To się wydarzyło, co zapomnieć chcę

Witam serdecznie.

Od rana jestem z lekka podminowana, gdyż chodzi mi po głowie, co mam napisać w następnej notce i czy powinnam to napisać? Ale pomyślałam sobie, że to będzie następny wpis, taki oczyszczający mnie z brudu i wirtualnej niegodziwości. Otóż obchodzimy 69 rocznicę wyzwolenia obozu w Auschwitz, co u każdego Polaka wywołuje chwilę zadumy i pochylenie się nad ludźmi, którzy nie urodzili się aryjczykami i dlatego masowo byli mordowani w najróżniejszy sposób. Wciąż i zawsze należy pamiętać o tym, że to się wydarzyło, choć nie powinno. Na świecie było tyle wojen i wciąż są, ale w żadnej wojnie nie było takiego bestialstwa i bardzo często zastanawiam się, jakim człowiekiem był Hitler, któremu przyszedł do głowy pomysł likwidacji tak wielu nacji w taki bestialski sposób. W tym dniu w Oświęcimiu przybyło już tak niewiele żyjących i pamiętających tamten czas. Jest Ich coraz mniej i dlatego oddałam się swojej osobistej zadumie i pochyleniu się nad ich wspomnieniami. Obejrzałam dokument w telewizji, w którym kobiety, którym udało się przeżyć, opowiadały jakie piekło musiały przeżyć. To są wstrząsające opowieści o upodleniu, wszach, szczurach i chorobach. To są wstrząsające opowieści, których nie można wysłuchać ze spokojem. Całe życie moje mam wielki szacunek do tych ludzi, którym dane było walczyć o kroplę wody i łyżkę pożywienia, gnanych jak bydło do pracy. Wychudzeni, z resztką sił, walczyli o siebie, aby przeżyć i opowiedzieć następnym pokoleniom, co się wydarzyło w Oświęcimiu i innych obozach zagłady. Kiedy to piszę, serce mi łupie jak oszalałe, bom wrażliwą jest i  nie wyobrażam sobie tej walki o godność, w tak niegodziwych warunkach, a więc chylę czoła przed tymi, którzy są jeszcze wśród nas i w każde święto zmarłych, pamiętam o tych, których zagazowano, spalono i zamordowano, bo to jest nasza historia przecież, ale jest jedno ale…

Będąc użytkowniczką forum seniora, największego takiego w sieci dla polskich seniorów i nie tylko, poznałam wirtualnie jedną, z ocalałych, byłych więźniarek z Oświęcimia. Trafiła tam jako mała dziewczynka i udało się jej przeżyć. W każdą, kolejną rocznicę przypomina ona, że musimy pamiętać, to tamtych strasznych czasach. Każdy jej wpis, to nawoływanie do oddania czci tamtym, okropnym czasom, choć wydaje mi się, że grupa seniorów nie musi być upominana z każdym rokiem, bo wielu z nich przeżyło czas wojny. No, ale, no więc do rzeczy.

Pewnego razu, jednej z użytkowniczek napisałam na wątku, że jej wpisy są dość kontrowersyjne i mnie, osobiście takie odzywki się nie podobają, bo nie przystoją, aby pisała je zrównoważona seniorka, od której wymaga się powagi, choćby z racji wieku, no i się zaczęło. Powstała grupa wzajemnej adoracji i nastąpił zmasowany atak na moją osobę. Nie mogłam się nigdzie, w żadnym wątku wypowiedzieć, bo zaraz byłam ośmieszona i wyśmiana. Przypisywano mi najróżniejsze rzeczy, a mianowicie, że jestem chora psychicznie, nadużywam alkoholu, kopiuję i przenoszę treści z forum w inne miejsca. Kiedy się broniłam, widocznie mało skutecznie, tym atak był bardziej śmiały i zamierzony, aby mnie wyeliminować z grupy seniorów. Najśmieszniejsze jest to, że owa więźniarka z obozu, ta ocalała w wielu swoich atakach, wklejała wirtualną broń, w postaci pistoletu, skierowanego w moją, biedną głowę. Lufa była wymierzona wprost w mój biedny i zatroskany łeb. Owa więźnierka była na każdym wątku, gdzie kroiła się jakaś zadyma. Bawiło ją to, że ludzie nie mogą wirtualnie się porozumieć i podsycała konflikt, za zgodą admina tegoż forum.  Dopiero niedawno została ukarana i zdjęto jej funkcję moderatora tego forum, ale o wiele za późno, bo szkody poczynione przez tę seniorkę, zapisane są na kartach w wielu wątkach i wszystko jest do sprawdzenia. Lufy skierowane we mnie dalej wiszą i wisieć będą na wieki, wieków, amen. Szkoda wielka, że ta pani, pokrzywdzona przez los, wyniosła się do ciepłej Hiszpanii, bo chętnie bym się z nią spotkała w realnym życiu – oko w oko i jestem ciekawa, czy miałaby odwagę przystawić mi lufę między oczy?!

Jaką hipokrytką trzeba być, aby nawołując do pamięci pomordowanych i stosować takie chwyty, a może to trauma pozostawiła w niej bestię?

Reklamy

6 myśli na temat “To się wydarzyło, co zapomnieć chcę

  1. Ludzie konfabuluja. Powaznie mowie. Ja jestem taki „Tomasz niedowiarek” I w opowiesci o przezyciu Aushwitz lub innych obozow smierci przez babcie, dalsze ciotki tudziez kuzynki nie wierze od czasu gdy w dziecinstwie moja mama na takim klamstwie zlapala jedna ze swoich pacjentek. Bedac rocznik ’37, stracila w czasie wojny matke, jej rodzina zostala wysiedlona na podkarpacie, gdzie zeby przezyc chodzila zebrac o kromke chleba, a po po wojnie stracili reszte godnosci itp… Przez swoje przezycia nabawila sie choroby psychicznej – ma fobie, ktora objawia sie niezdrowym strachem przed glodem. Wracam teraz do pacjentki – nieco starszej od mojej mamy, ktora opowiadala o cierpieniach obozowych, zmieniajac wersje swojego pochodzenia w zaleznosci od sluchaczy. Moja mama, ktora rowniez wiele przeszla jako dziecko za okupacji (a w wieku 5 czy 6 lat wspomnienia juz nie ida w zapomnienie, ale zostaja na cale zycie), osoba niesamowicie ciepla I empatyczna, starala sie kobiecie nieba przychylic. Nie mogla jej traktowac lepiej niz innych pacjentow, bo kazdego traktowala rownie dobrze, ale po jakims czasie pani pacjentka (szpital gruzliczy – musze nadmienic, bo chorzy tam lezeli miesiacami) – zaczela przejawiac postawe roszczeniowa. Dlaczego? Bo ona przeciez oboz przezyla. I co sie okazalo? Najprostsza rzecz, ktora mojej mamie wpadla do glowy, to sprawdzenie tatuazu, ktorego jak sie okazalo – nie bylo!
    Szok, prawda? Nie twierdze, ze Twoja Pani Seniorka na pewno obozu nie przezyla, ale jest taka mozliwosc, ze bedac spragniona uwagi I wspolczucia od innych, znalazla „pomysl na siebie’, co jej pomagalo byc bezkarna. Juz kiedys pisalam, ze siec I rozne fora daja uczestnikom wrazenie anonimowosci I bezkarnosci, co sie wiaze z pokazywaniem tej czesci osobowosci, ktorej przenigdy nie pokazalibysmy ludziom, z ktorymi mamy na codzien do czynienia.
    Mysle, ze Twoja Pani Seniorka, to patologia wymagajaca leczenia klinicznego, a na to juz nic Ty Elzuniu nie poradzisz. Tym powinien sie zajac specjalista!
    Pozdrawiam serdzecznie,
    Beata

    Polubienie

    1. Witaj Beatko. No i patrz, znów się czegoś od Ciebie uczę, bo ja to jestem tak okropnie łatwowierna i wierzę w słowo pisane także. Nigdy bym nie pomyślała, że ludziom takie cuś przyjdzie do głowy. Myślę, że przeżycia wojenne w wielu ludzi pozostawiły traumę, ale nie udawanie, tego czego się nie przeżyło. Może to i dobry sposób na przeżycie – kto wie Beatko, kto wie.
      Pozdrawiam i proszę pozdrów rodzinkę swoją.

      Polubienie

      1. Witaj Elzuniu, dziekuje Ci bardzo za pozdrowienia 🙂 Twoja „latwowiernosc” bierze sie z czystej uczciwosci. A na tym swiecie tyle falszu I nieprawdy, ze naprawde zal czlowiekowi. Dlatego takie Perelki jak Ty sa tym bardziej cenne, bo tak rzadko mozna je jeszcze spotkac 🙂 Z drugiej strony „kazdy mierzy wlasna miarka” I tak latwo Cie nie zrozumiec, albo doszukiwac sie jakichs nieczystych intencji, a ich u Ciebie po prostu nie ma. I to wlasnie wydaje sie ludziom takie dziwne I niesamowite!

        Polubienie

      2. Beatko, kurcze, czerwienię się. Fakt, faktem jest, że staram się nie koloryzować. Piszę tak jak czuję i piszę tak, jak postrzegam rzeczywistość. Na diabła mi byłby kłamliwy blog. Przecież założyłam go po to, by oczyścić swoje życie, a następnie pisać o sprawach, tak jak ja je widzę.
        Dziękuję Beatko 🙂

        Polubienie

  2. Witam serdecznie. Czytam wpis i nie wierzę w to, co czytam odnośnie luf pistoletów i byłej więźniarki. W głowie mi się to nie mieści. Wydaję mi się, że ta pani najzwyczajniej w świecie kłamała o tym, iż jest byłą więźniarką z Oświęcimia. Oglądałam wczoraj pewnien dokumen o Oświęcimiu. Trafiłam na niego przypadkiem, więc nie widziałam go od początku. Mimo to, wypowiadali się tam byli więźniowie, którzy przeżyli to piekło. A każda ich wypowiedź o tamtym czasie i tragediach, wiązała się z reakcją. Jedną i niezmienną dla każdego wypowiadającego się- łzami. Na ich twarzach widać było te historie, ból, cierpienia. Te niewyobrażalne dla nas rzeczy i obrazy, jakich Ci ludzie doświadczali. Odwiedzając Oświęcim po kilkudziesięciu latach od wyzwolenia, dla tych osób to nadal dramat i bolesne doświadczenie, a nie wycieczka do muzeum. Z tym, co się tam działo wówczas wojny, mordami, ludzką krzywdą, gazowaniem i paleniem ciał, z pobytem tam wiążą się emocje, przeżycia. Ktoś kto tam był wtedy zesłany, dziś nie przystawiałby innym pistoletu i nie wzniecał wojenek typu tę osobę trzeba unicestwić, bo się tu mądruje a nas tym wkurza. Trauma jest, ale tak objawia się choroba psychiczna, jakieś zaburzenie, wywołane tą traumą. To przykre, jeśli ktoś tak postępuje jak ta pani. I hańbiące dla osób, które przeżyły te tragedię wojny w Oświęcimiu. Pozdrawiam cieplutko Pani Elu 🙂

    Polubienie

    1. Agnieszko, i mnie się w głowie to nie mieści. Do dzisiaj widzę te obrazki z pod myszki owej więźniarki, a co czułam kilka miesięcy temu,to moje.
      Byłam w Oświęcimiu długo po wojnie, bo w latach 70-tych. Spłakałam się jak bóbr, widząc malutkie buciki dzieciaków zamordowanycj i te stosy rzeczy po tych ludziach. Z tej tragedii nie wolno sobie żartować i mścić się, bo nie pasuje ktoś do układanki. Niech sobie tam żyje w tej swojej Hiszpanii i się wygrzewa, ale dla mnie to nie człowiek, który przeżył taką tramę. Tak się nie zachowują prawdziwi więźniowie. O NIE!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s