Archiwum dnia: 23 wrze艣nia, 2013

Instytucja ma艂偶e艅stwa, to straszne okre艣lenie

Spotyka si臋 dwoje ludzi, najcz臋艣ciej odmiennej p艂ci, czyli kobieta i m臋偶czyzna i si臋 w sobie zakochuj膮, no mo偶e nie od razu, gdy偶 najpierw jest to zauroczenie drug膮 osob膮, ale cz臋sto jest tak, 偶e jest to mi艂o艣膰 od pierwszego wejrzenia, taka strza艂a amora i ju偶 wiedz膮 i ju偶 chc膮 by膰 ze sob膮, dop贸ki 艣mier膰 nas nie roz艂膮czy. Pierwsze spojrzenia, poznawanie wzajemne i oczywi艣cie motyle w brzuchu. Poznaj膮 swoje cia艂a, kochaj膮 si臋 w r贸偶nych miejscach, obsypuj膮 poca艂unkami, przysi臋gaj膮 sobie wierno艣膰, a偶 po gr贸b i nie ma to tamto, bo deklaruj膮 sobie, 偶e ta druga osoba, jest t膮 jedyn膮 i niech 艣wiat si臋 kr臋ci, nikt inny nie jest tak strasznie wa偶ny i bior膮 艣lub. Przysi臋gaj膮 sobie najlepsze rzeczy w obliczu Boga, zak艂adaj膮 sobie obr膮czki w pi臋knych 艣lubnych strojach, tak pieczo艂owicie wybieranych, we wspania艂ej scenerii i uroczystej muzyce – s膮 jedno艣ci膮! Oczywi艣cie potem zapraszaj膮 swoich rodzic贸w i go艣ci na swoje wielkie wesele, by odta艅czy膰 publicznie sw贸j pierwszy taniec, daj膮c wszystkim do zrozumienia, 偶e s膮 dla siebie stworzeni i wszyscy si臋 ciesz膮, rodzice p艂acz膮 ze szcz臋艣cia, ocieraj膮 ukradkiem 艂zy, 偶e ich ukochane dziecko posz艂o w艂a艣nie swoj膮 drog膮 i tutaj cz臋sto bajka si臋 ko艅czy, cho膰 ja bym chcia艂a, aby trwa艂a przez d艂ugie lata! Rodz膮 si臋 dzieci, trzeba utrzyma膰 wsp贸lny dom, czego艣 si臋 dorobi膰, by 偶y艂o si臋 dostatnio i godnie, docieraj膮 si臋 聽i jak偶e cz臋sto, te 偶yciowe obowi膮zki, nagle oddalaj膮 dwoje ludzi od siebie. Rodzi si臋 dziecko, potem cz臋sto 聽nast臋pne, rodz膮 si臋 niedom贸wienia z braku czasu, zap臋dzenia, zaganiania i nagle znikaj膮 motyle z brzucha i nagle dwoje zakochanych w sobie ludzi zabija codzienno艣膰 i rutyna. K艂ad膮 si臋 wieczorem zm臋czeni spa膰, cz臋sto nie m贸wi膮c sobie – dobrej nocy, bez cmoka na dobranoc, jak obcy sobie ludzie.

Mijaj膮 lata jak strzeli艂 z bata i niby wszystko gra, niby wci膮偶 s膮 razem, a jednak osobno, bo gdzie艣 po drodze zagubi艂a si臋 ta przys艂owiowa druga po艂贸wka jab艂ka i nagle stwierdzaj膮, 偶e ju偶 艂膮cz膮 ich tylko dobra materialne, no i dzieci, ale do cholery, czy taki jest koniec tamtego zakochania i fascynacji? Dlaczego tak 艂atwo si臋 w tym wszystkim pogubi膰 i tak lekko zrzuci膰 tamte chwile szcz臋艣cia w przepa艣膰? Uwa偶am, 偶e je艣li tylko po to ludzie si臋 pobieraj膮, aby za lat par臋 stwierdzi膰, 偶e to wszystko jest g贸wno warte, to nie powinni nigdy zak艂ada膰 rodziny, bo i po co? 聽W tym wszystkim, w tym ca艂ym zamieszaniu jest takie s艂owo, jak odpowiedzialno艣膰 za drug膮 po艂ow臋, a przede wszystkim, je艣li ju偶 nie mi艂o艣膰, to ogromny szacunek dlatego, 偶e wpu艣ci艂a nas do swojego 偶ycia i to j膮 wybrali艣my za swojego towarzysza na d艂ugie lata i to jej przysi臋gali艣my wszystko naj… przed Bogiem!

M贸j apel – szanujcie si臋 ludzie, okazujcie sobie drobne dowody pami臋ci, dbajcie o siebie. Nauczcie si臋 docenia膰 t膮 drug膮 osob臋, chwalcie swoje dokonania, 艣wi臋tujcie swoje uroczysto艣ci, zr贸bcie wszystko, aby swoje ma艂偶e艅stwo prze偶y膰 jak najpi臋kniej, aby na starsze lata m贸c sobie powiedzie膰, 偶e zrobi艂em/am wszystko, aby uszcz臋艣liwi膰, aby wyj艣膰 z twarz膮 i, 偶e zas艂u偶y艂em/am sobie na podanie mi ostatniej szklanki wody i szkoda umiera膰, pozostawiaj膮c na 艣wiecie t膮 drug膮 osob臋. 呕yjmy godnie – tak zwyczajnie, gdy偶 to naprawd臋 mo偶e si臋 uda膰, wystarczy by膰 dobrym i wra偶liwym cz艂owiekiem 馃檪

Anna Kamie艅ska

Ma艂偶e艅stwo

呕e tak im by艂o dane
zestarze膰 si臋 jak 艣wi膮tkom przy drodze
tak samo spr贸chniali
tak samo
poorani mrozem i zawiej膮

呕e tak im dozwolono
i艣膰 serce w serce
biodro w biodro
zmarszczka w zmarszczk臋

呕e tak im darowano
istnie膰 w sobie podw贸jnie
i milcze膰 wzajemnie

呕e tak im dopuszczono
by nawet w sen wchodzili razem
on j膮 obejmowa艂 na poduszce
by o kamie艅 snu nie zrani艂a stopy

呕e tak ich wys艂uchano
aby to on
czerwone jab艂ko ni贸s艂 jej do szpitala
i ukl膮k艂 w jej ostatniej 艂zie

Ma艂偶e艅stwo, to nie umowa, jak kupno – sprzeda偶 samochodu, bo w ma艂偶e艅stwie bij膮 ludzkie serca !