Zepsuli Cię Polsko!

Jesień przyszła i nie ma na rady, a zdjęcia są mojego autorstwa po wypadzie za miasto!

Jesień mamy w Polsce już od 6 lat i oni idą jak taran, a nam chyba wypada tylko już zejść na boki, bo nas rozjeżdżają!

Dzisiaj w Sejmie padło zdanie z ust Konfederata – Brauna do Ministra Zdrowia – „Będziesz wisiał”

Kochani, Sejm już nie jest Wersalem od kiedy do niego wpuściliśmy bandytów z Konfederacji i PiS!

Braunowi prawdopodobnie nie spadnie włos z głowy, ale gdyby to napisał gdzieś, bo np. na FB – szary człowiek, że dany polityk będzie wisiał, to wiecie, co by się stało?

Policja by wparowała do domu, skuła delikwenta, spałowała i być może pozbawiła by go życia, gdyż teraz to jest strach mieć styczność z policją!

Za 10 dni kończy się koncesja dla TVN i oto taka jedna z Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji powiedziała wprost, że czekają na decyzje polityczne, a więc chyba już wszystko jest jasne i zrozumiałe, kto tu rządzi i nie ma już niezależnych instytucji!

Kaczyński bije się z myślami, czy ma odejść z polityki, ale przed tym ma zamiar ustawą mieć silną rękę nad samorządami, aby im zamknąć mordy i żadna demonstracja w mieście nie odbędzie się bez zgody Kaczyńskiego, a więc całkowity zamordyzm!

Pieniędzy z Unii też nie będzie, choć 12 krajów już je dostały, a Polskę spotka ostracyzm za nieprzestrzeganie traktatów!

Ludzie zejdźcie z drogi, bo Kaczyński jedzie i chce nam tu urządzić skansen, a my milczymy!

Niżej wkleiłam tekst, który na FB popełniła Marta i poprosiłam ją o przyjęcie mnie do znajomych, gdyż całkowicie zgadzam się z jej postrzeganiem Polski i cieszę się, że młodzi ludzie otwierają oczy!

Jednak jakie to smutne, że w Polsce żyje około 8 milionów oszołomów, którzy oglądają szczujnię Kurskiego i czytają prasę kupowaną na „Orlenie” i mają wyprany mózg!

Marta Marta

 · Pisowskie półmózgi, co się tam dzisiaj produkujecie w tym Europarlamencie.

Jeszcze sześć lat temu WSZYSCY mieliśmy dom!

I wtedy przyszliście Wy!!!😡

Co się stało… Mieliśmy piękny dom. Nowoczesny, remontowany, doposażany.

Oszczędzaliśmy, żeby wygodnie nam się tu mieszkało.

Żyliśmy skromnie, ale wiedzieliśmy, że to ma sens.

Bo coś się tworzy i buduje…Dom był coraz okazalszy…Zagospodarowaliśmy podwórko.

Dogadywalismy się z sąsiadami, żeby wspólnie ulepszać nasze otoczenie

Jednak niektórym z nas się to nie podobało…

Niektórzy nie doceniali pięknego, czystego, nowoczesnego domu.

Nie chcieli przestrzegać zasad i dbać o wspólnotę.

Nie podobali im się sąsiedzi. I znudziło im się oszczędne życie…

I tak, w roku 2015, zaprosiliśmy do domu gości.

Część z nas sprzeciwiała się temu.

Jednak w naszym domu obowiązywały zasady praworządności, dlatego też zaakceptowaliśmy wybór większości…

Na początku nasi goście wydawali się kulturalni i poukładani.

Deklarowali, że pomogą ulepszyć nasz dom.

Mieszkańcy dostali kieszonkowe… Żeby żyło się lepiej…

Po jakimś czasie, okazało się jednak, że dom marnieje.

A mieszkańcy, zajęci własnymi potrzebami, nawet tego nie zauważyli…

Mury się sypią, dach przecieka. Brud i bałagan wokół. Wszędzie fetor i fekalia.

Sąsiedzi się skarżą i pomagać nie chcą…

Nasi goście stali się chamscy i roszczeniowi.

Nie dbają o wspólnotę.

Wyżeraja z lodówki, wynoszą dobra.

Kobiety traktują jak służące, pozbawiają nas praw do wychowywania naszych dzieci.

Na niepokornych pluja, albo używają bata.

Dyktują nam co mamy robic i jak żyć.

Zawłaszczyli prawo i stosują je według własnych norm…

Stworzyli struktury, które kontroluja każda sferę życia mieszkańców.

Odbierają nam wszelkie prawa.

Manipulują i kłamią, abyśmy się wzajemnie zwalczali…Boga zabrali dla siebie… A ludzi segregują do wyznaczonych klatek…

I tak oto, nasi goście – stali się uzurpatorami i oprawcami…

Ale mieszkańcy się budzą…

A wspomnienie i tęsknota za normalnością – dodaje odwagi.

Tak więc Pani Szydło, Panie Jaki i reszta pisowskich obłudników, w europejskiej niewoli 😡

Obsraliście nasz dom.

Oszczaliście podwórka sąsiadom!

Doprowadziliście nasz dom do ruiny.

Zdewastowaliście go tak, że chwieje się w posadach!!!

Pora na wyprowadzkę!!!Kaczyński!!!Zbieraj Pan swoja bandycka szajkę i wypie*dalajcie…

A może wspólnymi siłami, odbudujemy coście spieprzyli!

Kłamliwi dyletanci😏

Idą podwyżki!

Zrobiłam zdjęcie warzyw, które między innymi potrzebne były mi do leczo, bo znowu gotowałam.

Jednak tym razem zamiast kiełbasy – dodałam pokrojony w kostkę schab, który obsmażyłam z cebulą!

Piszę o warzywach, bo oto zostały one objęte 6,6% inflacją, a więc najwyżej ze wszystkich produktów potrzebnych nam do zdrowego odżywania, a zwłaszcza dla nas – Seniorów, którzy powinni szczególnie zdrowo się odżywiać.

Senior w Polsce musi wciąż wybierać, czy ma wykupić leki, czy ma potem za co kupić sobie jabłko, pomidora, czy też odrobinę winogron i tak dalej.

Senior nie ma w tym kraju żadnych rekompensat, gdyż ZUS leży i kwiczy też!

Skoro energia pójdzie w górę, to automatycznie ponownie wszystko podrożeje, bo koszty produkcji ekonomicznie producenci będą chcieli sobie wyrównać i znowu uderzą w szarego człowieka.

Mówi się, że niemieckiego emeryta jest stać na wędrowanie w ramach wypoczynku po świecie, a polski emeryt w razie choroby może nie doczekać się karetki, bo ratownicy strajkują – dramat!

Starsi ludzie pamiętają rok 1970, kiedy za komuny ogłoszono podwyżki i wówczas ludzie wyszli na ulicę w rama sprzeciwu, a teraz milczymy, kiedy dokręcają nam śrubę, ale sami dostali ogromne podwyżki, bo im się należy przecież!

Złodzieje na każdym polu wciąż mają się świetnie i pytam dlaczego dostali te podwyżki skoro dzisiaj prawa strona wyszła z Sejmu podczas czytania raportu Szefa NIK!

Wciąż podają sondaże, że PiS w słupkach ma ponad 30%, a to jest wielka ściema, bo ja to czytam tak:

Polakom zadano pytanie, czy martwi ich podwyżka cen towarów i usług!

Wynik jest taki, że:

79% jest zmartwiona, a raczej wkurwiona,

19%, że raczej nie,

2% – nie ma zdania.

Z tych liczb wynika, że 79% nie zagłosuje na PiS w następnych wyborach, a tylko 21%

Tak samo jest z poparciem naszej bytności w Unii Europejskiej, bo swoje poparcie pokazało aż – 81%, a reszta to tylko niecałe 19% wielbicieli PiS i tak to trzeba czytać!

Zbliża się Święto Zmarłych i prawdopodobnie za doniczkę chryzantem nie zapłacimy 35 złotych, a 50 i tak samo będzie ze zniczami.

Na Święta Bożego Narodzenie nie wydamy 1 tysiąc złotych statystycznie, a około 2 tysięcy, bo tak nam z dnia na dzień przykręcają śrubę!

Może i Polacy wyjdą na ulicę, bo mamy ją najwyższą od 20 lat!

Trochę w jesiennym nastroju!

wrzosy

Za progiem już jesień i z jesienią kojarzą mi się wrzosy. 
 
Zdjęcie jest mojego autorstwa!
 
Staram się żyć z poezją, którą uwielbiam czytać, choć sama pisać jej nie umiem.
 
Aby nasze codzienne  życie ubogacić, to stosuję zasadę, którą napisał Heinrich von Kleis, że:
 
Codziennie należy przeczytać dobry wiersz, obejrzeć piękny obraz, posłuchać lekkiej piosenki lub porozmawiać serdecznie z przyjacielem.
[ Heinrich von Kleis ]
 

Czytam chętnie poezję, a moim przyjacielem do rozmów jest mój Mąż –  przyjaciel  i dobrze się nam rozmawia na przeróżne tematy!

Dzisiaj jednak obejrzałam obraz, który wprawił mnie w osłupienie, że współczesne malarstwo już nie przypomina obrazów jakie widziałam w Luwrze, a mianowicie:

To jest obraz Sai Tuombli, jednego z najdroższych współczesnych artystów.
Cena jego obrazów wynosi od 2 milionów dolarów do 75 milionów dolarów
 
Moje Wnuki malują piękniej i nawet nie mam pomysłu jak ten obraz odczytać, bo widzę tylko bohomazy! 

obraz

Wracając do poezji, to kiedy zarejestrowałam się na pewne forum, to znalazłam wiersze jednej użytkowniczki  – bywającej tam pod nickiem „Evita”

Dzisiaj mija jak 13 lat jak odeszła na drugą stronę tęczy, ale zostawiła po sobie przepiękne wiersze, które czytałam z wielką przyjemnością,

Zostawiła na tamtym forum swój dorobek poetycki, a jej wiersze bardzo do mnie trafiły.

Opowiadała lekkim, niewymuszonym rymem o sobie, swojej chorobie, tęsknotach, uczuciach, troską o życie codzienne, miłości.

Wciąż jest wspominana na tamtym forum i być może, że gdyby nie jej wiersze, to byłaby zapomniana.

Wiersze zostały pięknie oprawione graficznie przez inną uzdolnioną użytkowniczkę o nicku „Tar-ninka”

Nie wiem, czy „Evita” wydała swój tomik wierszy, ale nie jeden z nich nadawałby się na piosenkę wzorem Agnieszki Osieckiej!

Może ktoś sobie z Was zrobi wieczór z poezją, którą serdecznie  polecam:


Idzie „bida” z nędzą!

bm

Kto śledzi politykę, to pamięta te sławetne słowa:

„Niech jadą” – krzyknęła z ław sejmowych Józefa Hrynkiewicz z PiS gdy posłanka PO Lidia Gądek powiedziała z mównicy sejmowej, że młodzi lekarze w każdej chwili mogą wyjechać za granicę, aby tam zarabiać. Na wypowiedź Hrynkiewicz zareagowała część posłów, krzycząc „skandal”.

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-10-12/niech-jada-poslanka-pis-wysyla-lekarzy-rezydentow-za-granice/

Mamy oto powtórkę z rozrywki, gdyż wszystkie zawody w służbie zdrowia wyszły strajkować, gdyż za wykonywaną pracę dostają w tym kraju – grosze, a prawie wszyscy mają rodziny!

Nikt z rządzących nie chce z nimi rozmawiać i tak ogólnie, to się nie dziwię, kiedy w budżecie nie ma już pieniędzy, bo wszystko rozkradli!

Sam minister zdrowia – z małej litery specjalnie , powiedział, że oni chcą podwyżek z kosmosu!

W żadnym razie nie pomoże rozstawione „Białe Miasteczko” – nic to nie da – mówię Wam.

I pojadą moi drodzy, bo mają kuszące propozycje i służba zdrowia niemiecka zabierze nam wykwalifikowane pielęgniarki, które wyjadą na kontrakty za świetne pieniądze, bo czytamy:

Niemieckie szpitale rekrutują na proteście medyków. „2700 euro, po co czekać na decyzję rządu”
Przedstawiciel niemieckich szpitali przejechał 500 km na protest medyków w Warszawie,

aby zagospodarować „wkurzenie pielęgniarek” i znaleźć chętnych do pracy w Berlinie.

W rozmowie z WP przekonuje, że polski rząd szybko nie zadba o podwyżki, więc po co czekać… – Ja mógłbym to tak zorganizować, że w marcu 2022 roku zaczyna się pracę za 12 tys. zł – proponuje

W Polsce więc będzie tak, że

„Ślachetne zdrowie,

Nikt się nie dowie,

Jako smakujesz,

Aż się zepsujesz”

Jan Kochanowski

Będziemy więc umierali w domach, bo nie ma karetek, a służba zdrowia padła na pysk.

Tylko nominaci będą leczeni w najlepszych szpitalach i za darmo i tego jestem pewna, gdyż mieliśmy przykład chorego kolana Kaczyńskiego, któremu kule do domu przywiózł sam lekarz.

Innym razem napiszę o podwyżkach jakie nas atakują, a przecież kiedyś Polacy na to reagowali, a teraz my uśpieni – milczymy!

Proszę mi powiedzieć, bo kiedy za komuny podrożał cukier.

Polacy wyszli na ulicę, były strajki. Dziś wszystko DROŻEJE 4 -5 % – MILCZYMY!

Koniec pewnej epoki!

senior

Jakieś 12 – 13 lat temu powstało w sieci bardzo fajne forum dla Seniora.

Kiedy już nie musiałam się zrywać do pracy, bo wiadomo, że ludzie po przepracowanym czasie i osiągnięciu wieku przechodzą na emeryturę,

Nie umiałam się na tej emeryturze kompletnie odnaleźć tym bardziej, że Dzieci już poszły na swoje.

Męczyłam się, gdyż Mąż wciąż był aktywny zawodowo, a jak taka sama w domu.

Dzieci zostawiły w domu komputer – pamiętam, bo to taki pierwszy klocek – stał na biurku.

Nie za bardzo potrafiłam się odnaleźć w sieci, gdyż nie miałam żadnego doświadczenia i trochę się tego ustrojstwa bałam, że może coś zepsuję!

Pewnego dnia odpaliłam go i usiadłam przy biurku i tak pomału zaczęłam sama się uczyć!

Zarejestrowałam się na to forum dla Seniora i wpadłam jak śliwka w kompot, bo dzięki temu forum naprawdę dużo się nauczyłam i doszłam do takiego momentu, że teraz ogarniam wcale nie łatwy do obsługi blog.

Jednak skończyła się tamta epoka i choć ludzie nadal przechodzą na emerytury i szukają swojego miejsca w sieci, to na to forum już nie ma możliwości się zarejestrować.

Nie mam pojęcia dlaczego Administracja tak postanowiła, że forum po prostu umiera, a została tam garstka ludzi zamkniętych jak w jakimś Gettcie i jak wszyscy wymrą, to chyba umrze to forum, kiedyś takie potrzebne starszym ludziom.

Na moim osiedlu mieszka naprawdę dużo starszych osób, ale one boją się komputera tak, jak kiedyś ja się bałam, a ja uważam, że bycie w sieci jest lekarstwem na samotność i szkoda wielka, że to forum stało się twierdzą!

Ludzie przenoszą się więc na Facebooka i tam się spotykają i sama znam parę osób z mojego miasta, które na tym portalu się udzielają.

Bardzo dobrze, że starsi coraz częściej nie boją się komputera i potrafią założyć sobie konto na Facebooku, albo w innych miejscach, gdzie można porozmawiać z drugim człowiekiem, ale tu trzeba bardzo uważać, by nie dopadł nas wredny hejter.

Wkleiłam poniższy wiersz Jadwigi Zgliszewskiej i po trochu identyfikuję się z nim, bo przyznaję, że jestem uzależniona od Internetu, ale dzięki niemu się rozwijam i nie żałuję, że mnie tak wciągnął.

Dzięki Internetowi zyskuję bardzo wiele, bo jestem raczej na bieżąco z tym wszystkim, co dzieje się w moim kraju!

Zrobiłam zdjęcie „przydasiów”, którem mam blisko laptopa w kartonie!

Jest tam mój mały burdelik, ale mam pod ręką wszystkie rachunki, kody, konta i opłacam wszystko internetowo.

Mam zapiski w zeszycie i moje nicki i hasła w razie gdybym zeszła.

Pod ręką słuchawki potrzebne przy oglądaniu filmów, telefon, latarkę gdyby zabrakło światła, długopis i takie tam blisko mnie.

O poranku blisko laptopa mam świeżo zaparzoną kawę i tak budzę się na nowy dzień.

Gdybym nie umiała Internetu, to byłabym smutna i zagubiona, a tak na bieżąco mam kontakt z Córkami, co mi pomaga ogarnąć mój emerycki dzień.

A jak jest u Was?

Internetowi ludzie

Jadwiga Zgliszewska

Internetowi ludzie

Swój dzień rozpoczynają

od uruchomienia

komputera

albo wcale

nie wyłączają

go na noc

piją przy nim poranną kawę

słuchają wiadomości

połykają śniadanie –

w jego otoczeniu

wszystko co niezbędne

filiżanka

papierosy

długopis

telefon

chusteczki do nosa

leki…

wszystko w zasięgu ręki

cały arsenał rzeczy

potrzebnych

jak zestaw pierwszej pomocy

gdy tylko otworzą oczy

zamiast pacierza –

pod ekran taki zmierza

i się zagłębia

w maile

portale

gąszcza linków

niczym drogowskazy

do tego życia na niby

szybkie logowanie

do rozmaitych „społeczności”

tu są wirtualni znajomi

i wirtualni goście

nawet przyjaciele są wirtualni

nie wspominając już

o wirtualnych miłościach!

są setki sposobów

by wyrażać emocje

ikonki zwykłe

płatne

wymyślne…

czy cybernetyczny świat

za kilka lat

może nam wystarczać?

chyba tak…

lecz co wtedy począć

z realną miłością

i człowiekiem realnym

tym tuż obok?

Moje Wnuki i moja troska!

Zdjęcie to zrobiłam już jakiś czas temu, kiedy bywały u nas Wnuki.

Były malowanki, układanki, gry planszowe, a więc byłam z Nimi blisko, co jakiś oczywiście czas.

Wówczas miałam dwie Wnuczki i jednego Wnuka, a w listopadzie 2020 roku urodziła mi się kolejna dziewczynka w rodzinie.

Kiedy było piękne lato, to Dziadek zabierał ferajnę na łódkę i to była dla nich atrakcja wakacyjna, którą uwielbiały.

Jedna Wnusia mieszka w moim mieście z Mamą i Tatą, oraz z kotami i psem.

Pozostałe Wnuki mieszkają z rodzicami w Szczecinie i nie widzę ich od prawie dwóch lat, ponieważ pandemia wszystko spieprzyła i po prostu rozdzieliła rodziny!

W ciągu tych dwóch lat moje Wnuki urosły, wydoroślały, czego oczywiście na bieżąco nie widziałam.

Dopiero kiedy wszyscy dorośli się zaszczepili pojechałam z Mężem do Szczecina, aby dłużej pobyć z nowo narodzoną Wnusią, bo praktycznie Jej nie poznałam, a zdjęcia na Facebooku to za mało!

Narodził się cud o niebieskich oczach i jako jedyna w rodzinie ma błękitne spojrzenie – taki dla nas prezent.

Troje już chodzi do szkoły i każde do innej, a więc ich życie toczy się swoim torem prawie tak, jak u dorosłych!

Mają swoje problemy i szkolne dylematy, ale to wiem z rozmów telefonicznych z moimi Córkami.

Nie mogę wiele pomóc oczywiście, ale przeżywam jak to babcia i w miarę możliwości, coś tam doradzę, a wiem, że to jest też za mało, aby teraz z nimi być bliżej!

Piszę o tym dlatego i z pewną troską, że kiedy te moje Wnuki staną się dorosłymi ludźmi, to z racji odległości nie będą ze sobą bliżej, mimo, że płynie w nich ta sama krew.

Wiem, że kiedy pójdą dalej się uczyć, to jeszcze bardziej się rozdzielą i w konsekwencji może zaniknąć już całkowicie i wspólna więź.

Potem założą swoje rodziny i porodzą im się dzieci i tak by mi się marzy, aby spotykali się rodzinne i wspólnie celebrowali wszelkie uroczystości i święta.

Czy tak będzie, to ja tego nie doczekam i nie będę już niczego widziała, ale tak mi się marzy!

Wiem i obserwuję zjawisko, bo nawet ze swojego doświadczenia, że nawet rodzeństwa się rozjeżdżają mentalnie i latam się do siebie nie odzywają i to jest bardzo smutne.

Czasami widzę w telewizji takie obrazki, a zwłaszcza na Śląsku, że tam rodziny trzymają się razem i bardzo się kochają.

Jest ta więź między pokoleniowa, kiedy babcia i dziadek są traktowani z wielkim szacunkiem i wszyscy trzymają się razem w trosce i miłości.

Czy to zaczyna zanikać i od czego to zależy, że jedni się rozchodzą po swoich drogach życia, a inni mimo wszystko są ze sobą na dobre i na złe.

Prywatnie do Lili!

Tak! – hejterka teraz Ciebie wzięła na celownik i tu nie należy pisać, że i tak ją kochasz.

Tu należy piętnować, to podłe zachowanie i mieć swój honor i to tyle w temacie!

Ale jeszcze – przeprosiny przyjęte, a ja nawet jak odblokują rejestrację nie napiszę tam ani słowa, bo to forum umarło, a Administracja czeka jak tam wszyscy wymrzecie!

Jaka to przyjemność pisać w zniewoleniu jak w Gettcie!

World Trade Center niczego Świata nie nauczyło!

11 września 2001 roku w blisko 3 tys. osób zginęło w serii największych w historii ataków terrorystycznych na World Trade Center w Nowym Jorku oraz Pentagon i Kapitol w Waszyngtonie w USA.

Zamachów dokonali członkowie Al-Ka’idy przy użyciu uprowadzonych samolotów pasażerskich.

Jutro minie 20 lat od tragicznych zamachów przeprowadzonych przez terrorystów z Al-Kaidy w USA.

11 września 2001 roku 19 terrorystów porwało 4 samoloty pasażerskie.

Dwa z nich uderzyły w budynki World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci w gmach Pentagonu w Waszyngtonie, a czwarty, który miał uderzyć w waszyngtoński Kapitol, rozbił się na polu w Pensylwanii.

Był to przerażający zamach terrorystyczny, kiedy cały świat wstrzymał oddech.

Nikt tak naprawdę nie wie do końca, kto był sprawcą tej strasznej tragedii, w której zginęło blisko 3 tysiące ludzi.

Zginął tam Polak, a bliżej Syn naszego sławnego kolarza – Ryszarda Szurkowskiego – Norbert Szurkowski, który zostawił swoją żonę w ciąży i ich dziecko!

Kto zawinił, to pewnie do dzisiaj jest badane i na temat tej tragedii powstało wiele teorii spiskowych, a służby amerykańskie podobno nie dostrzegły pewnych symptomów!

Ludzie skakali z wieżowca z wysokich pięter i spadali jak worki z piaskiem, bo taka tam była panika, że każdy chciał to piekło przeżyć.

Nie wolno o tym zapomnieć i wielu mówiło, że ta tragedia zmieni nasz świat na lepsze, ale nie zmieniła.

Wczoraj niejaki przydupas Kaczyńskiego – Suski ogłosił bardzo jednoznacznie, że Polska jest pod okupacją Unii Europejskiej, negując referendum, kiedy Polacy chcieli być w Unii, a te dranie pokłócili nas już ze wszystkimi!

Dzisiaj w Muzeum Powstania Warszawskiego wystąpił chór z Białorusi i śpiewał pieśni patriotyczne, a także nasze „Mury, Mury” Jacka Kaczmarskiego.

Wszyscy uczestnicy chóru mają zasłonięte twarze, bo w razie rozpoznania, Łukaszenko by ich wsadził do więzienia i pytam dlaczego polski rząd robi nam to samo, że zaczynamy się bać o ustrój naszego kraju i o nasze bezpieczeństwo w Unii.

Idzie wielka bieda, podwyżki i inflacja, a my milczymy!

Na protesty wychodzą już wszystkie grupy zawodowe i jest tylko pytanie – dokąd idziesz Polsko!

Chyba nie ma ratunku dla tego świata, kiedy w Afganistanie brat zabija brata, a w Polsce uchodźcom nie podali szklanki wody!

Gdyby nie 8 milionów oszołomów, którzy zagłosowali na tę bandę, to byśmy nadal żyli w kraju praworządnym i sprawiedliwym, a tak mamy tutaj totalną rozpierduchę!

Starość idzie i nie ma na to rady!

Zdjęcie zrobiłam dzisiaj i jest lekko poruszone, gdyż biegłam po aparat do drugiego pokoju i spieszyłam się, by je zrobić mając pomysł na wpis.

Kiedy jest ładna pogoda, a póki co mamy piękne dni, to sporo czasu przebywam na balkonie i tak sobie ten mój świat obserwuję.

Codziennie podczas ładnej pogody widzę, jak córka idzie na spacer ze swoją już wiekową mamą.

Mama chwyta córkę pod pachę i pomału z nią idzie podpierając się laseczką.

Ten widok mnie rozczula, ale i niepokoi, bo przecież ja, sama nie młodnieję, ale o tym potem.

Mamy w rodzinie seniorkę, a jest to Mama mojego Męża, która liczy sobie ponad 80 lat.

Zawsze taka żywotna, bo bardzo uwielbiała uprawianie działkę, a potem przerabiała swoje zbiory na zimę.

Zawsze uwielbiała szydełkować i robiła prześliczne rzeczy na drutach, bo nawet dla moich Córek, ale potem dla prawnuków, ale do czasu.

Teraz zrobiła się taka krucha, malutka, której trzeba już pomagać w codziennych czynnościach, ale zrobiła się także bardzo złośliwa i podejrzliwa.

Mąż opłaca opiekunkę, która się nią zajmuje, ale Teściowa jest dla niej strasznie surowa i potrafi nawet na nią krzyczeć.

Mąż wciąż pracuje i dzieli swój czas między pracą, a dochodzeniem do swojej Mamy i często Jej proponuje właśnie spacer, ale propozycje są odrzucane.

Wiemy, że ciężko już jej się chodzi, a fuka na propozycję spaceru na wózku, gdyż twierdzi, że nikt nie będzie jej oglądał Jej na tym wózku!

Sytuacja jest więc patowa, a ja się obawiam wizyty u Niej, gdyż potrafi posądzić niektóre osoby o kradzież czegoś tam, a potem jest opowiadanie na telefon, że ktoś Jej coś ukradł.

Ograniczam się więc do tego, że gotuję obiady i zawsze mam dla Niej coś ciepłego, bo wiem, że już zaprzestała dla siebie gotować!

Wracam więc do tego, że każdego z nas czeka starość i często sobie wyobrażam jaka ona będzie dla mnie i mojego Męża, bo jesteśmy równolatkami.

Póki co nie jest źle, bo jeszcze jest bardzo dobrze, ale lata lecą i każdy dzień nas do tej starości przybliża.

Jeszcze o tym nie rozmawiamy, ale zdarza się, że coś tam w rozmowach się pojawia.

Ja mam wyobraźnię i sobie wyobrażam, że będę leżała w wyrku jako roślina, albo jeśli Mąż nie da rady, to znajdę się w jakim domu starości!

Wyobrażam sobie, że może będą musiały nasze Dzieci chodzić koło mnie, a może i koło Męża i to mnie strasznie przygniata, bo tak bym nie chciała być ciężarem dla nikogo.

Pochodzę z rodziny samobójców, bo członkowie mojej rodziny nie zgadzali się na starość.

Ojciec mojej Mamy się powiesił, a Matka mojego Ojca utopiła wmawiając sobie, że ma raka, a nie miała.

Mój Ojciec też popełniła samobójstwo, bo także bał się starości, a jak będzie ze mną?

W moim małżeństwie podczas rozmowy o starości padło, że jeśli oboje będziemy schorowani, to wsiądziemy w samochód i się na drzewie z impetem rozwalimy!

Obudź się Polsko!

Moje miasto nocą!

Wczoraj na forum ekonomicznym w Karpaczu, druga osoba w Państwie – Ryszard Terlecki powiedział jasno i wyraźnie, że będą dążyli do wyprowadzenia Polski z Unii, a więc:

Oni nas wyprowadzają z Europy i staniemy się zadupiem i tylko pytanie do młodych ludzi, czy chcecie tak żyć! Mnie seniorce zwisa i powiewa, a jeśli Wam też, to nie ma ratunku dla tego kraju – skansen!

Obudź się Polsko…

Mikro, przykro i smutaśnie,
serce wyje mi z rozpaczy,
niech to jasny piorun trzaśnie,
już nie mogę na to patrzeć.

W jakim kraju my żyjemy?
Świat się z nas już tylko śmieje.
Dokąd drogą tą idziemy?
Czy możemy mieć nadzieję?

Kościół bardzo zagubiony,
młodzi z kraju wyjeżdżają,
naród mocno podzielony,
oni pomniki stawiają…

Czas komuny znów powraca,
społeczeństwo zastraszane,
dobro w zło się przeinacza,
wszystko mocno zeszmacane.

Taka Polska mnie przeraża,
fałsz, obłuda nią kieruje,
znów historia się powtarza,
smutną przyszłość nam rysuje.

Nie o takiej Ojczyźnie marzyłem, nie o takiej, będąc bez pracy (za przynależność do SOLIDARNOŚCI) w stanie wojennym śniłem…autor

Dziadek Norbert

Policja morduje!

policja

Każdy teraz w Polsce, mający jakiekolwiek kłopoty z członkiem rodziny, jak na przykład kobieta, która jest bita przez „przemcowca”, bo „zupa jest za słona” niech zadzwoni na nr 112!

Niech zgłosi interwencję, a policja przyjedzie i „przemocowca” ubije pałami do utraty tchu, a więc kłopot będzie z głowy!

Już nie nadążam ilu ludzi w ostatnim czasie zabiła policja, bo teraz mają takie metody!

Po co kierować delikwenta do więzienie, czy też do szpitala psychiatrycznego, skoro lepiej go zabić w czasie interwencji, a prokuratura nie dopatrzy się żadnej winy!

Niedawno widziałam komisję sejmową dotyczącą zabicia Bartka przez policję, ale główny komendant nie dopatrzył się winy w działaniach swoich bandytów i rodzina będzie się ubiegała o sprawiedliwość do końca swoich dni, albo do upadku tego nierządu!

Przydusili tego człowieka i złamali mu krtań po czy, ten człowiek umarł.

Stachowiaka zamordowali na komisariacie i także nikt nie odpowiedział za ten mord.

Kto następny, tego jeszcze nie wiemy, a tym czasem zamordowali Łukasza, który cierpiał na depresję.

Widzieliśmy już działania policji, kiedy to z pałami szli na kobiety w Strajku Kobiet i ja się pytam kogo oni tam przyjmują do służby.

Jak wygląda ich szkolenie i nauka przestrzegania procedur, bo wydaje się, że teraz w policji są kibole i bandyci, którzy po porostu zabijają ludzi!

Maleje automatycznie zaufanie do stróżów porządku i ja zaczynam się bać nawet dzielnicowego.

Niżej jest opis brutalnego zamordowania Łukasza, który mógłby żyć, ale zjawiła się bandycka policja, która nie przeszkolona nie radzi sobie w czasie interwencji i chyba trzeba zacząć się bać stróżów porządku!

Jak było kiedyś za czasów milicji?

Kolega mi opowiadał, że często podczas patrolu „suką” natrafiali na pijanego rowerzystę!

Co robili?

Spuszczali mu powietrze z roweru i puszczali chodnikiem wolno i go nie zabijali, a nawet nie sporządzali żadnej notatki i taka to jest różnica!

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych

  · KOLEJNY MŁODY MĘŻCZYZNA ZAMORDOWANY PODCZAS INTERWENCJI POLICYJNEJ WE WROCŁAWIU

Łukasz został pobity na śmierć przez policjantów, bo wpadł w depresję po śmierci ukochanego psa i nie otwierał drzwi do mieszkania.

Miał 29-lat mieszkał we Wrocławiu cierpiał na depresję.

Mieszkał sam. Rodzina bała się, że może odebrać sobie życie, więc wezwała do niego pomoc.

Miał załamać się po stracie ukochanego psa.

Z relacji siostry wynika, że podczas interwencji mężczyzna był przez policjantów rażony gazem, bity pałkami i pięściami w głowę.

Zmarł kilka godzin po przewiezieniu do szpitala.

ŁUKASZ Łukasz Łągiewka prowadzi własną firmę, ma 29 lat.

Wysoki brunet, przystojny, dobrze zbudowany, typ sportowca.

Mieszka sam, ale chciałby mieć żonę i dzieci.

To jego marzenie.

Od lat cierpi na depresję. Nie radzi sobie z emocjami.

Rodzinie mówi, że gdy jest w dołku, sięga po narkotyki.

Pół roku temu przerywa terapię.

Pod koniec lipca stracił ukochanego psa, chihuahuę Boni, bez której nigdzie się nie ruszał.

Zwiedzał z nią cały świat.

INTERWENCJA POLICJIR.

Rodzina martwi się o niego.

Boją się, że może sobie coś zrobić.

Wysyła niepokojące SMS, jakby się żegnał.

Pisze w nich: „Tak będzie lepiej”, „Mamo, przepraszam”.

– Pomyśleliśmy, że skoro Łukasz ma taki stan depresyjny, to zadzwonimy po pomoc, zabiorą go do szpitala, dadzą mu leki i będzie bezpieczny.

Ojciec dzwoni na 112, opisuje sytuację.

Pyta, czy mogą mu jakoś pomóc.

Jeszcze nie wie, jak bardzo będzie tego żałował.

– Odpowiedź była taka, że wyślą kogoś na interwencję i żebyśmy też tam pojechali.

Ojciec z Wiktorią jedzie do jego mieszkania.

Nowe osiedle. Czwarte piętro. Na miejscu są już strażacy, którzy sprawdzają, czy ktoś jest w środku.

Nikt nie odpowiada. Głucha cisza.

Łukasz jest w mieszkaniu, odbiera telefon od ojca, który prosi, by go wpuścił.

Ten jednak odmawia. Patrzy przez wizjer, ale nie poznaje bliskich. „Was tutaj nie ma”. „To nie wy”.

Na miejsce przyjeżdża dwoje policjantów. Zjawia się także pogotowie ratunkowe.

Gdy strażacy po drabinie próbują wejść do środka i świecą w okna latarkami, Łukasz wpada w szał.

Uderza w drzwi. Krzyczy: „Odejdźcie! Zostawcie mnie!”, a potem „Ratunku!”, „Pomocy!”.

Przez telefon mówi ojcu, że będzie się bronił. Boi się.

Strażacy rezygnują z wejścia przez okno. Przenoszą się na klatkę, przed jego drzwi. To długi, wąski korytarz.

Policjanci nie podejmują z Łukaszem żadnej rozmowy. Nie negocjują. Wzywają za to posiłki.

Łukasz nie wierzy, że za drzwiami są policjanci i strażacy. Ani jego bliscy.

Może to przez leki albo narkotyki. Nie wiadomo. Cały czas uderza w drzwi.

Sam dzwoni na policję. Mówi, że ktoś próbuje się do niego włamać i zrobić mu krzywdę.

Błaga o pomoc.

Na klatce zjawiają się kolejni policjanci, w tym dwaj nieumundurowani. Teraz jest ich sześcioro.

Gdy jeden z nich słyszy dobiegające ze środka walenie w drzwi, rzuca: „Ale będzie akcja”.

Bliscy Łukasza mają wrażenie, że funkcjonariusze wzajemnie się nakręcają.

– Ten policjant nieumundurowany był nabuzowany.

To on potoczył akcję w taki, a nie inny sposób – mówi Wiktoria.

Łukasz nie reaguje na wezwanie: „Policja, otwierać”.

Decydują się na siłowe wejście. „Łukasz, odsuń się, będziemy wchodzić do mieszkania”.

Wtedy też strażacy zaczynają wyważać drzwi, które oddzielają ich od niego.

Ten jeszcze mocniej zaczyna w nie walić i krzyczeć, żeby odeszli.

Policjanci stoją przed wejściem z gazem i pałkami.

Ten nieumundurowany wyciąga broń i celuje w drzwi. „Odsuń się od drzwi, na glebę”.

Opuszcza ją i chowa, gdy bliscy Łukasza krzyczą: „Co pan robi? On nie jest agresywny!”.

Proszą, by Łukasz mógł ich zobaczyć po otwarciu drzwi, bo wtedy się uspokoi.

Policjanci każą im się odsunąć i nie przeszkadzać.

Gdy ojciec chce odwołać interwencję, jeden z funkcjonariuszy odpycha go. „To nie twoja sprawa, obywatelu”. „Wiemy, co mamy robić”.

– Patrzyliśmy i nie mogliśmy nic.

Kiedy jeden zamek puszcza i w drzwiach robi się szczelina, nieumundurowany policjant krzyczy: „On ma nóż!”.

– Poza policjantami nikt tego noża nie widział. Ani my, ani strażacy, ani ratownicy.

Przez szczelinę w drzwiach policjanci psikają do środka gazem.

Rażony nim Łukasz ciągle blokuje drzwi i próbuje zamknąć je im przed nosem, by nie weszli.

Po klatce niosą się krzyki: „Uspokój się!” i „Zostawcie mnie!”.

Wszędzie czuć gazem. Ściany obok wejścia są aż żółte od niego. Podobnie jest w mieszkaniu, ślady po jego użyciu są na meblach, podłodze i suficie.

Wiktoria będzie sprzątać ten syf przez trzy dni.

– To nie wyglądało, jak akcja ratunkowa. Tylko jakby przyjechali do groźnego bandziora.

Zapomnieli, że mieli mu pomóc.

Gdy Łukasz opada z sił, w końcu udaje im się sforsować drzwi.

Wtedy wchodzą do środka.

Wersje policji i rodziny Łukasza odnośnie do tego, co dzieje się później, są diametralnie różne.

Kilka godzin po interwencji policji Łukasz umiera w szpitalu.

WERSJA POLICJI.

Gdy otwierają się drzwi i policjanci wchodzą do środka, Łukasz wymachuje nożem w ich kierunku.

Grozi, że go użyje. Jest pobudzony.

Policjanci obezwładniają go i przekazują służbom medycznym.

Rzecznik wrocławskiej policji nie tłumaczy, w jaki sposób interweniujący policjanci obezwładniają mężczyznę.

Podkreśla jedynie: „Zagrożenie, jakie stwarzał dla siebie i otoczenia nie pozostawiło policjantom żadnego wyboru”.

Na szczegółowe pytania nie odpowiada.

Odsyła do oświadczenia.

WERSJA ŚWIADKÓW ZDARZENIA I RODZINY.

Policjanci, którzy jako pierwsi wchodzą do środka, są nieumundurowani.

Łukasz nie wie, że to policja. Obezwładniają go. „Kur.. na glebę”, „Kur.., nie szarp się”.

Uderzają go pałkami, aż do krwi. Rażą gazem. Krępują mu ręce i nogi, jeden z policjantów siada na niego.

Bliscy nie widzą, by Łukasz miał w ręku nóż.

Widzą za to kolano na jego szyi. Krzyczą: „Zdejmij tę nogę!”.

Policjant po chwili cofa kolano.

Łukasz próbuje się wyswobodzić, szarpie się. Woła: „Pomocy!”.

Wiktorii jego krzyk śni się teraz po nocach.

– On już leżał, a oni dalej okładali go pałkami.

Byli strasznie brutalni. Nie wierzę, że są tak uzdolnieni, że patrzyli, gdzie biją.

Przez moment nawiązałam z nim kontakt wzrokowy.

Prosiłam: „Łukasz, uspokój się”. Chciałam, żeby to się już skończyło.

Potem policjanci wywlekają go na klatkę, rzucają nim i przyciskają do ziemi.

Policjantka butami staje mu na kostkach u nóg. Ktoś inny zakłada mu kajdanki.

Nieumundurowany policjant dwa razy uderza Łukasza pięścią w głowę.

Pałki nadal są w ruchu. „Kur.., nie ruszaj się, kur.., leż spokojnie”.

Chwilę potem, gdy Łukasz leży na ziemi i nie ma już sił walczyć, policjanci odsuwają się, a ratownicy podają mu środki w zastrzyku.

Kładą go na nosze i zabierają do karetki, gdzie po raz pierwszy dochodzi do zatrzymania akcji serca.

Kolejny raz serce staje już w szpitalu.

– Gdy zabierali go do windy i przejeżdżał obok mnie na noszach, miał błędny wzrok.

Wtedy po raz ostatni widziałam mojego brata.

Kiedy ratownicy zabierają Łukasza, ojciec ma łzy w oczach. Obwinia się, że wezwał do syna policję.

Nie tak wyobrażał sobie pomoc dla niego.

Razem z córką słyszy, jak policjant mówi, że Łukasz pójdzie siedzieć za napaść na funkcjonariusza.

Ale Łukasz nie pójdzie siedzieć, bo umiera kilka godzin po przewiezieniu do szpitala.

– To ja podsunęłam ojcu pomysł, żeby zadzwonił na policję. Teraz pluję sobie w brodę i obwiniam o jego śmierć.

Kiedy Wiktoria podchodzi do nieumundurowanego policjanta, ten mówi jej, że to była „standardowa akcja”.

– Jeżeli tak wygląda każda akcja, to ja nie widzę przyszłości dla tej służby.

– Potraktowali go jak bandytę – mówi Wojciech Kasprzyk, jeden z pełnomocników rodziny Łukasza.

– Oni chyba zapomnieli, że zostali wezwani, żeby mu pomóc.

Przecież nikt, kto chce odebrać sobie życie, nie otworzy w nocy drzwi i nie zaprosi policjantów na herbatę.

Powinni wysłać do niego negocjatora, który by z nim spokojnie porozmawiał, ale tego nie zrobili – mówi mec. Katarzyna Cupiał, pełnomocniczka rodziny.

Prokuratura twierdzi, że nie wiadomo, co było przyczyną śmierci Łukasza.

Wyniki sekcji mają być znane do 15 września. Wbrew insynuacjom policji w jego mieszkaniu nie znaleziono narkotyków

.Na całym ciele Łukasza znaleziono za to ślady bicia i uderzeń policjantów…

____Stajemy zawsze po stronie osób prześladowanych i krzywdzonych. Wspieraj nas w tych działaniach, bo rząd na pewno tego nie zrobi:PayPal i karta płatnicza: www.omzrik.pl/wesprzyj-naszbiórka:zrzutka.pl/omzrikDane do przelewu:nr konta 19 2490 0005 0000 4520 8435 8540Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i KsenofobicznychPlac Dąbrowskiego 500-057 Warszawatytuł : „darowizna na działalność statutową”IBAN : PL19249000050000452084358540SWIFT: ALBPPLPW