem nazwanym „Z serii ludzie listy Piszą” i przeczytałam to:

„Z serii ludzie listy PISZĄ:
„Jestem babcią. Działam w lokalnym klubie seniora. Wiele z nas nie jest babciami, bo nasze dzieci nie chcą mieć dzieci. Chciałabym zapytać u ciebie Dorotko, co zrobić, żeby ułatwić młodym ludziom decyzję o dziecku? Jak z nimi rozmawiać? Jak im pomóc? Co im potrzeba?”

Przeczytałam i wpadłam w konsternację, że w dzisiejszych, zwariowanych czasach wciąż pokujuje twierdzenie, że rodzina, to koniecznie muszą być w niej dzieci.

Moje Córki odeszły z domu, kiedy miały po 30 lat, gdyż  tak wyszło, ale nigdy nie usłyszały od nas – rodziców, że czas odejść z domu i założyć rodzinę.

Wszystko potoczyło się swoim torem i przyszedł czas na małżeństwa i na urodzenie się moich Wnuków – bez nacisku i bez spinki.

Kiedy odeszły, to byłam trzy lata w dołku, bo musiałam się przyzwyczaić do „pustego gniazda” i było mi ciężko.

Do dzisiaj gotuję więcej zupy, bo nie umiem gotować tylko dla dwojga, a minęło już ponad 10 lat.

To w naszych czasach trzeba było szybko się pobierać i szybko mieć dzieci, a teraz wszystko się zmieniło.

Młodzi chcą robić karierę zawodową i nie mają czasu na śluby, małżeństwa, bo często mają potężne kredyty w bankach i zwyczajnie nie stać jest ich na dzieci, ale nie generalzuję oczywiście.

Bardzo często żyją w konkubinacie i mają na życie zupełnie inne priorytety i nie konecznie jest to prokreacja.

Wyszłam za mąż mając 20 lat i dugo czekałam na wnuki, a babcią zostałam w wieku mając ponad 50 lat i już w moim przypadku okazało się, że ukończenie szkół było ważniejsze niż założenie rodziny przez moje Córki.

Seniorzy nie powinni naciskać na swoje dzieci względem modelu życia, bo on się zmienia, a ich naciski są frustrujące dla młodych ludzi.

Dzisiaj z Tatulem sobie pisaliśmy, że jakie to szczęście, że opanowaliśmy obsługę komputera i siedzimy w sieci i się wciąż czegoś nowego uczymy, miast siedzieć na parkowych ławeczkach. Piszemy blogi!

Polecam blog Tatula:

https://tatulowe.wordpress.com/2019/06/16/laweczka-bajeczka/

A teraz przyznaję się bez bicia, bo oglądam Opole Kurskiego w tej znienawidzonej przeze mnie stacji, ale wykonawcy są moi – z dawnych lat i ich piosenki też!

Znalezione obrazy dla zapytania logo opole festiwal

Poproszę schabowego – raz!

 

Pinterestt/kitchme

Bardzo często oglądam programy kulinarne, bo lubię podpatrzeć coś nowego i to kombinować we własnej kuchni.

Ogromnie lubię „Okrasę, który łamie przepisy” i podoba mi się w nim taka natruralna szczerość.

Makłowicz też znajduje swoje miejsce w moim sercu, bo on gotuje, a jednocześnie pokazuje widzowi świat.

Nie ukrywam, że oglądam program Magdy Gessler – „Kuchenne Rewolucje” i często oglądam nawet powtórki.

Sama Gessler nie podoba mi się z tym jej chamstwem i rzucaniem potrawami, ale interesuje mnie fakt, czy po jej powrocie do restauracji właściciele trzymają poziom i restauracja zyskuje na klientach.

Dzisiaj oglądałam rewolucję w Poznaniu w małym, rodzinnym barze – „Czerwony kapturek” i nie żałuję, bo w poniedziałek bedę robiła innego kotleta schabowego!

Z Mężem możemy nie jeść mięsa i cały tydzień, ale oboje jesteśmy łasi na schabowego, a do tego mizeria z ogórków z czosnkiem, śmietaną i  do tego ziemniak, a jak młode, to miodzio z koperkiem.

Jak robimy tego schaboszczaka, aby był tak wielki jak talerz?

Tajemnica tkwi w tym, że łączymy schab z karkówką na co bym nigdy nie wpadła!

Składniki:

– 4 plastry schabu dla czterech osób

– 4 plastry karkówki – w oryginale schab karkowy (lub łącznie 8 plastrów schabu)

– kilka łyżek mąki do panierowania

– 3-4 jaja roztrzepać, posolić, popieprzyć i dodać 3 ząbki czosnku

– 2 cebule

– bułka tarta do panierowania

– smalec do smażenia

– sól i pieprz

Sposób przygotowania:

Mięso rozbić tłuczkiem na cienkie kotlety, oprószyć solą i pieprzem, odstawić na co najmniej pół godziny. Cebulę zetrzeć na tarce. Płat schabu posmarować startą cebulą, na nim ułożyć schab karkowy. Plastry mięsa docisnąć. Panierować kolejno: mąką, jajko, bułka tarta. Smażyć na rozgrzanym smalcu na złoty kolor.

Źródło: Ofeminin
Macie swoje tajmnice w stworzeniu najbardziej smakowitego schaboszczaka, że rodzina bije pokłony?
A traz dam coś pod dyskusję, na co wpadłam zeszłego roku, a mianowicie:

„Nie mieliśmy 500+, ani 300+, bo byliśmy bieda +, ale nasze dzieci pokończyły studia i są prawymi i wykształconymi ludźmi!👩🏫”

Upał trwa!

Brak dostępnego opisu zdjęcia.

Pozostały wspomnienia!

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie

Już jestem stara niestety, bo w taki upał wolę siedzieć w domu, by nie narażać się na tak ostre słońce.

Serce odrobinę szwankuje, a więc lato tak gorące już nie jest dla mnie i wolę watrakiem na siebie dmuchać!

Nie ma co już szarżować, kiedy w cieniu jest 30 stopni, a było kiedyś tak inaczej, tak fajnie, ale się skończyło.

Kiedy Dzieci z nami mieszkały, to podczas wakcji i naszych urlopów nie musieliśmy jechać do ciepłych krajów, bo Majorkę mieliśmy u siebie.

Od samego rana szykowaliśmy się na plażowanie, a więc prowiant, picie i ciepły obiad w szybkowarze składający się z warzyw i odrobiny mięsa tzw. danie jednogarnkowe, ręczniki, parasole i kremy i tak spędzaliśmy całe dnie – do zachodu słońca.

Mieliśmy dostęp do hangaru i to w nim gotowalismy i szykowaliśmy jedzenie dla Dzieci i siebie.

Dzieci do woli pluskały się w wodzie, a także jeżdziliśmy motorówkami po jeziorach, bo nasze jezioro połączone jest kanałami z dwoma innymi – jaka to była radość.

Mieliśmy kawałak swojego pomostu i z zaprzyjaźnonymi małżeństwami siedzieliśmy na leżakach, pływaliśmy, usmażeni na brąz – wówczas nie wiedzieliśmy, że to jest groźne.

Słowami piosenki Haliny Kunickiej zamknę w klamrę, że:

„To były piękne dni,
Po prostu piękne dni,
Nie zna już dziś kalendarz takich dat.”

Na szczęście Mąż kultywuje wojaże i dzisiaj się plażował, ale mamy następne pokolenie w osobie mojej Wnusi, która będąc na plaży ze swoją drużyną harcerską podbiegła z koleżankami z drużyny i z daleka wołała – dziadek pływasz?

  • Powozisz nas?

Dziadek z chęcią, bo jak by śmiał odmówić swojej Wnusi.

A co robi babcia, czyli ja – dokumentuję to wszystko na blogu!

Obraz może zawierać: ludzie siedzą, niebo, łódź, na zewnątrz, woda i przyrodaObraz może zawierać: co najmniej jedna osoba, ludzie siedzą, na zewnątrz, woda i przyroda