Archiwum dnia: 10 grudnia, 2013

Czy można wybaczyć zdradę przy łóżku umierającego?

Zbliżają się święta.  Ludzie już zaczęli robić zakupy i czynić przygotowania. Galerie i sklepy są pełne kupujących, zabieganych, nerwowych jakoś w tym wszystkim.  Liczymy pieniądze, aby starczyło na wszystko.  Niektórzy zaciągają wysokie kredyty, aby niczego na stołach nie zabrakło, a prezenty były najbardziej wyszukane. Aby każdy był zadowolony i szczęśliwy, tak obdarowujący, jak i obdarowywany. Po tych zabiegach kobiety zmęczone tą gonitwą, siadają do Wigilijnego stołu z poczuciem dobrze spełnionej misji, ale padają z nóg. Wszystko robimy, aby święta były bogate i niczego nie zabrakło na stole. Nie wiem, czy to jest tylko nasza narodowa histeria, czy w innych krajach dzieje się podobnie, że pieniądz zaczyna przesłaniać najbardziej to, o co w tym wszystkim chodzi, a chodzi o drugiego człowieka. O uśmiech, szacunek, pamięć i oczywiście miłość. Nie potrafimy obejść  świąt tanim kosztem i zapominamy o bliźnich w tym całym zabieganiu. Bo nie musi być tak bogato przecież, ale powinno być blisko siebie przez ten czas i zawsze. Gdzieś obok nas mieszka nie odwiedzany Ojciec, samotny i opuszczony. Gdzieś czeka na odwiedziny chora i zapomniana Matka. W innym miejscu żyje kuzynka, kuzyn, szwagier – wdowiec itd. Nie zawsze sobie o nich przypominamy. Nie zawsze o nich pamiętamy na co dzień i od święta. Uzmysłowiłam sobie, że nie warto nikim pogardzać, zapomnieć jakby nas nie dotyczyła bezduszność i znieczulica. Uzmysłowiłam sobie, że i na mnie przyszedł czas, aby pogodzić się z kimś, z mojego otoczenia i zrobiłam to. Ludzie skłóceni, poranieni niechętnie siadają do świątecznego stołu. Jeśli ktoś by chciał zrozumieć bardziej o czym piszę, to zachęcam do obejrzenia wspaniałego filmu pt. „Inwazja barbarzyńców”. Film dotykający życia i śmierci, a dokładniej opowiada o umierającym Ojcu, skłóconym z żoną i dziećmi. Zdradzający i żyjący pełną piersią. Nie liczący się z uczuciami innych, gdyż jako wiecznie poszukujący sensu życia, po drodze depcze uczucia innych. Kiedy po latach chorego Ojca odwiedza jego syn, który zaprasza do łoża Ojca, wszystkich dobrych znajomych i kochanki też, dzieje się nieprawdopodobna przemiana we wszystkich. Syn wybacza Ojcu. Żona wybacza wszystkie kochanki, a kochanki już ze sobą nie rywalizują, bo w głębi duszy umierającego, było wbrew pozorom wiele ciepła i uroku i dlatego zgromadzeni ludzie, wspominają coraz to nowe momenty z życia umierającego i ich samych. W tym filmie o przebaczeniu jest właśnie i dlatego polecam go tuż przed świętami. Warto się zastanowić, czy warto w tym jednym, danym nam życiu, żywić w sobie urazy.