Archiwum dnia: 7 marca, 2014

Na z艂odzieju, czapka gore

Byli ju偶 25 lat po 艣lubie i 偶yli sobie spokojnie w niewielkim, polskim miasteczku. Dzieci odchowane, na studiach. Odwiedzali ich co jaki艣 czas,zap臋dzeni, zaj臋ci a wi臋c oni mieli swoje mieszkanie tylko ju偶 dla siebie. B臋d膮c w towarzystwie, czy te偶 na ulicy, on zawsze trzyma艂 j膮 za r臋k臋, w drugiej nios膮c zakupy robione co jaki艣 czas. Takie zgodne ma艂偶e艅stwo, sielanka dla oczu wobec innych ludzi. Kole偶anki, kt贸re by艂y po przej艣ciach, zazdro艣ci艂y jej takiego m臋偶a, troskliwego i wci膮偶 zakochanego, a ona by艂a z niego dumna.聽

W jednym si臋 nie zgadzali tylko. Ona popo艂udniami ogl膮da艂a swoje ulubione seriale, dziergaj膮c w mi臋dzy czasie na drutach. Robi艂a cude艅ka dla siebie i bliskich. Czapki, szaliki, bluzeczki, misternie wydziergane. Nie wchodzi艂 jej w tym czasie w drog臋, bo nie by艂 zwolennikiem jej telewizyjnych upodoba膰. W tym czasie on sp臋dza艂 czas w sieci, kt贸rej z kolei ona nie znosi艂a.聽

Pyta艂a go, co on w tej sieci robi. Odpowiada艂, 偶e szuka cz臋艣ci do samochodu i udziela si臋 na forum samochodowym, oraz czyta r贸偶ne opinie ogrodnicze, bo przecie偶 maj膮 swoj膮, ukochan膮 dzia艂k臋. Spokojna by艂a o te jego zami艂owanie do komputera. Przecie偶 musi co艣 robi膰, tak sobie to t艂umaczy艂a. Czas tak sp臋dzony, spokony i nie wchodzili sobie w swoj膮 przestrze艅 – idealny uk艂ad.

Pewnego dnia o艣wiadczy艂 jej, 偶e chce jecha膰 z kolegami na wycieczk臋, organizowan膮 przez ich dawny zak艂ad pracy. Wycieczka, po po艂udniowej Polsce, a wi臋c Wawel jest na pierwszym planie. Ucieszy艂a si臋, bo dawno nigdzie nie wyje偶d偶a艂 i te trzy dni jako艣 sobie da sama rad臋, a i odpoczn膮 troch臋 od siebie.

Przygotowa艂a mu wszystko i spakowa艂a zadowolona do torby. Wcze艣nie rano jej m膮偶 wyjecha艂, a ona z tej okazji postanowi艂a poleni膰 si臋 d艂u偶ej w 艂贸偶ku. Przecie偶 nie musi si臋 nigdzie spieszy膰, bo ma czas tylko dla siebie.

Przed po艂udniem zadzwoni艂a ich c贸rka i poprosi艂a, aby jej sprawdzi艂a rozk艂ad jazdy, gdy偶 sama nie mo偶e tego zrobi膰, a jej zale偶y bardzo w zwi膮zku z niespodziewanym wyjazdem.Otrzyma艂a na studiach zadanie, aby zrobi膰 reporta偶, niezb臋dny na zaliczenie semestru.

M贸wisz i masz. Odpali艂a komputer, bo nie znaczy, 偶e nie lubi艂a 偶ycia w sieci, to si臋 na nim nie zna艂a. Potrafi艂a si臋 w sieci porusza膰, ca艂kiem sprawnie. Wpisa艂a w wyszukiwark臋 potrzebn膮 fraz臋 i po kilku sekundach odnalaz艂a potrzebne jej informacje. Zadowolona, zadzwoni艂a do c贸rki i chwilk臋 jeszcze porozmawia艂y.

Co艣 j膮 tkn臋艂o i zacz臋艂a sprawdza膰 histori臋 wej艣膰 na poszczeg贸lne strony. Jaki艣 diabe艂 j膮 podkusi艂, czy co?

Nagle ma艂o nie spad艂a z siedzenia. Wszystkie wej艣cia kierowa艂y j膮 na portal randkowy. Jej m膮偶 zapisa艂 has艂o i login i si臋 nie wylogowa艂. Zapomnia艂, albo czu艂 si臋 tak bezpiecznie, 偶e nie przysz艂o mu nawet to do g艂owy.

– To kiedy przyjedziesz? – Czyta艂a z wypiekami na twarzy.

– B臋d臋 tego i tego dnia – odpowiedzia艂

– Czekam z ut臋sknieniem kochany, nasycimy si臋 sob膮.

My艣la艂a, 偶e 艣ni. Przecie偶 ten dzie艅 jest dzisiaj. Oszuka艂 mnie – wsta艂a i podesz艂a do okna zaczerpn膮膰 艣wie偶ego powietrza. To chyba jaka艣 pomy艂ka, co to znaczy?

Kiedy nieco och艂on臋艂a, przeczyta艂a ca艂膮 ich mi艂osn膮 korespondencj臋. Na zimno j膮 przeczyta艂a i okaza艂o si臋, 偶e ten romans trwa艂 ju偶 od p贸艂 roku, a jego wyjazdy do kolegi na piwo, okaza艂y si臋 ognistym romansem.

Dowiedzia艂a si臋 z niej, 偶e nic, w艂a艣ciwie do niej ju偶 nie czuje. Dowiedzia艂a si臋, 偶e jej m膮偶 jest znudzony ich wsp贸lnym 偶yciem i zamierza przy tamtej sp臋dzi膰 reszt臋 偶ycia. A tak偶e, 偶e si臋 wypali艂o i takie tam – wiecie, no, 偶e wcale ze sob膮 nie 艣pi膮.

Nie wiem, co zrobi艂a w zwi膮zku z tym odkryciem i zostawiam ci膮g dalszy dla czytaj膮cych, bo wersje mog膮 by膰 raczej dwie, a wi臋c, albo mu wybaczy艂a, albo z艂o偶y艂a pozew o rozw贸d. Czy istnieje trzecia wersja, nie mam bladego poj臋cia, ale z pewno艣ci膮 istnieje w sieci nie jeden romans – nie odkryty jeszcze, bo ludzie prosz臋 pa艅stwa robi膮 w sieci naprawd臋 dziwne rzeczy, tylko cz臋sto zapominaj膮 si臋 wylogowa膰.:)