Archiwum dnia: 16 pa藕dziernika, 2013

Je艣li po 50 nic nas nie boli, to znaczy, 偶e chyba jeste艣my w niebie

Dobry wiecz贸r. U mnie dobry, a jak tam u Was? Mia艂am w ci膮gu dnia jednego kwasa, ale p贸ki co, nie mog臋 z tym nic zrobi膰, a wi臋c ju偶 milcz臋, cho膰 wydaje mi si臋, 偶e wkr贸tce mog臋 wybuchn膮膰, a kwas dotyczy mojej rodziny. Mam zagwozdk臋 i to musz臋 rozwi膮za膰, a przynajmniej za艂agodzi膰.

Ten oto obrazek zainspirowa艂 mnie do tej notki:

No w艂a艣nie. Nigdy nie by艂am w wieku 57 lat i sk膮d mam wiedzie膰, co mi wolno, a czego ju偶 powinnam si臋 wystrzega膰, aby nie by膰 艣mieszn膮, jak to si臋 teraz m贸wi – w przestrzeni publicznej. Musz臋 chyba by膰 ju偶 艣miertelnie powa偶n膮, bo wiek do czego艣 zobowi膮zuje, ale czasami nie chce mi si臋 by膰 powa偶n膮 i ju偶. Czy dalej wolno mi kocha膰 i si臋 do tego publicznie przyznawa膰? Tak, kocham wci膮偶 tego samego, ale staram si臋 nie epatowa膰 tym swoim uczuciem, bo w ko艂o jest mas臋 zazdro艣nik贸w i zazdro艣nic. Chyba wolno mi marzy膰 i spe艂nia膰 swoje marzenia na miar臋 swoich si艂 i oczywi艣cie portfela, bo jak by nie patrzy艂, spe艂nianie marze艅 – kosztuje. Lubi臋 pos艂ucha膰 muzyki i lubi臋 wzrusza膰 si臋 poezj膮 i cz臋sto sobie od tych wzrusze艅 pop艂acz臋 – no, z tego wzruszenia, bo co艣 tam poruszy moje wra偶liwe struny. Lubi臋 przyrod臋, a zw艂aszcza kolorow膮 jesie艅 i wolno mi prawda? Co by tu jeszcze – aha – nareszcie pokocha艂am siebie, a zabra艂o mi to jakie艣 55 lat i jeszcze pogodzi艂am si臋 z tym, 偶e po 50-tce zacz臋艂o szwankowa膰 mi zdrowie. Jak by kto艣 na t臋 50-tk膮 zaczarowa艂 moje cia艂o czarodziejsk膮 r贸偶d偶k膮 i nie odczarowa艂, a raczej nama艣ci艂 聽i powiedzia艂, 偶e czas sobie ju偶 troch臋 pochorowa膰, w my艣l powiedzenia, 偶e jak nic ju偶 nie boli, to znaczy jeste艣my prawdopodobnie ju偶 w niebie? Niebie, a mo偶e w piekle? E, chyba jednak w niebie, bo stara艂am si臋 i staram 偶y膰 tak, aby nikogo nie krzywdzi膰. Wiem, czego mi nie wolno i nie wypada. Nie wypada mi ju偶 wygl膮da膰 jak dzidzia piernik, chocia偶 kto by mi w艂a艣ciwie zabroni艂?

Wspania艂ych sn贸w 馃檪

Chc膮 mi wm贸wi膰 dziecko w brzuchu!

Mnie, starszej Pani chc膮 wm贸wi膰 dziecko w brzuchu. Starsza Pani ju偶 tam swoje wie i nie da si臋 nabra膰 na takie gierki, bo zbyt wiele ju偶 prze偶y艂a i do艣wiadczy艂a, a wi臋c jest ju偶 du偶膮 i m膮dr膮 dziewczynk膮! Do czego zmierzam, ano do tego, 偶e starsza Pani wie, a nawet jest pewna, 偶e wypadki i katastrofy zawsze zdarza艂y si臋 na 艣wiecie, a zw艂aszcza od kiedy ludzko艣膰 zesz艂a z drzewa i opu艣ci艂a jaskinie. Ludzko艣膰 wci膮偶 d膮偶y do ulepszania swojego 偶ycia na tej pi臋knej Ziemi i wci膮偶 chce szybciej i pr臋dzej, a wi臋c my艣l techniczna skonstruowa艂a samolot! Taka maszyna, co to wznosi si臋 wysoko i nabiera w powietrzu niesamowitej pr臋dko艣ci. Boj臋 si臋 samolot贸w jak diabli i nigdy nie wsi膮d臋 do tej piekielnej maszyny, gdy偶 za sterami tego stworu, niestety, ale wci膮偶 siedzi cz艂owiek i trzeba si臋 modli膰, aby potrafi艂 w ka偶dym momencie lotu – zapanowa膰 nad tymi wszystkimi wska藕nikami, licznikami, guzikami, bo je艣li zrobi jeden b艂膮d, maszyna zleci na pysk, roztrzaskuj膮c si臋 na kawa艂ki, rozstrzelone na wszystkie strony. Czy musz臋 pisa膰, co dzieje si臋 z za艂og膮 i bezbronnymi pasa偶erami? Tak sta艂o si臋 w Smole艅sku, kiedy przez kardynalny b艂膮d pilota, maszyna piekielna spad艂a na rosyjsk膮 Ziemi臋, po drodze zahaczaj膮c o nieszcz臋艣liw膮 brzoz臋, trac膮c skrzyd艂o i w konsekwencji stabilno艣膰. Takie katastrofy si臋 zdarzaj膮 i zdarzy艂a si臋 i nam, Polakom. Stracili艣my w niej 96 os贸b i kim by nie byli – pozostawili swoje rodziny w wielkiej rozpaczy. 聽Od rana 艣wi臋ty Antoni po raz, nie wiem kt贸ry, zrobi艂 sobie konferencj臋 prasow膮, wmawiaj膮c ca艂emu Narodowi, 偶e to by艂 zamach z trotylem w tle! Od rana zamieni艂 tak bolesn膮 katastrof臋 w kabaret, tylko dlaczego ja si臋 nie 艣miej臋?!