Archiwum dnia: Maj 8, 2014

Jaki sens ma to wszystko?

Rodzimy się z połączenia komórki żeńskiej i męskiej zespolonych w miłośnym akcie – najczęściej chyba. Nie chcemy wiedzieć, że nasze pojawienie się na tym pięknym świecie było tylko dziełem przypadku – prawda?

Kiedy przychodzimy na świat, witani jesteśmy uśmiechem i rozrzewnieniem i dajemy wszystkim ogromną dawkę szczęścia, bo nasze pojawienie się jest najpiękniejszym cudem spośród cudów. Otacza się nas troską i dopieszczaniem, a także trwogą, abyśmy chowali się zdrowo, bo zdrowie jest najwyższą wartością, jaka przydarza się człowiekowi. Karmią nas i ubierają. Dbają o nasz rozwój i każdy pierwszy krok i pierwsze słowa, są największą nagrodą dla rodzica. Rośniemy otoczeni miłością i zmieniamy się z roku na rok. Przekształcamy się z dziecka w nastolatka, który nagle zauważa, że może częściowo sam decydować o  swoim życiu, a więc występuje zjawisko buntu i przez bunt przechodzi każdy nastolatek wkraczający w dorosłe życie. 

Pamiętam, że uczyłam się życia, pilnie je obserwując. Dochodziłam sama do pewnych ważnych wniosków nie pytając nikogo z dorosłych. Nie lubiłam się dzielić swoimi przemyśleniami i spostrzeżeniami i tak zbudowałam sobie swój własny świat.

No, ale dobrze i wracam do tematu. Otóż przychodzi moment, że jak ptaki wylatujemy z rodzinnego gniazda i pragniemy już tylko, aby latać jak ptaki po niebie w poszukiwaniu swojego miejsca na miłosne gody. Wcześniej, czy później znajdujemy tę drugą połówkę jabłka i wszystko zaczyna się od początku, a w między czasie się doskonalimy, uczymy nie tylko życia. Uczymy się żyć, tak, aby życie sprawiało nam przyjemność, choć jakże często nasze życie zamienia się rosyjską ruletkę, ale upadamy, by ponownie się podnieść i iść dalej.

Mówili nam, że jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz, ale ile razy ktoś nam tę porządnie pościelone łóżko – niszczył i rozrzucał. Ile razy natrafiliśmy na ludzi o złej woli, nie szczerych, obłudnych, zawistnych i zazdrosnych? Ile razy mieliśmy do czynienia ze złą wolą, złością, nienawiścią, głupotą większą niż Himalaje? Często musieliśmy odbijać piłeczki skierowane z impetem w naszą stronę i to jest ta szkoła życia przez, którą każdy chyba przechodził. Najważniejsze w tym wszystkich jednak jest, by nie zatracić w sobie człowieczeństwa i nie stać się takim jak inni, którzy swoją siłę czerpią z nienawiści do drugiego człowieka.

Ja taka nie chcę być, bo życie jest zbyt krótkie, abym zatracała się w wiecznej wojnie z drugim człowiekiem, a ci, którzy mnie skrzywdzili, niechaj sobie żyją gdzieś tam, bo ostatnie słowo już im powiedziałam.

Dziwię się ludziom zacietrzewionym, wciąż walczącym. Dziwię się politykom, którzy zrobią wszystko i powiedzą dla apanaży i wielkich pieniędzy. Dziwię się ludziom mediów, pseudo artystom, którzy nie wiele sobą reprezentują, a pokazanie się na golasa, traktują to, jak zjedzenie bułki z masłem.

Dziwię się ludziom, którzy słowo na „K”, traktują jako przecinek i uważam ich za ludzi z lekka ograniczonych i wymagających leczenia specjalistycznego. Słowo na „K” zalało Internet i jakby przestało już kogokolwiek razić, ale mnie razi i już!

Do tego wpisu zainspirował mnie widok starszej kobiety, poruszającej się o tzw. balkoniku, która krok za krokiem pokonywała chodnik, co trochę przystając. Wszyscy się starzejemy i wszystkich dopadają choroby i niemoc, ale sądzę, że powinniśmy głośno krzyczeć, że żyć powinno się pięknie, bo mamy tylko jedno życie i w konsekwencji coś po sobie zostawiamy, ale czy koniecznie musi to być brzydkie życie?

Reklamy