Przegrane życie – historia prawdziwa

Wiesia, to była młoda śliczna dziewczyna, od której nie można było oderwać oczu o lekko rudawych, delikatnie pofalowanych, długich włosach. Na twarzy miała urocze piegi i to wszystko sprawiało, że idąc w kwiecistej sukience rzucała się w oczy. Była śliczną dziewczyną, a do tego niezwykle utalentowaną o perlistym głosie. Nie mogło jej zabraknąć na żadnej z miastowych uroczystości, co sprawiało, że była w miasteczku bardzo rozpoznawalna i lubiana.

Wiesia się zakochała dość młodo, mając jakieś 18 lat. Jej wybraniec o śniadej cerze, dobrze zbudowany, brunet, to taki facet, co to babki za takimi szaleją, a do tego posiadał uroczy uśmiech, który nie schodził mu nigdy z twarzy, no i wrodzoną bajerą zdobywał wszystkie babki w okolicy. Taki czaruś, któremu Wiesia zaufała i nie widziała, że otacza go wciąż wianuszek lepiących się do niego młodych kobiet.

Pobrali się bardzo szybko, bo Wiesia zaszła w ciążę i z tego powodu musiał to być szybki ślub. Urodziła śliczną, podobną do niej dziewczynkę, ale po dwóch latach małżeństwa, niestety czarusia zamknęli w więzieniu za jakieś tam drobne kradzieże. Wiesia oczywiście na czarusia czekała, pracując i wychowując dziecko, wierząc, że po powrocie czarusia wszystko się ułoży i będą żyli długo i szczęśliwie.

Czaruś wrócił do domu po dwóch latach odsiadki i ani myślał się ustatkować. Wiesia codziennie w domu miała gości, bo czaruś prowadził dom otwarty i postanowił sobie odbić odsiadkę. Usługiwała, sprzątała po libacjach, a potem musiała się pogodzić też, że w jej domu bywały kobiety z tzw. półświatka, które Wiesię miały za nic. Znosiła to dzielnie z miłości do męża, któremu taki układ jak najbardziej pasował.

Postanowiła, że skoro w jej domu bywają goście i jest tak wesoło, to ona też chce świetnie się bawić przy boku męża. Alkohol lał się strumieniami, a policja nie raz interweniowała z powodu zakłócania ciszy nocnej. Wiesia wpadła w depresję alkoholową, co leczyła oczywiście tabletkami i to wszystko stworzyło w niej wybuchową mieszankę. Jej córka dorastała i zaczęła rozumieć, co się z jej matką dzieje. Postawiła matce warunek, że przestaje pić, rozwodzi się z ojcem i obie wyjeżdżają z tego przeklętego domu.

Wiesia się trochę pozbierała i po rozwodzie obie wyjechały do stolicy. Tam po pewnym czasie zapoznała mężczyznę i jako tako się wyciszyła, a w mieście słuch o niej zaginął, w przeciwności do czarusia, który imprezować nie przestał i Wiesię zastąpił Beatą. Beta w białej sukni i bukietem białych róż, dumnie z czarusiem poszła do kościoła, tak aby wszyscy widzieli jej miłość, bo Beta też była w ciąży i miała nadzieję, że czaruś się zmieni, ale nic takiego się nie stało i po porodzie wzięła swoją nowo narodzoną córeczkę i dała nogę do innego. Tym się różniła od Wiesi, że nie chciała być służącą u czarusia.

Czaruś nie rozpaczał długo, ponieważ w miejsce Beaty zjawiła się Mariola i wszystko zaczęło się od początku, a Mariola to była rozrywkowa, więc świetnie do siebie pasowali.

Pewnego lata córka Wiesi przyjechała z tej Warszawy i chodziły słuchy po mieście, że Wiesia nie żyje i dziewczyna nie miała się gdzie podziać. To był letni wilgotny wieczór i córka czarusia wybrała się samochodem na dyskotekę do pobliskiej, turystycznej wsi i kiedy wracali, samochód wpadł w poślizg i automatycznie karetka zabrała cztery ciała, a wśród nich ciało córki Czarusia.

Czaruś się trochę przyłamał, o, a może nie trochę. Codziennie był na cmentarzu, sadził kwiaty, podlewał iglaki – rozpaczał. Już wszyscy myśleli, że chociaż ta strata jakoś go ustatkuje i otrzeźwi, a do tego doszły mu następne kłopoty, bo córka czarusia i Beaty, tej, która dała nogę w porę, jest narkomanką, która w amoku tuła się po mieście, aż przykro patrzeć.

Czaruś jest już starszym, łysym panem. Czaruś nigdy, nigdzie nie pracował, a żył jeno z drobnych i dorywczych prac, a może małych kantów,a także z tego, że Mariolka dorabia w Niemczech i tak przykro teraz patrzeć na czarusia, że tak swoje życie przegrał. Czaruś już nie jest czaruś, a obraz rozpaczy i nieszczęścia, bo czarusiowi kobiety przyniosły pecha?

2 myśli na temat “Przegrane życie – historia prawdziwa

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s