Archiwum dnia: 23 listopada, 2013

Dzi艣 polecam polskie kino

Jak wiadomo, prawie ka偶da polska produkcja jest od razu skrytykowana, obrzydzona, sprowadzona do za艣cianka, albo poruszaj膮ca tak kontrowersyjne tematy, jak np. „Pok艂osie”, kt贸re Polak贸w wcale nie 艂膮cz膮. Naprawd臋 trudno jest mi ogl膮da膰 kino rodzime. Lekko si臋 ogl膮da ekranizacje ksi膮偶ek Katarzyny Grocholi, kt贸re mog膮 si臋 podoba膰, albo nie, zale偶y od humoru. Film pt. „Senno艣膰” odkry艂am dzisiaj i polecam szczerze.聽Film Magdaleny Piekorz, zdobywczyni Grand Prix Festiwalu Polskich Film贸w za „Pr臋gi”, opowiada o naszych 偶yciowych wyborach. Jeste艣my w nich szcz臋艣liwi, albo si臋 dusimy i nie wiemy jak to zmieni膰. Jest to film, o trzech historiach. opowiedzianych w spos贸b bardzo przyjemny, poniewa偶 historie si臋 w lekki spos贸b zaz臋biaj膮. Pisarz, traci wen臋 przy boku wiecznie niezadowolonej 偶ony. Aktorka popada w chorob臋, z powodu zdradzaj膮cego m臋偶a i w ko艅cu m艂ody lekarz, nie mog膮cy wyzwoli膰 si臋 spod nadopieku艅czych rodzic贸w. Wszystkie te historie maj膮 swoje specyficzne zako艅czenie i zmuszaj膮 widza do wielu refleksji. Polecam ten film, bo warto go brzydko m贸wi膮c „zaliczy膰”.Gra aktor贸w, rewelacyjna.

We藕 si臋 w gar艣膰, czyli o depresji

We藕 si臋 w gar艣膰. Zr贸b co艣 ze swoim 偶yciem. Jeste艣 silny/a tylko ci si臋 nie chce. Wszyscy ludzie cierpi膮, nie jeste艣 jedyny/a. Takie s艂owa s膮 najcz臋艣ciej kierowane do tego kogo艣, kto nagle traci ch臋膰 do 偶ycia. Nie wiedzie膰 kiedy, zapada si臋 w siebie i nic go ju偶 nie cieszy. Nagle pochyla si臋 i garbi, a przedmioty lec膮 mu z bezradno艣ci i braku si艂y na pod艂og臋. Wyraz twarzy si臋 zmienia i wida膰 na nim ogromny smutek, bez cienia jakichkolwiek oznak ch臋ci do 偶ycia. My艣li si臋 pl膮cz膮 i nagle chory na depresj臋 zatraca si臋 w swoim smutku i beznadziejno艣ci. Nie umie wyt艂umaczy膰 otoczeniu, co mu dolega, a tylko sygnalizuje, 偶e nie ma ch臋ci dalej 偶y膰 i wszystko straci艂o dla niego sens. Najcz臋艣ciej ucieka w sen, albo te偶 cierpi na wielkie pok艂ady bezsenno艣ci. Cz臋sto pojawia si臋 nadmierne ob偶arstwo, albo kategoryczne odmawianie posi艂k贸w. Jest wiele odmian depresji i zdiagnozowa膰 t臋 w艂a艣ciw膮, to dla lekarza jest wielk膮 sztuk膮, je艣li w og贸le pacjent zdecyduje si臋 na takie leczenie. Wci膮偶 w naszym spo艂ecze艅stwie pokutuje przekonanie, 偶e pojawienie si臋 przed gabinetem psychiatrycznym, to jak wydanie na siebie wyroku 鈥 jestem chory psychicznie i za chwil臋 wszyscy b臋d膮 o tym gada膰. B臋d臋 skre艣lony/a i nie nigdzie nie dostan臋 pracy, albo wszyscy si臋 ode mnie odsun膮. Zostan臋 sam/a. Jak pom贸c osobie chorej na chorob臋 duszy? Jak poprowadzi膰 i wyci膮gn膮膰 r臋k臋 ku drodze uzdrowienia , bo sam/a sobie nie pomo偶e. Jakie uruchomi膰 mechanizmy, gdzie skierowa膰, aby zaj臋li si臋 nim, ni膮 specjali艣ci i wyci膮gn膮膰 z tego czarnego do艂ka. Najcz臋艣ciej namawiamy do wizyty u dobrego psychiatry. W dobie Internetu, wpadamy wi臋c do sieci i szukamy najlepszych lekarzy w naszym rejonie 鈥 chcemy pom贸c, bo zale偶y na na nim, niej. Na naszym dziecku, m臋偶u, 偶onie, czyli na 聽naszym bliskim. Jeste艣my zdrowi, silni i robimy wszystko, aby pokierowa膰 tak chorym, aby do nas wr贸ci艂. Je艣li uda nam si臋 nam贸wi膰 chorego do wizyty u lekarza, najcz臋艣ciej po wst臋pnym wywiadzie, otrzymuje chory recept臋 na leki, czyli tzw. antydepresanty.聽 Jest nadzieja, 偶e leki te od razu sprawi膮, 偶e chory poczuje si臋 lepiej i z艂apie pierwszy oddech od wielu miesi臋cy i zacznie patrze膰 optymistyczniej na 艣wiat. Jednak cz臋sto tak bywa, 偶e lekarz z lekiem nie trafi i chory zamiast czu膰 si臋 lepiej, wpada jeszcze w wi臋kszy d贸艂. Druga i kolejna wizyta, a efekt贸w brak i w贸wczas lekarz rozk艂ada r臋ce i wypisuje skierowanie do szpitala. Je艣li u chorego pojawiaj膮 si臋 my艣li samob贸jcze, tym szybciej nale偶y umie艣ci膰 chorego w plac贸wce zamkni臋tej, na obserwacji. I tu zaczyna si臋 dramat. Widzia艂am r贸偶ne szpitale w swoim 偶yciu. Wielkie sale, zastawione kilkoma 艂贸偶kami i przy nich malutka szafeczka. Nikt nie oddziela ludzi bardzo chorych, niewyleczalne, ci臋偶kie przypadki, od ludzi z nadziej膮 na wyleczenie. Pierwszy wywiad, zrobiony na szybko i wpisanie lek贸w do karty i tyle. Nagle s艂yszy si臋 na korytarzu szpitalnym, wycie, przeklinanie i wi膮zanie w pasy. Nagle chory nara偶ony jest na niewyobra偶alny stres sytuacyjny. Nie mo偶e si臋 odnale藕膰, bo nie ma w tym miejscu cichego miejsca, gdzie m贸g艂by si臋 odizolowa膰. Nie obchodzi to 偶adn膮 piel臋gniark臋 i nikt nie uchroni go od tego dodatkowego prze偶ywania. Takie leczenie nie ma sensu i chory prosi rodzin臋, aby go jak najszybciej zabrano do domu, bo d艂u偶ej tego nie wytrzyma. Widzia艂am te偶 szpital, gdzie jedyn膮 rozrywk膮 dla chorego jest palarnia i mocna kawa. Gdzie spotykaj膮 si臋 ludzie, aby opowiedzie膰 sobie jak sp臋dzili noc. Czy leki dzia艂aj膮, czy te偶 powoduj膮 wi臋ksze rozdra偶nienie. Spotykaj膮 si臋 w tej palarni, aby pogada膰, pomilcze膰, pop艂aka膰. Nikt z personelu tam nie zagl膮da i nikt nie wspomina o tym, 偶e w szpitalu pali膰 nie wolno. Nikt nie jest w stanie zlikwidowa膰 palarni w szpitalach psychiatrycznych, gdy偶 palarnia dzia艂a jak pok贸j psychoterapeutyczny. Widzia艂am jeszcze jeden szpital, chyba zbli偶ony najbardziej do cywilizowanych warunk贸w. Pokoje 艂adnie udekorowane. Ka偶dy ma sw贸j kawa艂ek pod艂ogi. Nie ma w nim przypadk贸w skrajnych. Nikt nie wrzeszczy i nikogo nie zakuwa si臋 w pasy. Chorzy s膮 pod ci膮g艂膮 opiek膮 lekarza i psychologa. U艂o偶ony grafik zaj臋膰, sprzyja samodyscyplinie. Powstaj膮 grupy wsparcia. Chorzy ucz臋szczaj膮 na zaj臋cia z muzyk膮, ta艅cem, a tak偶e musz膮 膰wiczy膰 na sali sportowej. Psychoterapia w k贸艂ku, powoduje wi臋ksze otwarcie si臋 na problemy innych ludzi, co wywo艂uje r贸偶ne emocje, zmuszaj膮c chorego do wsp贸艂odczuwania, dyskusji i uwierzenia w siebie. D艂ugie spacery po parku, rozmowy z zaprzyja藕nion膮 grup膮 i taki szpital z takim programem kieruje chorego na drog臋 ku uzdrowieniu. Widzia艂am ludzi po takiej kuracji, 偶e na twarzach chorych pojawia艂a si臋 ch臋膰 do 偶ycia. Dlaczego o tym pisz臋, ano dlatego, 偶e s膮 w Polsce jeszcze i dobrze si臋 maj膮, szpitale skostnia艂e,niczym z filmu CK Dezerterzy, gdzie chorego na depresj臋 podci膮ga si臋 pod chorob臋 psychiczn膮, najci臋偶szego gatunku. Powinno si臋 to zmienia膰 i powinno si臋 o tym m贸wi膰 bardzo g艂o艣no!