Archiwum dnia: 11 listopada, 2013

Nie mog臋 spa膰 „M贸j pierwszy raz”

Po艂o偶y艂am si臋 ok. 22 i przewracam si臋 i przewracam, a m膮偶 ju偶 chrapie. Zm臋czony ch艂opina, bo biega ca艂y dzie艅, a ma sporo zaj臋膰 zwi膮zanych ze swoj膮 prac膮. Ja 偶yj臋 na luzie, wi臋c st膮d ta bezsenno艣膰, bo niczym si臋 nie zm臋czy艂am. Mam w g艂owie temat pt. „M贸j pierwszy raz”, a wi臋c kombinuj臋 i sobie przypominam jak to by艂o z tym moim pierwszym razem. W zasadzie ludzie nie pami臋taj膮 jak to by艂o i kiedy si臋 zacz臋艂o. Wspominam, to co pami臋tam, a wi臋c:

Pierwszy raz zwia艂am mojej Mamie nad morze, schodz膮c z wysokiej 聽wydmy sama, maj膮c 4 lata. Mama umiera艂a ze strachu.

Pierwszy raz, spu艣ci艂am swoj膮, jedyn膮 siostr臋 ze skarpy do pobliskiego jeziorka, prawie j膮 topi膮c, a potem w w贸zku pchn臋艂am na lustro, rozbijaj膮c je i ma艂o jej nie zabi艂y szpikulce 聽– dosta艂em ostre wciry od Mamy.

Pierwszy raz postawi艂am si臋 Ojcu, aby nie bi艂 mojej Mamy i o ma艂o nie zada艂 mi cios no偶em.

Pierwszy raz prokurator mnie zapyta艂, czy b臋d臋 zeznawa艂a przeciwko Ojcu – odpowiedzia艂am, 偶e Nie!

Pierwszy raz si臋 zakocha艂am w ch艂opcu, z mojego podw贸rka i jeste艣my ze sob膮 do dzi艣, jakie艣 38 lat.

Pierwszy raz kocha艂am si臋 z nim, na obozie i prze偶y艂am sw贸j nie zapomniany orgazm – cudowne uczucie.

Pierwszy raz zasz艂am w dwie ci膮偶e i urodzi艂am 艣liczne dzieci, zdrowe.

Pierwszy raz zosta艂am zdradzona i On sprawi艂 mi wielki b贸l.

Pierwszy raz, musia艂am podj膮膰 decyzj臋, czy chc臋 z nim by膰 mimo b贸lu w sercu – zosta艂am, cho膰 cierpia艂am.

Pierwszy raz, po 38 latach zaufa艂am i chyba b臋dziemy razem, a偶 do ko艅ca, ale 聽nie pami臋tam kiedy pierwszy raz wypi艂am ma艂膮, czarn膮, z cukrem, czy bez cukru, z mlekiem, czy bez mleka, a wi臋c pami臋膰 ludzka jest jednak ulotna 馃檪

Pi臋tno – moje kino

Jestem wielce zasmucona, gdy偶 po obejrzeniu filmu pt. „Pi臋tno” ze wspania艂膮 obsad膮:

W艂膮czy艂am telewizor i zobaczy艂am burdy w naszej stolicy. Podpalono, zniszczono, wyklinano, a wi臋c z powrotem znalaz艂am si臋 w filmie pt. „A to Polska w艂a艣nie – jaki wstyd”
Ale wracam do mojego filmu, obejrzanego z du偶ym zainteresowaniem. Opowiada on o cz艂owieku, profesorze kultury antycznej i jego wielkim, ostatnim w 偶yciu, bez pami臋ci zakochaniu si臋 w zwyk艂ej sprz膮taczce. Ich mi艂o艣膰 wybuch艂a najpierw na pod艂o偶u seksualnym i prawie nie wychodzili z 艂贸偶ka. Pan profesor oczywi艣cie wspomaga艂 si臋 Viagr膮, a ona okaza艂a si臋 nami臋tn膮 kochank膮. Potem zacz臋艂o si臋 rodzi膰 mi臋dzy nimi co艣 innego. Zbli偶yli si臋 do siebie, dzi臋ki bardzo traumatycznym prze偶yciom, kt贸re oboje dotkn臋艂y. On pos膮dzony o rasizm na uczelni, odchodzi z niej z hukiem i w tym samym dniu umiera mu 偶ona. Ta nowa mi艂o艣膰 stanowi艂a dla niego ratunek przed samotno艣ci膮, a jednocze艣nie zatraci艂 si臋 w niej ca艂kowicie. Ona w po偶arze traci dwoje dzieci i to by艂o podstaw膮 do niesamowitej wi臋zi, miedzy tym dwojga, z tak du偶膮 r贸偶nic膮 wieku. Nie zdradz臋, jak膮 tajemnic臋 skrywa艂 profesor, a wyjawienie jej stanowi wielkie zaskoczenie dla ogl膮daj膮cego. Polecam ten film, z pe艂n膮 odpowiedzialno艣ci膮. Jest to naprawd臋 dobre kino 馃檪

Rozmowa z Babci膮 Genowef膮

Siedz臋 sobie w ciep艂ym domku, bo kaloryfery cieplutkie. Musz臋 nawet lekko uchyli膰 okno na chwil臋, aby troch臋 przewietrzy膰, gdy偶 jest za gor膮co. W zlewie dwa talerzyki, kt贸re trzeba umy膰, a w kranie ciep艂a i zimna woda. Luksus po prostu. Nie zawsze i nie codziennie zauwa偶amy te cudowne udogodnienia. Nie zawsze zastanawiamy si臋, 偶e wod臋 nale偶y oszcz臋dza膰, cho膰by podczas mycia z臋b贸w. Jest bosko. Jest 艣wi膮tecznie, a do tego przemi艂y telefon od c贸rki, z kt贸rego si臋 dowiaduj臋, 偶e moja wnusia powiesi艂a swoj膮 flag臋 w pokoju, w swoim malutkim 艣wiecie, na pi臋trowym 艂贸偶ku. Jak mnie ta wiadomo艣膰 ucieszy艂a, 偶e jej rodzice ucz膮 j膮 szacunku do symboli narodowych i to male艅stwo ju偶 jest takie dojrza艂e. Naprawd臋 warto wpaja膰 naszym dzieciom i wnukom聽 nasz膮 to偶samo艣膰 i uczy膰 sk膮d si臋 wywodzimy. Podczas tego mojego 艣wi臋towania, z tym moim wyciszeniem i rado艣ci膮 w sercu, nagle s艂ysz臋, 偶e Babcia Genowefa daje znowu po rurach i mnie wzywa. Oczywi艣cie nie mog臋 zignorowa膰, bo stukanie dociera do mnie chcia艂 nie chcia艂. Ciekawe, co ta moja s膮siadka dzi艣 wymy艣li艂a i co j膮 tam znowu uwiera 鈥 lec臋, 偶e ma艂o kapci nie pogubi艂am.

– Dzie艅 dobry Babciu, co si臋 dzieje 鈥 pytam.

– Siadaj kochaneczko i s艂uchaj co mam Ci do powiedzenia, bo mnie w 艣rodku od wczoraj, wieczora trz臋sie. Ogl膮da艂a艣 kochaneczko wczoraj wieczorem tvena 24 鈥 pyta wzburzonym g艂osem.

– Nie, Babciu, ogl膮da艂am master chefa, bo lubi臋 jak ludzie gotuj膮 鈥 odpowiadam.

– A co to jest kochaneczko 鈥 Babcia zagaja.

– Babciu, to taki konkurs kulinarny, gdzie mo偶na kas臋 wygra膰 i dzi臋ki niej spe艂nia膰 swoje marzenia, np. za艂o偶y膰 w艂asn膮 restauracj臋 i gotowa膰 dla ludzi 鈥 t艂umacz臋.

– E tam, te Twoje konkursy, kiedy jedzenie powinno si臋 w domu przygotowywa膰, proste, smaczne, a nie tam jakie艣 zagraniczne wynalazki, a na talerzu jaka艣 kupka cudactw nie wiadomo co i jak. Jakie艣 krewetki i ma艂偶e, kt贸re nigdy nie przebij膮 naszego mielonego i schabowego .

– No niby masz racj臋 Babciu, ale idziemy do 艣wiata. Musimy nauczy膰 si臋 czerpa膰 z innych kultur. Musimy si臋 uczy膰 innych kuchni, bo przybywaj膮 do naszego kraju tury艣ci, a wi臋c musimy by膰 coraz bardziej otwarci, a kucharzy to my mamy naprawd臋 poj臋tnych, co widz臋 w tym programie 鈥 t艂umacz臋.

– No dobra, ale ja nie po to Ci臋 zawo艂a艂am. Mnie wkurzy艂 ten konus, co to wczoraj po stolicy znowu si臋 przechadza艂, jak jaki艣 najwa偶niejszy w tym kraju. Miesi膮czk臋 sobie wymy艣li艂 jak膮艣. A o czym goda艂, ano o tym, 偶e rz膮d trzeba obali膰, bo zagra偶a naszej demokracji, i 偶e jak oni dojd膮 do w艂adzy, to b臋dzie pi臋knie i kolorowo i na wszystko znajd膮 si臋 pieni膮dze. Polska uro艣nie w oczach Europy, e, nie tylko Europy. Mocarstwem b臋dziemy, no po prostu b臋d膮 cuda niewidy i wiesz co kochaneczko 鈥 mnie si臋 spa膰 zachcia艂o, bo ka偶dego 10 tak goda i goda i ja by go wys艂a艂a w kosmosa, co by do ufoludk贸w se pogoda艂, bo mnie si臋 ju偶 czkawk膮 to obija. Obiecanki cacanki, a g艂upiemu rado艣膰 i niech ten konus kury szcza膰 prowadza, a nie polityk臋 uprawia – Babcia si臋 偶achn臋艂a.

Widz臋, 偶e Babcia si臋 wygada艂a, wi臋c mog臋 wr贸ci膰 do swojego, cichutkiego, osobistego 艣wi臋towania, bez zaw艂aszczania cudzej przestrzeni, w czterech 艣cianach, a nie na placach, z min膮 ponuraka a鈥檒a konus. Nabzdyczony ma艂y cz艂owieczek z wydumanym ego. Nie potrafi膮cy si臋 z niczego cieszy膰. Pr贸buj膮cy obrzydzi膰 mi wszystko, ka偶de 艣wi臋to, to ja si臋 stawiam i m贸wi臋 NIE , ka偶dego 10, ka偶dego miesi膮ca, bo co za du偶o to i Babcia Genowefa nie chce.

Bia艂o czerwona 聽– powiewaj!