Archiwum dnia: 18 pa藕dziernika, 2013

Roz艣piewane, malutkie miasteczko

O godz. 18.45-wysz艂am z domu, aby spotka膰 si臋 z C贸rk膮 na wsp贸lne prze偶ywanie koncertu Ma膰ka Male艅czuka.

Podjecha艂a samochodem, a ja mam bliziutko, gdy偶 tylko 3 min. do Domu Kultury, w naszym prowincjonalnym miasteczku. Wchodzimy do przedsionka – przed wej艣ciem na sal臋, widzimy wiele znajomych twarzy – dobry wiecz贸r, kiwanie g艂owami, wszyscy si臋 u艣miechaj膮. Sala z czas贸w PRL, niestety, zgodnie z C贸rk膮 stwierdzi艂y艣my, bo nie艣miertelna boazeria straszy. E, niewa偶ne bo grunt, 偶e siedzi ju偶 bardzo du偶o ludzi i trzeba by艂o spieszy膰 si臋, by zaj膮膰 dogodne miejsca – ciasno ju偶, a ludzie wci膮偶 wchodz膮.

Scena ju偶 o艣wietlona, zmieniaj膮cymi si臋 reflektorami i poczu艂am si臋 jak w Kongresowej, ful wypas – czekamy na Ma膰ka niecierpliwie. O godz. 19.10, jest 聽– skubaniec si臋 sp贸藕nia, ale z marszu 艣piewa t臋 ostatni膮 niedziel臋 – nie wiedzie膰 czemu po moich policzkach sp艂ywaj膮 艂zy. No nie, czy偶bym mia艂a wy膰 przez ca艂y wyst臋p? Ech ten jego g艂os rozwala mnie totalnie. 聽Po wykonaniu tej kultowej piosenki ju偶 by艂o tylko jeszcze lepiej. Skromniutka widownia, usadowiona r贸wniutko i grzeczniutko, z prowincjonalnym poczuciem ni偶szo艣ci, zaczyna si臋 nagle ko艂ysa膰, podskakiwa膰, klaska膰 entuzjastycznie, jakby si臋 czego艣 ludziska napalili, a i mnie z C贸rk膮 atmosfera porwa艂a, 偶e starsza Pani – r臋koma pofalowa艂a. C贸偶 si臋 dzisiaj okaza艂o, 偶e my prowincjonalni czujemy muz臋, kochamy si臋 bawi膰, nie wstydzimy okazywa膰 si臋 emocji, bo my prowincjonalni mamy takie same serca, wra偶liwo艣膰 i przede wszystkim umiemy si臋 cieszy膰. Co najwa偶niejsze, nie wstydzimy okazywa膰 si臋 naszych emocji. Koniec koncertu i wielkie brawa na stoj膮co – d艂ugie siarczyste brawa i bis ! Jestem dzi艣 艣wiatow膮, starsz膮 Pani膮, po emocjach, kt贸re zostan膮 we mnie na zawsze. To by艂 wspania艂y wiecz贸r – dzi臋kuj臋 Ci Ma膰ku, Ty wieczny ch艂opaku i huncwocie. Dzi臋kuj臋 Ci C贸rko, 偶e pozwoli艂a艣 mi razem z Tob膮 – prze偶ywa膰! 馃榾

Beznadziejne zdj臋cie, ale moje 馃檪

Male艅czukowe dzisiaj

Dzie艅 dobry, cho膰 dzisiaj u mnie do艣膰 wietrznie i patrz膮c z rozrzewnieniem na moje ukochane drzewo, widz臋, 偶e ten silny wiatr z minuty na minut臋 ogo艂aca je z premedytacj膮 z pi臋knych, z艂ocistych li艣ci. Jest to dow贸d na to, 偶e w przyrodzie nic nie dzieje si臋 bez przyczyny i tylko nasza blokowa Pani sprz膮taj膮ca ma coraz wi臋cej li艣ci do grabienia. No c贸偶, nieub艂aganie zbli偶a si臋 zima i za chwil臋 moje drzewo b臋dzie ca艂kiem 艂yse przez wiele miesi臋cy. Aby do wiosny, cho膰 zimowe miesi膮ce mnie nie ciesz膮, bo nie lubi臋 zimy wcale. No chyba, 偶e jest na tyle mro藕na, 偶e pod butami skrzypi 艣nieg, kt贸ry b艂yszczy w promieniach s艂o艅ca. Ale my艣l臋, 偶e jeszcze troszk臋 b臋dzie tych jesiennych dni i grzybiarze w lasach s膮 jeszcze w swoich 偶ywio艂ach. Ej, jako艣 nostalgicznie wychodzi mi ten wpis, mo偶e dlatego, 偶e jesieni膮, jesieni膮 drzewa si臋 rumieniom czy jako艣 tak!

Wiecie, 偶e nie nie by艂am wiele lat w naszym Domu Kultury i nie pami臋tam czego moja ostatnia wizyta dotyczy艂a? Czy by艂 to film, czy mo偶e jaki艣 kabaret, no nie pami臋tam. Nie ci膮gn臋艂o mnie specjalnie do masowej kultury i wszystkie plakaty promuj膮ce jak膮艣 imprez臋, zupe艂nie mnie nie obchodzi艂y. Nie wiem dlaczego, ale chyba przez swoj膮 niech臋膰, mo偶e troch臋 schamia艂am kulturalnie, bo si臋 zamota艂am w sw贸j kokon bezpiecze艅stwa i zaryglowa艂am wewn臋trznie.聽

Kilka dni temu, c贸rka zaproponowa艂a mi wyj艣cie na koncert Male艅czuka i by艂o z mojej strony – a czy ja wiem! Chyba mi si臋 nie chce wychodzi膰 i to jeszcze o 19!聽

Mamo – idziemy i ju偶 i nie mam wyj艣cia moi drodzy, bo dzieciom si臋 nie odmawia – pami臋tajcie, 偶e chc膮 dla swoich rodzic贸w jak najlepiej.

Co si臋 wi臋c wydarzy艂o po przemy艣leniu i pokonaniu swojej niech臋ci do wszelkich wyj艣膰? – bardzo si臋 ciesz臋, to si臋 sta艂o i sama sobie si臋 dziwi臋 – i mam nadziej臋, na fajny, energetyczny wiecz贸r, la la la…