Babcia pisze o macierzyństwie, bo sama pamięta swoje

Dziś słuchałam rozmowy młodych mam, które opowiadały o swoim macierzyństwie i związanych z tym obowiązkami. Te mamy wróciły szybko do pracy, a więc są teraz na dwóch etatach, bo opieka nad dzieckiem to niestety jest etat na długie lata, a więc pędzą do pracy, realizują się zawodowo, aby wrócić do domu by realizować się rodzicielsko. Dom, praca i  zadają sobie pytanie, gdzie w tym wszystkim jest to miejsce – tylko ja?! Nie ma drogie młode mamy i zapomnijcie o sobie na dłuższy czas, może tak do czasu, kiedy dziecko osiągnie pełnoletność? Dojrzewanie u współczesnej młodzieży, co prawda jest przyspieszone, ale rodzicami jesteśmy do końca naszych dni i zawsze będziemy bezpośrednio, lub pośrednio wmanewrowani w życie swoich dzieci i nie ma to tamto, zawsze będziemy drżeli o swoje potomstwo.

Ja pamiętam ze swojego macierzyństwa taki etap, o którym chyba nikomu nie mówiłam. Kiedy po urodzeniu swojej pierworodnej nastał czas już w domu, że trzeba było systematycznie karmić, przewijać, prać i znów karmić itd., dopadła mnie dziwna niemoc, że siedziałam i płakałam nad swoim losem. Byłam przerażona, że nie dam sobie rady i przeraziłam się tą rutyną. Nie wiedziałam, co mi jest, bo po pierwsze nikogo w swój stan nie wtajemniczyłam, a po drugie byłam młodą, niedoświadczoną matką. Teraz to ja już wiem, że to się nazywa depresja poporodowa, ale wówczas musiałam uporać się sama ze sobą i udało się mi dość szybko pozbierać i zabrałam się do roboty. Piszę to po to, aby uświadomić wszystkim kobietom, że macierzyństwo, zwłaszcza we wczesnym stadium, nie zawsze jest takie radosne jak w reklamach i  kolorowych gazetach oraz poradnikach. Niestety, ale bywa czasami ciężko i dobrze jest o tym komuś powiedzieć, aby mieć wsparcie. Nie wolno zataić przed nikim swojego stanu i przede wszystkim nie wstydzić się, że jest nam źle i nosimy w sobie tak wiele wątpliwości. To bardzo ważne, aby ojciec dziecka wiedział o tym, że depresja dopadła jego żonę. Trzeba szukać ratunku, nawet u specjalisty i nie wolno tego stanu lekceważyć.

Piszę o tym dlatego, że mnie udało się opanować szybko swój podły stan, ale jest bardzo wiele młodych kobiet, zostawionych tylko sobie  i nie wiedzą, że dopadła je depresja po porodzie, a potem mamy tak wiele nieszczęść związanych z uśmiercaniem swoich dzieci, bo gdzieś, ktoś nie zauważył, że matka sobie nie radzi z emocjami. Trzeba bacznie przyglądać się i w razie wątpliwości, wyciągnąć pomocną rękę.

A tak ogólnie, to macierzyństwo jest fajne, a najciekawsze jest, kiedy wszystko wspaniale się układa. Kiedy my jesteśmy zdrowe, mamy wspaniałego męża, który się włącza w wychowanie dziecka. Kiedy nie brakuje niczego, a przede wszystkim, kiedy w rodzinie jest miłość i zrozumienie. Gorzej jest, kiedy jeden z tych elementów się zachwieje i zabraknie stabilności w związku. Kiedy wydarzy się takie nieszczęście, które złamie książkową rodzinę. Dla mnie rodzina była zawsze najważniejsza, bo w rodzinie widziałam siebie i zawsze będę zdania, że nic nie buduje tak człowieka, jak rodzina i spełnienie się w niej, bo nie pieniądze i wielki majątek, a rodzina jest najważniejsza. I trzeba pamiętać, że rodzina, rodzina nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak pies – bywajcie szczęśliwi 🙂

Jedna myśl na temat “Babcia pisze o macierzyństwie, bo sama pamięta swoje

  1. Ja, jako podwojna matka z 11-letnia przerwa miedzy jedna pociecha, a druga mam pelno zadziwiajacych wspomnien z obydwu kresow dziecinstwa moich „malenstw” – obydwa takie rozne, bo przy corci moglam zostac w domu przez dwa lata I zajmowac sie dzieckie, a przy synku nasza sytuacja materialna I lojalnosc w stosunku do pracodawcy spowodowala, ze po 9-ciu miesiacach wrocilam do pracy. Na szczescie teraz mam mala przerwe, bo moj 5-latek jest w tym roku ze mna w domu, a do pracy chce wrocic jak „maly” pojdzie do szkoly 🙂 Mialam szczescie w postaci „normalnego” meza, ktory nie bal sie zrobic prania, „polataniu” na szmacie, czy na odkurzaczu, ugotowaniu obiadu, czy umyciu naczyn. Nie padalam na pysk, bo mialam wspanialego faceta, w ktorym mialam niesamowite wsparcie! Jedyna rzecza, do ktorej nie udalo mi sie go przyuczyc, to prasowanie! No coz, nikt nie jest idealny, hihihi 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s