Relaksowo już, czyli wizyta u fryzjera:)

Patrzę przez szybę ile kobietek jest u mojej fryzjerki – Pani Krysi. Nie widać za bardzo, bo jest w oknie taka siatka,  która zasłania, co dzieje się w środku. Wchodzę i widzę, że jest parę pań, to znaczy dwie młode kobiety i starsza Pani w farbą na włosach. Pytam, czy mogę poczekać. – Owszem, proszę czekać, usłyszałam. Siadam sobie wygodnie i obserwuję klientki jednym okiem. Milczące jakieś, wpatrzone w jeden punkt i tylko Pani Krysia uwija się jak mróweczka. Patrzę przez okno na ulicę miasta, bo ta siatka pozwala widzieć, ale od wewnątrz lokalu, salonu, bo tak piękniej brzmi. Słoneczko sobie wyszło z za chmur i widać, że Pani Krysia nie miała czasu umyć okien, bo się uwija jak mróweczka przecież. Każda z nas chce być piękna przy okazji świąt, a więc życzenia są różne. Patrzę na przechodzących przechodniów – spieszą się wszyscy, pędzą i robią ostatnie zakupy. Jakaś Pani targa dwie siatki, a inny Pan taszczy choinkę, bo przecież to ostatni dzwonek. Jutro zaraz po południu handel się skończy i nastanie upragniona cisza i tylko w swoich domach, ludzie będą się jeszcze krzątać, by zastawić swój wigilijny stół. No i dalej sobie patrzę i dochodzę do wniosku, że nie znam już tych wszystkich ludzi, bo na ulicy pojawiły się nowe twarze. Kiedy pracowałam, znałam bardzo wiele twarzy, a teraz zgaduj – zgadula, na zasadzie w myślach, znam, nie znam, nie poznaję, poznaję. Taką zabawę sobie wymyśliłam, aby skrócić sobie czekanie. Pomogło, bo nie wiedzieć kiedy, Pani Krysia uczesała, obcięła, nalokowała, natapirowała i przyszła kolej na mnie. Stwierdzam w międzyczasie, że Panie oczekujące nie były zbyt rozmowne, ale jedna się spytała Pani Krysi, kiedy ona robi sobie przerwę na posiłek, bo schudła ostatnio. Pani Krysia uwija się jak mrówka i nie ma czasu na posiłek, ale zdradza, że je dopiero po pracy, to znaczy dopiero wieczorem i idzie spać tak po prostu ma od dawna. Nie przejmuje się, że to kiedyś jej się to odbije, bo młoda jeszcze z niej kobietka i tylko praca, praca, praca, a reszta na zasadzie – jakoś to będzie. Zasiadam i Pani Krysia bierze mnie w obroty, a więc grzecznie pytam, jak tam u niej ze świętami, skoro jutro też pracuje. A, nic nie robię, bo jesteśmy z mężem tylko we dwoje, a więc dwie potrawy i starczy. Nie męczę jej już innymi pytaniami, choć dobrze się znamy, bo zdaję sobie sprawę, że jest zmęczona. Suszarka wisi nad moją głową, zamykam oczy, bo tak mi błogo jest zawsze u fryzjera. Odpoczęłam i się zrelaksowałam, a Pani Krysia woła następną Panią, aby zrobić ją piękną.

4 myśli na temat “Relaksowo już, czyli wizyta u fryzjera:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s