Archiwum dnia: 18 grudnia, 2013

Życie mam teraz piękne

Pisanie bloga, to fajna powinność jest, można rozliczyć się ze swoją przeszłością i pozamykać wszystkie drzwi oraz spowodować, że to co było, zostaje już za nami. Z opowiadań mojej Mamy wiem, że już na starcie, moja Babcia, która potem popełniła samobójstwo, skacząc do studni, przy mojej pierwszej kąpieli by mnie utopiła, gdyż robiła to na tyle bezradnie, że zachłysnęłam się wodą i zrobiłam się sztywna. Moja Mama na szczęście miała sąsiadkę pielęgniarkę, która przyszła z pomocą i po siarczystym klapsie załapałam powietrze. Potem, w ciągu mojego dalszego życia, było wiele momentów, że żyć mi się nie chciało, ale zawsze mnie odratowano. Nie jestem wierząca w Boga i żadne anioły, stojące za człowiekiem, ale to „coś”,  pozwoliło mi wciąż żyć, bo zawsze zostałam jakimś cudem odratowana. Minęły lata, a ja wciąż żywa, mam najlepszy okres w swoim życiu. Jestem szczęśliwą kobietą i niech ten stan trwa jak najdłużej. Jeszcze nigdy nie czułam takiego komfortu i pewności, że to co w życiu zrobiłam, te moje wybory, to były słuszne i dokonywałam niesamowitych cudów, aby Ci, co robili błędy, zrozumieli o co  w tym krótkim życiu chodzi. Pragnęłam tylko szczerości i życia zgodnie z sumieniem, aby już więcej nikt nie ranił bliźnich. Udało mi się, choć przepłaciłam moją walkę, swoim zdrowiem. Nadal nienawidzę kłamstwa i pozerstwa i brzydzę się ludźmi o podwójnej moralności. Brzydzę się starymi ludźmi, którzy z powodu swojej samotności, opuszczeni na często własne życzenie zapominają, że kiedyś byli radosnymi ludźmi, a kiedy zostali zamknięci w czterech ścianach, przeistoczyli się w trolle i hieny. Moja Mama, liczy sobie 83 lata i wciąż jest otwarta na inności i wciąż dziwi się, że jej sąsiadki bardziej interesują się plotkami, niż swoją rodziną. Z moją Mamą mogę rozmawiać na najbardziej kontrowersyjne tematy i zawsze się zgadzamy, a koleżanki mojej Mamy interesuje najbardziej, ile w miesiącu zużyła wody i czym farbuje włosy, bo to niemożliwe, że w tym wieku nie ma ani jednego siwego włosa i nie pojmują, że taka jest jej uroda. Świat jest dziwny i politycy są dziwni, ale najważniejsze, to znaleźć w tym wszystkim równowagę i nie dać się zdziadzieć. Najważniejsze jest być człowiekiem do końca swoich dni i zasłużyć sobie na szacunek po śmierci. Staram się żyć tak, aby nikomu nie wyrządzić krzywdy, choć po historii mojego życia powinnam być zrzędliwa,  narzekająca na wszystko i na wszystkich, a jednak rozliczam w duchu złych ludzi i złe kobiety, ogromnie im współczując, że ze swojego życia zrobili targ niechcianych produktów, jakby chińskiego badziewia, kiedy ja się teraz pławię w wykwintnym duchowym świecie, a resztę, niech trafi szlag! Ja jestem ważna i moja rodzina, dzieci, mąż i wnuki i nie mam zamiaru szukać innego zamiennika na szczęście. Żyję i jeszcze trochę powinnam i mam nadzieję, że zostawię po sobie pokłady dobra i wielkiej wyrozumiałości na błędy popełnione przez innych, a więc wypijmy za błędy jak śpiewa Ryszard Rynkowski!

O próżności będzie. Wspomnienia z zapachem świątecznym

Powiedz, dlaczego zniszczyłaś moje małżeństwo?  Przecież wiedziałaś, że On ma żonę i dwoje dzieci? Jak mogłaś być taka bezduszna i nieodpowiedzialna i poszłaś na to, aby moje dzieci nie miały Ojca?

Odpowiedz mi na proste pytania, które ci zadaję, skoro już się spotkałyśmy w cztery oczy. Obiecywał ci, że odejdzie ode mnie i zostawi swoje dzieci?

Nic nie obiecywał, ale ja się zakochałam – usłyszała odpowiedź.

Naprawdę myślałaś, że zostanie z tobą, bo nie potrafiłaś się zabezpieczyć?

Tak wyszło i mam wciąż nadzieję, że będziemy razem – odparła.

Nie doczekanie twoje i pamiętaj, że zrobię wszystko, abyś dziecko chowała sobie sama, bo On należy do mnie i będzie tylko ze mną. Trudno, jesteś ryzykantką i nie rozbijesz mojej rodziny.

Wyszła z podniesioną głową, że w ogóle odważyła się na tę rozmowę, a kosztowało ją to bardzo wiele nerwów i takiego, jakby to powiedzieć, zniżenia się i poniżenia, w stosunku do kobiety, która oddała pierwsze dziecko na wychowanie swoim rodzicom, gdyż tak zasądził sąd. Nie nadawała się na matkę, bo jej dom był potrzebny do innych celów, jak to się współcześnie mówi – melanżowych.

Urodziła dziecko jej mojego męża. Słyszała, że kiedy mała płakała, faszerowała je jakimś lekiem na uspokojenie. Potem znalazła sobie mężczyznę, który zgodził się wychowywać córkę od jej męża. Czyżby się postanowiła ustatkować? Potem urodziła mu jeszcze dwoje dzieci i jakoś ciągnęła ten wózek, to znaczy całe życie w domu z papierosem i kawą, a mąż musiał na to wszystko pracować, a więc jakby nic się nie zmieniło, bo nadal do południa mogły się zjawiać u niej rozrywkowe koleżanki z pifkiem. Jej Męża podała o alimenty. No i okej, bo trzeba płacić za wybryki, ale za każdym razem, kiedy wypisywała przekaz na poczcie, ręce jej się trzęsły na całą tą dziadowską sytuację. Była wściekła, że dotknęło to właśnie ją.

Pewnego razu wymyśliła sobie strategię działania i zaczęła udawać, że nic już do niej nie ma i ona zaczęła zapraszać ją na kawę. Skorzystała nie jeden raz, skrzętnie ukrywając swoją złość, ale się opłacało, gdyż pewnego razu ją zaskoczyła. Zaproponowała, aby w zamian za alimenty oddali jej, ich białe, piękne Audi. Nie był to nowy samochód, ale wyglądał bardzo okazale i rzucał się w oczy. Jej się bardzo podobało to auto i miała na nie wyraźną chęć. Szpan przede wszystkim. Poszli z nią na ten układ, a Ona sobie pomyślała, że już nie będzie musiała wypisywać tych cholernych przekazów. Córka jej Męża miała jakieś dwa latka i potrzebowała coraz to nowych ubranek i zabawek, ale o niej, jej matka nie myślała, a raczej widziała przez swoje okno kuchenne, swoje piękne autko i była szczęśliwa, że ma czym się pochwalić przed koleżankami.

Pewnego dnia, zadzwoniła w płaczem do jej Męża, że nie ma auta pod blokiem, gdyż chyba ktoś je ukradł i tym sposobem, Oni pozbyli się alimentów, a ona ze swoją próżnością została już na zawsze sama.