Zbliża się 1 listopada, kolejny!

Tato, ja pamiętam, kiedy odebrałam telefon z Domu Pomocy Społecznej, że rzuciłeś się z wysokiego piętra przez okno. Był to rok 1997. Pamiętam jak zostawiłam wszystko, aby być przy Twoim szpitalnym łóżku. Poprosiłeś mnie o papierosa, a ja nie chcąc złamać regulaminu szpitalnego kategorycznie odmówiłam. Ja Ciebie widziałam, że lekarze zrobią wszystko, że wyzdrowiejesz, a gdy dojechałam pilnie do domu, bo dzieci, otrzymałam telefon, że nie żyjesz. Czy wiesz, że wciąż żałuję, że nie dałam Ci tego cholernego papierosa? Sprowadziłam Twoje ciało z wielkimi trudnościami, bo Prokuratura wciąż badała, czy ktoś Ci nie pomógł w tym skoku – nie pomógł i sam tak postanowiłeś i nie chciałeś już żyć. To ja chciałam Ci pomóc przywożąc Ciebie raz na święta, a Ty chciałeś wracać i w dzień Wigilii odwoziliśmy Ciebie do Domu Pomocy Społecznej. Ja naprawdę nie wiedziałam, czego Ty od tego życia chciałeś, co mogło Cię uszczęśliwić – zgaduj, zgadula. Byłeś trudnym człowiekiem, poranionym i wdepnąłeś w alkohol, który w niczym Ci nie pomógł, a wręcz odwrotnie poplątał Ci myśli. Jesteś od wielu lat z nami i Twoja była żona i my dbamy o to byś spoczywał w pokoju. Twój grób jest skromny, ale zadbany i mam nadzieję, że od wielu lat jesteś wreszcie szczęśliwy. Przyjdę do Ciebie 1 listopada, zadumam się, powspominam i powiem, że wybaczyłam te wszystkie siniaki, wybite szyby, te kurczaki w domu hodowane, trzymane przez wiele miesięcy w pokoju obok, gdzie musiałam się uczyć i nie mogłam nikogo do domu zaprosić, bo tak strasznie śmierdziało. Mam nadzieję, że tam u góry wszystko Ci zostało wybaczone, jako i ja wybaczyłam!

Teściu kochany, oj Ty to byłeś też kawał drania. Wódeczka to była też Twoja miłość. Kardiolodzy przestrzegali Cię, abyś przystopował, ale Ty wiedziałeś lepiej. Zwiewałeś na ryby, albo do knajpy, kiedy miałeś dość swojej hetery żony. Ulegałeś jej we wszystkim, bałeś się wyrazić swoje zdanie, wolałeś zwiać i mieć święty spokój. Byłeś tzw. złota rączka i cieszyłeś się, że możesz komuś pomóc i zarobić na kolejną flaszkę. Byłam w pracy, kiedy 2 maja otrzymałam telefon, że odszedłeś! Położyli Cię obok nie zbyt lubianej Teściowej i ja nie wiem, jak się z nią dogadujesz. Brakuje Cię, naprawdę brakuje.

Bracie mojego Ojca. Ty też nie stroniłeś od alkoholu. Ja nie wiem, co takiego się działo w tej naszej Polsce, że się tak strasznie pogrążaliście i nie widzieliście w niej miejsca da siebie. Umarłeś, bo za dużo paliłeś i piłeś do końca swoich dni.

Małe moje aniołki – Szymonie i Miłoszu. Obaj umarliście jako dzieciątka mojej ukochanej Córki. Żyliście zaledwie godzinkę po urodzeniu, kiedy Wasza Mama, a moja córka, nosiła Was po serduszkiem mając nadzieję, że wszystko skończy się dobrze. To Wy zrobiliście w całej rodzinie wielkie spustoszenie emocjonalne i zostawiliście w nas największy ból, bo Wasi rówieśnicy mają przed sobą życie w lepszych i gorszych rodzinach, a Was nie ma i nigdy już nie zobaczymy jak wzrastacie, jak się rozwijacie, bo tak zadecydował jakiś chromosom i ja się kompletnie na tym nie znam, a lekarze roztaczali nadzieję. Tu w tym momencie jest mi najtrudniej chyba i jestem wciąż z pytaniem w sercu – dlaczego, z rozpaczliwym pytaniem. 

1 listopada będę pełna zadumy z wieloma pytaniami. Jak będą wspominać mnie, kiedy mam też już bliżej, niż dalej.

6 myśli na temat “Zbliża się 1 listopada, kolejny!

  1. Te wpisy są potrzebne Wam, bo macie poczucie winy. Za mało kochaliście czy macie schizy??? Tym po tamtej stronie nie robi różnicy, oni juz nie mogą Wam pomóc. Nie usprawiedliwiajcie ludzi za życia, by żałować czegos po ich śmierci- każdy wybiera własną drogę. Śmierc jest jak zamykanie jednych drzwii otwieranie nastepnych jak przechodzenie przez bramę z jednego świata do drugiego.

    Polubienie

    1. Dziękuję za uśmiech, jakże potrzebny nam wszystkim, a tematy takie, bo taki mamy czas wspomnieniowy o tych, których już z nami nie ma – pozdrawiam 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s