Archiwum dnia: 13 pa藕dziernika, 2013

Warszawo, ty moja Warszawo

No ciesz臋 si臋, mimo, 偶e ja pochodz臋 od lat z zach.-pom. A co m贸j czytelnik my艣li sobie, 偶e co mi do tego, kto rz膮dzi w centrali, w siedlisku politycznej jatki. A tak, interesuj臋 si臋, bo dobro kraju, zaczyna si臋 tam, w miejscu zburzonym do cna w miejscu, odbudowanym przez naszych dziadk贸w i babcie. To magiczne miejsce, polane hektolitrami krwi powsta艅c贸w i wszystkich obro艅c贸w tego miejsca. Przecie偶 tam by艂 tylko proch i py艂 i ciesz臋 si臋, jako Polka, 偶e nasza uciemi臋偶ona stolica wygl膮da teraz jak wygl膮da i goni infrastruktur膮 europejskie stolice. Ja uwielbiam to miasto, chocia偶 by艂am w roku, hm.. 聽1964 r.

Pojecha艂am tam z rodzicami do ciotki R贸偶y, 偶ony pu艂kownika, matki dw贸ch syn贸w, nigdy nie pracuj膮cej. Jako 8 letnia dziewczynka pami臋tam, 艣pi膮c, gdy na ul. 艢wierczewskiego w nocy hamowa艂y i rusza艂a tramwaje, kt贸re mnie budzi艂y w nocy, bom by艂a nie zwyczajna do takich ha艂as贸w.

Pami臋tam, 偶e podczas jakiego艣 zainteresowania dzieci, mamy nasze podrzuci艂y mnie i mojemu kuzynowi kredki i blok, aby艣my si臋 czym艣 zaj臋li i ja narysowa艂am kuzyna z kutaskiem, jak sika do miednicy. Moja Mama to zobaczy艂a i kaza艂a mi przeprosi膰 cioci臋 R贸偶臋, bo obrazi艂am jej syna. Odm贸wi艂am, a w zwi膮zku z tym oberwa艂am po nogach – 偶y艂kow膮 siatk膮, tak, 偶e siniaki zosta艂y na d艂ugo he he.

I tak wspominam Warszaw臋, ale ciesz臋 si臋, 偶e Hanka, b臋dzie robi艂a wszystko, aby nikt wi臋cej nie zosta艂 potraktowany 偶y艂k膮 po nogach, a s艂oiki warszawskie, niech nie zajmuj膮 si臋 erotyk膮, jak ja, przyb艂臋da z zachodniej cz臋艣ci Polski – nie okrzesana dziecinka !

Panie Prezesie, nast臋pna przegrana – przykro mi!

Nie rymowanka

Nie ma zamiaru ju偶 si臋 t艂umaczy膰

ze swoich wzlot贸w i upadk贸w,

a upadk贸w by艂o wi臋cej,

kt贸re jej towarzyszy艂y przez wi臋kszo艣膰 偶ycia.

Wreszcie, na staro艣膰, raptem

s艂o艅ce ujrza艂a i w jesieni 偶ycia

si臋 ockn臋艂a i zrozumia艂a, 偶e warto by艂o

dowiedzie膰 si臋, 偶e nie na darmo cierpia艂a.

Przes艂anie dla pokole艅 – nie ma przes艂ania,

ani recepty – w swoj膮 skorup臋 si臋 schowa艂a!

Inspiracja ze spotkania, czyli jak skomponowa艂am zup臋 krem:)

Nigdy nie gotowa艂am zupy krem, ale tak mi zasmakowa艂a podana na naszym spotkaniu 50 + przez Pani膮 Domu, 偶e postanowi艂am sama co艣 wymodzi膰. W kuchni czeka艂 na mnie prawie zapomniany, du偶y kabaczek, a wi臋c raz, ciach zabra艂am si臋 za jego obranie. Nast臋pnie zeszkli艂am na oleju pokrojon膮 cebul臋 i czosnek. Patrz臋, s膮 dwa pomidory do艣膰 du偶e, a wi臋c kabaczek i pomidory pokroi艂am w kostk臋 i wrzuci艂am do zeszklonej cebuli, lekko podlewaj膮c bulionem. Pod dusi艂am ca艂o艣膰 jakie艣 10 min., a nast臋pnie doda艂am spor膮 ilo艣膰 koperku zielonego i natki pietruszki, a nast臋pnie potraktowa艂am blenderem. Ociupinka pieprzu do smaku i jest lekka, smaczna zupka 馃檪

Spotkanie dw贸ch ma艂偶e艅stw 50 +

Telefon, odbieram i po drugiej stronie odzywa si臋 znajomy, kobiecy, mi艂y g艂os.聽

– Prosz臋, wpadnijcie do nas w sobot臋. Zapraszamy na 16 do nas.

– A z jakiej to okazji – pytam.

– Z 偶adnej okazji, ot tak. Nie spotkali艣my si臋 przez ca艂e lato, a wi臋c jesieni膮 czas to nadrobi膰, a wi臋c jeszcze raz zapraszamy.

– Dzi臋kujemy za zaproszenie – b臋dziemy punktualnie.

Szykuj膮c si臋 na spotkanie, to znaczy ogarni臋cie si臋 na wyj膮tkowe wyj艣cie, jakie w ostatnich czasach nie cz臋sto si臋 ju偶 zdarzaj膮, my艣la艂am sobie o czym b臋dziemy rozmawiali, gdy偶 na poprzednich spotkaniach, na grillu, na 艣wie偶ym powietrzu, przewa偶nie towarzyszy艂y nam nasze dzieci i wnucz臋ta w ok贸艂, kt贸rych imprezka si臋 kr臋ci艂a. Nigdy nie byli艣my tylko w czw贸rk臋, a wi臋c tak sobie my艣la艂am.

Byli艣my punktualnie, o 16. Pani domu na pocz膮tek poda艂a przepyszn膮 zup臋 krem z grzankami, a nast臋pnie placuszki ziemniaczane z aromatycznym, grzybowym sosem. Na st贸艂 wniesione zosta艂y inne pyszno艣ci, jako zak膮ska dla Pan贸w do w贸deczki „Pan Tadeusz”, a tak偶e winko hiszpa艅skie, wytrawne. Rozmowa nasza zacz臋艂a si臋 od wychwalania podanych specja艂贸w, a potem ju偶 posz艂o b艂yskawicznie. Poruszyli艣my tak wiele temat贸w, 偶e dopiero dzi艣 rano u艣wiadomi艂am sobie jak wiele! Przeszli艣my przez wszystkie fazy, od m艂odo艣ci, poprzez pierwsze lata naszych ma艂偶e艅stw, zahaczaj膮c o plany na przysz艂o艣膰, nie zapominaj膮c o 聽naszych dzieciach i wnukach. Po prostu szok! O godzinie 23, pierwszy raz spojrza艂am na zegarek i nie chc膮c by膰 postrzegan膮, jako osob臋 bez taktu, zarz膮dzi艂am, 偶e czas si臋 zbiera膰, ale gdzie偶 tam, skoro Panom zosta艂o jeszcze w butelce na par臋 pola艅 i nie sko艅czone tematy. Siedzieli艣my wi臋c 聽do 1 w nocy, a tematy jak kr贸liki z kapelusza si臋 pojawia艂y coraz ciekawsze, a wi臋c zesz艂oby nam pewnie do p贸藕nej nocy. Nie nie, zbieramy si臋 m臋偶u, zarz膮dzi艂am ponownie, gdy偶 czu艂am si臋 ju偶 lekko 艣pi膮ca i zdr臋twia艂a od 8,5 godzinnego maratonu przy stole. Jejku, ja nie wiem, kiedy ten czas nam up艂yn膮艂 i nie zlicz臋 poruszanych temat贸w w naszych rozmowach. Wzi臋艂am m臋偶a pod r臋k臋 i pod os艂on膮 nocy, wr贸cili艣my spacerkiem do domu. To by艂 cudny czas i dzi臋kuj臋 gospodarzom za tak mi艂e gadu – gadu 馃檪

To by艂 聽super melan偶, jak mawiaj膮 m艂odzi !