Życie po zdradzie, czyli moja szczera solidarność z takimi kobietami

Życie po zdradzie nie jest łatwe, a statystycznie zdarza się to w co trzecim związku i szczęśliwe są kobiety i mężczyźni, którzy jeszcze o zdradzie nie wiedzą i życzę im, aby nie dowiedzieli się nigdy! Nadal bardziej chyba zdradzają faceci, szukający nowych, świeżych wrażeń, ale podobno się to zmienia, gdyż emancypacja kobiet robi je bardziej odważne, gdyż są coraz lepiej wykształcone i pewne siebie. Pracują w korporacjach i mają coraz lepsze zarobki. Więcej pracują i praktycznie nie ma ich w domu. To powoduje, że nawiązują ciekawe znajomości i trudno się im oprzeć pokusom. Nie generalizuję, a tylko mi się wydaje, że współczesne kobiety są inne, niż byłam ja,jako kobieta młoda. Nie należałam do kobiet łatwo nawiązujących znajomości z płcią przeciwną, a może bałam się takich kontaktów, nawet w pracy. Owszem, pracowałam z mężczyznami, ale traktowałam ich jako zwykłe, koleżeńskie znajomości. Priorytetem był dom i dzieci i biegłam prosto do domu, po pracy. Biegłam do mojego ukochanego miejsca na ziemi, w którym czułam się najbezpieczniej. Robiłam wszystko, na miarę finansowych zdolności, aby dom był przyjemny i czysty, a dzieci dobrze się w nim czuły i chyba mi się to udawało, gdyż dzieci wyprowadziły się z naszego domu w wieku 30 lat i poszły dopiero na swoje. W tym zabieganym czasie nie zauważałam wielu symptomów zdrady. Nie liczyłam powrotów późnych męża do domu, wierząc, że też ciężko pracuje i ma nienormowany czas pracy. Nie zauważyłam, że zaczął o siebie przesadnie dbać, a wręcz przeciwnie, cieszyłam się, że nie muszę się za męża wstydzić, że jest niechlujny wśród ludzi. Nie liczyłam, ile razy wrócił do domu pod wpływem alkoholu, a tłumaczyłam sobie, że ma stresującą pracę i czasami musi się z kolegami wyluzować. Byłam ślepa, jak każda zakochana kobieta, której zależało na rodzinie i względnym w niej spokoju. Co się dzieje z kobietą, matką i żoną, kiedy wiadomość o zdradzie spada na nią jak grom z jasnego nieba. Co się z nią dzieje, kiedy zazwyczaj dowiaduje się ostatnia w mieście? Może sobie to wyobrazić każdy wrażliwy człowiek, ale opowiem. Najczęściej staje ona jak wryta, wobec takiej wiadomości i się zastanawia, kto chce zmącić jej wypracowany spokój. Nie wierzy, bo to jest przecież nie możliwe, że jej ukochany facet mógł zrobić jej takie świństwo. Kobieta taka broni się rękoma i nogami przed plotką, ale w pewnym momencie zaczyna kojarzyć fakty i te jego dbanie o siebie, późne powroty do domu pod wpływem. Zaczyna się zastanawiać, dlaczego jej to zrobił i co z nią jest nie tak, że mimo dbałości o niego i dzieci z wielkim oddaniem, została zdradzona. Jeśli jeszcze do tego otrzymuje smsy od kochanki, że jest od niej lepsza w te sprawy, to zaczyna walić jej się świat. Zaczyna oczywiście doszukiwać się w sobie wad, uważniej na siebie patrzeć z oczami pełnych łez w lustro. Nie widzi nic, bo jest zbolała wewnętrznie, a najbardziej ją boli dusza i jej jestestwo. Zaczyna doszukiwać się w sobie wad i mankamentów i wszelkich defektów urody. Zastanawiają się w czym tamta jest lepsza, skoro mąż zawsze był zadowolony z alkowy i nigdy się nie skarżył. Co się stało, że tamta mimo, że to totalna idiotka, nie cytaty i nie pisaty, tak mu zaimponowała, że gotów był poświęcić, że cię nie opuszczę, aż do śmierci i pokusił się skalać dobre imię rodziny i swoich dzieci przede wszystkim, czyli zdradził ich.

Przez głowę zdradzonej kobiety przepływają tysiące myśli i już po ochłonięciu, podejmuje ona radykalne decyzje – rozejść się, separacja, przebaczyć, mimo wszystko. I tu nie zazdroszczę, żadnej zdradzonej kobiecie, gdyż każda decyzja jest zła i niesie za sobą same straty, bo już nic nie będzie takie jak było. Wkrada się nienawiść i nieufność, pomieszana z rozgoryczeniem i złością. Targają nią myśli, złorzeczenia wszystkiego najgorszego dla niego i tamtej. Kobieta staje się walczącym demonem i nigdy już nie będzie krainą łagodności i opiekunką domowego ogniska, bo wpada w paranoję. Biegnie do fryzjera i kosmetyczki. Kupuje sobie najlepsze ciuchy i umawia się z przyjaciółmi na lampkę wina i kawę, aby się wypłakać. Niestety te zabiegi nie przynoszą jej zazwyczaj żadnej ulgi, bo i tak czuje się nie kochana i gorsza. Wracają jak bumerang myśli – co dalej? Rozwód, a co z mieszkaniem, dokąd ja pójdę z dziećmi i z czego się utrzymamy, kiedy te cholerne alimenty są takie małe. Wybaczenie? Przecież już mu nigdy nie zaufam i zamienię się w potwora, który sprawdzać będzie go na każdym kroku. Wąchać i przeszukiwać kieszenie i komórkę i tak, aż do śmierci? Separacja? Do cholery, nie będę po nim sprzątała, bo jest dziadowskim bałaganiarzem, że wanny po sobie nie umyje, a więc jak dalej żyć? Co zdradzona kobieta traci? Traci zdrowie i zaczyna łykać prochy na uspokojenie, aby przespać noc. Traci poczucie swojej wartości i kobiecości Traci się więź ze swoim mężem, od którego się odsuwa, bo śpią osobno. Traci uśmiech swoich dzieci, sparaliżowanych łzami matki i taka kobieta traci wszystko, na co latami pracowała. I tu otwieram dyskusję, jeśli ktoś będzie chciał się wypowiedzieć, bo temat jest odwiecznym problemem dla kobiet zdradzonych, z którymi się solidaryzuję – ja zdradzona, ale już w lepszym stanie.

Reklamy

32 myśli na temat “Życie po zdradzie, czyli moja szczera solidarność z takimi kobietami

  1. Zdrada, to temat rzeka… Kiedys Ci pisalam, ze nie mam doswiadczen z moim mezem, ale jestem po kilometrowych dyskusjach z nim na temat zdrady. Nie jestem zwolenniczka „otwartych zwiazkow”, bo kloci sie to z moja wizja rodziny, zwlaszcza, ze mamy dwojke dzieci. Poniewaz moj maz bardzo duzo jezdzi I w czasie tych swoich wyjazdow spotyka dziesiatki ludzi (w tym kobiety) on wie, ze gdyby przytrafil mu sie „skok w bok” ja nie chce wiedziec, bo zatrulabym mu zycie. Zadnych romansow, a najgorszy dla mnie bylby zwiazek z kims, kogo ja znam. Ma jedna dispense – gdyby jego pobyt za granica byl dlugi I naprawde nie moglby wytrzymac – ma prawo skorzystac z uslog profesjonalistki, za ktora to usluge zaplacilby wedlug obowiazujacego cennika. Wiem, ze to brzmi dziwacznie, ale osobiscie wole, zeby swoje fizyczne napiecie wyladowal w sposob „profesjonalny”, niz majac romans, ktory moglby zagrozic naszej rodzinie. A teraz zakoncze, bo mi bacteria w laptopie siada… Wpadne jutro 🙂

    Polubienie

  2. Nie jestem mężatką ale od paru miesięcy w stałym związku, który wydawał mi się mocny i trwały i że nic nie może mu zaszkodzić. Aż do momentu, kiedy odkryłam, że mój partner koresponduje przez internet z dużą młodszą od nas dziewczyną. Może to nie całkowita zdrada, ale to zachwiało moim idealne poukładanym światem. Najpierw się temu z boku przyglądałam i czekałam aż sam i coś na ten temat powie. Niestety doczekałam się, a jedynie słów że on się chyba nie nadaje do stałych związków. Długie rozmowy i wybieranie się, że nie chodzi o tą małolatę. Długo nie trzeba było czekać aż sprawa wyszła na światło dzienne. Wybrał Nas, z tamtą się ponoć nie kontaktuje, ale co z tego jak ja drżę na każdy sygnał jego telefonu, kiedy się loguje na fb czy ona znów coś mu nie napisała itd. Kocham go, wybaczyłam ale nie jestem już tą sama osobą, wmawiam sobie dziwne historię, prawie popadłam w paranoje sprawdzania. Dziś już trochę lepiej jest, nie kontroluję bo i tak nie upilnuje, jak będzie chciał odejść to i tak zrobi. Na razie żyjemy z dnia na dzień, z nadzieją na lepsze jutro.

    Polubienie

  3. a mi sie wydaje że zdradzona kobieta bardzo często jest sama sobie winna… bo może zamiast dbać o wszystko inne trzeba było dbać o relacje z mężem… 😦 jak się dba o wszystko w około to nie widzi się odpowiedzi tych które są zaraz pod naszym nosem, niestety 😦

    Polubienie

  4. Witam, trafiłam na Pani bloga całkiem przypadkiem, może to być głupie , ale też zostałam zdradzona , mimo, że mam dopiero 21 lat i to była moja pierwsza miłość . Oddalam się w całości, kochałam najmocniej jak się da , byłam z nim szcześliwa , on starszy o rok ode mnie . Wiedział o mnie wszystko, że jest moim pierwszym pod każdym względem, mówił, że mnie szanuje, że kocha, że jestem jego idealną dziewczyną . I wszystko byłoby w porządku, weszłabym w 7 miesiąc związku zaraz , gdyby nie to, że na jednym z portali społecznościowych dostałam wiadomość od 16 letniej dziewczyny, że mój chłopak mnie zdradza , że spał u niej w święto niepodległości, a mnie mówił, że musi odpoczywać po pracy i niestety się nie zobaczymy. Na następny dzień oczywiście przyjechał po mnie bez zapowiedzi , pojechaliśmy do niego, jak to w związku, łóżko, seks, miłość , zaufanie . Nie wierzyłam w to wszystko, skserowałam rozmowy od tej dziewczyny i pojechałam do niego na następny dzień . Rzuciłam mu te rozmowy na łóżko i poszłam do kuchni, czułam się najgorzej na świecie . On po jakimś krótkim czasie zszedł do kuchni i powiedział, że musimy się przejść , poszliśmy na spacer , Mówił , że to nie tak, że to wszystko wybujała wyobraźnia tej dziewczyny, że on jeździł do niej tak jak do koleżanki, a nocował u niej fakt, ale w oddzielnych pokojach i już prawie we wszystko bym mu uwierzyła…..gdy wieczorem napisałam do niego, że ok, żeby dał mi kilka dni, że muszę to wszystko przemyśleć , poukładać sobie , w odpowiedzi dostałam to, że jestem furiatką , że to koniec i żegnam. To spadło na mnie jak grom z jasnego nieba ! nie wiedziałam o co chodzi, wpadłam w jakiś obłęd . Pisałam do niego jak opadły emocje , że dajmy sobie szansę , że może wszystko jeszcze się ułoży. Wyśmiał mnie , nie potrafił się ze mną rozstać oko w oko, nie chciał rozmowy bo przecież wszystko było już wyjaśnione !!!! Płakałam, piłam , użalałam się nad sobą przez jakieś dwa tygodnie . Znowu napisał, że już mu lepiej, że już się ogarnął, że jestem szczurem w tej hierarchii w której chcę być królem i, że nie chce mnie więcej widzieć , nie dlatego, że jest w nim jakieś uczucie do mnie , tylko, że się mnie brzydzi !!!!!!!! Ok, minęły następne dwa tygodnie , raz było lepiej, raz ze mną gorzej. Przez cały dzień udawałam, że jest wszystko w porządku, chodziłam na uczelnię , wracałam wieczorami, jakaś smutna piosenka i znowu wszystko wracało.

    Wczoraj, czyli 10 grudnia miał urodziny, napisałam mu życzenia , a na koniec , że zaraz święta , że to czas przebaczenia , że nie liczę już na związek, chcę to sobie z nim wyjaśnić i może zostać znajomymi. odczytał, nie odpisał na to już .

    To jest trudniejsze dla mnie niż kiedykolwiek by się mogło mi wydawać , może za mocno się starałam? może chciałam być za mocno idealna ?

    Ps: mówił jeszcze, że dawał mi znaki, że coś jest nie tak.. Ale chyba jestem za głupia , albo za bardzo byłam nim zaślepiona i nie widziałam tego.

    Sparzyłam się , nie chcę nikogo, choć tak bardzo potrzebuję ciepła drugiej osoby.

    Rozpisałam się , ale pomaga mi to.

    Chcę zapomnieć , ale nie potrafię jeszcze …

    Dziękuję i pozdrawiam.

    Polubienie

    1. Mar, kochana. Nie szkodzi, że się rozpisałaś. Ja wiem, że pisanie pomaga, wiem to po sobie.
      Jesteś młodziutką osobą, ale nie napiszę Ci, że znajdziesz kogoś lepszego. Nie napiszę, weź się w garść. Zostałaś perfidnie zdradzona i upokorzona przez faceta bez klasy. Wiem, że cierpisz. Musisz sama pobyć ze swoim bólem, choć wiem, że nie jest Ci łatwo. Podobno czas leczy rany, ale czy ja wiem? Leczy, ale blizna zostaje na całe życie. Cóż mam napisać więcej moja droga, szczera osobo. Szczęścia Ci życzę i to jest moje życzenia dla Ciebie na te nadchodzące święta. On nie był Ciebie wart i tyle, a swoją drogą może lepiej, że tak szybko się odkrył. Życie przed Tobą, a więc idź w nie, nie zamykaj się na nowe – pozdrawiam i tulę 🙂

      Polubienie

      1. Dziękuję Pani bardzo bardzo. Mam nadzieję , że szczęście do mnie jeszcze kiedyś przyjdzie . Jestem po prostu głupia , że tak się o niego starałam, a on ma to wszystko gdzieś , nawet nie potrafił mi spojrzeć w oczy, powiedzieć , że to koniec, albo odpisać na te durne życzenia . Nie życzę mu źle , życzę mu spokoju w życiu . Także pozdrawiam 😉

        Polubienie

  5. Zdrada męża. jedna, druga, trzecia… nie liczyłam dalej? 20 lat razem mimo wszystko. W końcu decyzja, najpierw nieśmiała o rozstaniu. Potem rozmowy, długie, meczące, ale bez rozstrzygnięć. Jedno pewne- dla mnie ten związek się skończył. W końcu od trzech lat śpimy w osobnych pokojach. On ma osobne konto… Chyba ze zwykłej ciekawości grzebie w internecie. Jednak nie mogę doczekać się każdej najkrótszej wiadomości od tajemniczego D. W końcu rozmowa telefoniczna. Najpierw dziwi mnie głos…jakiś jakby stary… W końcu pierwsze spotkanie. Każdego następnego nie mogę się doczekać… Potem to już istne wariactwo. Nie myślę nawet o tym , ze formalnie wciąż jestem mężatką. Mam siłę… Jednak pan mąż zaczyna zmieniać front.. Nie kocham go już… Uznaję, ze jesteśmy przyjaciółmi. Podpisuję mu zgodę na wolny związek. Kocham innego!!!!!!! Kilka miesięcy potem jak grom z jasnego nieba spada na mnie wiadomość- jest w kilkuletnim związku z dziewczyną młodszą jeszcze kilka lat ode mnie… Będą mieli dziecko!!!!!!!!!!! Jak?????????? On- lat 55??????????????????? Jak???????? Nie wierzę!!!!!!!!!!!! Jakiś niesmaczny żart!!!!!!!!!! Egzamin???????? Sprawdza mnie?????????? A jednak……………….Postanawiam… pożegnać się.
    Na spotkaniu klęczy. Ofiarowuje mi pierścionek Brylanty, szafiry. Nie chcę przyjąć. Nie mogę. Powinien trafić do konkubiny, nie do mnie. Teraz jednak najważniejsze jest szczęśliwe rozwiązanie….. Kilka dni później wiozę na spotkanie słonika na szczęście dla synka i jakieś drobiazgi. Zwracam pierścionek.. Rozrywa mi serce… Błaga o rozmowy, o spotkanie……. W końcu ulegam…. Przez kolejne tygodnie odpowiadam zdawkowo, chłodno… Cierpię….
    Prosi mnie o spotkanie. Tęsknię do bólu trzewi….
    Kiedy na moim biurku ląduje zawiadomienie o przyjęciu na kierunek, biję się z myślami. Przez cztery lata nic się nie działo, a właśnie teraz…. Dlaczego?…
    Odwozi mnie na pierwsze zajęcia. Chcę z nim rozmawiać. Kocham. Ale nie mogę być tą trzecią. ….
    Wysiadam z samochodu bez słowa. Duszą mnie łzy!!!!!!!!!! Jak mógł? Siłą?
    Potem nic nie ma już znaczenia. Czuję się jak zwykła dziwka. Więc niech traktuje mnie jak dziwkę . Przyjeżdżam, bo chce. Odjeżdżam, bo chce. Staje się zazdrosny. Zaborczy. Ja.duszę się. Mam takie wyrzuty przed tą drugą… pierwszą właściwie…. Kocham…kocham…. i nienawidzę nas…
    W domu zaczynają dziać się jakieś dziwne rzeczy… Mam dość. Składam pozew. Mąż żąda, bym wycofała pismo, bo inaczej zniszczy jego, Kingę… Nie mogę na to pozwolić. W biurze podawczym nie wiem, gdzie schować się ze wstydu. Z NIM nie mogę nawet porozmawiać…. Wyjechał na wakacje???…
    Kiedy odbieram telefon..nie rozumiem słów.. Zdjęcia? Konto? NK?.. O co chodzi????????? Dzwoni ON…. Zaczyna do mnie docierać… Pakuję się… Wyjeżdżam… Nie chcę żyć… Teraz rozumiem… Trzeba było przekonać wszystkich, że jestem zazdrosną suką, bym została bez niczego! Spryciarz z mojego męża!!!!!!!!!!!
    Nie mogę się pogodzić. Chcę wyjaśnić. Ale ….to takie trudne…. Chcę Go jeszcze raz zobaczyć. Oddaję pierścionek Jutro urodziny synka.BOŻE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    Mam jeszcze klucze od jego mieszkania. Zapomniałam o nich. Któregoś dnia, gdy wracam z zajęć, wrzucam je na balkon. Pierwsze piętro przecież niewysoko. Nie mam już nic……

    Kolejna wiadomość. Kolejny sms. Dlaczego rani mnie takimi wyznaniami. To, co się stało nie było dobre. Ale przecież jego miejsce jest przy synu. Przy rodzinie. Boli mnie to jak nie wiem co, ale nigdy nie chciałam krzywdy małego i jego mamy. Nigdy!!!!! Gdybym o nich wiedziała od początku…. TO nigdy by się nie zdarzyło!!!!!!!! Zanim się dowiedziałam, uwierzyłam we wszystkie „kocham”, „kiedyś”, „jak się bardzo chce”… Nie, nie chcę już powtórki!!! Chcę!! Ale tak bardzo nie nie chcę!!!!! Odpowiadam – ” Do pieluch!”. Zaczyna mnie straszyć. Po dwóch dniach mam dość. Wieczorem wysyłam smsa. Wiem, ze o tej porze nie jest sam. Odpuści… Co ?? Grozi????? Wysyłam smsa do Niej. Rano rozpetuje się prawdziwe piekło. Krzyczymy obydwoje. Zaprzecza, ze pisał?? Jak śmie???? Grozi. Zniszczy mnie w pracy, skoro mój rozwód postanowiony.??? Grozi??? Znowu mi grozi???????? Godzę się na rozmowę z NIą! A niech wiedzą i cierpią wszyscy!. Jeśli jestem w stanie znieść upokorzenie przed bliskimi, to nie rozumiem, jak człowiek, z którym spałam w jednym łóżku, może grozić upokorzeniem mnie przed przełożonymi???? Mąż wyciąga ze mnie po kolei wszystko.. Mówi, że nie pozwoli na to, ze pomoże mi ostatni raz… Dzwoni do niego….Jestem jakby w innym stanie swiadomości.. słyszę… nie rozumiem…Kiedy wyłącza telefon, mówi- ” Mam was. Wszystko czarne na białym”. Brak mi powietrza. Robi mi się czarno przed oczami…..

    Rano dzwonię do Niego, by powiedzieć, co wiem.. i przeprosić… Nigdy nie chciałam Go skrzywdzic… Nie odbiera Zostawiam pocztę. Ostatnią…….

    Upokorzenie? ha, ha…Przez kilka dni nie mogę podnieść się z łóżka… Nie chodzę do pracy, nie jem…. Chcę umrzeć… Bóg mnie słucha…..
    Kilka miesięcy później diagnoza. Pewnie innych powaliłaby od razu… Mnie jest obojętne……….. Córka tak bardzo prosi… Na chemię jadę … obojętna….. Trzy serie po pięć tygodni.. wyjazd , wlew, powrót….. Wozi mnie mąż, choć wyprowadził się zaraz po tamtym telefonie…. nie chcę żyć…ale życie nie chce opuścić mnie…. Jestem…. Czasem czuję, że mąż jakoś dziwnie na mnie patrzy…. Kiedyś powiedział, że nigdy nie pozwoli mi odejść. Jego zniszczy….
    Trwam w jakimś zawieszeniu…. Powoli zaczynam słyszeć, co do mnie mówią ludzie……..ale nie zyję……….

    Polubienie

  6. Zastanawia mnie to, że każda kobieta zdradzona zawsze mówi że jest zaskoczona, że nic nie widziała. Zdrada to rozpad związku, rozpad który trwa dłużej niż tydzień. Jak trzeba nie zwracać uwagi na męża/partner by widzieć, że związek się sypie? Związek to porozumienie dusz, dogadywanie się bez słów i długie rozmowy na różne tematy. Ale zazwyczaj piszą, że dom był czysty, obiady smaczne, koszule wyprasowane i one poświęcone dzieciom. A gdzie czas poświęcony związkowi? Nie jemu, nie sobie czy dzieciom ale związkowi?

    Polubienie

  7. Piszecie tylko o skrzywdzonych kobietach, a jak dalej żyć po zdradzie żony? Czy jest wogóle możliwe odbudowanie zaufania? Spróbowałem wybaczyć, ale boli cały czas, a brak zaufania doprowadza do scysji co jakiś czas!

    Polubienie

    1. Zdradzony mąż przezywa to bardziej…Wiem bo widze to po swoim mężu…chyba z czasem boli bardziej a nie mniej..probuje ale jest cięzko …ja nie cofnę czasu ale zdrada to coś najgorszego na swiecie bo czyjąś smierc mozna sobie jakoś wytłumaczyć …ty niby człowiek robił z rozmysłem ale z perespektywy czasu przyznam że byłam totalną idiotką .

      Polubienie

  8. Jak facet zdradza, to trzeba go pogonić. Nie warto się zastanawiać dlaczego i drążyć, ale jak najszybciej wyrzucić go z naszego życia i zająć się swoim. A jak ktoś nie ma pewności co do zdrad, to są programy szpiegowskie, takie jak ninja logger.

    Polubienie

  9. Napisane o mnie, leciały mi łzy, jak czytałam. W Andrzejki 2014r. będzie rok jak odkryłam przypadkowo zdjęcia porno kochanki męża, koleżanki z pracy, znającej mnie, moje dzieci. Pracowałam, zarabiałam więcej, biegłam do domu, najważniejszej rodziny, a on późno wracał, ciągle nerwowy, czepiający się od drzwi o wszystko, myślałam praca. Jego koleżanka na ulicy zawsze uciekała od mojego „część”, co mnie dziwiło co jej się stało. Rozmowę na temat koleżanki kwitował przestań ona jest taka „fuj”, gruba. Zawsze chciałam przed nim wypaść najlepiej, kontrolowałam siebie, rozliczałam, tego nie można, to nie wypada powiedzieć, żeby się nie obraził. W środku czułam się ściśnięta, gdy był złośliwy zaczęłam oddawać to samo, był mistrzem. Mówił kocham, pamiętał o rocznicach, codziennie klęczy do modlitwy, nosi krzyżyk na szyi, spowiadał… się, pierwszy rozpoczynał niedzielę od mszy, słyszałam „kocham cię i przepraszam za swoje zachowanie”, chyba tak załatwiał pokutę. Po odkryciu zdrady przez pierwszy miesiąc nie mogłam nawet płakać, siekałam cebulę, żeby leciały mi łzy i nic, rozmawiałam z nim o różnych sprawach ze ściśniętym gardłem, kołatającym sercem. Nigdy nie robiłam mu wymówek, nie użalałam się nad sobą, nie płakałam, jestem niekonfliktowa, zawsze musiałam tłumaczyć wszystkim, łagodzić jego spięcia z dziećmi, myślałam tylko o domu. Potem pękłam, zaczęłam rozmawiać z mężem, zaczęłam płakać, pytać, ale nadal kłamał co wyszło później, bo chciał lepiej wypaść, mówił, że był to niecały rok i już miał skończyć, ale znalazłam email z 2011r. jak kochanka opisuje, jak było dobrze i jak czeka na jego powrót z urlopu. Nie wiedziałam, że zawozi ją do pracy i odwozi do domu, ona mężatka, jedno dziecko, pracowała na ½ etatu, a jej mąż ciężko pracował na rodzinę. Zaczynamy wszystko sklejać, mąż zmienił się, jest teraz facetem, którego pragnęłam i nie miałam, gdzie przez wszystkie lata się ukrywał…Słucha co do niego mówię, odczytuje moje myśli. Mówi, że cierpi, bo wie, jak bardzo mnie skrzywdził, do końca życia mi tego nie zdoła wynagrodzić, poświęca mi więcej uwagi i czasu, mówi kocham i, że nigdy nie chciał mnie zostawić, bo jestem najważniejszą osobą, stara się. Jego „babon” zwolnił się z pracy, nie widują się, zaczęła pracę za granicą, ona napisała do mnie, że mnie przeprasza, że był na początku jej przyjacielem, rozumiał ją, nie miała tego w domu, zaczęło się od esm-ów i emaili i trochę za daleko poszło, no i czasu nie cofnie, chce wychowywać syna, mąż by jej tego nie wybaczył. Ostatnio od koleżanek z dawnej klasy licealnej usłyszałam jak ładnie wyglądam, czy zmieniłam męża? Coraz częściej mówią mi też to inne osoby, ..miłe. Mąż ciągle podkreśla jaka jestem zgrabna, ładna, gdzie miał oczy. Przechodzę czas żałoby z nim. W czerwcu dowiedziałam się, że ona w każdą niedzielę przychodziła do kościoła na mszę i stawała obok niego, musiała dojechać z wioski, znów grom.. i łzy, że ukrywa prawdę, teraz wiem dlaczego nawet po mszy był wściekły, razem jeździli za miasto na rowerach. On twierdzi, ze to był tylko seks, kojarzę wiele faktów i wg mnie romans rozpoczął się w 2009r., on twierdzi, że chyba jesienią 2010r., wiem, że to i tak nic nie zmieni. Staram się cieszyć tym, co jest i brać, co moje, ale przychodzą chwile zwątpienia, jednak mi to zrobił, czy jestem do niczego. Jaka teraz jestem? Wyszłam z kokonu, rozkwitam, otwarcie mówię, co czuję, a on przyjmuje to, rozmawiamy. Czy czas leczy rany i można dalej żyć z tym ciężarem, jak sobie inni poradzili wybierając wybaczenie …, czy przetrwali. Małżeństwo nasze jest inne, mąż powiedział, że jeszcze nigdy nie kochał mnie tak jak teraz, ale jego słowo KOCHAM jest dla mnie pustobrzmiące, nie jestem żandarmem. O zdradzie wie tylko pełnoletnia córka, zawsze wzorowa uczennica, ostatni semestr klasy maturalnej zaliczyła z pierwszą w życiu 3, zaczęła więcej czasu przebywać poza domem, mężowi powiedziała, ze nie ma już ojca. Syn student III r. nie wie o niczym na prośbę męża, a on tak się na nim wyżywał, teraz wiem dlaczego. Powracające demony, teraz już rzadziej, ale jednak rozrywają rany i wtedy znów cierpię, ale krócej. Chce dać radę, czy wytrwam. Czuję się źle z tym, że powzięłam informację o zdradzie i nic z tym nie zrobiłam, że jestem po stronie kłamstwa, jej mąż jest nieświadomy…o tym się nie zapomina i to nie ulega przedawnieniu. ZDRADA zburzyła mój świat i wiarę w ludzi, oceniałam zawsze wszystkich swoją miarą i zawiodłam się. Napisane o mnie, leciały mi łzy, jak czytałam. W Andrzejki 2014r. będzie rok jak odkryłam przypadkowo zdjęcia porno kochanki męża, koleżanki z pracy, znającej mnie, moje dzieci. Pracowałam, zarabiałam więcej, biegłam do domu, najważniejszej rodziny, a on późno wracał, ciągle nerwowy, czepiający się od drzwi o wszystko, myślałam praca. Jego koleżanka na ulicy zawsze uciekała od mojego „część”, co mnie dziwiło co jej się stało. Rozmowę na temat koleżanki kwitował przestań ona jest taka „fuj”, gruba. Zawsze chciałam przed nim wypaść najlepiej, kontrolowałam siebie, rozliczałam, tego nie można, to nie wypada powiedzieć, żeby się nie obraził. W środku czułam się ściśnięta, gdy był złośliwy zaczęłam oddawać to samo, był mistrzem. Mówił kocham, pamiętał o rocznicach, codziennie klęczy do modlitwy, nosi krzyżyk na szyi, spowiadał… się, pierwszy rozpoczynał niedzielę od mszy, słyszałam „kocham cię i przepraszam za swoje zachowanie”, chyba tak załatwiał pokutę. Po odkryciu zdrady przez pierwszy miesiąc nie mogłam nawet płakać, siekałam cebulę, żeby leciały mi łzy i nic, rozmawiałam z nim o różnych sprawach ze ściśniętym gardłem, kołatającym sercem. Nigdy nie robiłam mu wymówek, nie użalałam się nad sobą, nie płakałam, jestem niekonfliktowa, zawsze musiałam tłumaczyć wszystkim, łagodzić jego spięcia z dziećmi, myślałam tylko o domu. Potem pękłam, zaczęłam rozmawiać z mężem, zaczęłam płakać, pytać, ale nadal kłamał co wyszło później, bo chciał lepiej wypaść, mówił, że był to niecały rok i już miał skończyć, ale znalazłam email z 2011r. jak kochanka opisuje, jak było dobrze i jak czeka na jego powrót z urlopu. Nie wiedziałam, że zawozi ją do pracy i odwozi do domu, ona mężatka, jedno dziecko, pracowała na ½ etatu, a jej mąż ciężko pracował na rodzinę. Zaczynamy wszystko sklejać, mąż zmienił się, jest teraz facetem, którego pragnęłam i nie miałam, gdzie przez wszystkie lata się ukrywał…Słucha co do niego mówię, odczytuje moje myśli. Mówi, że cierpi, bo wie, jak bardzo mnie skrzywdził, do końca życia mi tego nie zdoła wynagrodzić, poświęca mi więcej uwagi i czasu, mówi kocham i, że nigdy nie chciał mnie zostawić, bo jestem najważniejszą osobą, stara się. Jego „babon” zwolnił się z pracy, nie widują się, zaczęła pracę za granicą, ona napisała do mnie, że mnie przeprasza, że był na początku jej przyjacielem, rozumiał ją, nie miała tego w domu, zaczęło się od esm-ów i emaili i trochę za daleko poszło, no i czasu nie cofnie, chce wychowywać syna, mąż by jej tego nie wybaczył. Ostatnio od koleżanek z dawnej klasy licealnej usłyszałam jak ładnie wyglądam, czy zmieniłam męża? Coraz częściej mówią mi też to inne osoby, ..miłe. Mąż ciągle podkreśla jaka jestem zgrabna, ładna, gdzie miał oczy. Przechodzę czas żałoby z nim. W czerwcu dowiedziałam się, że ona w każdą niedzielę przychodziła do kościoła na mszę i stawała obok niego, musiała dojechać z wioski, znów grom.. i łzy, że ukrywa prawdę, teraz wiem dlaczego nawet po mszy był wściekły, razem jeździli za miasto na rowerach. On twierdzi, ze to był tylko seks, kojarzę wiele faktów i wg mnie romans rozpoczął się w 2009r., on twierdzi, że chyba jesienią 2010r., wiem, że to i tak nic nie zmieni. Staram się cieszyć tym, co jest i brać, co moje, ale przychodzą chwile zwątpienia, jednak mi to zrobił, czy jestem do niczego. Jaka teraz jestem? Wyszłam z kokonu, rozkwitam, otwarcie mówię, co czuję, a on przyjmuje to, rozmawiamy. Czy czas leczy rany i można dalej żyć z tym ciężarem, jak sobie inni poradzili wybierając wybaczenie …, czy przetrwali. Małżeństwo nasze jest inne, mąż powiedział, że jeszcze nigdy nie kochał mnie tak jak teraz, ale jego słowo KOCHAM jest dla mnie pustobrzmiące, nie jestem żandarmem. O zdradzie wie tylko pełnoletnia córka, zawsze wzorowa uczennica, ostatni semestr klasy maturalnej zaliczyła z pierwszą w życiu 3, zaczęła więcej czasu przebywać poza domem, mężowi powiedziała, ze nie ma już ojca. Syn student III r. nie wie o niczym na prośbę męża, a on tak się na nim wyżywał, teraz wiem dlaczego. Powracające demony, teraz już rzadziej, ale jednak rozrywają rany i wtedy znów cierpię, ale krócej. Chce dać radę, czy wytrwam. Czuję się źle z tym, że powzięłam informację o zdradzie i nic z tym nie zrobiłam, że jestem po stronie kłamstwa, jej mąż jest nieświadomy…o tym się nie zapomina i to nie ulega przedawnieniu. ZDRADA zburzyła mój świat i wiarę w ludzi, oceniałam zawsze wszystkich swoją miarą i zawiodłam się.

    Polubienie

  10. ja trochę od strony kuchni. Zdradziłem swoją żonę. Zrobiłem to zupełnie nie winnie, ale z pełną świadomością. Nie byłem wstanie dłużej już walczyć z samym sobąi całą tą chorą sytuacją w naszym związku. Moja żona, bała się sexu. Ciągle tylko słyszałem załóż gumeczkę… Strasznie mnie to wkurzało. Nie dość, że dawała mi się góra 2-3 razy w miesiącu, to jeszcze zawsze tak samo, nic nowego. Totalna nuda. Minetkę, to by mogła mieć co dziennie, ale prawdziwej bliskości obojga, nie!
    Ja też miałem swoje fantazję, chciałem przeżyć coś. Oczywiście żona kategorycznie odmawiała. Skoro ona nie dała mi tego, poszedłem do innej.
    Nie mówię, że jest to dobre rozwiązanie, jednak bardzo często jesteście Panie winne temu….

    Polubienie

  11. Od ostatniego wpisu minęły 3 miesiące…., a od odkrycia zdrady ponad rok, jak się czuję. Bardzo różnie, ściska mnie w żołądku, gdy moja pamięć przywołuje twarz dz…i, choć czas leci nie mogę oderwać się od jej obrazu. Wyświetlają mi się sytuacje, kiedy babon był już między nami, a ja tego wtedy nie widziałam, a teraz już wiem dlaczego tak się mój piękny zachowywał. Wiem, ze muszę sobie wybaczyć, że siebie nie kochałam, że rozliczałam, kontrolowałam, wymagałam od siebie, że niczego nie widziałam, jego zachowanie tłumaczyłam pracą, znosiłam jego humory, bo przecież ktoś musi się poświęcać dla dzieci- wiadomo matka. Jak mogłam tak żyć, czułam się źle w tym kołowrotku, myślałam, co ja
    mam, dzień podobny do dnia, a ja muszę pamiętać o wszystkim i wszystkich, likwidowali mój zakład pracy i musiałam podjąć inną pracę też bardzo absorbującą, nie skarżyłam się, choć cierpiałam. Dawałam radę, choć to mnie uwierało, ściskało gardło, żyłam w ciągłym napięciu, zawsze musiałam dobrze wypaść przed mężem, żeby tylko nie był zły, przed mamą, która też miała coś do powiedzenia, typu…. dlaczego tego jeszcze nie zrobiłaś, a powinnaś tak… itp., dzieci ze wszystkim do mnie, bo tata od 5 do 18 nieobecny w domu (pracował dłużej, ale to ja zarabiałam więcej – to też było powodem jego złości), i też z oczekiwaniami, w pracy stres bo wymagania dyrektora też trzeba dobrze wypaść, nawet bratowa mnie stresowała, też musiałam dobrze wypaść, zwłaszcza jak słyszałam jej ocenę innych osób, jej uwaga skupiona była na innych….Dawałam radę, byłam uśmiechnięta, znosiłam to, …nie myślałam o innych facetach, …czekałam aż minie mężowi, bo przecież może być zdenerwowany, zmęczony pracą ….a ja sobie nie dawałam takiego przyzwolenia.
    Bo zawsze musiałam gasić pożary…. I być dla innych. I….czekałam, na przytulenie męża, czułe słowo, na bliskość.. bo wtedy był tylko dla mnie…Potem, gdy się kochaliśmy prześladował mnie obraz „koleżanki z pracy, która stała pod oknem pensjonatu, zabrał mnie na zakładową wycieczkę….wtedy kochaliśmy się, głupio się czułam, bo wydawało mi się, że nas wtedy widziała w akcji…Może to wyda się śmieszne, ale potem , gdy kochałam się z nim, widziałam ją … ,było mi zawsze głupio, ze coś złego zrobiłam.., nie mogłam tego zrozumieć przecież nic złego nie robiłam, to był mój mąż, pamiętam to dziwne uczucie..Może to były znaki, a ja nie potrafiłam odczytać, żyłam w nieświadomości. Jest inaczej, usypiamy wtuleni, witamy się pocałunkiem, mąż jest spokojny, cierpliwy, potrafi rozmawiać ze mna i dziećmi, nie tworzy nerwowej atmosfery, ..czy taki jest naprawdę,,chyba nie potrafiłby grać przez ponad rok, chce obchodzić w grudniu 2015r. naszą rocznicę ślubu…
    Ksiądz chodził po kolędzie, zaproponował mu, żeby został ministrantem, bo takie przykładne i wzorowe małżeństwo nasze, bo widzi w kościele…a mnie ściskało w gardle
    Gdy sięgnę pamięcią, to ranił mnie…jego imprezy w pracy z panienkami, a ja w ciąży…jego studia, co 2 tygodnie zajęte weekendy, imprezy, zdjęcia.. z imprez, on siłownia, rowerek( ja z dziećmi, bo nie mogłam ciągle obciążać mamy pilnowaniem dzieci)…oj, bolało,.. odkryte smsy i rozmowy telefoniczne z panienką ze studiów(podobno ją pocieszał), ale wtedy z nią rozmawiałam..stwierdziła, że dobrze jej się ze mną rozmawia i powie mojemu mężowi, żeby przyjaciela szukał w domu. Zawsze prosiłam rozmawiaj ze mną, bo się oddalamy…byłam tu i teraz, zawsze czekająca…
    ….tak czas, żebym pomyślała o sobie. Wracają demony, ale już mniej boli, muszę nauczyć się z tym żyć…Chciałabym zrobić coś, co dałoby mi radość, bo tego mi brakuje.. jestem pusta w środku, czy to minie… co doda mi skrzydeł???

    Polubienie

  12. Napisałaś bardzo osobiście. Przechodzisz piekło i doskonale Cię rozumiem i tylko czas, dużo czasu potrzeba, by ból złagodniał. Nie ma innej drogi jak przemielić to w sobie i znaleźć innych, mądrych ludzie, którzy wesprą.

    Siły życzę, a jeśli byś chciała pogadać, to znajdziesz mój mejl i może tą drogą porozmawiamy.

    Polubienie

  13. Czytam to i ryczę jak głupia. Dziś to już chyba 5 raz…
    O zdradzie mojego mężczyzny dowiedziałam się w Majówkę 2014 roku. Mój pod pretekstem wyjścia na wieczór kawalerski urwał się na noc. 1 noc, kiedy nie wrócił na noc do domu.
    Coś podejrzewałam, dzwoniłam, groziłam że sobie coś zrobię jeśli nie wróci… Nie wrócił, ale ja nie mam w sobie tyle siły, aby sobie coś zrobić.
    Wściekła włączyłam zapasowy komputer z którego czasem korzystał. Jego osobisty był poblokowany na wszystkie możliwe sposoby. Weszłam w historię i od skrzynki do skrzynki, od portalu do portalu trafiłam na zdjęcia przechowywane na wirutalnym dysku, a tam zdjęcia gołej panny i 2 kiedy siedzi na moim NAGIM mężczyźnie… Co się działo później pamiętam jak przez mgłę, było kilka butelek wina, muzyka, taka nasza/ulubiona, wylane morze łez. Powiedziałabym, że nikomu tego nie życzę, ale kłamałabym. Jej i jemu życzę właśnie takiego dnia, takiego znaleziska i takiej zdrady.

    Kiedy szok odpuścił, pojawiła się złość, nienawiść. Wyrzuciłam na korytarz jego wszystkie rzeczy, ale po kilku godzinach spaowałam mu to wszystko w torby, zasypałam płatkami kukurydzianymi każdą torbę, zalałam mlekiem. Zrobiłam mu śniadanko, jego ulubione. Torby schowałam w mieszkaniu tak, aby nie zobaczył ich po wejściu do mieszkania, żeby nie uciekł zanim nie powiem mu tego co miałam do powiedzenia.
    Pojawił się późnym popołudniem z bukietem róż, mówił, że bał się, że nie puszczę go na ten wieczór kawalerski, że koledzy zabrali mu telefon bo ciągle dzwoniłam, że nie wrócił bo było daleko. Tak łatwo mu przychodziło to ściamnianie. Ciekawe czy wymyślił tą bajkę sam czy z nią.
    Otworzyłam jego komputer i pokazałam mu co znalazłam, oczywiście twierdził, że nie wie skąd to, że pożyczył komuś telefon?!? no to już był hit dnia.
    Wiedziałam swoje, wszystko się ułożyło. Jesienią był wątek jednej koleżanki, z którą nawet rozmawiałam przez telefon, ale nie powiedziała kim dla niego jest, a tu po paru miesiącach wiem kim jest. Jest kimś kto zniszczył mi życie. Ja rozumiem, że ona nie szanowała mnie, ale jak można nie szanować siebie i zadawać się z mężczyzną, który żyje w związku.
    Obiecywał, że zerwie z nią kontakt, ale okazało się, że nadal się spotykali, po prostu lepiej się kryli. Znów mnie okłamywał. Kiedy ja starałam się to odbudować, starałam się zaufać, to on znów był u niej. Wmawiał mi, że jestem głupia, że się czepiam, że szukam problemów. Byłam głupia i chyba jestem nadal. Nie potrafiłam tego skończyć, kochałam go. On… moim zdaniem ją kochał. Pasowała mu jej swoboda, jej otwartość, chęć do imprezowania. A ja? Ja wracałam do domu, po pracy zakupy, później obiad na kolejny dzień, pranie i sprzątanie. Kochanka przecież nie oczekuje pomocy, nie wymaga niczego, ona nie poprosi o dołożenie się do czynszu, o odkurzenie. Dlatego była lepsza. Dlatego do tej pory czuję się jak śmieć.
    W wersji którą znam to ona zerwała kontakt, czy tak jest??? Wszystko na to wskazuje, ale ja nie mam pewności, nie wierzę i nie ufam.
    Nie wiem czy kocham, czy to przyzwyczajenie. Wiem, że kochałam, a oni mi zabrali to czyste uczucie.
    Nie wiem czy brnąć w to dalej czy odpuścić. Niby jest ok, ale przy byle okazji wywlekam tą szmatę, wypominam zdradę. Nie potrafię zapomnieć.
    Teraz mój jest od prawie 2 tygodni w pracy zagranicą. Niby jest z mamą i bratem, więc powinnam być spokojna. Ale co z tego jeśli oni go kryli. Mamusia, która pocieszając mnie nie powiedziała mi, że raz był u niej z nią. Braciszek, który wiedział o niej, bo razem byli gdy mój ją poznał. Chciałabym móc ich kopnąć wszystkich. Wystawić jego rzeczy za drzwi, wyłączyć telefon, zmienić numer. Nie chcę nowego związku, chcę odpocząć, chcę nie myśleć. Chciałabym móc obkleić Warszawę jej nagimi zdjęciami. Niech wszyscy zobaczą jaka z niej porządna mamusia, pracownik na wysokim stanowisku, jaka z niej szmata i kur$%a. Coraz częściej mam wrażenie, że udaję, że nie pamiętam. Coraz częściej żałuję, że wtedy dostał szansę w majówkę i kolejną w lipcu gdy znów wyszło, że ona jest między nami. Za dużo tych szans. Za dużo łez, za dużo bólu i za dużo nienawiści do nich i do samej siebie.
    Z całego serca życzę im, żeby przeszli to co ja, żeby ktoś ich tak potraktował, żeby ktoś zabrał im wszystko co mieli najważniejsze.
    To tak strasznie boli 😦

    Polubienie

  14. Przeczytałam wszystkie historie tutaj i sama niewiem czy sie cieszyć czy płakać że tyle z nas przez to przychodzi… Chciałabym wam przedstawić swoja historie nie dlatego że jest jakaś specjalna ale może choć troche mi będzie lżej..
    W maju 2014 zdecydowalam aie na wyjazd do angli, ON mnie przekonał że lepiej nam tu będzoe sratytaty…
    Dostalam prace wiec sie zdecydowalam mimo ze juz wiedzialam ze jestem w ciazy wyjechalam sama 6 latka zostawilam u rodzicow ON zostal aam w Warszawie, pojechałam sama miało być na chwilę na poczatek znajde mieszkanie to do mnie przyjada.. Mowil zebym sie nie martwiła ze to sla bas najlepsze rozwiazanie itd… Uwierzylam pojechalam ufalam.. Kazdgo dnia rozmawialismy kazdego dnia mowil ze juz niedlugo ze zaraz bedziemy razem wszyscy.. Brzuch rosl tesknota za NIM za synkiem byla ogromna ale nie poddawalam sie bylam w polsce 4 tyg po wyjedzie potem znowu caly czas mowil jak bardzo mnie kocha jak teskni ze bog nas sprawdza ( co za hipokryzja) tak minelo 5 miesiecy pojechalam do polski zabrac synka zeby zaczal szkole juz tutaj ciaza byla juz bardzo zaawansowana wiec wzielam juz macierzynski szczesliwa pojechalam do niego ON nie bardzo mial czas aby byc ze mna mimo ze 5 miesiecy bylismy osobno to nie zauwazylam zeby jakos bardzo sie stesknil.. Po miesiacu wrocilam do angli z synem ON jeszcze zostal bo praca itd przekonywal tak bedzie lepiej mimo ze ja juz 8 miesiac ciazy mialam sama urzadzic mieszkanie wyprawke dla maluszka ale co tam spoko dam rade jak nie ja to kto???… 5 dni po naszym przylocie trafilam do szpitala z cisnieniem 200/114 i stanem przedrzucawakowym.. O godzinie 21 podjeta decyzja o tym ze wywolujs poród dla naszego bezpieczeństwa szybki telefon przylatuj rodze.. Samolot mial o 6 pezyjechal 20 min po narodzinach coreczki..
    Pomyslalam teraz bedzie juz wszystko dobrze juz bedziemy razem..
    O tym ze mbie zdradza podswiadomie chyba wiedzialam od poczatku ale mowil ze głupia jestem przeciez on mnie kochs przeciez bedziemy miec dziecko.. Jakies 2 tyg po tym jak urodzilam znalazlam w jego telefonie wiadomosci z jego ex, rowbies zdjecia jej biustu ??!?!?
    Powiedzial tylko ze to nic nie znaczy ze to tylko tak etc… Zabolalo ale to nic w porownaniu fo tego co sie potem dowiedzialam … Basza corka nie miala miesiaca pojechalam do polski uprzatnac jego mieszkanie w Warszawie wylot rano powrot wieczorem… To co tam znalazlam wbilonoe w ziemie i nawet niewiem jak znalazlam sile aby zrobic to co mialsm zrobic i tylko mysl ze dzieci na mnie czekaja trzymala mnie w calosc w mieszkaniu kosmetyki, majtki bielizna nawet listy do tej dziw.. tam przychodzily poczulam sie jakby ktos mi wbil noz w plecy ja harowalam w ciazy a on sie zabawial ze swoja ex choc moze nie powinnam nazywac jej ex bo wkoncu byli razem…
    Wrocilam bic nie powiedzial nie tlumaczyl die powiedzial tylko zebym dala mu czas.. Czas?!?!? Na co ?!?!
    Potem bylo juz tylko gorzej znslazalam filmiki jak sie ze sobs zabawiali, pewnie spal z nia w moje urodziny nspewno w nasza rocNice slub.. A to nie koniec telefon ma zawsze zablokowany ale udalo mi die odblokoesc i to go odkrylam jeszcze bardziej wbilo mnie w ziemie powiedzial ze zaczsl sie z nia widywac jakos w sierpniu okazuje sie ze raczej juz jak tulko mjie odprowadzil mnie do samolotu łóżko jeszcze po mnie nie wystygło
    Pizarym nie byla ona jedyna było ich conajmniej 4 wszystkie o mnie wiedziały wiec dla mnie to zwykłe dziwki i mam nadzieje ze kiedyś ktoś je tak potraktuje jak one mnie potraktowały i zniszczyły nasza rodzine mam nadzieje ze kiedys je ktos tak sponiewiera i rozjedzie ich cale zycie
    Jeszcze jestesmy razem sle jak dlugo niewiem nie potrafie odejdc niewiem czy chce wiem ze nigdy nie zapomne nigdy nie wybacze ze zawsze bede miała zal nigdy nie zaufal wiec niewiem czy to ma sens sle sa dzieci i trudno tak po prostu spakowac walizki i wyjsc mimo ze by sie bardzo chcialo…
    Gdyby pn jeszcze sie staral i pokazal ze mu zalezy a nie wrecz odwrotnie..

    Przepraszam rozpisslam sie ale musialam

    Polubienie

    1. Dziecko Kochane, jesli jestes ekonomicznie niezalezna, to odejdz jak najszybciej, dopoki dzieci sa male i nie beda za nim tesknic zbyt dlugo. „Z tej maki chleba nie bedzie”. On bedzie Ciebie zdradzal zawsze i wszedzie, czyli gdy tylko bedzie mial okazje. Jesli bedziesz przeciagac w czasie ten zwiazek to przeplacisz to mocno nadszarpnietym zdrowiem, czyli powazna nerwica. Zostaw dziwkarza dziwkom, sama zajmij sie dziecmi i praca zawodowa. Uwierz mi, ze z czasem wszystko sie ulozy. Kiedy odchodzilam od najwiekszej milosci mojego zycia, to wpadlam w taka depresje, ze bylam bliska samobojstwa. Po latach stwierdzilam, ze zerwanie z nim bylo najlepsza decyzja, jaka w zyciu podjelam. Ucieklam tuz przed slubem. Gdybym tego nie zrobila, to zycie mialabym przeplakane.

      Polubienie

  15. Tak, jakby nie patrzeć to wszystkie powyższe sytuacje są bardzo do siebie podobne. Tak było i u mnie niestety. Po 17 latach wszystko się rozsypało. Zadzwoniła do mnie kochanka mojego męża by mnie poinformować o ich związku oraz o jego poprzednich partnerkach kochankach. Zabiegana, zajęta domem, dziećmi, podnoszeniem kwalifikacji i pracą ponoć nie miałam dla niego czasu. Kiedy wydawało mi się że wychodzimy na prostą to mój świat ległmw gruzach. I tak się okazało że byłam zdradzana od lat, zawsze z młodszą, ładniejszą, bardziej dyspozycyjną.
    Mataczenie i wymówki były mało ambitne i wyszukane, teraz to wiem i widzę. Dałam szansę ale i tak do niczego to nie doprowadziło. Już nie potrafiłam uwierzyć, zaufać, w każdym słowie i czynie widziałam kłamstwo. Rozstalismy się, ja z moimi dziećmi, on już z jakąś nową panienką. Piszą sobie na fb, że liczy się tu i teraz, nie przeszłość bo to już było, nie przyszłość bo to marzenia….
    Teraz próbuję się podnieść po tym wszystkim ale jest ciężko. Moja wiara w siebie i samoocena jest na poziomie zerowym. Doszukuję się własnych wad, niedoskonałości i win w tym co się stało. Wina zawsze leży po środku, ja też nie byłam łatwa w pozyciu, ale myślę że źycie nas kreuje. Czułam ale jeszcze nie wiedziałam co jest grane.
    Teraz patrzę na wszystko przez mocno wypwypaczone okulary. Mam nadzieję że to się zmieni, że znajdę kogoś komu zaufam i ten ktoś tego nie nadużyje. Każdy zasługuje na szczęście, chcę stworzyć zdrowy związek, oparty na bliskości i zaufaniu. Tymczasem w maju sķładam pozew o rozwód …. i obym zaczęła dostrzegać że źycie potrafi pozytywnie zaskoczyć i jest piękne.
    Tego wszystkim po przejściach źyczę, siły na coś nowego

    Polubienie

    1. Matko, jak o mnie pisane…
      Po 16 latach (polowa mojego zycia) dowiedzialam sie, ze maz zdradza mnie juz od 4 lat. Z wywloka, ktora byla u nas w domu i poznala nasze dzieci (8 i 5 lat).
      Przez 3 miesiace mieszkal z nia. W tym czasie „wracal” do nas (z wlasnej woli) 3 razy i byl od 3-6 dni. Potem wracal do niej. Twierdzil, ze kocha i nas i ja i nie moze sie zdecydowac. Ja chcialam walczyc o nas, o rodzine…
      Ale za 3 razem cos we mnie peklo. Ktos, kto przez 3 miesiace zneca sie na nas psychicznie i robi nam wode z mozgu, zwyczajnie nie zasluguje na nas!
      Nie wiem jak dalej zyc bez niego, bo zyjemy na obczyznie i mialam tylko jego. Nie pracuje oficjalnie i rodzina daleko, ale z tak nieodpowiedzialnym czlowiekiem nie chce juz byc…
      Modle sie tylko o sile dla siebie, zeby dac jakos rade, bo ktos musi dzieci wychowac i wprowadzic w zycie…
      Wam tez tej sily z calego serca zycze i pozdrawiam

      Polubienie

  16. Przeczytałam cały tekst i wszystkie komentarza a troszkę to trwało, bo duzo się tego nazbierało i wiele jest na swiecie zdradzonych kobiet jak i mężczyzn i kazdy przeżywa to na swój sposób, ja równiez zostałam zdradzona i to dwukrotnie, za pierwszym razem długo czekałam z podjęciem decyzji, bo dzieci, bo jak dam rade i mnóstwo innych pytań, choć przezyłam istne piekło z moim męzem najważniejsze były dla mnie dzieci i to właśnie dla nich postanowiłam, ze nigdy więcej, za drugim razem poszło szybcie i wtedy już bardzo cięzko było zaufać komukolwiek, jednak mimo całego bólu, obaw udało mi się, teraz już od blisko 12 lat jestem szczęsliwa i wierzę, że tym razem wybrałam dobrze, zainteresowanych zapraszam do siebie, a poznają całą moją historię i to jak poradziłam sobie ze zdradą i innymi problemami.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s