Babie nie dogodzisz

Siedzą trzy panie na ławce w centrum miasteczka, takie  w wieku już lekko posunięte, jak ja 🙂

Słońce jest już lekko jesienne i pada niestety pod innym kątem, a więc korzystają z ostatnich promieni.  Siedzą tak i toczy się między nimi rozmowa:

– Wiesz co Tereska, no musiałam wyjść z domu, bo z tym moim starym już nie wytrzymuję. Tylko od rana do wieczora TVN i dziennik, i ta wstrętna polityka, której ja nie cierpię, a żebyś jeszcze posłuchała tych jego komentarzy, prawie krzykiem, to byś miała dość. Nic nie robi, taki z niego obserwator sceny politycznej za dychę.

No wiesz Irenko, ale gdybyś musiała codziennie skrobać te ryby złapane w jeziorze i musiała wąchać w domu od rana zapach gotowanej kaszy, zanęt i miałabyś w lodówce schowane robale, to byś na tego swojego nie narzekała tak, bo ja chłopa latem w domu wcale nie mam – taki z niego zakichany wędkarz.

Z boku ławeczki cichutko siedzi pani Helenka, która się nieśmiało przysłuchuje utyskiwaniu kobiet na swój los  i nagle nie wytrzymuje, mówiąc:

– A niechby oglądał ten telewizor i sobie tam komentował, choć zdrowia na to wszystko szkoda, albo niechby sobie siedział na tych rybkach, bo przynajmniej siedziałby na świeżym powietrzu, opaliłby się, wyciszył,  ale niechby jeszcze ze mną był, a nie tam na cmentarzu, gdzie chodzę raz dziennie, aby się mu wygadać, powspominać, wypłakać i powiedzieć jak mi teraz samotnie na tym świecie!

9 myśli na temat “Babie nie dogodzisz

  1. Też bym tak powiedziała, gdybym była w jej sytuacji.

    Moi Teściowie są zapalonymi wędkarzami. A my z Mężem bardzo się cieszymy, ostatnio nawet Młody ich pasję docenił, bo nie ma to jak świeża rybka znakomicie usmażona, w zalewie octowej albo upieczona z masełkiem, ziołami i cytryną. Mniam!

    Polubienie

  2. Mąż znajomemj mojej mamy był sparaliżowany od pasa w dół. Miał problemy z jedzeniem, rozpoznawaniem osób. Potrzebował stałej opieki. Ona opiekowała sie nim przez 7 lat. Było ciężko a czasami bardzo ciężko. Niestety, pewnego dnia usnął i juz się nie obudził. Zabrakło jej tych ciężkich obowiązków, zabrakło jej zajęcia jakie miała przez 7 lat. Pomimo, że było ciężko miała do kogo buzię otworzyć. Nie rozumiał, ale …słuchał. Był jej jedyną podporą. Ona nie tylko była pogodzona z losem ale w pewnym stopniu szczęśliwa, miała Jego. Została sama, ze swoimi niewypowiedzianymi myślami.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s