Archiwum dnia: 2 grudnia, 2013

Nie wierz nigdy kobiecie (Babci) – czyli zachowaj w sieci coś dla siebie tylko

Nie wierz nigdy kobiecie.

Dobrą radę Ci dam.

To jest refren pewnej piosenki, a w miejsce słowa kobiecie, proszę wstawić  sobie słowo „Babci”.

Otóż każdy Internauta spotyka na swojej drodze jakiś ludzi w sieci. Odnajdujemy się po latach, lub zwyczajnie kogoś polubimy, czy to na forach, bądź portalach społecznościowych i nawiązujemy sobie korespondencję. Czasami ktoś nas zadziwi, albo czymś zaimponuje i tak to się zwykle tak zaczyna, też jak w piosence. I mnie sporą dawką humoru zauroczyła pewna pani „W”. Zaczęłyśmy pisać sobie na  skype i tak od rana były poranne pozdrowienia, a w ciągu dnia jakieś dłuższe, lub krótsze wymiany myśli. Ufałam jej bardzo, choć jestem dość ostrożna z ujawnianiem swojego życia osobistego i spowiadaniem się było nie było, wirtualnej znajomości. Co mnie jednak po czasie, kiedy korespondencja jeszcze trwała  dało do myślenia. Zaznaczam jeszcze, że kiedy pisałam z „W”, znajdowałam się w totalnym osobistym dołku, a więc mniej więcej, co zapamiętałam:

– Hej jak Ci minął dzień – zapytałam.

– Fajnie, spokojnie, obiad, drzemka, a potem seks z mężem, a potem znowu leżing.

Wszystko ok’y, ale tego seksu to jej zazdrościłam po cichu, bo jak pisałam byłam w małżeńskim dołku.

Następne, co zapamiętałam:

– Jak planujesz urlop w tym roku – pytam, bo lato szło do nas ze zdwojoną siłą.

– Nie lubię jeździć na żadne wczasy, ani nad morze, ani w góry, bo za cztery dni chcę wracać do domu, bo się strasznie nudzę i takie wyjazdy są dla mnie męczące i nie ciekawe. Wolę mieć wczasy w domu i najchętniej, aby pikny mnie nigdzie nie wyciągał – odpisała.

Ok’y, myślę sobie, bo każdy ma prawo wyboru, ale kiedy przeczytałam, że jest strasznie szczęśliwa, bo postanowiła rozstać się z uciążliwym i gderającym mężem (seksu nie będzie?) i przeniosła się do drugiego domu, już bez męża, a potem zaraz zarezerwowała sobie wyjazd na wczasy, aż do Tunezji, to mi zazgrzytało coś w tej byłej korespondencji, ale co tam. Nie moje życie, milczę i niby nic nie kumam.

Potem jeszcze napisała, że synowa spodziewa się dzieciatka i Ona bardzo się cieszy i jeśli tylko będą potrzebowali pomocy przy opiece nad dzieckiem, to nie odmówi. Dziewczynka podrosła i faktycznie rodzice czasami małą zostawiali z „W”, która potem w różnych miejscach zaczęła się skarżyć, że mała zostawia po sobie burdelo bum bum i najchętniej, to niech rodzice sobie sami radzą.

Dlaczego piszę o tym. Ponieważ jest to dowód, iż nie można tak do końca wierzyć ludziom w sieci, choćbyśmy nie wiadomo jak zaangażowali się w życie wirtualnej osoby, a jako wisienkę na torcie zostawię jeszcze, że Pani „W” otrzymała hasło do mojego tajemnego bloga i miało być dyskretne podczytywanie, tylko dla siebie, a zrobiła się z tego aferka z ujawnieniem tego, co się wyczytało i to był ten ostatni gwóźdź do trumny naszej znajomości. „Nie lubię”.

Empatia pilnie poszukiwana jak świeże bułeczki

Dzień dobry, a może dla mnie trochę mniej.

Mam dziś taką myśl, co by zamotać się w swoim łóżku, okręcić cieplutko kołdrą, wyłączyć się ze świata zewnętrznego i zatopić  tylko w swoich myślach, aby coś tam pomyśleć i przemyśleć i odciąć się i pobyć tylko ze sobą. Nie pamiętam kiedy udało mi się pospać, lub zdrzemnąć w ciągu dnia. Nie pamiętam kiedy zrobiłam sobie taki cichy dzień tylko dla mnie i sobie myślę, że ja po prostu nie umiem być odłączona od świata i mediów, bo taka ciekawska jestem i wszystko, no może prawie wszystko, muszę wiedzieć. Może to i dobrze, bo po przez informacje ćwiczę swój już nie młody mózg, który dzięki informacjom jest aktywny od rana do wieczora. Ludzie w moim wieku powinni dużo czytać, słuchać i pisać, a także zajmować się swoimi pasjami, czyli nie mogą ustawać – w nic mnie nie obchodzi i nic wiedzieć nie chcę. Gnuśnieją sobie tacy ludzie i robią się zgorzkniali i nie potrafią w sobie niczego rozwinąć, co by ich cieszyło. Była dziś u mnie, moja Mama, już sędziwa staruszka, która wszystko obok siebie zrobi, a komórki zmienia jak rękawiczki 😀 i opowiedziała mi, że miała  marzenie coś po sobie zostawić, w razie gdyby. Poszła do sklepu i kupiła drzewko magnolii. Planowała je posadzić przed blokiem, tak aby na wiosnę można by było pocieszyć oko, wspaniałym kwitnieniem. No więc posadziła tak, aby nikomu nie przeszkadzało, ale została przepędzona razem z drzewkiem przez inną sędziwą staruszkę, nawet starszą od mojej Mamy, bo tamta sobie nie życzy, aby drzewko sobie rosło i już. Czym prędzej drzewko Mama wykopała i oddała je komuś innemu. Cóż można powiedzieć, oprócz tego, że niektórzy ludzie mają nadzieję na wieczne życie, ale wcale z tego powodu nie są szczęśliwsi i przyjaźnie nastawieni do innych ludzi. Brak empatii i brak poczucia i wyczucia z niektórych ludzi robi dziwolągów podobnych do   ssaków, jakimi są ludzie i tak sobie myślę, jakie ciężkie ich życie musi być. No to sobie pogadałam o braku dobrej woli i jakoś nie udało mi się uciec od codzienności.