Archiwum dnia: 25 stycznia, 2014

Wywiad z własną Matką – gdyby padły te pytania?

Pytanie pierwsze:

– Mamo dlaczego wyszłaś za naszego Tatę?

Odpowiedź:

– Ponieważ się zakochałam i nigdy nie byłam u żadnego mężczyzny w takim centrum zainteresowania. Całe, młode swoje życie walczyłam o zainteresowanie u mojego Ojca i nigdy go nie uzyskałam. Ojciec nie interesował się moją skromną osobą. Nie wiedział do, której chodzę szkoły. Nie wiedział jak sobie radzę z nauką i do jakiej klasy chodzę. Nie wiedział także, kto jest moim wychowawcą i nie miał pojęcia w jakich grupach poza lekcyjnych biorę udział. Nie miał zielonego pojęcia, że prowadzę szkolny sklepik i muszę się rozliczyć z przychodów i rozchodów. Mój Tata wiedział tylko, że dla niego brzydko dorośleję i zadaję się po lekcjach z Waszym przyszłym Tatą, a więc byłam dla niego dziwką i taką na literę K. Uciekałam ze swojego domu do Waszego przyszłego Taty, aby zapomnieć, jakie piekło mam w domu. Zakochałam się i imponowało mi to, że jestem w centrum zainteresowania mojego chłopaka. Chodziliśmy na randki na około jeziora i byliśmy uważani przez rówieśników za bardzo dobraną i udaną parę, choćby z tego powodu, że brano nas za siostrę i brata.

Drugie pytanie:

– Czy chciałaś mieć z naszym Tatą dzieci?

Odpowiedź:

– Odpowiadam szczerze, bo staram się być z życiu zawsze szczerą osobą. Tak, chciałam mieć dzieci z facetem, którego pokochałam, ale może nie tak szybko, jak się to wydarzyło. Zaczęliśmy współżyć po czterech latach chodzenia i nagle się wydarzyło. Zaszłam w ciążę nie planowaną. Strach w moich oczach się pojawił, co dalej. Ani razu przez myśl mi nie przeszło, co mam zrobić z tą ciążą. Wzięliśmy szybki ślub, a potem Wasz Tata musiał iść służyć Ojczyźnie. Pracowałam i wychowywałam swoją pierwszą Córkę. Radziłam sobie przy pomocy Waszej Babci. Potem zaplanowałam, że nie chcę mieć tylko jednego dziecka, bo wyrośnie na zepsutą  jedynaczkę i w dniu 8 marca, w Dniu Kobiet, została spłodzona druga Córka i na tym postanowiłam zakończyć w myśl, że jeśli będzie wojna, to mam dwie ręce i dwoje dzieci. Wojny co prawda nie było, ale zdarzył się nam stan wojenny i wystarczyło mi zabiegań, aby Was dwie ubrać i nakarmić.

Trzecie pytanie:

– Mamo, jak Ty zniosłaś te zdrady naszego Taty?

Odpowiedź:

– Wzięłam to na karb jego głupoty i tego, że jeszcze nie dorósł do miana faceta z charakterem. Wciąż był małym, nie wyżytym facetem, co to myślał, że mu wszystko wolno. Odpowiedzialność wynosi się z domu, a w domu Waszego Taty, etyczność i odpowiedzialność za rodzinę nie była priorytetem. Ojciec jego pił, a Matka zamiatała problemy pod dywan. Nie tłumaczono Waszemu Tacie, że istnieje coś takiego, jak troska o innych. Biedny pogubił się, bo nie wyniósł z domu żadnych wartości i myślał, że zabawa z innymi kobietami to nic takiego i to nic złego, że mnie zdradza, choć zawsze do mnie wracał, niezależnie, że inne kobiety kusiły i mamiły. Jednak to przy mnie uczył się, że za swoje grzechy należy odpowiadać. Owszem, chorowałam i i miałam poczucie niższej wartości, ale to nauczyło go, że jego dzieci, to są jego dzieci i o żonę trzeba na nowo walczyć. To był okropny okres w naszym życiu, bo się załamywałam, ale nigdy nie zrezygnowałam z naszej rodziny i jestem z tego dumna. Ja wiem, że postronni ludzie śmieją się ze mnie, ale ten się śmieje, kto śmieje się ostatni, bo ja wygrałam – naszą rodzinę, która trwa i będzie trwała.

Czwarte pytanie:

– Mamo, czy wybaczyłaś naszemu Tacie zdrady?

Odpowidź:

– Nigdy nie wybaczyłam i nigdy nie wybaczę, ale Wasz Tata robi wszystko, abym zapomniała, bo same wiecie, że tak naprawdę Wasz Tata, najbardziej w swoim życiu mnie kocha. Daje temu przykład w każdym aspekcie. Dba o mnie, robi zakupy, finansuje wszystkie nasze potrzeby, a także jak może pomaga Wam. Odda ostatni grosz, aby Wam ulżyć w codzienności i to go cieszy, że  dzięki swojej pracy jest w stanie Was wspomóc. Was młodych i czegoż mi więcej potrzeba, jeśli  jesteście w jego sercu. To dobry człowiek jest – zresztą wiecie o tym. Jesteśmy razem i mamy powód, aby Was wspierać i kochać, a więc moje zabiegi, całej mojej walki  o rodzinę nie poszły na mare, bo żyjemy dzięki Wam i dla Was.

Pytanie piąte:

– Mamo, czy kiedy odeszłyśmy z domu, jesteś szczęśliwa?

– Mimo tego wszystkiego, mimo kataklizmowi, jaki przeszedł przez nasz dom, co bez wątpienia pamiętacie, to jestem szczęśliwa, że udało mi się Was wychować na porządnych ludzi, bez patologii, wyniesionej, jakże często z domu  rodzinnego. Pokazałam Wam, że mimo wszystko rodzina jest najważniejsza i trzeba o nią walczyć. To była trudna sztuka przetrwania, ale ja i Wy poradziliśmy sobie w ocaleniu rodziny i wciąż jesteśmy razem na dobre i na złe i wzięłam to na klatę, kosztem utraty zdrowia. Wy jesteście szczęśliwe i ja dopięłam swojego.

Zimowa herbatka i rozmyślania w moim magicznym domku

Witam w zimową sobotę.
Zimno za oknem, mróz trzyma i podobno jeszcze parę dni tak będzie. W moim magicznym domu kaloryfery grzeją ze zdwojoną siłą, a to za przyczyną naszej ciepłowni. Muszę przyznać, że dają parę w rury i osobiście muszę trochę  skręcać, aby się nie ugotować. Za oknem, gdzieś tam pojedynczy przechodnie i ogólnie zapanował bezruch. Może to za przyczyną mrozu, a może dlatego, że Polacy w weekend siedzą pod kocykami z zimową herbatką, rozkoszując się ciepełkiem. W telewizji pokazują bezdomnych, którym szczególnie ciężko jest w tym czasie. Ogacają się jak mogą i potrafią, ale nie wszyscy z nich chcą skorzystać z noclegowni, gdyż w tych miejscach trzeba być trzeźwym! Osobiście współczuję wszystkim, którzy żyją w nieludzkich warunkach, ale w pewnych przypadkach nawet służby porządkowe nic nie mogą zrobić, bo nikt nie może zmusić drugiego człowieka, aby skorzystał z pomocy. Obrazek smutny i zmuszający do myślenia, gdyż jakże często jeden błąd w życiu sprawia, że można wszystko w życiu stracić i znaleźć się na ulicy. Myślę, że mały odsetek spośród tych ludzi żyje w okropnych warunkach na własne życzenie. Jakże często z powodu różnych okoliczności życiowych, ludzie stają przed dylematem – co dalej? Jak żyć i z czego? Utrata pracy, niepowodzenia w życiu osobistym, uzależnienia i inne przyczyny sprawiają, że nagle ktoś, gdzieś tam – traci wszystko!
Zamykając ten temat, bo nie wiele mogę zrobić, przechodzę do innego tematu.
Otóż wczoraj wieczorem przyjechała do nas Córka. Na drugi dzień miała umówioną wizytę u lekarza i w związku z tym, zmuszona była u nas przenocować. Pierwszy raz zdarzyła się taka sytuacja, po prawie sześciu latach, odkąd odeszła z domu. Pościeliłam jej łóżko, posiedziałyśmy na rozmowie i przed godziną 22 postanowiłam pójść do drugiego pokoju, bo Córka miała wziąć prysznic i jeszcze trochę poczytać, a więc dałam jej wolną przestrzeń, aby czuła się swobodnie.
Leciało w TV moje szkiełko, które jest sztandarową moją, wieczorną pozycją, ale gdzieś tam, mimo woli słyszałam krzątaninę Córki po mieszkaniu i wiecie co? Zrobiło mi się tak jakoś, strasznie miło, gdyż wróciły do mnie wspomnienia, kiedy to dzieci z nami mieszkały i dom tętnił życiem. Zrobiło mi się tak miło na serduchu, że mogę wrócić pamięcią do tamtych lat, do tej Córek krzątaniny, odgłosu otwieranych drzwi, zapalania i gaszenia światła, wieczornej kąpieli, przyciemnionej lampki w pokoju. Fajnie jest tak sobie to wszystko przypomnieć i wrócić pamięcią, do czasu, gdy dzieci z nami mieszkały. Jednak z drugiej strony, to nie fajnie jest zdać sobie sprawę, że te sześć lat, tak na pstyk, minęły nie wiadomo kiedy i my rodzicie zbliżamy się do nieuniknionego.

No cóż, życie toczy się dalej i na koniec mojego wpisu, chyba trochę nudnego, na zimowy wieczór, kiedy już nic ciekawego nie zaproponuje Wam telewizja, polecam piękny film pt. „Jane Eyre”. Można odlecieć w inną epokę i inne czasy, ale w każdej epoce i w każdych czasach ludzie chcieli kochać i być kochani. Polecam w pojedynkę, ale i podczas kolejnej herbatki we dwoje.