Archiwum dnia: 16 marca, 2014

Historia prawdziwa jak bum cyk!

Leniwa niedziela w niewielkim miasteczku. Dzwony biją głośno na całe miasto i wzywają mieszkańców na mszę do kościoła. W takim małym miasteczku nie wypada nie uczestniczyć we mszy, gdyż wszyscy znają się jak łyse konie, a po drugie, to taka jedyna rozrywka, gdzie można popatrzeć na innych i może nawet ich obgadać. Takie są realia, że trudno się schować w takim małym miasteczku, a więc truchcikiem wszyscy – prawie idą do kościoła w odświętnych ubraniach.

Sławek także ze swoją żoną, nieśmiałą, choć ładną, niewysoką blondynką i trojgiem dzieci przykładnie szedł do kościoła w każdą niedzielę. On przystojny jak jasna cholera, ciacho niesamowite i widać było, że jest bardzo zakochany w żonie, a rodzina, to dla niego priorytet. Mieszkali w domku, trochę oddalonym od miasta, położonym ładnie, bo prawie w ogrodzie. Sławek zajmował się uprawą warzyw, aby zapewnić swoim dzieciom samo zdrowie, a przy nim krzątała się pracowita żona. Istna sielanka i wszyscy im zazdrościli, że tak ładnie poukładali sobie świat – tak na spokojnie i w wielkiej miłości.

Pewnego razu Sławek spotkał na ulicy swojego kolegę, o którym wiedział, że ten dopuścił się zdady.

– Ej, mądry ty jesteś, bo mając tak fajną żonę i dwoje, udanych dzieci wyrabiasz takie cuda. Przecież całe miasto huczy i to jeszcze z kim? Przecież ta kobieta wyssie z ciebie kasę i tyle z tego będziesz miał. Ona nigdy nie zniży się do żadnej roboty, bo jesteś jej trzecim facetem i zawsze się kończyło tak, że puszczała ich w skarpetkach. Weź się ogarnij i wracaj do żony i to ja ci szczerze radzę, póki nie jest za późno. Wracaj w podskokach, bo robisz żonie okropnie świństwo, a ona na to niczym sobie nie zasłużyła! Popatrz na mnie, żyję sobie spokojnie nie poszukuję żadnych przygód, bo rodzina jest dla mnie najważniejsza. Nie popełnię tego samego błędu jak mój ojciec, który zostawić moją matkę, która nigdy się potem nie podźwignęła.

Taka to była rozmowa między kolegami, ale minęło parę lat i nagle ludzie w miasteczku zauważyli, że żona Sławka bardzo zmarniała. Chodziła często po urzędach i chodziły słuchy, że załatwia coś z domem i ogrodem. Okazało się, że Sławek się zakochał w cycatej blondynce i wyjechał z nią do innego miasteczka, aby ułożyć sobie z cycatką nowe życie. Cycatka, cwana bestia za swoje usługi żądała coraz więcej pieniędzy, a wiec zakochany robił wszystko, aby jej zapewnić coraz lepszy byt. Postanowił zatrudnić się na dalekie przewozy i nie było go w domu po 3 tygodnie. W końcu pewnego razu, po powrocie zastał wymienione zamki w drzwiach i tak skończyła się wielka miłość.

Żona Sławka wydziedziczyła go ze wszystkiego i pozbawiła praw do dzieci i domu. Uzyskała rozwód i stanęła na nogi. Jego synowie, zdolne chłopaki teraz pracują w Warszawie, bo każdy z nich jest nieprzeciętnie zdolny i ich nazwisko widnieje na wielu produkcjach filmowych w telewizji, a sam Sławek postarzał się zastraszająco i mieszka kątem w kawalerce ze swoją macochą, kobietą, którą poderwał swego czasu jego ojciec. Ojciec umarł, a sam Sławcio miał jednak trochę szczęścia, że macocha przyjęła go pod swój dach. I tak się skończyła ta historia pod kryptonimem – rodzina jest najważniejsza, bo ten kolega, którego tak nawracał na porządną ścieżkę, nadal jest z żoną i ma się zupełnie dobrze i cóż, bo tylko Sławka żal, któremu synowie nie podadzą tej przysłowiowej szklanki wody, bo wymazali go z pamięci za to, że tak bardzo skrzywdził ich mamę.

Czy mamy się już bać?

Witam 🙂

Zawsze się zachwycałam paradą wojsk w Moskwie, ponieważ na takiej paradzie można podziwiać rosyjskie wojska, a żołnierze maszerują jak żadne inne. Ich sprężysty, równy krok budzić musi podziw. Wyprostowani perfekcyjni chłopcy idą jak pod linijkę, równo, godnie z oddaniem dla Ojczyzny. Nie zauważy się żadnego błędu, gdyż każdy gest jest wyćwiczony, aby pokazać światu jaką siłę ma rosyjskie wojsko. Nasi żołnierze także idą pięknie na paradach, ale jednak ekspresja przekazu odbiega od rosyjskiej doskonałości na tym polu. Podczas parady musi koniecznie być demonstrowana siła sprzętu i wyjeżdżają z hangarów potężne i nowoczesne czołgi oraz inne maszyny bojowe, aby zaprezentować światu jaką potęgą dysponuje Rosja. Niech się świat boi – pewnie myśli sobie tak Putin i wszyscy mu posłusznie podlegli.

Wczoraj w telewizji pokazywali właśnie, że z hangarów ponownie wyjechały maszyny i wojska się przegrupowują. Wyjechały aby pokazać ponownie światu swoją siłę, ale istnieją obawy, że ten manewr nie jest w celach ćwiczebnych. Putin uwolnił sprzęt bojowy, abyśmy zaczęli się wszyscy bać. Tak, mamy się bać – my w Polsce tutaj także. Tak, ja się boję, kiedy widzę manewry wojskowe i żołnierzy zamaskowanych i uzbrojonych. Nigdy nie wiadomo jakie padną rozkazy z Kremla. Nigdy nie wiemy, co zalęgnie się w głowie rosyjskiego dyktatora, który zapragnie jak dawniej zawładnąć częścią świata i już nie wystarczy mu jeno Krym i Ukraina. Sąsiadujemy z państwem, którego polityka obecna daleko odbiega od zamiarów pokojowych. 

Oglądałam niedawno reportaż o największych dyktatorach na tej Ziemi, którzy najczęściej pochodzili z biednych, czasami patologicznych rodzin. Musieli w młodości ciężko pracować, byli poniżani i kiedy udało im się dorwać do władzy robili najstraszniejsze rzeczy, aby tylko tę władzę utrzymać i otoczyć się wielkimi pieniędzmi. Często zapadali na różne psychozy, bo się bali, że ich władza trafi w inne ręce. Putin wydawał się do tej pory niegroźny, ale któż tam wie, co zalęgło się w jego głowie i do czego się jeszcze posunie, oprócz wmawiania światu, że mundury i karabiny można kupić w każdym surwiwalowym sklepie?