Szkolne sentymenty

Byłam dzisiaj na szkoleniu, niezbędnym dla mojej działalności. Dopiero wróciłam skonana, bo staruszka już nie ma dawnej kondycji i nerwów, aby siedzieć tyle godzin w ławce. Nogi popuchły, kręgosłup boli, nie mówiąc już o wzroku i słuchu. Usiadłam najbliżej wykładowczyni, aby coś tam, coś tam do mnie docierało. Było nas 15 ludzi, z którymi się poznałam w całym cyklu szkoleń i stwierdziłam, że fajnie jest poznać nowe osoby i w końcu przejść z nimi na TY. Było to ostatnie szkolenie, a więc z pewnością już się nie spotkamy, bo każdy oddali się do swoich zajęć, ale mimo to czuję się naładowana pozytywną energią. Wykładała nam marketing i sztukę negocjacji, młoda dziewczyna, która przyjechała z Poznania. Chylę czoła nad jej sztuką przekonywania i delikatnym przenikaniem z wiedzą do naszych, już nie młodych główek. Mamy naprawdę wykształconą młodzież, z czego się tylko cieszyć i co mi się w tej dziewczynie podobało, ano to, że nie zatrzymywała się w zdaniach na yyyy i eeee. Płynnie i gładko, bardzo profesjonalnie. Szkolenie odbyło się w naszym gimnazjum i tak sobie szłam korytarzem, a z klas wydobywały się dawne dźwięki, bo np. z klasy lekcji muzyki dzieciaki przy pianinie śpiewały Pierwszą Brygadę, a z innej klasy języka polskiego, słyszałam wykład nauczycielki i tak sobie szłam, zatrzymując się przed tablicą, pełną informacji i ogłoszeń, oraz prac uczniowskich. Poczułam się tak jakoś tkliwie, że to se ne vrati 🙂 

2 myśli na temat “Szkolne sentymenty

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s