Święta tuż tuż

Dzień dobry 🙂

Dzisiaj jestem o wiele później na swoim blogu, ponieważ życie realne wymusza, aby w nim pobyć też, co z wielką przyjemnością czynię. Obudziłam się i po porannej kawie zaświeciło w moje okna  słońce, pierwsze od wielu koszmarnych, zapadanych dni. Spojrzałam i stwierdziłam, że czas przygotowywać się do świąt, a więc firany czas wyprać, okna umyć i zajrzeć w kąty trochę na co dzień zaniedbywane trochę z lenistwa, a trochę, że jako tako, nie jest źle. Cieszę się, że wykorzystałam ten dzień na domowe prace, a teraz napawam się świeżością i mogę oddać się klikaniu. Podczas prac domowych zazwyczaj moje myśli skupione są na czynnościach zakodowanych od lat, a więc okna (oj brudne były), potem wstawienie firan do prania na funkcję firany, a następnie odkurzacz idzie w ruch dokładnie w każdy kąt. Poodsuwałam kanapy, wydobyłam kurz spod mebli, wytrzepałam dywaniki, a na sam koniec zakładam pachnące firany. To jest  ten moment, kiedy ogarniam okiem mieszanie i jestem z siebie dumna, że kolejny raz dałam sobie sama radę. Coraz trudniej wspinam się na wysokości, ale pomalutku się wspinam , aby nie połamać sobie gnatów i nie być ciężarem dla najbliższych, bo Oni mają swoje kłopoty i troski. Muszę się jednak przyznać, że podczas mycia okna balkonowego, spojrzałam w okna mojego znajomego, mieszkającego naprzeciwko, którego bardzo lubię, bo to porządny człowiek. Jest sam w dość dużym mieszkaniu. Jeszcze niedawno widziałam jak mył okna, co nie jest częstym widokiem, że facet myje okna. Z rozrzewnieniem go obserwowałam przez wiele długich lat. Nie wiedziałam, że jego okropnie przystojna żona, którą kochał nad życie – odeszła. Jak to się plecie, jak to się kręci, że nigdy nie wiemy, co może nas spotkać. Mój znajomy nie szuka innej kobiety, bo pamięć po swojej ukochanej żonie jest w nim na zawsze.  Skąd to wiem? Pracowaliśmy razem i opowiadał, że żona wyjechała do Stanów  Zjednoczonych, aby odwiedzić córkę. Nie było jej parę miesięcy, a On opowiadał o niej ze łzami w oczach  i czułam jak strasznie za nią tęskni. Jestem zwolenniczką takich małżeństw do grobowej deski. Czy to się jeszcze zdarza wśród młodych? Czy Oni potrafią tak jeszcze kochać? Nie wiem, ale kibicuję wszystkim, zawierającym związki małżeńskie na dobre i na złe.Zbliżają się święta, czas rodzinnych spotkań, a pracownik mojego męża wczoraj stracił życie w wypadku samochodowym. Jak to się plecie, jak to się kręci? Nie warto kopać się z koniem ( wierzgać przeciw ościeniowiporywać się z motyką na słońcewalić głową w murpłynąć pod prądbić się z gównem) bo życie mamy jedno!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s