Archiwum dnia: 10 marca, 2014

A kiedy klapki spadaj膮 z oczu, czyli m臋偶czyzno nie bij

Otworzy艂a oczy i spojrza艂a na zegarek. – O cholera, ju偶 dziewi膮ta, a ma um贸wion膮 wizyt臋 u fryzjerki. Szybko sprz膮tn臋艂a 艂贸偶ko i posz艂a do 艂azienki wzi膮膰 szybki prysznic. Dzie艅 zapowiada艂 si臋 taki pi臋kny, bo na niebie nie by艂o ani jednej chmurki. Jest cudnie, pomy艣la艂a. Musi si臋 z wszystkim wyrobi膰, aby zd膮偶y膰 przed przyj艣ciem m臋偶a z pracy. Chcia艂a by膰 specjalnie dla niego pi臋kna.

Pobrali si臋 z wielkiej mi艂o艣ci rok temu. Wszystko tak dobrze im si臋 u艂o偶y艂o, gdy偶 na start rodzicie sprezentowali im do艣膰 du偶e mieszkanie w apartamentowcu. Mieli swoj膮 umow臋, 偶e na razie tylko m膮偶 b臋dzie pracowa艂, a ona zajmie si臋 domem, aby przygotowa膰 si臋 do pocz臋cia ich pierwszego dziecka, kt贸re mia艂o jeszcze bardziej scementowa膰 ich zwi膮zek. Ona bardzo chcia艂a mie膰 dziecko i pragn臋艂a z ca艂ych si艂 mu si臋 po艣wi臋ci膰. Chcia艂a by膰 na nie gotowa i dlatego robi艂a wszystko, aby urodzi膰 zdrowe i pi臋kne dziecko.

Po prysznicu postanowi艂a ogarn膮膰 mieszkanie, tak, aby by艂o wyj膮tkowo 艣wie偶o i czysto. Pozbiera艂a rozrzucone jego ubrania, pozbiera艂a rzucone skarpetki. Odkurzy艂a i star艂a kurze, a na st贸艂 po艂o偶y艂a od艣wi臋tny obrus, bo b臋dzie to wyj膮tkowy czas, aby zje艣膰 wsp贸ln膮 聽kolacj臋.

Zarzuci艂a p艂aszcz i pobieg艂a do fryzjera. Postanowi艂a zmieni膰 kolor w艂os贸w, gdy偶 m膮偶 lubi艂 by膰 zaskakiwany. U fryzjera w zwi膮zku z tym troch臋 jej zesz艂o, ale mia艂a jeszcze du偶o czasu, a wi臋c postanowi艂a kupi膰 sobie now膮 sukienk臋, bo pragn臋艂a by膰 dla niego pi臋kna dzisiejszego wieczora. Sprzedawczyni poda艂a jej cztery i wybra艂a czerwon膮, idealnie pasuj膮c膮 do jej figury. Ma w domu bi偶uteri臋, kt贸ra b臋dzie akurat.聽

Wybieg艂a zadowolona ze sklepu i u艣miecha艂a si臋 聽sama do siebie. Jeszcze tylko zakupy do przygotowania kolacji, a wi臋c du偶o warzyw na jej popisow膮 sa艂atk臋 i kurczak przyrz膮dzony tak jak on lubi.

Wskoczy艂a do autobusu, aby czym pr臋dzej by膰 w domu i zacz膮膰 przygotowania przed powrotem m臋偶a. Winda zawioz艂a j膮 pod samo mieszkanie i kiedy w艂o偶y艂a klucz w zamek, zdziwi艂a si臋, bo 聽mieszkanie by艂o otwarte. Niemo偶liwe, aby go nie zamkn臋艂a i z niepokojem nacisn臋艂a klamk臋. Jednak zaraz si臋 uspokoi艂a, bo w korytarzu zauwa偶y艂a p艂aszcz m臋偶a, a wi臋c czym pr臋dzej skierowa艂a si臋 do kuchni, aby rozpakowa膰 zakupy.聽

Sta艂 tu偶 przy lod贸wce i daj膮c mu przelotnego buziaka, nie zauwa偶y艂a jaki ma humor, gdy nagle poczu艂a uderzenie w g艂ow臋, a po tym posypa艂y si臋 nast臋pne ciosy i jego w艣ciek艂y g艂os.

– Gdzie by艂a艣 i dlaczego wydajesz pieni膮dze bez konsultacji ze mn膮. Kocmo艂uchu jeden. B臋dziesz kas臋 wydawa艂a, kiedy sama do roboty p贸jdziesz, rozumiesz i z艂apa艂 j膮 za w艂osy wydzieraj膮c z nowej fryzury.

Opar艂a si臋 o szafk臋 kiedy dosta艂a z pi臋艣ci w nos, a偶 osun臋艂a si臋 p贸艂 przytomna na pod艂og臋 i tylko zd膮偶y艂a wyszepta膰, 偶e chcia艂a, 偶e pragn臋艂a, 偶e si臋 tak bardzo stara艂a, aby z okazji dnia m臋偶czyzny zrobi膰 uroczyst膮 kolacj臋.

Uderzy艂 j膮 pierwszy i ostatni raz i kiedy si臋 pozbiera艂a, wysz艂a z domu i wi臋cej nie wr贸ci艂a!