Archiwum dnia: 9 lutego, 2014

Spiesz się powoli, aby niczego nie pogubić

Kiedy się spieszysz, nic nie widzisz, nic nie przeżywasz, niczego nie doświadczasz, nie myślisz! Szybkie tempo wysusza najgłębsze warstwy twojej duszy, stępia twoją wrażliwość, wyjaławia cię i odczłowiecza. 

[ Ryszard Kapuściński]

Leniwa i spokojna ta moja niedziela, jak najbardziej pasuje do słów Ryszarda Kapuścińskiego. Można przypuszczać, że napisał te słowa, będąc już w starszym wieku i nagle zauważył, że pośpiech w życiu nie jest dobry dla nikogo. Pamiętam czasy, gdy się wszędzie spieszyłam, bo a to do pracy, a to szybko z pracy do domu, bo obowiązki domowe i przy dzieciach czekały. Faktycznie w takim rytmie nie wiele się zauważa, bo pośpiech zabija wrażliwość i zwyczajnie nie ma na nic czasu.

Będąc ostatnio u córki, ponownie przypomniałam sobie, jak upływa dzień, kiedy trzeba od rana zająć się dziećmi, przygotować je do żłobka i przedszkola i nie spóźnić się do pracy. Szybko, szybko, wszystko w biegu. Kiedy przychodzili o 16 do domu, dość już wykończeni, to trzeba było zająć się domem, coś ugotować, wyprać i wyprasować i już zegar wskazywał późny wieczór i tak od weekendu do weekendu i nie ma czasu na miłość.

Pamiętam, że wstawałam o 5 rano przez wiele lat, ale nigdy nie zjawiłam się w pracy bez makijażu. Moja koleżanka, będąca singlem, zawsze mnie się pytała, jak ja to robię. A no opracowany miałam plan, wyliczony co do minuty, że zdążyłam wszystko na czas i po odstawieniu dzieci do przedszkola, pierwsza otwierałam biuro i parzyłam dla pozostałych kawę na początek dnia. Fajne to były czasy, choć piekielnie zapędzone, ale jest co wspominać przynajmniej. Czy coś po drodze straciłam? A pewnie, że straciłam, bo nie podróżowałam i tylko tego mi żal. Żal, że w tak mało miejscach byłam, bardziej odległych niż moje okolice. Byłam w Austrii 3 dni i w Paryżu cały tydzień, a w mojej naturze zawsze było miejsce na poznawanie innych krain. Nie udało się, bo postawiłam na rodzinę i nie żałuję tego. Rodzina jest dla mnie najważniejsza, koniec i kropka. Moja koleżanka singielka zwiedziła prawie cały świat, rezygnując z macierzyństwa i teraz okropnie żałuje, a więc?

Teraz, kiedy nie muszę od rana się spieszyć. Kiedy mogę pozwolić sobie na sen do 9, bo się zdarza, bardziej uważnie wsłuchuję się w siebie i na nowo siebie poznaję. Nie spieszę się przez cały dzień – nigdzie! Nie muszę się już spieszyć i mogę smakować życie tak jak lubię. Mogę robić co chcę i mogę nie robić nic, a wszystko zależy od potrzeb na dany dzień i na potrzeby męża, bo teraz tylko jemu jestem potrzebna. Staram się, abyśmy resztę życia spędzili w zgodzie i przyjacielskiej komitywie. Mężowi też na tym zależy, choć On ma naturę człowieka, który musi być w ruchu. Jeśli ja jestem obecnie domatorką, a On się spieszy, to mimo wszystko udaje nam się wzajemnie uzupełniać. Jest dobrze i nigdy tak dobrze nie było. Ja mam czas na swoje pasje, a strasznie lubię dobre kino. Kiedy ja wyłączam się na dwie godziny, mąż to akceptuje i schodzi mi z drogi. Oboje już smakujemy życie, tak jak lubimy. Staram się być wciąż osobą wrażliwą, aby się nie odczłowieczyć.

Wszystkim spieszącym się. Wszystkim młodym, którzy muszą się spieszyć, powiadam, że przyjdzie taki czas, tylko dla Was, ale życiowe obowiązki trzeba wykonywać przez wiele lat, aby sobie zasłużyć na święty spokój. Spokojnie – czas szybko leci. Powodzenia.