Rządowe obiecanki cacanki – nie ze mną te numery już

Witam 🙂

No dobra, stało się. Dziś, tj. w dniu „blue monday” czyli najbardziej depresyjnym dniu w roku wg. jakiegoś tam naukowca – postanowiłam, że nie idę na zbliżające się wybory i zdania nie zmienię, dopóki coś w tym naszym kraju nie drgnie na lepsze. Mam nadzieję, że kiedy nasz Premier wróci wypoczęty z tych Dolomitów, to weźmie się uczciwie do roboty i zacznie zauważać, że coś tu jest nie teges. Odpalam rano poranne wiadomości i słyszę, że nic nie słyszę, że już żadnemu ministrowi w rządzie Premiera na niczym nie zależy. Dzieją się takie cuda, że są tylko cudami, a nie konkretami. Należy wiele zmienić i usprawnić, aby wreszcie zapanowała normalność i każdy na wysokim stołku odpowiadał całym sobą za wykonywaną robotę, ale powinna to być robota rzetelna, a nie po łebkach, bo w końcu podatnicy utrzymują ten cały chwiejący się cyrk, tfu – system. Premier chyba nam się w zastraszającym tempie starzeje, bo w jego wypowiedziach coraz częściej słyszę między dukającymi zdaniami takie eee i yyy, a tego ja nie lubię, gdyż wytrawny polityk powinien mieć wymowę gładką i płynną, a takie jąkanie odbiera mu wiarygodność i zakrawa na kłamstwa. Myślę, że na tych wywczasach nałykał się świeżego powietrza i dotlenił mózg, bo powietrze w kraju mu nie służy. Nie sztuką jest wymienić jednego ministra na drugiego, bo to są koszty, nasze koszty, a sztuką jest pogonić to tałatajstwo do roboty. Coraz więcej jest w rządzie Premiera kobiet i sobie myślę, że być może jest to doskonały ruch, albo ocieplenie wizerunku w blasku Elżbiety Bieńkowskiej, która stanowi realne zagrożenie dla naszego starzejącego się Premiera. Może kobieta jak to kobieta zrobi porządek w tym zaniedbanym gospodarstwie, bo mężczyźni stanęli w rozkroku i z kopyta ani rusz.

Weźmy np. takiego Ministra Arłukowicza. Przystojny z niego mężczyzna, ale jakoś jaj mu brakuje. Pojawia się tylko wówczas, kiedy dzieje się źle w państwie duńskim i jakoś nie ma charyzmy, aby choć w części uzdrowić naszą, kulawą służbę zdrowia. Jakoś też duka, kręci i zwala winę na wszystkich innych, przekonując, że jest ciężko zapracowany. Umierają dzieci w szpitalach, nawala system ludzki, panuje znieczulica wśród braci lekarzy i każdy, każdemu rączki myje. Czekam na wiadomości i wyjaśnienie zaniechania w szpitalu we Włocławku i mam nadzieję, że kiedy była zaplanowana cesarka tej biednej kobiety, tracącej dwoje dzieci, to mniemam, że w tym czasie nie odbywały się imieniny jakieś, albo inna balanga u pani doktor, czy doktora i stąd to oderwanie od rzeczywistości.

A co robią inni Ministrowie, bo jakoś o innych cisza i jakby ich wcale nie było. Pracują, czy tylko brylują w mediach i na korytarzach sejmowych piękni i pachnący, mający odpowiedź na każdy temat.

Nie zagłosuję też na opozycję, bo bym musiała z drabiny na łeb spaść i coś musiało mi się w szarych komórkach poprzestawiać. Wciąż się dziwię kto głosuje na partię oszołomów na czele z Hofmanem, Giżyńskim, Pawłowicz i wreszcie Macierewiczem. Szkoda mojej klawiatury na partię od Smoleńska i O. Rydzyka – kończę na ten temat, bo Prezes za bardzo by się cieszył, że poświęcam mu swój czas.

Nie obchodzi mnie zupełnie, w którym burdelo bum bum obcował z prostytutką, czy też w klubie goł-goł niejaki Ziobro, albo Hofman. Niech się tym zajmą ich żony. Mnie tam zwisa i powiewa z kim owi panowie się zabawiają, bo mnie, jako podatniczkę konkrety obchodzą, a nie długość przyrodzenia tego i owego. Do roboty drodzy panowie, albo do Brukseli, która płaci niezłą kasę. W Brukseli też są kluby uciechy dla panów, a więc tam zabawa, a tu robota.

Mój mąż ma pod sobą wielu ludzi i od kilku lat nie ma urlopu, bo zależy mu na pracy i na ludziach. Dba o to, by w województwie zagrożonym wielkim bezrobociem, ludzie mogli pracować i w miarę godnie żyć. Daje im pracę i dba o to, aby w firmie był porządek, zgodny w przepisami i regulaminem. Wymaga, ale i dba o wszystkich i każdego z osobna. Jeśli się podjęło jakieś obowiązki, to należy się z nich wywiązywać i na dole i na górze.

Od dziś będę wspierała tylko tych, którzy robią coś dobrego dla innych, tak jak wspieram Orkiestrę Owsiaka. Jeśli będę widziała słuszność i transparentność jakieś organizacji, czy też fundacji – będę za i od dziś nie obchodzą mnie żadne przedwyborcze obiecanki cacanki i już nie ze mną te numery panie Bruner, tfu, Panie Premierze!

Reklamy

2 myśli na temat “Rządowe obiecanki cacanki – nie ze mną te numery już

  1. Moje trzy grosze doloze do Twojego postu. Jest taki temat w Polsce, skutecznie omijany przez wszystkie opcje polityczne. Ten temat mnie boli bardzo, chociaz mnie bezposrednio nie dotyczy, ale dotyczy dzieci, ktore powinny byc naszym dobrem i nasza przyszloscia, wiec powinnismy o nie dbac, zwlaszcza sily polityczne, upatrujac w dzisiejszych dzieciach „sile narodu”. Tak nie jest, a bede pisala o „Eurosierotach”, czyli o dzieciach opuszczonych przez rodzicow, wychowywanych przez krewnych lub przez panstwo. Od czasu do czasu pojawiaja sie niesmiale glossy psychologow i socjologow, probujacych przebic sie przez zmowe milczenia, a chcacych poruszyc temat Eurosierot – te glossy, to jak glossy wolajacego na puszczy – nie ma odzewu, a ci, ktorzy sa u wladzy, lub ci, ktorzy sa w opozycji, zamiataja temat szybciutko pod dywan, zeby niepotrzebnie nie roztrzasac tematu, ktory jest ogromny, ktory bedzie mial przeogromne konsekwencje w przyszlosci (spoleczne i gospodarcze), ale nie ma dzisiaj wplywu na polityke, wiec po co sie nim zajmowac? Eurosieroty, to nie jest wynalazek Polski – z podobnym tematem, chociaz w mniejszej skali, zmierzyla sie przed name Portugalia. W XIX wieku masowo emigrowali Irlandczycy i Wlosi do „ziemi obiecanej”, czyli do Ameryki. Niestety, w przypadku Polski fala emigracyjna i pozostawione dzieci nie ma odpowiednika w historii, zwlaszcza, ze podane przeze mnie wczesniej przyklady krajow wyludniajacych sie niekoniecznie owocowaly osieracaniem dzieci – te dzieci byly „sprowadzane” do nowego kraju zamieszkania przez rodzicow, ktorzy opuscili ojczyzne. Nie znalazlam miarodajnych statystyk, ktore oddawalyby w pelni skale zjawiska w Polsce, wiec posluze sie liczbami, ktore byly publikowane 4 lata temu – od 20 do 50 tysiecy dzieci w Polsce to Eurosieroty.
    Z moich wojazy po swiecie ( aciagam sie za mezem z calym majdanem, wliczajac dwojke dzieci od okolo 20 lat z przerwami!!!) mam smutny obraz rodzicow, ktorzy zostawili rodziny w Polsce. Osobna kategoria sa matki, ktore znajduja rozmaite powody, dla ktorych ich dzieciom jest lepiej w kraju: 1/ ma tam kolezanki/kolegow, 2/ lepsza przyszlosc (czyzby???) 3/ lepsza opieka (wspaniale – lepiej na garnuszku u wujka, niz z wlasna matka?!?!?), 4/ po pieciu latach za granica kobieta mi tlumaczy, ze to tylko chwilowe!. Przyklady mozna mnozyc!
    Dzieci emigrantow pozostawione w Polsce sa opuszczone. Co z tego, ze maja najnowsze gadzety, ze maja markowe ciuchy, jak nie ma tej najwazniejszej osoby, ktora poglaszcze po glowie i powie przed snem „kocham Cie”, ktora pocaluje odrapana nozke i pochucha na oparzony paluszek.
    Tak sie sklada, ze moj komentarz widze pod obydwoma Twoimi postami 🙂 Bo jak nieprawdziwie brzmi „kocham Cie” mowiane z dystansu kilku tysiecy kilometrow, niepotwierdzone wola „sciagniecia” dziecka do siebie?
    Ufff, wylalam z siebie kawalek frustracji.
    Pozdrwiam Cie serdecznie Elzuniu!

    Polubienie

    1. Witaj ponownie Beatko. No patrz, że człowiek uczy się całe życie. Nie wiedziałam o tym procederze. Faktycznie cisza na ten temat w eterze. Zaklęta cisza i trzeba wyjechać z kraju, aby się prawdy dowiedzieć. Jestem dość dobrą obserwatorką życia politycznego, a jednak nikt w tej kwestii mnie nie oświecił. Dziękuję Co Beatko. Pozdrawiam mile.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s