Archiwum dnia: 11 grudnia, 2013

Jeden telefon, czyli mam kochanego m臋偶a

W艂膮czy艂am o poranku telewizor i informuj膮 mnie, 偶e Ukraina w nocy walczy艂a o swoje prawa. Pogoda nie sprzyja, bo jest mokro i zimowo, ale 聽to im nie przeszkadza, bo dopominaj膮 si臋 swoich praw i d膮偶膮 z ca艂ych si艂 na zach贸d. Nic im nie sprzyja, bo nawet pogoda si臋 sprzysi臋g艂a, ale to mocny Nar贸d i jako艣 wierz臋, 偶e swoj膮 determinacj膮 swoje wywalcz膮, tylko dlaczego ja si臋 denerwuj臋, 偶e gdzie艣 tam w 艣wiecie ludzie musz膮 wychodzi膰 na ulice, aby walczy膰 o lepsz膮 Ukrain臋. Nie lubi臋 takich sytuacji, bo zaraz przypomina mi si臋, 偶e ponad 20 lat temu prze偶ywali艣my to samo. My Polacy szykujemy si臋 spokojnie do 艣wi膮t, a Oni musieli wyj艣膰 na ulic臋!

Otrzyma艂am jeden telefon, kt贸ry wiele zmieni艂 w moich 艣wi膮tecznych planach. Us艂ysza艂am w s艂uchawce: – Zapraszamy Was do nas na 艣wi臋ta i b臋dzie nam mi艂o, je艣li si臋 zjawicie.

– Zaniem贸wi艂am i pytam dlaczego tak i sk膮d taka decyzja?

– Chcemy aby艣cie si臋 zjawili i nie pytaj dlaczego, tylko si臋 szykujcie, bo b臋dzie prawie ca艂a rodzina i b臋dzie mi艂o i rodzinnie. Ucieszy艂am si臋 w pierwszej chwili, ale za chwil臋 potok my艣li przep艂yn膮艂 mi przez g艂ow臋, 偶e trzeba b臋dzie naszykowa膰 wi臋cej, du偶o wi臋cej na 艣wi膮teczny st贸艂.

Na drugi dzie艅 wsta艂am z my艣l膮, 偶e musz臋 sobie opracowa膰 strategi臋 dzia艂ania, aby zadowoli膰 swoimi kulinariami go艣ci przy 艣wi膮tecznym stole. Uk艂ada艂am sobie w g艂owie plan 聽i lekko si臋 denerwowa艂am, czy dam rad臋, aby wszystko zd膮偶y膰, a potem przewie藕膰 do domu gospodarzy.

Wieczorem m膮偶, kiedy wr贸ci艂 z pracy zagai艂, jak sobie to wyobra偶am i zauwa偶y艂 moje lekkie zaniepokojenie. On mnie zna i potrafi wyczu膰 moje zachowania w r贸偶nych sytuacjach – wiem o tym.

– Siadaj, pogadamy i wszystko sobie zaplanujemy. Pomog臋 ile b臋d臋 m贸g艂, tylko zr贸b list臋 zakup贸w, a ja j膮 zawioz臋 do brata, do jego sklepu i wszystko Ci dostarcz臋, aby艣 nie musia艂a z siatkami lata膰. Nie denerwuj si臋, damy oboje rad臋 i mnie przytuli艂.

– Uf, jak dobrze, 偶e zechcia艂 w艂a艣nie dzi艣 ze mn膮 o tym porozmawia膰, bo jako Zosia Samosia, chcia艂am wszystko sama.

– To b臋d膮 fajne 艣wi臋ta 鈥 wspomnia艂, gdy偶 od wielu lat sp臋dzali艣my je w naszym domu, a tu taka mi艂a odmiana. I wiesz co, bardzo si臋 ciesz臋, 偶e ten jeden telefon wprowadzi艂 w nas troch臋 niepokoju, bo to nas o偶ywi do dzia艂ania, a lekka adrenalina jest ka偶demu potrzebna. To jest ten smaczek, bo przyznaj, 偶e te偶 si臋 cieszysz, 偶e nas chc膮 w rodzinie, a je艣li chc膮, to i lubi膮.

– Ciesz臋 si臋 i jutro zabieram si臋 za planowanie 鈥 odpar艂am, a kamie艅 spad艂 mi z serca.