Archiwum dnia: 25 lutego, 2014

Moje dzisiejsze kino

Znali się od 40 lat i stanowili wspaniałą paczkę przyjaciół. Dwa małżeństwa i jeden, zagorzały kawaler, który bał się małżeństwa jak ognia, choć kobiet nie bał się wcale, a wręcz odwrotnie – kochał kobiety. Wszyscy byli na emeryturze i wiedli w swoich domach spokojne, może trochę leniwe życie. Pewnego razu jedno z nich nagle uległo wypadkowi i padła propozycja, aby wszyscy zamieszkali razem. Na samym początku, propozycja ta przeszła jakby bez echa, ale kiedy zaraz drugi ich przyjaciel dostał ataku serca, to długo nie czekając, spakowali swoje najpotrzebniejsze rzeczy i przenieśli się do domu, dużego domu jednego z małżeństw i odtąd wiedli wspólne życie, tak jak jedna wielka rodzina, troszcząc się o siebie nawzajem.

Takie rozwiązanie było im na rękę, gdyż wszyscy byli już po 70 – tce i zdawali sobie sprawę z tego, że nikt w razie śmierci jednego z nich, nimi się nie zajmie. Mieli dzieci, ale żadne z nich nie miało na tyle woli, a i czasu, aby zająć się schorowanym i owdowiałym rodzicem. Jeden z synów zaproponował ojcu, dobry dom opieki, z którego wyrwali go przyjaciele. Jedna z córek także nie mogła się zająć rodzicem z braku czasu, a więc pomysł na wspólne zamieszkanie był bardzo, każdemu na rękę, gdyż każdy wiedział, iż może liczyć na opiekę i towarzystwo pozostałych, a, że rozumieli się bez słów, to tym bardziej wszyscy cieszyli na wspólną starość.

Opowiadam o filmie, jaki dziś obejrzałam pt. „Zamieszkajmy razem” i nie wiedzieć czemu, wpadają mi ostatnio filmy o nieuchronnej starości, ale to dobrze, bo lepiej rozumiem ten proces, który sprawiedliwie wszystkich dotyka i nawet Jane Fonda, która zagrała bardzo dobrą rolę w tym filmie, Najciekawszym wątkiem filmu było  to, że wydało się po 40 latach, iż ten zadeklarowany kawaler, miał ognisty romans z żonami swoich przyjaciół, co zostało mu wybaczone przez pozostałych przyjaciół, gdyż to z nimi owe kobiety się zestarzały.

Polecam ten film, pełen zabawnych momentów, bo starość bywa też  zabawna, bo starzy ludzie są jak dzieci 🙂

Mój mały sukces w sieci

Wklejam rozmowę z Redaktorem Naczelnym portalu „Na Temat” – ale mnie kopnął od rana zaszczyt 🙂

http://natemat.pl/93325,nazywam-sie-wojtek-szpil-i-jestem-wielkim-fanem-sportu

Początek konwersacji na czacie
21 minut(y) temu
Dzień dobry, mam jedną sprawę do Pani jako komentatora naTemat. Proszę o kontakt. Tomasz Machała/red.naczelny
 Tylko nie wiem, o co chodzi?
Robimy dla sponsora polskich olimpijczyków akcję w której chcemy pokazać komentarze internautów gratulujących zwycięstw.
Trochę na łapu capu, bo sportowcy wracają z Rosji, naród wdzięczny
Złapaliśmy twój komentarz:
Dzisiaj Stoch, przegonił na krótko polski foch
I chcielibyśmy go pokazać całej Polsce w akcji banerów w internecie.
Czy zgodziłbyś się na to?
Proszę wykorzystać. Nie mam obaw.
Czy podpisać imieniem czy pełnym nickiem na Facebooku?
Nie wstydzę się swoich słów, a więc może być pełnymi danymi, jak mi radzisz ?
pełnymi. ten komentarz jest świetny
To niech będzie. Cieszę się, że się spodobało. A gdzie będzie to publikowane?
wszędzie w internecie
w kampanii banerowej
To będzie tak: Będzie twój komentarz podpisany imieniem (albo też nazwiskiem – jak chcesz). Poniżej będzie napisane: Internauci i Totalizator Sportowy dziękują polskim Olimpijczykom. Totalizator jest sponsorem generalnym polskich olimpijczyków w Soczi
super, dziekuję za uznanie. To taki mój mały sukces będzie w sieci
dzięki i zapraszam do naTemat
Oczywiście, jestem i lubię Na Temat, dziękuję.