Archiwum dnia: 26 pa藕dziernika, 2013

Ob艂膮kana mi艂o艣膰 – moje kino

Polecam wszystkim, kt贸rych interesuje psychika kobiet, w my艣l piosenki, bo z dziewczynami, nigdy nie wie si臋, czy jest dobrze, a mo偶e 藕le! Film pt. „Ob艂膮kana mi艂o艣膰” przykuwa od pierwszych kadr贸w i chce si臋 wi臋cej i wi臋cej.聽

M艂oda kobieta, lekko znudzona w swoim ma艂偶e艅stwie trafia w nowym miejscu pracy swojego m臋偶a na przedziwny splot wydarze艅. M膮偶 zostaje zatrudniony w szpitalu psychiatrycznym, Ona zostawiona sama sobie, troch臋 si臋 nudz膮ca, spotyka na swojej drodze pacjenta tego偶 szpitala, kt贸ry by艂 w nim ju偶 6 lat – uwa偶any za cz臋艣ciowo wyleczonego. Wystarczy艂o jedno spojrzenie, aby kobieta poczu艂a ten dreszcz, t膮 ekstaz臋 i wielkie po偶膮danie i tu m贸wi臋 o momentach w filmie. Akcja wartka, przeplatana ich ukradkowymi spotkaniami, pe艂nymi erotyzmu i dzikiego seksu. Potem ju偶 tylko czekamy jak ta mi艂o艣膰 ob艂膮kana si臋 zako艅czy. Jeste艣my ciekawi, przykuci do ekranu, napi臋ci, co stanie si臋 dalej. Jak sko艅czy si臋 ten szale艅czy, nami臋tny zwi膮zek i tu nie zdradz臋 zako艅czenia, jak zwykle zreszt膮. Polecam ten niebanalny film, pe艂en znak贸w zapytania, dlaczego kobieta maj膮ca wszystko, zatraca si臋 w mi艂o艣膰 nie rokuj膮c膮 馃檪

Strza艂a Amora

Hej szala艂a szala艂a, hej rybecka za wod膮
Ale jo nie b臋d臋, ale jo nie b臋d臋
Hej ch艂opoku za tob膮 /2x

Hej szala艂a szala艂a, hej bo si臋 jej pi膰 chcia艂o
Ale jo nie b臋d臋, ale jo nie b臋d臋
Hej bo ch艂opc贸w nie ma艂o. /2x

Hej z kamienia na kamie艅,聽
Hej przeskakuje srocka
Tego ch艂opca kochom, tego ch艂opca kochom
Hej co ma corne ocka. / 2x

Dzie艅 dobry! Mam dzisiaj kryzys w prowadzeniu swojego bloga, nie wiedzie膰 czemu. Sk膮d wzi膮艂 si臋 ten m贸j minorowy stan – sama nie wiem. Mo偶e to jesie艅 i s艂onko coraz ni偶ej, a mo偶e co艣 innego, nie do wyt艂umaczenia. Postanowi艂am jednak wzi膮膰 si臋 w gar艣膰 i zn贸w dzisiaj pisz臋.聽

Ju偶 wcze艣niej pisa艂am, 偶e mnie do m臋偶czyzn nigdy szczeg贸lnie nie ci膮gn臋艂o i cho膰 ch艂opcy niekt贸rzy mi si臋 w podstaw贸wce podobali, to by艂am zawsze gdzie艣 tam wycofana w kontaktach. Moje kole偶anki mia艂y ju偶 swoje sympatie, ale ja im nie zazdro艣ci艂am nic, a nic. Nie mia艂am w domu wzorca, bo m贸j Ojciec pi艂 i bi艂, standard w takich domach, zdominowanych przez alkohol i przegrane 偶ycie, z kt贸rym Ojciec nie potrafi艂 si臋 zmierzy膰, a podda艂 si臋 jak niedojrza艂y p臋tak. No c贸偶, pewnie tak na mnie wp艂yn臋艂a historia mojego dzieci艅stwa, 偶e widzia艂am w p艂ci przeciwnej tylko z艂o. Pami臋tam takiego Marka, kt贸ry mieszka艂 blok obok i zrobi艂 mi zdj臋cia z okna swojego mieszkania, gdy sz艂am po mleko do sklepu. To pewnie by艂 z jego strony taki rodzaj podrywu, ale ja cho膰 zdj臋cia przyj臋艂am, zaloty odrzuci艂am wielce speszona i ukry艂am si臋 na nowo w swoim 艣wiecie. Marek na lata znikn膮艂 z mojego miasta i nic o nim nie wiem. Pami臋tam te偶 innych ch艂opc贸w,jak Bogdan, Andrzej, Waldek, a w pami臋ci zapad艂 mi drugi Marek, ni偶szy ode mnie o g艂ow臋, ale strasznie o mnie dbaj膮cy. Chcia艂 ze mn膮 chodzi膰, nosi艂 moje 艂y偶wy i obdarowywa艂 s艂odko艣ciami, ale i ta znajomo艣膰 nie przerodzi艂a si臋 z mojej strony w co艣 g艂臋bszego, cho膰 go bardzo szanowa艂am. Jest dobrym m臋偶em pewnej Ani. Pisa艂am listy z niejakim Julkiem, kt贸ry z beczek chcia艂 zbudowa膰 dla mnie rower wodny, ale mnie strasznie nudzi艂, bo pisa艂 tylko o wielkiej mi艂o艣ci do mnie i niczym mi nie zaimponowa艂. Korespondencj臋 uda艂o mi si臋 zerwa膰, a po latach dowiedzia艂am si臋, 偶e jest dla swojej 偶ony jeno przemocowcem, a wi臋c dobrze si臋 sta艂o! Ale, ale pewnego dnia, nasza 贸sma klasa i dwie jeszcze inne, w nagrod臋, 偶e opuszczamy mury podstaw贸wki, wyjechali艣my na wycieczk臋 do Poznania, do oran偶erii bodaj偶e. Pierwszy raz widzia艂am ro艣liny skupione w jednym miejscu z ca艂ego 艣wiata. O ile pami臋tam, to i ptaki te偶 膰wierka艂y w tej oran偶erii. Kiedy wycieczka dobiega艂a ko艅ca, trzeba by艂o wraca膰 poci膮giem do domu – wiecz贸r ju偶 by艂. Na korytarzu poci膮gu sta艂 ch艂opak i wygl膮da艂 przez uchylone okno. Na niebie by艂a pi臋kna po艣wiata, zachodz膮cego s艂o艅ca, poprzecinana ciemniejszymi chmurami i w tej po艣wiacie On wygl膮da艂 pi臋knie. Jego 艣niada cera i d艂ugie, czarne rz臋sy to by艂o kurka wodna TO! Nie pami臋tam o czym zacz臋li艣my rozmawia膰, bo si臋 w niego jeno dyskretnie wpatrywa艂am. Nie pami臋tam kto zaproponowa艂 randk臋 zaraz na drugi dzie艅, kt贸ra dosz艂a do skutku – no nie pami臋tam, ale pami臋tam to uk艂ucie, mi艂e uk艂ucie strza艂y Amora – hm, cudne uczucie 馃檪 I jak w wy偶ej zacytowanej piosence biesiadnej – hej, co ma carne ocka, kt贸re do dzisiaj mnie bajeruj膮 馃檪 Id臋 poda膰 mu obiad 馃檪

Mi艂ego dnia 馃檪