Archiwa miesi臋czne: Wrzesie艅 2013

M贸j m膮偶, to taki zwyk艂y bohater

Jest w telewizji akcja na podawanie, typowanie, wskazywanie, wy艂uskanie i jak by to zwa艂 – zwyk艂ego bohatera,kt贸ry zrobi艂 co艣 wyj膮tkowego, a 艣wiat o tym nie huczy i nikt nie wie, 偶e gdzie艣 blisko nas mieszka sobie taki „zwyk艂y bohater”,kt贸ry si臋 nie chwali i nie epatuje swoim bohaterstwem, bo nie uwa偶a swojego czynu za bohaterstwo, a za zwyk艂y ludzki odruch! No wi臋c poszukuj膮c takiego bohatera w swoim otoczeniu, mocno si臋 zastanawiaj膮c, nawet nie wiedzia艂am, 偶e taki kto艣 jest w moim domu, obok mnie, kt贸ry dzieli ze mn膮 艂o偶e -ol艣nienie nag艂e, 偶e mam w domu bohatera, po艣lubionego 37 lat temu, a dlaczego, ju偶 t艂umacz臋. Kiedy nasz blok przeszed艂 w posiadanie Wsp贸lnoty Mieszkaniowej, m贸j rodzony m膮偶, zosta艂 wybrany na Przewodnicz膮cego tej偶e wsp贸lnoty i w imieniu 36 rodzin podejmowa膰 musia艂 wszelkie, wa偶ne decyzje, aby w naszym bloku 偶y艂o si臋 bezpiecznie, a wi臋c w imieniu mieszka艅c贸w zosta艂o postanowione, 偶e zak艂adamy domofony, malujemy bardzo zniszczone klatki, co zosta艂o ustanowione na zebraniach wsp贸lnotowych, ale aby to uchwali膰, m贸j m膮偶, ju偶 nie pierwszej m艂odo艣ci musia艂 sobie pobiega膰 po pi臋trach i zebra膰 niezb臋dne podpisy, uf. S膮 domofony, klatki eleganckie, w seledynowym kolorze, szlaban, parking dla osiedlowych samochod贸w, przyci臋te krzewy, wykoszona trawa i to wszystko przesz艂o przez uchwa艂臋 i kosztowa艂o mojego m臋偶a wiele wej艣膰 i zej艣膰 po klatkowych pi臋trach. Czasami trzeba by艂o z wieloma mieszka艅cami si臋 wyk艂贸ci膰, przekona膰, bo na przyk艂ad niekt贸rzy nie chcieli zamontowania 艂aweczek przydomowych, bo wydawa艂o si臋 im, 偶e b臋dzie to siedlisko drobnych pijaczk贸w, co si臋 w 偶yciu wcale nie sprawdzi艂o. Ile偶 ja wys艂ucha艂am od m臋偶a dylemat贸w z poszczeg贸lnymi, niereformowalnymi mieszka艅cami – da艂 rad臋 i teraz mieszkamy w bloku, otoczonym kamerami, wspania艂ym chodnikiem, parkingiem, pojemnikami na 艣mieci i 偶adne m臋ty nam s膮 niegro藕nie. Jeste艣my bezpieczni, a to wszystko z pomoc膮 mojego „zwyk艂ego bohatera”.

Ale na tym nie koniec. Raz w roku emeryci i renci艣ci organizuj膮 w plenerze swoje 艣wi臋to, a wi臋c potrzebuj膮 zorganizowania orkiestry, kucharzy, piekarzy, aby impreza sprawi艂a rado艣膰 wszystkim Seniorom, a wi臋c m贸j m膮偶 organizuje przyw贸zk臋 i rozw贸zk臋, robi za kierowc臋 i nikomu nie odm贸wi, bo sprawia mu to przyjemno艣膰 i ja my艣l臋, 偶e m贸g艂by odm贸wi膰 i pole偶e膰 sobie na kanapie, poogl膮da膰 telewizj臋, ale On lubi pomaga膰 ludziom i 偶adna si艂a go w domu nie zatrzyma – nawet ja !

Ps. hej, helo, oczywi艣cie, 偶e nie zg艂osz臋 mojego m臋偶a do tego projektu, no nie dorasta do pi臋t staruszce, kt贸ra torebk膮 rozgramia bandyt贸w kradziej贸w, ale nadal twierdz臋, 偶e takie drobnostki jakie wykonuje m贸j m膮偶, buduj膮 nasze 艣rodowisko i nasz bezpieczny 艣wiat!

Dzisiejszy spacer, brzydko i 艂adnie, oraz w poszukiwaniu przesz艂o艣ci

Ponownie wybra艂am si臋 na spacer i pragn臋 przybli偶y膰 moje skromne miasto, poniewa偶 jesienna, s艂oneczna pogoda sprzyja, aby wyj艣膰 z domu i nacieszy膰 si臋 ostatnimi promieniami s艂o艅ca. Jutro przecie偶 ju偶 b臋dzie pa藕dziernik. 聽Sz艂am obmy艣lon膮 wcze艣niej tras膮, a mia艂a by膰 to trasa pod has艂em „W poszukiwaniu przesz艂o艣ci miasta”, a wyszed艂 troch臋 taki misz – masz, a wi臋c pi臋kno ciekawych budynk贸w w po艂膮czeniu z przyrod膮 z jeziorem w tle. By艂am dzisiaj troch臋 okrutna, gdy偶 wesz艂am te偶 tam, gdzie jest sporo zaniedba艅. Moja trasa rozpocz臋艂a si臋 od dawnych mur贸w obronnych, kt贸re dawnymi czasy, otacza艂y ca艂e miasto, a wi臋c zaczynam od powrotu do historii – zapraszam na spacer oraz jak zwykle przepraszam za jako艣膰 zdj臋膰:

Po drodze wesz艂am do Domu Kultury na mini galeri臋. Jeszcze tam kiedy艣 wr贸c臋 馃檪

Stary budynek, kt贸ry zawsze mi si臋 podoba艂. Naprawianie takich budynk贸w powoduje, 偶e trac膮 na swojej urodzie.

Park Moniuszki, kt贸ry dzi艣 by艂 sk膮pany w s艂o艅cu 馃檪

W tym budynku, odnowionym, 40 lat temu mieszka艂a moja kole偶anka z podstaw贸wki, kt贸rej po uko艅czeniu szko艂y, nigdy wi臋cej nie spotka艂am. Gra偶ynka mia艂a na imi臋 馃檪

Id膮c dalej, robi臋 zdj臋cie Barbakanowi, pozosta艂o艣ci po dawnych murach obronnych 馃檪 Tu mie艣ci si臋 Rada Miasta 馃檪

Taka figurka przy Bibliotece Miejskiej. Nawet nie wiem, co oznacza. Musz臋 si臋 wg艂臋bi膰 w temat 馃檪

Postument w podzi臋kowaniu Armii Radzieckiej za wolno艣膰 馃檪

Choszcze艅skie kamieniczki, troch臋 stare, a troch臋 nowe i to w艂a艣nie mi si臋 nie podoba 馃檪

Irena Santor 艣piewa, 偶e ju偶 nie ma dzikich pla偶, a u nas niestety jest, i to bardzo w z艂ym znaczeniu, bo pi臋kna pla偶a popad艂a w ruin臋 i nikt si臋 tym nie zajmuje. By艂a to pla偶a wojskowa, ale jakie teraz mamy wojsko, ka偶dy wie – brak dofinansowania, a ja tyle godzin tu sp臋dza艂am, czytaj膮c ksi膮偶ki na kocu 馃檪

Pi臋kny budynek z widokiem na jezioro. Kto艣 zacz膮艂 remont i nie sko艅czy艂 馃檪

Wspania艂y budynek, po remoncie Starostwa Powiatowego 馃檪

Alejka spacerowa przy jeziorze 馃檪

Bardzo stary budyneczek, te偶 nad jeziorem 馃檪

Alejka nad jeziorem, Spok贸j, cisza, zaduma, przyroda 馃檪

K艂adeczka w臋dkarza 馃檪

Moje jezioro, du偶o b艂臋kitu 馃檪

W tym budynku kiedy艣 by艂a pracownia fotograficzna. To tutaj zrobiono mi pierwsze zdj臋cie do legitymacji szkolnej 馃檪

Fragment ulicy g艂贸wnej, czyli ulicy Wolno艣ci 馃檪

艁adny front kamieniczki, ale od ty艂u wygl膮da to fatalnie – dlaczego?

Bezczelnie fotografuj臋 okno Naszego Burmistrza i pytam dlaczego sam nie wsz臋dzie zajrzy w k膮ty ? 馃檪

Ta choinka na ka偶de Bo偶e Narodzenie jest ca艂a w 艣wiecide艂kach 馃檪

Ej, lepiej wr贸ci膰 nad jezioro i nie zagl膮da膰 w k膮ty wstydliwe 馃檪

Usi膮艣膰 i wystawi膰 bu藕k臋 do s艂o艅ca 馃檪

 

Dzi臋kuj臋, dzi臋kuj臋 za cierpliwo艣膰 i macham 艂apk膮 do nast臋pnego razu – ciekawe co wymy艣l臋 馃檪

Niedzielna wycieczka do wnucz膮t, czyli weso艂y autobus

Niedziela pi臋kna, s艂oneczna, zapraszaj膮ca do wyj艣cia z domu, no wi臋c postanowili艣my z m臋偶em, 偶e nie b臋dziemy siedzieli w domu, a wyruszamy na niedzieln膮 wycieczk臋 – kierunek nasze dzieci i wnucz臋ta. Troch臋 po wakacjach stracili艣my si臋 z widoku, a wi臋c odrobink臋 za sob膮 zat臋sknili艣my. Wcze艣niejsze uzgodnienia, czy b臋d膮 w domu i czy nie b臋dziemy przeszkadza膰 i ok. 11 nast膮pi艂 wyjazd w stron臋 Szczecina.

Zapakowali艣my si臋 w nasz pojemny samoch贸d i w drog臋 馃檪

A po drodze ekspansja barw jesiennych, od kt贸rych nie mo偶na by艂o oderwa膰 wzroku i to wszystko w najpi臋kniejszym, jesiennym s艂o艅cu, a wi臋c troch臋 cykam z samochodu.

I te chmury, prosz膮ce si臋 o swoje kadry 馃檪

Wci膮偶 mi ma艂o i ma艂o. Tak strasznie kocham jesie艅 w s艂o艅cu 馃檪 A droga 聽r贸wniutka, 偶e hej. Mi艂o si臋 po takiej jedzie 馃檪

Jeste艣my na miejscu. Kocham t臋 bram臋, bo za t膮 bram膮 s膮 ju偶 blisko nasze kochane wnucz臋ta 馃檪

Nasze trzy skarby przy jednym stoliku. Ka偶de zaj臋te swoimi sprawami, a jednak razem.

Pok贸j zabaw, pe艂en dzieci臋cych skarb贸w. Ich ma艂y 艣wiat 馃檪

I tak mi艂o min膮艂 nam dzie艅, pe艂en ta艅c贸w, wierszyk贸w i piosenek w wykonaniu dzieci, a ja sama si臋 te偶 z nimi troch臋 powygina艂am i przypomnia艂am sobie jak si臋 ta艅czy twista!

I tak min臋艂a wielce sympatyczna niedziela i czego偶 wi臋cej mam 偶膮da膰 od 偶ycia skoro mam ju偶 wszystko?

Moje dzisiejsze kino :)

„Powr贸t 偶o艂nierza”, to tytu艂 filmu jaki mi dane by艂o dzisiaj obejrze膰 i nie wiedzie膰 czemu, dramat ten nie doczeka艂 si臋 na polskich stronach 偶adnej d艂u偶szej recenzji i nie zosta艂 zauwa偶ony przez polskiego kinomana. Mnie film bardzo, ale to bardzo si臋 podoba艂, a opowiada艂 o czasie聽I Wojny 艢wiatowej, gdzie Chris Baldry, aliancki 偶o艂nierz, wraca z frontu, gdzie do艣wiadczy艂 obra偶e艅 podczas walk. M臋偶czyzna cierpi na amnezj臋 i nie potrafi przypomnie膰 sobie 偶ycia, jakie prowadzi艂 przed wojn膮. 呕o艂nierz nie poznaje swoich najbli偶szych, co jest tragiczne w skutkach tak偶e dla jego 偶ony, Kitty. Zagubiony Chris odnajduje wsp贸lny j臋zyk ze swoj膮 mi艂o艣ci膮 z przed lat, Ann-Margaret. Kobieta pragnie wykorzysta膰 moment i odzyska膰 dawno utraconego m臋偶czyzn臋 – to jedyna wzmianka, jak膮 znalaz艂am.聽

Dla mnie to by艂a opowie艣膰 o trzech kobietach, kt贸re by艂y zwi膮zane z kapitanem, a jest to jego 偶ona, kt贸rej 聽bardzo zale偶a艂o, aby jej m膮偶 odzyska艂 pami臋膰, ze wzgl臋du na dawne, wygodne 偶ycie jakie wiedli przed wojn膮, ale nie koniecznie go kocha艂a. Drug膮 kobiet膮, by艂a jego kuzynka, kt贸ra w skryto艣ci marzy艂a o 偶yciu szcz臋艣liwym z wyidealizowanym m臋偶czyzn膮 i w ko艅cu jego dawna mi艂o艣膰 Ann-Margaret, kt贸ra nigdy o tej mi艂o艣ci nie zapomnia艂a i mia艂a tego m臋偶czyzn臋 zawsze w sercu, mimo, 偶e by艂a szcz臋艣liw膮 m臋偶atk膮 i to dzi臋ki jej m膮dro艣ci 偶yciowej – kapitan odzyskuje pami臋膰. Dalej nie zdradz臋 馃檪 Mamy tu szeroki przekr贸j i analiz臋 kobiecej psychiki w zale偶no艣ci od po艂o偶enia. Kalejdoskop pi臋knych, jesiennych obraz贸w 聽i wspania艂e wn臋trza posiad艂o艣ci kapitana, a wi臋c czego偶 wi臋cej chcie膰, je艣li jest sprytna fabu艂a wpleciona w naprawd臋 przepi臋kne i klimatyczne obrazy. Polecam, gor膮co polecam 馃檪

Kto nie spotka艂 w sieci trolla, ten wiele straci艂

Zakrada si臋 to takie co艣 w nocy i nazywa si臋 fachowo i tu posi艂kuj臋 si臋 Wikipedi膮, aby nie uroni膰 ani s艂贸wka, a wi臋c:

  • Trolluss megalomanis聽鈥 jest najlepszy, najm膮drzejszy i w og贸le naj… naj…,聽my艣li聽ma poczucie, 偶e mo偶e zhakowa膰 internet. Atakuje noc膮, gdy (wg. niego) administrator i blogierka 艣pi! Jest to rozwini臋ta forma trolla, kt贸ra ma zdolno艣膰 do formowania si臋 w聽kupy聽grupy i聽srania聽szukania w聽Google.

A teraz ode mnie: Mam wspania艂y sen, bo 艣pi臋 jak dziecko i nie s艂ysz臋 co na Bo偶ym 艢wiecie si臋 dzieje. Cz臋sto nie s艂ysz臋, jak za oknem rozp臋ta si臋 gro藕na burza, no nie s艂ysz臋 nic, a rano m膮偶 mi opowiada, 偶e dzia艂y si臋 straszne rzeczy, a ja otwieram szeroko oczy i m贸wi臋 – no co Ty kochanie opowiadasz? Ale nie wszyscy tak maj膮, oj, nie, nie! Ludzie cierpi膮cy na bezsennik – kiedy艣 pewnie by wykonywali jakie艣 zaleg艂e prace, nie sko艅czone za dnia, albo brali lektur臋 do 艂贸偶ka i czekali, a偶 ten upragniony sen si臋 pojawi. W dobie Internetu jest inaczej, bo kiedy tam na zewn膮trz s艂ycha膰 chrapanie, posapywanie i ja widz臋 ciemno艣膰, niczym w „Seksmisji”, taki kto艣 zakrada si臋 bezszelestnie, jak Karamba i wykrada sobie bezkarnie cudze tre艣ci z for, blog贸w, portali spo艂eczno艣ciowych i robi z nimi bardzo brzydkie rzeczy. 聽W jakim celu to robi, to tylko trollowi jest wiadome i tylko on czerpie z tego nocne polucje i orgazmy, nie do osi膮gni臋cia w 艣wiecie realnym. Ta bezsenno艣膰 i brak kogo艣 bliskiego, takiego do kochania, powoduje i otwiera w trollu najgorsze instynkty, zazdro艣膰, zawi艣膰, dopowiadanie swoich wyimaginowanych historyjek, do tego momentu, a偶 si臋 za艣lini i opluje! Nie straszne mu jakie艣 tam obwarowania prawne o prawie autorskim, bo czuje si臋 w sieci anonimem i wszystko mu wolno! Wolno wsz臋dzie wej艣膰 w kaloszach oblepionych gnojem i zostawi膰 po sobie niemi艂osierny smr贸d! Nie mam zamiaru walczy膰 z tob膮 艣mierdz膮cy trollu i jak zwykle radz臋, 偶e kiedy si臋 wreszcie wy艣pisz – sp贸jrz w lustro, albo id藕 do psychiatry po pigu艂ki na sen. Zapewniam, 偶e oferta w aptekach jest obszerna 聽i mo偶e zapisz膮 ci takie prochy, 偶e nie obudzisz si臋 co najmniej przez dwie doby, a ja w tym czasie wywietrz臋 swojego bloga, wymyj臋 艣lady po tobie,odka偶臋, trollu popieprzony i powiesz臋 kostk臋 zapachow膮!

Swoich go艣ci zapewniam, 偶e ju偶 jest posprz膮tane i zaparzam 艣wie偶utk膮 kawk臋, a wi臋c zapraszam do siebie, gdy偶 b臋dzie ju偶 tu bezpiecznie i mam nadziej臋 na dalsze, owocne rozmowy i dysputy o codzienno艣ci 馃檪

Hakuna matata, to znaczy 鈥瀗ie martw si臋鈥 (z filmu Kr贸l Lew) – Dominikana

Kolejny, s艂oneczny, jesienny dzie艅 w Polsce, ale na chwileczk臋 przenie艣my si臋 na Dominikan臋. Prawda, 偶e pi臋knie – jak w raju. S艂ysz臋 delikatny poszum fal i chodz臋 sobie po gor膮cym, czystym pisaku. Szukam muszelek, kamyczk贸w kolorowych, podgl膮dam w oceanie kolorowe rybki, 聽przeci膮gam si臋 leniwie na le偶aku zapominaj膮c o bo偶ym 艣wiecie, no istny odlot! Trwaj chwilo trwaj!

Jednak wakacje szybko si臋 ko艅cz膮 i trzeba zej艣膰 na ziemi臋 i 聽w艂膮czy膰 media, aby cz艂owiekowi nie odbi艂o od tego rajskiego Raju. Zaczn臋 od tego, po co ludzie si臋 rozmna偶aj膮 i czym jest 艣wiadome macierzy艅stwo, oraz posiadanie nieraz za wszelk膮 cen臋 – dziecka? Dla mnie dziecko, to jest najwi臋kszy i naj艣wi臋tszy skarb, jaki cz艂owiek jest w stanie posiada膰 i jaki mo偶e da膰 艣wiatu. Dziecko to jest cel i spe艂nienie milion贸w rodzin. Dziecko jest jak ten diament nie oszlifowany, kt贸ry ka偶dy rodzic ma za zadanie – oszlifowa膰 i 艣wiadomy rodzic zrobi wszystko, aby z diamentu, powsta艂 brylant. Dziecko jest nietykalne ciele艣nie i ka偶dy 艣wiadomy rodzic wysy艂aj膮c swoj膮 pociech臋 w 艣wiat jest przekonany, 偶e nikt go nie skrzywdzi i nie zada ran na ca艂e 偶ycie, pi臋tnuj膮c, stygmatyzuj膮c, naruszaj膮c jego godno艣膰, zabieraj膮c dzieci艅stwo i skazuj膮c na wielkie cierpienie! Podkre艣lam jeszcze raz – dziecko to czysta kartka, kt贸r膮 艣wiadomy rodzic pragnie zapisa膰, pi臋knym, wykszta艂conym pismem kaligraficznym. Dziecko jest 艣wi臋to艣ci膮! Jednak zdarza si臋 tak, 偶e kto艣 inny, z艂y, wypaczony bierze t臋 kartk臋 i bazgroli na niej pokraczne wygibasy, smaruje atramentem, pozostawiaj膮c wreszcie brzydkie kleksy!

Wracamy wi臋c na Dominikan臋, gdzie 艣niade, czarnow艂ose, niewinne dziecko rodzice posy艂aj膮 do ko艣cio艂a, aby nauczy艂o si臋 偶y膰 w wierze katolickiej i pokocha艂o Boga. W imi臋 dobrze spe艂nionego obowi膮zku ufnie patrz膮 w stron臋 wys艂annika tam z g贸ry, kt贸ry pod wp艂ywem ciep艂ego, wr臋cz gor膮cego klimatu dopuszcza si臋 naruszenia cielesno艣ci ma艂ego dziecka. To klimat sprawia, 偶e duchowny w sutannie z podwy偶szon膮 chuci膮, 偶e wzgl臋du na klimat, obmacuje sobie niewinne dziecko. To klimat spowodowa艂, 偶e duchowny nie mo偶e si臋 powstrzyma膰 od sk艂adania niewinnych poca艂unk贸w na szyi ma艂ego ch艂opczyka, a potem si臋 przed nim obna偶a i ka偶e si臋 dotyka膰. To klimat sprawia, 偶e duchowny pod wp艂ywem tych niewinnych dotyk贸w – szczytuje! To klimat sprawia, 偶e niewinne dziecko zamyka si臋 w sobie na d艂ugie, d艂ugie lata, niczym 艣limak w swojej skorupce, cierpi膮c! Rodzice wysy艂aj膮c swoje ukochane dziecko w stron臋 wiary, utwierdzaj膮 je w przekonaniu, 偶e to jest Hakuna Matata – nie martw si臋, bo w ko艣ciele jest tylko mi艂o艣膰 i szacunek dla drugiego cz艂owieka!聽

Jak偶e cz臋sto si臋 myl膮! A ja nie jestem za zbiorow膮 odpowiedzialno艣ci膮 ko艣cio艂a za tego typu, liczne wyst臋pki duchownych. Ja jestem za powrotem i mo偶liwo艣ci膮 zbiorowego linczu na placu przyko艣cielnym!

Ps. Czy wiecie dlaczego ka偶dy ksi膮dz, tak pi臋knie sk艂ada swoje cz臋sto t艂uste r膮czki na swoim opas艂ym brzuchu? Aby m贸g艂 si臋 szybko zas艂oni膰, kiedy jaki艣 w艣ciek艂y rodzic, b臋dzie mu chcia艂 kopem, rozkwasi膰 jego klejnoty!

Niech nowy Papie偶 Franciszek, otworzy watyka艅skie archiwa i wreszcie oczy艣ci ko艣ci贸艂 z dewiant贸w i uzdrowi wiar臋 katolick膮 – wiem, wo艂anie na puszczy!

Wpad艂am w albumy w poszukiwaniu swoich przodk贸w

Bodaj偶e rok 1931, z tego co pami臋tam z opowie艣ci mojej Mamy. 艁贸d藕 przedwojenna, w kt贸rej urodzi艂a si臋 moja Mama i w kt贸rej mieszka艂a przez pierwsze 20 lat swojego 偶ycia. Jej rodzice nie nacieszyli si臋 sob膮 d艂ugo, gdy偶 moja Babcia kr贸tko po urodzeniu mojej Mamy, umar艂a.

Umar艂a na zapalenie p艂uc, a w贸wczas to by艂a bardzo gro藕na choroba i tak moja Mama nigdy nie pozna艂a swojej rodzicielki. Wszak opu艣ci艂a j膮 jako malutk膮 dziewczynk臋. Po jakim艣 czasie, Tata mojej Mamy zwi膮za艂 si臋 z kobiet膮, kt贸ra nie pa艂a艂a mi艂o艣ci膮 do mojej Mamy i niczym fan fatale postanowi艂a j膮 zag艂odzi膰, co by艂o w por臋 odkryte przez dalekie ciotki. Szybko m贸j Dziadek przep臋dzi艂 j膮, aby za jaki艣 czas zwi膮za膰 si臋 z kobiet膮, kt贸ra by艂aby w stanie pom贸c mu wychowa膰 jedynaczk臋. Macocha okaza艂a si臋 kobiet膮 tward膮 i da艂a mojej Mamie szko艂臋 偶ycia, co mia艂o dobrze przygotowa膰 j膮 do kobiecych obowi膮zk贸w. Czasami moja Mama 艣cieli艂a 艂贸偶ko trzy razy, poniewa偶 jej 聽Macocha by艂a nieugi臋ta i zawsze co艣 znalaz艂a, 偶e jest nie tak! Kiedy moja Mama wysz艂a za m膮偶 i wyjecha艂a za m臋偶em, jej Ojciec si臋 z t臋sknoty strasznie rozpi艂 i targn膮艂 si臋 w ko艅cu na swoje 偶ycie i tu ko艅czy si臋 moja wiedza i pami臋膰 o moich Dziadkach, a s膮 to strz臋py, wyrwane z pami臋ci. Ze strony mojego Taty tak偶e nie by艂o mi dane przytuli膰 si臋 do Babci, czy Dziadka, poniewa偶 losy tak si臋 pouk艂ada艂y, 偶e nigdy nie by艂am na ich kolanach 聽i nigdy nie poczu艂am troski ze strony Dziadk贸w, gdy偶 tamte czasy zabra艂y mi ich wszystkich. Czasami sobie rozmy艣lam, jak by to by艂o, gdybym mog艂a ich pozna膰, porozmawia膰, zje艣膰 kawa艂ek ciasta, upieczonego przez Babci臋, troszczy膰 si臋 o nich – nie dane mi to nigdy by艂o i osta艂a si臋 w moim albumie jeno tylko ta jedna fotografia 馃槮

Dietmar Scholz*

spadek聽

matka mojego ojca聽
do kt贸rej聽
jak m贸wi膮聽
jestem 艂udz膮co podobny聽

powraca聽

ile偶 to lat przemin臋艂o聽
w obiegu聽

sze艣膰 zdj臋膰聽
wyblak艂ych minionymi latami聽
przypomina o tym聽
偶e聽
cz艂owiek聽
kt贸rego 膰wiartk膮 jestem聽

kilka lat przede mn膮聽

pod膮偶a艂 przez czasy聽
kt贸re聽
kocha艂聽
i聽
cierpia艂聽
jak ja聽

 

 

Czasami trzeba odpocz膮膰 od blogowania

Swoich czytelnik贸w zabieram dzisiaj na wycieczk臋 po urokliwym moim miasteczku, a zwie si臋 Choszczno. To tutaj min臋艂a mi moja pierwsza po艂owa 偶ycia, a wi臋c dok艂adnie 50 lat, bo przyby艂am tutaj z rodzicami, kiedy liczy艂am sobie 6 lat, a wi臋c 艂atwo wyliczy膰 ile mam lat teraz :)To tutaj wszystko si臋 wydarzy艂o i zadzia艂o w moim skromnym 偶yciu, ale niczego nie 偶a艂uj臋, bo 偶y膰 nie warto by by艂o. Trzeba by艂o pogodzi膰 si臋 z wieloma przykro艣ciami i trzeba otworzy膰 si臋 na kolejne mo偶e szcz臋艣liwsze lata i gdyby tylko zdrowie dopisa艂o 聽jeszcze troszeczk臋, a wi臋c w drog臋 馃檪

Moje ukochane jezioro. To tutaj sp臋dzi艂am z rodzin膮, setki godzin na pla偶owaniu 馃檪

Ta 艣cie偶ka, to ratunek dla wielu, wielu ludzi, kt贸rzy to tutaj najcz臋艣ciej spaceruj膮, biegaj膮, uprawiaj膮 sporty wszelkie 馃檪

Jezioro w jesiennej szacie ju偶 – lubi臋 to 馃檪

Du偶o zieleni, to nies艂ychany atut mojego miasteczka 馃檪

Urokliwy kana艂, gdzie kaczuszki bardzo 聽dobrze si臋 czuj膮 馃檪 Atrakcja dla choszcze艅skich dzieci 馃檪

Chcia艂am, aby by艂o artystyczne zdj臋cie, ale jestem cieniutka w fotografowaniu 馃檪

Mieszka艅cy w Choszcznie bardzo dbaj膮 o swoje miejsca zamieszkania, co mi si臋 bardzo podoba 馃檪

W ok贸艂 Ko艣cio艂a toczy si臋 tutaj 偶ycie 馃檪

Dzi臋kuj臋 za uwag臋 i przepraszam za jako艣膰 zdj臋膰 馃檪

Us艂yszana rozmowa i wspomnienia

M膮偶 do 偶ony rzecze:

– I co ty masz z tej pracy, 偶e takie ma艂e pieni膮dze zarabiasz?聽

– A co ja zrobi臋, 偶e w naszym kraju kobiety zarabiaj膮 mniej od m臋偶czyzn – odpowiada 偶ona.

– Robisz wci膮偶 te swoje studia, a efekt贸w finansowych nie wida膰, a wi臋c po co si臋 wci膮偶 kszta艂cisz – m贸wi.

– Po to si臋 kszta艂c臋, bo nigdy nic nie wiadomo, kiedy b臋d臋 musia艂a si臋 przekwalifikowa膰 – odpowiada coraz ciszej 偶ona.

– Na nic nie masz czasu, cho膰 masz tylko jedno dziecko – zarzuca!

– To zajmij si臋 nasz膮 c贸rk膮 od czasu do czasu, a ja zajm臋 si臋 innymi sprawami – odpowiada ju偶 dr偶膮cym g艂osem!

– Tak j膮 wychowa艂a艣, 偶e woli przebywa膰 tylko z Tob膮 – syczy przez z臋by!

– Bo ciebie nigdy w domu nie ma, bo masz nas gdzie艣 – odpiera zarzuty 偶ona i nagle zamilk艂a i nagle mia艂a wszystkiego do艣膰, bo jej w艂asny, ukochany m膮偶 wpad艂 w jaki艣 amok i na wszystko ma odpowied藕. 呕adne jej argumenty nie docieraj膮 do niego, a powoduj膮 jeszcze wi臋kszy potok zarzut贸w, kt贸rych nie ma ju偶 si艂 odpiera膰, bo za dobrze j膮 wychowano, aby u偶ywa艂a niecenzuralnych s艂贸w, a on nagle dosta艂 szale艅czego s艂owotoku. S艂ucha艂am i zrobi艂o mi si臋 strasznie przykro, 偶e jej nie docenia, 偶e ona si臋 stara go we wszystkim zadowoli膰 i spe艂nia膰 wszystkie jego 偶yczenia, a nawet je wyprzedza. Biega do pracy nie艂atwej, potem po dziecko do 偶艂obka, a nast臋pnie ma dziesi膮tki innych wa偶nych spraw do za艂atwienia 聽i tak do wieczora, ale jemu ci膮gle ma艂o, wiecznie jest nie zadowolony i naburmuszony. Rozlicza j膮 z ka偶dej minuty jej 偶ycia i nie daj bo偶e, 偶eby j膮 zmarnowa艂a na swoje przyjemno艣ci, na odskoczni臋 tylko dla siebie, bo ma ju偶 u niego przechlapane i uwa偶a j膮 za totalnego lenia i nieroba, a jej w ustronnym miejscu, gdzie nikt nie widzi, po policzkach p艂yn膮 艂zy bezradno艣ci! Pewnie nie raz zadaje sobie pytanie, jak ma 偶y膰, co ma jeszcze zrobi膰, aby zadowoli膰 swojego „kochanego” m臋偶a! Czy b臋dzie w stanie dalej mu dogadza膰, domy艣la膰 si臋? Czy b臋dzie rozpatrywa膰 inne awaryjne rozwi膮zania, aby uwolni膰 si臋 od przemocowca psychicznego? Czy kiedy艣 przep艂aci to swoim zdrowiem i w pewnym momencie rozsypie si臋 na kawa艂ki i trafi pod opiek臋 psychoterapeuty, bo sama nie b臋dzie umia艂a sobie poradzi膰 i w lustrze nagle ujrzy kobiet臋 przegran膮, o niskim, wypranym poczuciu w艂asnej warto艣ci?聽

Ludzie, ludziom gotuj膮 taki los, a pisz臋 o tym dlatego, 偶e moja Mama takie w艂a艣nie mia艂a 偶ycie, ale to by艂o dawno, a wi臋c pewne fakty si臋 zatar艂y, wiele zosta艂o wymazane z pami臋ci, bo pono膰 czas leczy rany, ale nie zatar艂o si臋 w pami臋ci to, 偶e m贸j Ojciec – przemocowiec ju偶 dawno nie ogl膮da naszej pi臋knej ziemi i 艣wiata, a Mama od dawna chodzi na cmentarz pali膰 mu znicze z czystej ludzkiej przyzwoito艣ci. I na co ci Ojcze to by艂o? I na co ci m臋偶czyzno opisany wy偶ej ta pogo艅 za wszystkim, kosztem swojej porz膮dnej i lojalnej 偶ony? Mam do ciebie m臋偶czyzno pytanie – czy jest w twoim mie艣cie kobieta, kt贸ra zaspokoi wszystkie twoje pragnienia i oczekiwania i czy chcia艂by艣, aby kiedy艣 twoja c贸rka te偶 trafi艂a na takiego niereformowalnego typa?

Moi rodzice, rok 聽1953 – pi臋kni i m艂odzi, ale jeszcze nie wiedzieli jak ich ma艂偶e艅stwo si臋 potoczy!