Archiwum dnia: 6 września, 2013

Nabroiłam w życiu, oj nabroiłam

„Trudno jest przebaczyć komuś…do momentu, gdy sami potrzebujemy przebaczenia”

Ewa Glińska

Coraz częściej, powoli się rozliczam, ze swoim życiem, bo przyszła już taka pora, że człowiek w moim wieku, sięga do wspomnień i zaczyna przeglądać albumy ze zdjęciami, a każde zdjęcie, to jest jakieś opowiadanie. Można przy ich pomocy cofnąć się i zobaczyć swoje życie jak w kalejdoskopie. Pamięć ludzka jest zawodna, a zdjęcia jednak nie kłamią i każdy uchwycony kadr, to cząstka nas samych, naszych dzieci, wypadów za miasto, grzybobrań, uprawiania działki itp. Robiliśmy bardzo dużo zdjęć na szczęście i teraz przepastne albumy stanowią o tym kim byliśmy i jak żyliśmy. Ale ja nie o tym…

Jest w moim życiu osoba, bliska osoba, z którą 20 lat temu inne spojrzenie na życie i świat – rozdzieliło. W pędzie, w biegu nie zauważyłam, że tyle lat już minęło. Nie zauważyłam, że podświadomie cierpiałam, a ta druga osoba z pewnością też. Zabrakło dobrej woli? Zabrakło odwagi? Chyba jedno i drugie cholera jasna. Ja nabroiłam i ta druga strona też, a, że obie jesteśmy tak różne to widocznie zapodziała się w nas empatia i sympatia i tak sobie żyłyśmy obok siebie, a w tym czasie nasze dzieci sobie rosły. Nie jedna wiosna i inne pory roku minęły, a świat się też zmienił, a  my nadal tkwimy w niechęci i zacietrzewieniu. Spędza mi ostatnio ten temat sen z oczu, coraz częściej dziurawi mi duszę i wierci i wierci, aż do bólu. Nie chcę tak, nie chcę by mnie Ona tak zapamiętała i chodziła po świecie z urazem, a ja też nie chcę się już męczyć i wiem, że muszę coś zrobić, wyciągnąć rękę pierwsza i nie zależnie od efektu końcowego – wybaczyć jej i sobie także.