Archiwum dnia: 29 pa藕dziernika, 2013

Zbli偶a si臋 1 listopada, kolejny!

Tato, ja pami臋tam, kiedy odebra艂am telefon z Domu Pomocy Spo艂ecznej, 偶e rzuci艂e艣 si臋 z wysokiego pi臋tra przez okno. By艂 to rok 1997. Pami臋tam jak zostawi艂am wszystko, aby by膰 przy Twoim szpitalnym 艂贸偶ku. Poprosi艂e艣 mnie o papierosa, a ja nie chc膮c z艂ama膰 regulaminu szpitalnego kategorycznie odm贸wi艂am. Ja Ciebie widzia艂am, 偶e lekarze zrobi膮 wszystko, 偶e wyzdrowiejesz, a gdy dojecha艂am pilnie do domu, bo dzieci, otrzyma艂am telefon, 偶e nie 偶yjesz. Czy wiesz, 偶e wci膮偶 偶a艂uj臋, 偶e nie da艂am Ci tego cholernego papierosa? Sprowadzi艂am Twoje cia艂o z wielkimi trudno艣ciami, bo Prokuratura wci膮偶 bada艂a, czy kto艣 Ci nie pom贸g艂 w tym skoku – nie pom贸g艂 i sam tak postanowi艂e艣 i nie chcia艂e艣 ju偶 偶y膰. To ja chcia艂am Ci pom贸c przywo偶膮c Ciebie raz na 艣wi臋ta, a Ty chcia艂e艣 wraca膰 i w dzie艅 Wigilii odwozili艣my Ciebie do Domu Pomocy Spo艂ecznej. Ja naprawd臋 nie wiedzia艂am, czego Ty od tego 偶ycia chcia艂e艣, co mog艂o Ci臋 uszcz臋艣liwi膰 – zgaduj, zgadula. By艂e艣 trudnym cz艂owiekiem, poranionym i wdepn膮艂e艣 w alkohol, kt贸ry w niczym Ci nie pom贸g艂, a wr臋cz odwrotnie popl膮ta艂 Ci my艣li. Jeste艣 od wielu lat z nami i Twoja by艂a 偶ona i my dbamy o to by艣 spoczywa艂 w pokoju. Tw贸j gr贸b jest skromny, ale zadbany i mam nadziej臋, 偶e od wielu lat jeste艣 wreszcie szcz臋艣liwy. Przyjd臋 do Ciebie 1 listopada, zadumam si臋, powspominam i powiem, 偶e wybaczy艂am te wszystkie siniaki, wybite szyby, te kurczaki w domu hodowane, trzymane przez wiele miesi臋cy w pokoju obok, gdzie musia艂am si臋 uczy膰 i nie mog艂am nikogo do domu zaprosi膰, bo tak strasznie 艣mierdzia艂o. Mam nadziej臋, 偶e tam u g贸ry wszystko Ci zosta艂o wybaczone, jako i ja wybaczy艂am!

Te艣ciu kochany, oj Ty to by艂e艣 te偶 kawa艂 drania. W贸deczka to by艂a te偶 Twoja mi艂o艣膰. Kardiolodzy przestrzegali Ci臋, aby艣 przystopowa艂, ale Ty wiedzia艂e艣 lepiej. Zwiewa艂e艣 na ryby, albo do knajpy, kiedy mia艂e艣 do艣膰 swojej hetery 偶ony. Ulega艂e艣 jej we wszystkim, ba艂e艣 si臋 wyrazi膰 swoje zdanie, wola艂e艣 zwia膰 i mie膰 艣wi臋ty spok贸j. By艂e艣 tzw. z艂ota r膮czka i cieszy艂e艣 si臋, 偶e mo偶esz komu艣 pom贸c i zarobi膰 na kolejn膮 flaszk臋. By艂am w pracy, kiedy 2 maja otrzyma艂am telefon, 偶e odszed艂e艣! Po艂o偶yli Ci臋 obok nie zbyt lubianej Te艣ciowej i ja nie wiem, jak si臋 z ni膮 dogadujesz. Brakuje Ci臋, naprawd臋 brakuje.

Bracie mojego Ojca. Ty te偶 nie stroni艂e艣 od alkoholu. Ja nie wiem, co takiego si臋 dzia艂o w tej naszej Polsce, 偶e si臋 tak strasznie pogr膮偶ali艣cie i nie widzieli艣cie w niej miejsca da siebie. Umar艂e艣, bo za du偶o pali艂e艣 i pi艂e艣 do ko艅ca swoich dni.

Ma艂e moje anio艂ki – Szymonie i Mi艂oszu. Obaj umarli艣cie jako dzieci膮tka mojej ukochanej C贸rki. 呕yli艣cie zaledwie godzink臋 po urodzeniu, kiedy Wasza Mama, a moja c贸rka, nosi艂a Was po serduszkiem maj膮c nadziej臋, 偶e wszystko sko艅czy si臋 dobrze. To Wy zrobili艣cie w ca艂ej rodzinie wielkie spustoszenie emocjonalne i zostawili艣cie w nas najwi臋kszy b贸l, bo Wasi r贸wie艣nicy maj膮 przed sob膮 偶ycie w lepszych i gorszych rodzinach, a Was nie ma i nigdy ju偶 nie zobaczymy jak wzrastacie, jak si臋 rozwijacie, bo tak zadecydowa艂 jaki艣 chromosom i ja si臋 kompletnie na tym nie znam, a lekarze roztaczali nadziej臋. Tu w tym momencie jest mi najtrudniej chyba i jestem wci膮偶 z pytaniem w sercu – dlaczego, z rozpaczliwym pytaniem.聽

1 listopada b臋d臋 pe艂na zadumy z wieloma pytaniami. Jak b臋d膮 wspomina膰 mnie, kiedy mam te偶 ju偶 bli偶ej, ni偶 dalej.

Szkolne sentymenty

By艂am dzisiaj na szkoleniu, niezb臋dnym dla mojej dzia艂alno艣ci. Dopiero wr贸ci艂am skonana, bo staruszka ju偶 nie ma dawnej kondycji i nerw贸w, aby siedzie膰 tyle godzin w 艂awce. Nogi popuch艂y, kr臋gos艂up boli, nie m贸wi膮c ju偶 o wzroku i s艂uchu. Usiad艂am najbli偶ej wyk艂adowczyni, aby co艣 tam, co艣 tam do mnie dociera艂o. By艂o nas 15 ludzi, z kt贸rymi si臋 pozna艂am w ca艂ym cyklu szkole艅 i stwierdzi艂am, 偶e fajnie jest pozna膰 nowe osoby i w ko艅cu przej艣膰 z nimi na TY. By艂o to ostatnie szkolenie, a wi臋c z pewno艣ci膮 ju偶 si臋 nie spotkamy, bo ka偶dy oddali si臋 do swoich zaj臋膰, ale mimo to czuj臋 si臋 na艂adowana pozytywn膮 energi膮. Wyk艂ada艂a nam marketing i sztuk臋 negocjacji, m艂oda dziewczyna, kt贸ra przyjecha艂a z Poznania. Chyl臋 czo艂a nad jej sztuk膮 przekonywania i delikatnym przenikaniem z wiedz膮 do naszych, ju偶 nie m艂odych g艂贸wek. Mamy naprawd臋 wykszta艂con膮 m艂odzie偶, z czego si臋 tylko cieszy膰 i co mi si臋 w tej dziewczynie podoba艂o, ano to, 偶e nie zatrzymywa艂a si臋 w zdaniach na yyyy i eeee. P艂ynnie i g艂adko, bardzo profesjonalnie. Szkolenie odby艂o si臋 w naszym gimnazjum i tak sobie sz艂am korytarzem, a z klas wydobywa艂y si臋 dawne d藕wi臋ki, bo np. z klasy lekcji muzyki dzieciaki przy pianinie 艣piewa艂y Pierwsz膮 Brygad臋, a z innej klasy j臋zyka polskiego, s艂ysza艂am wyk艂ad nauczycielki i tak sobie sz艂am, zatrzymuj膮c si臋 przed tablic膮, pe艂n膮 informacji i og艂osze艅, oraz prac uczniowskich. Poczu艂am si臋 tak jako艣 tkliwie, 偶e to se ne vrati 馃檪聽