Archiwum dnia: 24 pa藕dziernika, 2013

Moja nie rymowanka

Coraz cz臋艣ciej o 艣mierci my艣l臋,

kt贸ra gdzie艣 ju偶 podst臋pnie czai si臋, a ja

mam dwa s艂owa na my艣li – nie wypowiedziane.

Je艣li ja umr臋 kochany,聽

je艣li pochowasz ju偶 mnie,

mam tylko jedn膮 pro艣b臋 m贸j m臋偶u,

aby艣 pochowa艂 – blisko bramy mnie.

Spytasz dlaczego, mo偶e si臋 zadumasz,

a wi臋c ci odpowiadam, 偶e:

B臋d臋 czasami chcia艂a聽

opu艣ci膰 sw贸j gr贸b i by膰 blisko Ci臋.

Przyjd臋 do Ciebie cichutko,

by sprawdzi膰聽

jak sobie radzisz?

Nie b臋d臋 Ci臋 szpiegowa膰,

ani niczego zabrania膰,

a jeno

chc臋 widzie膰 jak 偶yjesz – kochany.

Nie b臋d臋 Ci臋 straszy膰, ni snu z oczu sp臋dza膰,

je艣li tylko zechcesz m贸j mi艂y – by膰 聽na nowo szcz臋艣liwy

i 聽zakochany.

Ju偶 wiem jak smakowa膰 偶ycie

„呕ycie , 偶ycie jest nowel膮,
kt贸rej nigdy nie masz dosy膰
Wczoraj bia艂y, bia艂y welon
Jutro bia艂e, bia艂e w艂osy”

„Uparcie i skrycie
Och 偶ycie kocham ci臋, kocham ci臋,
Kocham ci臋 nad 偶ycie
W ka偶d膮 pogod臋
Potrafi膮 dostrzec oczy moje m艂ode
Niebezpieczn膮 tw膮 urod臋

Kocham ci臋 偶ycie
Poznawa膰 pragn臋 ci臋, pragn臋 ci臋,
Pragn臋 ci臋 w zachwycie
Cho膰 barwy 艣ciemniasz
Wierz臋 w 艣wiate艂ko kt贸re rozprasza mrok”

On te偶 kocha 偶ycie, zakwitaj膮c drugi raz w tym roku 馃檪

 

Kochani, ju偶 wiem jak smakowa膰 偶ycie i cho膰 nie rozpycham si臋 艂okciami i nie szalej臋, to malutkimi 艂y偶eczkami, 偶ycie ju偶 kocham ci臋. Pami臋tam, 偶e mia艂am w swoich latach s艂abe momenty, 偶e 偶y膰 mi si臋 nie chcia艂o, gdy偶 problemy moje, bardzo mnie przerasta艂y i mia艂am zwyczajnie do艣膰. Tak, tak mia艂am i od 偶ycia ucieka艂am. Bywaj膮 w naszych 偶yciorysach niestety takie chwile, kiedy wydaje si臋, 偶e nie ma ju偶 偶adnych drzwi do otwarcia i nikt nas ju偶 nie zaprosi, a najgorsze jest to, 偶e zamykamy si臋 w swoim b贸lu i nie trafiaj膮 do nas 偶adne argumenty na TAK! Jak by to opisa膰, jak opisa膰 stan, w kt贸rym nagle si臋 znajdujemy i nie widzimy 艣wiate艂ka w tunelu. Nagle dopada nas beznadziejno艣膰 ca艂ego naszego 偶ycia i kompletny brak sensu istnienia. Dla mnie jedynym ratunkiem, aby wyrwa膰 si臋 z tego mrocznego stanu, by艂o wyg艂adzenie zmarszczek na moim zbola艂ym sercu, a wi臋c ten kto艣, kto zada艂 mi bolesne rany, musia艂 uderzy膰 si臋 w piersi i zacz膮膰 偶y膰 zgodnie z przysi臋g膮 jak膮 kiedy艣 mi sk艂ada艂. D艂ugie lata musia艂am czeka膰 na skruch臋 i strasznie bola艂a niepewno艣膰 i wiara, 偶e kiedy艣 us艂ysz臋 s艂owo – przepraszam. Mog艂am odej艣膰, mog艂am, ale dok膮d? Mog艂am zacz膮膰 偶y膰 inaczej, spokojniej, ale nie potrafi艂am si臋 na to zdoby膰. Mog艂am pieprzn膮膰 to wszystko, ale brakowa艂o mi odwagi, bo kocha艂am za bardzo. Tak, jestem z tych kobiet, co to kochaj膮 za bardzo i chyba do ko艅ca mego 偶ycia tak mi zostanie. Nie istniej膮 dla mnie inni m臋偶czy藕ni. Nie obchodz膮 mnie zupe艂nie i nie zwracam na nich wcale uwagi. Ani blondyni, ani bruneci, niscy, wysocy, nic mnie nie obchodz膮 i nie widz臋 ich na ulicy, kiedy mnie mijaj膮, bo ja kocham tylko raz i wi臋cej ju偶 nie b臋dzie. Kto艣 powie, 偶e g艂upia ze mnie baba, 偶e da艂a si臋 tak omota膰, 偶e nie dostrzeg艂a zalot贸w ze strony innych m臋偶czyzn, a troch臋 ich by艂o. Wyja艣niam wi臋c, 偶e taka moja cholerna uroda, 偶e inni faceci tylko mnie 艣mieszyli, albo brzydzili i nie potrafi艂am sobie wyobrazi膰, abym z innym, wymieni艂a si臋 cho膰by poca艂unkiem, brr!

Dlaczego o tym pisz臋? Ano dlatego, 偶e w tym momencie mojego 偶ycia, kiedy te zmarszczki si臋 w mym sercu ju偶 troch臋 wyg艂adzi艂y, bo oboje ju偶 mamy bli偶ej, ni偶 dalej, stali艣my si臋 wreszcie sobie naprawd臋 bliscy i cho膰 szkoda tamtych porwanych lat, to warto by艂o czeka膰 na te pi臋kne czasy aby zmiany i cuda te zobaczy膰. Oddycham wreszcie pe艂n膮 piersi膮 i cho膰 wci膮偶 jestem na czuwaniu, mam nadziej臋 jeszcze na wsp贸lne, ca艂kiem przyzwoite lata.Ju偶 widz臋 wszystkie pory roku, s艂ysz臋 muzyk臋, rozumiem wiersze, potrafi臋 wpatrywa膰 si臋 w obraz, zrozumie膰 tekst pisany,bo jestem ju偶 spokojna, chyba z korzy艣ci膮 dla moich bliskich… chyba!

Przes艂anie: Drogie kobiety, walczcie o swoje szcz臋艣cie, je艣li tylko da si臋 jeszcze wyg艂adzi膰 zmarszczki na sercu, a je艣li ju偶 nie – walczcie o siebie, bo nie zawsze wszystko jest stracone.聽