Archiwum dnia: 23 marca, 2014

Rodzinne demony skradają się u cioci na imieniach

W ciągu roku jest wiele okazji, aby spotkać się przy stole, tak rodzinnie. Urodziny, imieniny, rocznice i oczywiście święta, nie daj Bóg stypy. Jest to taki czas, aby się spotkać razem na kilka godzin i zwyczajnie ze sobą pobyć i pobiesiadować. Wiadomo, że w rodzinie wszyscy mają swoje charaktery, bo nie koniecznie musimy być tacy sami. Nie musimy,  albo nie chcemy zgadzać się z poglądami innych członków rodziny, tylko dlatego, że do tej rodziny należymy.

O czym nie powinno się rozmawiać przy wspólnym stole, to chyba wiadome jest i każdy idąc w gości powinien sobie zdawać sprawę, że nie wszystkie tematy nadają się, aby je gremialnie poruszać, a z pewnością  nie powinno się poruszać tematów z polityką związanych, a także nie powinniśmy rozmawiać o religiach, księżach i wierze. Te dwa tematy, a jest ich więcej, które przeważnie detonują i robi się nieprzyjemnie.

Tematy o dzieciach, albo dlaczego wciąż jesteś sama, sam, albo twoja praca jest nudna, więc ją zmień. Temat poglądów na filozofię życia, lub moje dziecko jest inteligentne, bo umie rozróżnić psa od kota i robi siusiu na nocniczek itd. Dlaczego się  ubierasz jak nastolatka, co nie przystoi, gdyż swoje lata już masz. To takie pytania i odpowiedzi, grożące eskalacją i wybuchem w każdej chwili i może spowodować, że biesiadowanie zakończy się rzuceniem talerza o podłogę, bo poziom adrenaliny znacznie wzrasta.

W takim razie o czym rozmawiać przy stole, skoro jest tyle tematów zakazanych. Może o kosmosie? E, chyba też nie ponieważ jedni twierdzą, że tam, gdzieś w przestworzach istnieje życie, a inni będą udowadniać, że to bzdura.

Pozostaje więc tylko opowiadanie kawałów i dowcipów, ale trzeba mieć tęgą do nich głowę i uważać, aby ktoś się nie udławił z powodu śmiesznego dowcipu, lub z byle jakiego suchara.

Kochani, jestem po seansie filmu pt. „Sierpień w hrabstwie Osage” i stąd u mnie ten przydługi wstęp. Podobno rodzina nie cieszy gdy jest, lecz kiedy jej nie ma, samotnyś jak pies i te słowa sprawdziły się podczas oglądania tego filmu.

Dlaczego nie potrafimy ułożyć sobie dobrego życia i sami je sobie chrzanimy, albo chrzanią nam je bliscy? Dlaczego jesteśmy tak nieprzewidywalni, że błędy nasze będą kiedyś ocenione i wykrzyczane tak głośno, że dowie się o nich cała rodzina. Podobno, każda rodzina ma swoje ciemne tajemnice , skrywane przez dziesiątki lat przed innymi i przychodzi kiedyś usiąść razem przy stole, aby owe tajemnice znalazły swoje ujście raniąc po drodze inne osoby. Tak stało się i w tym filmie, w którym sukcesywnie podczas stypy wszystkie rodzinne demony opuściły bezpieczne do czasu zakamarki duszy.

Film jest o mnie w pewnym sensie, ponieważ bliska jest mi rola grana przez Meryl Streep. Jedna z córek bardzo walczyła o matkę i o mnie moje dziecię też walczyło w pewnym okresie mojego życia.

Oglądając ten film widziałam siebie i łzy ciurkiem leciały, ale jestem i mam się dobrze. Nie jestem jednak sama, jak została  główna bohaterka i cieszę się, że moja historia skończyła się happy endem. Miłego dnia 🙂