Archiwum dnia: 9 kwietnia, 2014

W贸dko, pozw贸l 偶y膰!

Ka偶dego poranka, niezale偶nie, czy to by艂o lato, czy zima, wybiega艂a z domu i szybkim krokiem i wzrokiem utkwionym nie wiadomo gdzie. By艂a zazwyczaj ubrana w jakie艣 dresy i na szybko za艂o偶one pierwsze buty z rozwichrzonym w艂osem. Wida膰 by艂o, 偶e bardzo si臋 spieszy i od niechcenia odpowiada艂a na dzie艅 dobry. Mia艂a w nosie te wszystkie mijaj膮ce j膮 osoby, kt贸re zna艂a i mia艂a gdzie艣 te ich dzie艅 dobry. Mia艂a jeden obrany kierunek 鈥 do sklepu monopolowego tu偶 za rogiem. Wpada艂a szybko do sklepu z wyliczon膮 kwot膮 i po艣piesznie chowa艂a do torebki pi臋膰 piw. To taka poranna dawka. Kt贸ra pozwala艂a jej stan膮膰 na nogi, bo przecie偶 pi艂a ca艂y dzie艅, a wi臋c rano m臋czy艂 j膮 kac okre艣lany jako gigant. Mi臋dzy jednym, a drugim piwem, do kt贸rych dolewa艂a w贸dki, aby kop by艂 wi臋kszy, niedbale wiesza艂a pranie na przyblokowych sznurkach. Alkohol sprawia艂, 偶e sta艂a si臋 bardziej rozmowna i ju偶 ch臋tnie odpowiada艂a na dzie艅 dobry. Jej dzieci zacz臋艂y zaniedbywa膰 nauk臋 i ucieka艂y z domu jak najdalej, znikaj膮c nie wiadomo gdzie na kilka godzin. Nie wiedzia艂y dlaczego matka ich pije, bo przecie偶 nie za bardzo je to obchodzi艂o. Mog艂y i mia艂y okazj臋 te偶 imprezowa膰 i nikt nie mia艂 do nich pretensji. Monity ze szko艂y sprawi艂y, 偶e zacz臋艂o do niej dociera膰, 偶e ma powa偶ny problem i trzeba chyba co艣 z tym zrobi膰. Mia艂a w sobie jeszcze sporo wstydu i zdecydowa艂a si臋 na leczenie zamkni臋te. Uda艂o si臋 i teraz ju偶 si臋 jej nie widzi biegn膮cej do sklepu monopolowego.

Krysia pracowa艂a w wielkiej korporacji. By艂o w jej pracy wielkie ci艣nienie i stres. Szybciej, wi臋cej, dok艂adniej 鈥 tak naciska艂 szef. Siedzia艂a w pracy codziennie po kilkana艣cie godzin. Kiedy wraca艂a wieczorem do domu, zahacza艂a o sklep monopolowy i dla kura偶u kupowa艂a butelk臋, dobrego wina, kt贸r膮 wypija艂a przed telewizorem, w samotno艣ci. Nie mia艂a czasu nikogo pozna膰, bo praca by艂a dla niej bardzo wa偶na. Mia艂a ambicj臋 na awans i lepsze pieni膮dze.

Kiedy w ko艅cu dosta艂a ten upragniony awans, pojecha艂a do rodzic贸w, aby si臋 nim pochwali膰. Rodzice otworzyli butelk臋 szampana i zasiedli do uroczystego obiadu. Cieszyli si臋 wznosili toast za ich uzdolnion膮 c贸rk臋 鈥 za sukces. Nagle Krysia 藕le si臋 poczu艂a i zemdla艂a. Karetka przyjecha艂a i zabra艂a j膮 do szpitala. Rodzice zaniepokojeni w rozmowie z lekarzem, dowiedzieli si臋, 偶e Krysia ma w organizmie 1,6 promila alkoholu. Zdziwili si臋, bo jak偶e to taki wynik po jednej lampce szampana?

Nie wiedzieli, 偶e ich Krysia ma powa偶ny problem z alkoholem, bo przecie偶 ich c贸rka nie wygl膮da na alkoholiczk臋. Po d艂ugiej z ni膮 rozmowie, szczerej do b贸lu, Krysia przyzna艂a si臋, 偶e alkohol pomaga jej przetrwa膰 i w ten spos贸b radzi sobie ze stresem.

Dlaczego o tym pisz臋? Bo alkohol rz膮dzi 艣wiatem i jest tak dost臋pny, jak kupienie paczki zapa艂ek. Na ka偶dym kroku s膮 sklepy tylko z alkoholem, albo alkohol jest dodatkiem do innych zakup贸w.

Lekarze, prawnicy, wysoko postawieni, s臋dziowie, prokuratorzy, a tak偶e ci szarzy ludzie wpadaj膮 w szpony tego jak偶e dost臋pnego trunku. Jak偶e cz臋sto alkohol staje si臋 produktem pierwszej potrzeby, bez kt贸rego nie da si臋 偶y膰.

Przeczyta艂am dzisiaj opowie艣膰 Pani Barbary Falandysz, 偶ony Leszka Falandysza, kt贸ry by艂 doradc膮 w gabinecie Prezydenta Lecha Wa艂臋sy i wyk艂adowc膮 na Uniwersytecie. Pani Barbara opisa艂a swoj膮 wielk膮 walk臋 z m臋偶em alkoholikiem. Tak, Falandysz by艂 alkoholikiem i bardzo cz臋sto wstawa艂 i upada艂 na samo dno. Pani Barbara napisa艂a znamienne s艂owa, 偶e alkoholik nigdy si臋 nie podniesie dla ukochanej 偶ony. Alkoholik musi zrozumie膰, 偶e ma powa偶ny problem i je艣li podejmuje pr贸b臋 walki z uzale偶nieniem, to musi zrobi膰 to najpierw dla siebie. Innej drogi nie ma!

Skoro umiem, to wstawiam piosenk臋, do艣膰 adekwatn膮 do wpisu :