Zalękniona każda niedziela

Od lat w każdą niedzielę budzę się i jednym okiem podpatruję, co ten mój mąż dzisiaj wymyśli? Wstaję i od razu zadaję Mu pytanie – kochanie jakie masz plany na dzisiaj? Dlaczego zadaję takie pytanie, a dlatego, że wiem, iż każdej niedzieli On wije się jak piskorz i zaczyna się festiwal pomysłów na ten nietypowy dla niego dzień. O, w dni powszednie, to On jest w swoim żywiole, bo ma tyle zadań do wykonania, że czasami doby brakuje, a tu ktoś mu jakąś niedzielę wymyślił i każe odpoczywać po całym tygodniu pracy. Ja wiem, że dla niego to okropna męka i wiem, że nie jestem w stanie zatrzymać tego chorobliwego pracoholizmu i nawet nie próbuję. Czasami mi się uda namówić Go na drzemkę, w celu naładowania akumulatorów, ale to jest strasznie rzadki mój triumf. Niedziela dla niego to dzień za karę, a dla mnie dzień wymyślania, co też On wymyśli i choć w niedzielę nie wszystko wypada, to i tak jego kreatywność mnie już nie zaskakuje, bo zdążyłam się przyzwyczaić, że w niedzielę mój mąż zachowuje się jak kosmita, któremu pod ogonem się pali. 

A ja w niedzielę niby mam męża, a trochę nie mam i czuję się jak w każdym powszednim dniu i muszę sobie sama organizować czas, ponieważ mój zapędzony mąż wpada i wypada niczym kometa, ale z drugiej strony, to ja się cieszę, że jest taki wciąż aktywny i pełen chęci do życia i oby jak najdłużej. Mam przynajmniej czas na skreślenie paru zdań tutaj, ole!

2 myśli na temat “Zalękniona każda niedziela

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s