Archiwum dnia: 14 grudnia, 2013

Czy dać drugą szansę niewiernemu mężowi?

Usiądź – rzekła kategorycznym głosem.

Nie wiedział, co go czeka, ale usiadł. Widział, że jest wściekła i lepiej z nią nie zadzierać. Dawno nie widział jej tak zdenerwowanej i  nie wiedział, co jej strzeliło do głowy. Miał w oczach strach.

Mam wywalić Twoje rzeczy z szafy? – wrzasnęła i podeszła do niej, aby pościągać z wieszaków jego rzeczy.

Zdradziłeś mnie z tą szmatą od sprzątania szkoły, która jeździ miotłą i mopem po posadzkach, kiedy ja siedzę w biurze i ciężko pracuję – gadaj, czy chcesz być z nią i wynosić jej śmieci i być na każde jej skinienie? Jeśli chcesz wynosić cudze śmieci zamiast z własnego domu, to won i zbieraj się do niej w podskokach – rozkazała.

Siedział jak mysz pod miotłą ze wzrokiem wbitym w dywan. Milczący i tchórzliwy, to był ten facet, z którym przeżyła tle lat. Popatrzyła na niego przez łzy i wkurzała ją ta jego beznadziejna mina, bo nie potrafił podjąć męskiej decyzji.

Wynocha, albo się określ, czy z nią zerwiesz, a my budujemy na nowo naszą rodzinę, albo pakuj się w trymiga i zwijaj manatki, a ja sobie radę dam! Mamy duże dzieci, a więc będę miała mieszkanie dla siebie, a ty idź tam, gdzie jej wnuki zasmarkane biegają po chacie i stwórz sobie piekło na ziemi!

– Buty z szafki wylądowały w tym czasie na klatce i zabierała się za resztę, a on wszystko z powrotem wnosił i klatka zamieniła się w targ, albo ja, albo ona.

Prosił, aby się uspokoiła i przestała szaleć, ale ani słowa się nie chciał określić, a ona szalała i szarpała się z nim, jakby chciała mu udowodnić, że już jej nie zależy. Z oczu płynęły jej potoki łez rozpaczy z beznadziejnej sytuacji. Opadła nerwowo na kanapę i zakryła twarz w akcie rozpaczy. Nie mogła się uspokoić i widziała już siebie w tym domu, jako samotna i myślała, a po co mi te dwa pokoje, dwa telewizory i po co mi całe to piernicznone życie z nim przez tyle lat. Czuła się tak śmiertelnie oszukana, a jednak czekała od niego na jedno słowo – przepraszam.

Poderwała się nagle z kanapy i zażądała, aby raz na zawsze wybierał, bo albo ta szmata, której nie przeszkadzał romans z żonatym w tego samego miasta, albo Ona, poukładana, z określonym wykształceniem i wypracowaną przez wiele lat, pozycją zawodową. Lubianą i podziwianą wśród miejscowej społeczności. Pracowitej i oddanej dla innych ludzi z racji swojego stanowiska.

Nastała cisza i wielka konsternacja. Milczał, ale kiedy była na skraju cierpliwości, usłyszała – kocham Cię i chcę zostać z Tobą!

Minęło już trochę czasu od tamtych katastroficznych wydarzeń i Ona wie, że dobrze zrobiła, że dała mu szansę, bo teraz na nowo stworzyli wspaniałe i kochające się małżeństwo. Musieli nauczyć się żyć na nowo. Nauczyli się odgadywać swoje potrzeby i zachcianki. Często sobie mówią, że wciąż się kochają, a On stara się spełniać wszystkie jej zachcianki. Nie powodzi im się źle finansowo, bo On ciężko wciąż pracuje, a Ona będąc na emeryturze czeka na niego z utęsknieniem i poczuciem wielkiej wygranej, że pokonała te wszystkie jego pomyłki. Porozumiewają się poprzez spojrzenia i gesty i znają się jak łyse konie. Największą jej satysfakcją jest jego częste wyznanie, że mam Ciebie tylko jedną na tym świecie, moje słoneczko.

Najbardziej się teraz boją, jak to będzie, kiedy jedno z nich odejdzie pierwsze i sobie tego nie wyobrażają, to znaczy żyć bez tej drugiej osoby.

Czy jestem egoistycznym rodzicem? Moje kino

Dwoje dorosłych ludzi w pewnym okresie życia powołuje na świat malutkiego człowieczka. Nie ważne, czy jest to zaplanowane, czy też jest to tylko wpadka i wypadek przy pracy. Dziecko zaplanowane i to niezbyt chciane, chce być kochane i pragnie czuć należne mu rodzicielskie ciepło. Tak jest, że dziecko powołane na świat widzi w swoich rodzicach przede wszystkim bezpieczeństwo i jest bezgranicznie ufne. To my dorośli jakże często nie potrafimy wyzbyć się swojego egoizmu i dajemy znaki, że to dziecko stanowi dla nas pewnego rodzaju zagrożenie. Nagle wszystko się urywa i nagle stajemy pod ścianą, że już dawne, beztroskie życie trzeba zamknąć i należy zająć się nic nie winnym maleństwem, które na świat się nie prosiło przecież. Nie wszyscy dorośli potrafią się zmienić i zrezygnować ze swojego życia, a więc z dalszej kariery zawodowej, bądź skakania z kwiatka na kwiatek i zmieniania partnerów jak rękawiczki. Dziecko stanowi dla niech wielką przeszkodę i jakby jest tzw. „wrzodem na de..”. Mama, która nie chce zajmować się dzieckiem i Tata, który jak tchórz ucieka od obowiązków, bo romanse i niezależność w świecie są dla niego ważniejsze, od zmieniania pieluch i gotowania przecieranych zupek. Mama, która nie chce zrezygnować z wolnego życia i też nie ma zamiaru zmienić się w mamkę i kurę domową. Tacy dorośli nie nadają się na rodziców, ale co z dzieckiem? Dlatego mamy przepełnione Domy Dziecka i porzucone dzieciaki na koszt państwa. Najgorszym wyjściem są zbrodnie dokonywane na niewinnych dzieciakach, a to wszystko jest siłą sprawczą nieodpowiedzialnych dorosłych i tu zmierzam do sedna. Obejrzałam dziś film o takiej właśnie nieodpowiedzialności w stosunku do swojego dziecka. Polecam film pt. „Biały oleander”, dostępny na YT. Matka z zazdrości zabija swojego kochanka i trafia do więzienia. Wyrok, to dożywocie i tak skazuje za swoje egoistyczne pobudki, swoją córkę, na poniewierkę po różnych rodzinach zastępczych. Dziewczynka przechodzi w tych rodzinach istne piekło, płacąc tak wysoką cenę za nieodpowiedzialną matkę, dla której miłość do kochanka była ważniejsza, niż jej bardzo utalentowana córka. Zachęcam do obejrzenia tego bardzo dobrego filmu, bo dzięki niemu poznajemy siebie i możemy spojrzeć obiektywnie na nasze rodzicielstwo , co pozwala odpowiedzieć sobie na pytanie – jakim rodzicem jestem, a w moim przypadku byłam. Zaręczam, że film nikogo nie zostawi obojętnym na to pytanie.