Archiwum dnia: Maj 9, 2014

Ni to, ni sio – a mnie się podoba :)

Przyznam się, że w ostatnich latach nie śledziłam już festiwalu piosenki Eurowizji. Uważam, że ten festiwal już dawno przestał być przepustką do wielkiej, światowej piosenki. Ukazało się w nim za dużo komercji, szokowania, kontrowersji i może dlatego straciłam swoje zainteresowanie. Ostatnią wykonawczynię, Annę Marię Jopek chyba obserwowałam i jej kibicowałam. 

Jednak wczoraj postanowiłam zobaczyć jak wypadnie nasza ekipa z Cleo w piosence My Słowianie. Piosenka tak średnio mi się podoba, bo bardziej postawiono na jędrne piersi, niż na przekaz. Kiedy wyszli na scenę, trochę mi zaparło dech – czyżby ze wstydu, ale nie było tak źle hi hi.

Moją uwagę bardziej przykuła kobieta z brodą, czyli Conchita Wurst. To jest pseudonim artystyczny, a w rzeczywistości, to Thomas Neuwirth.  Austriacki wokalista wykonujący muzykę w klimacie pop, soul, R&B, jazz, który od 2011 roku występuje jako drag queen. 

No i widzicie ile na świecie jest dziwolągów i nie wnikam dlaczego On postanowił być kobietą, choć w rzeczywistości jest mężczyzną, bo niby, co mnie to obchodzi. Niech każdy żyje jak chce i nikomu nie odmawiam takiego prawa, a jeśli śpiewa tak, że klękajcie narody, to tym bardziej.

https://www.youtube.com/watch?v=ToqNa0rqUtY

Reklamy

24 maja wszystkie Mamy jadą na melanż

Zbliża się najpiękniejsze święto na świecie – „Dzień Matki” i w związku z tym zabrałam się logistycznie do jego uczczenia. Wzięłam kartkę i spisałam wszystkie Mamy w mojej rodzinie. Jest ich 10 szt. od najstarszej, bo liczącej 83 lata, do najmłodszej w wieku 35 lat. Następnie powiadomiłam telefonicznie, czy wyrażają zgodę na kilkugodzinny wyjazd za miasto, aby przy ognisku i grillu wspólnie posiedzieć, powspominać i pośpiewać. Niech każda z nas zrobi coś dobrego, jakąś sałatkę, czy też upiecze ciacho i jedziemy, bo mój pomysł został przyjęty entuzjastycznie. Owszem, można zorganizować takie spotkanie wszystkich Mam gdzieś w restauracji, ale mnie się zamarzyło, aby było na luzie i swobodnie i na łonie przyrody z naszymi mężami i synami. Dzień Matki jest 26 maja, ale my go organizujemy podczas weekendu 🙂

W związku z tym świętem zaczęłam sobie wspominać, co już jest naturalne w moim wieku. Pamiętam, kiedy oświadczyłam mojej Mamie, że chcę wyjść za mąż i założyć swoją rodzinę i nasza rozmowa wyglądała tak jak w tej piosence, niemal, że identycznie – posłuchajcie, jeśli nie znacie 🙂

Pamiętam dwie daty, kiedy moje córki zakomunikowały mi, że są zakochane i też chcą założyć swoje rodziny i pamiętam, że przyjęłam to bardzo spokojnie, choć w sercu lekko zadrżało. Miały po 30 lat prawie i wiedziałam, że są na tyle dojrzałe i rozsądne, że dokonały słusznego wyboru. Byłam o nie spokojna i żadna nie usłyszała ode mnie słów ostrzegawczych, czy też pouczających. Ufałam im i ufam do dzisiaj, że dokonują mądrych wyborów.

Najpiękniejszy cytat jaki znam o Matce, to, że Bóg nie może być wszędzie, dlatego wymyślił Matkę i chyba się ze mną zgodzicie, że jesteśmy, my Matki i Kobiety stworzone od samego początku do macierzyństwa, które jest w nas silnie zakodowane i oprócz wyjątków na tym świecie, nasze potomstwo jest dla nas wielką siłą, która nadaje nam sens istnienia.

Jest tyle wierszy o nas pisanych w różnych momentach i natchnieniach i pamiętajmy, że Matkę ma się tylko jedną. Pamiętajmy, że nasze Mamy kiedyś nas opuszczą, choć tak często zapewniały nam w dzieciństwie, że będą z nami zawsze i wszędzie. Czas biegnie nieubłaganie i może jest to często ostatni moment, aby powiedzieć im jak bardzo je kochamy. Spieszcie się moi drodzy!

  Wojciech Młynarski

Naszych matek maleńkie mieszkanka

Mały balkon nasturcja porasta
I trzepocze na wietrze firanka
Świecą zmierzchem w ciemnej ścianie miasta
Naszych matek maleńkie mieszkanka

Matka dzień o świtaniu zaczyna
Szarym wróblom okruchy wymiata
Czasem świeczkę zapali za syna
Co wyfrunął daleko do świata

W matki domu zeschły wrzos i mięta
Listy, które oszczędziła wojna
W matki domu codzienność odświętna
W matki domu powszedniość, powszedniość dostojna

Biegnący przez huczący kram dnia twego
Tak dawno już nie byłeś tam…

Przytulone jak jaskółcze gniazda
Ciepłym gwarem świergoczą co ranka
W ciemnej ścianie ogromnego miasta
Naszych matek maleńkie mieszkanka

W matki wzroku niepokój odważny
O dziś, jutro, o dziecko sąsiada
Tutaj nie ma spraw małych, nieważnych
Tu każdemu należy się rada

Przez to miejsce maleńkie i schludne
Biegnie prosto i dalej gna w przestrzeń
Twego życia zerowy południk
Byś mógł sobie określić gdzie jesteś

Biegnący przez huczący kram dnia twego
Tak dawno już nie byłeś tam…

Aż nadejdzie zwyczajny poranek
I któregoś zwykłego poranka
Zogromnieją w pałace lustrzane
Naszych matek maleńkie mieszkanka

Uśmiech matek ozdobi oblicze
Matki będą powtarzały sobie
Że dziś muszą wrócić królewicze
Zagubieni po świecie synowie

Każda matka łzę jasną uroni
Drzwi otworzy niezgrabnie i prędko
Syn królewicz wrócił szóstką koni…
Nie, to tylko pan listonosz, z rentą

Biegnący przez huczący kram dnia złego
Tak dawno już nie byłem tam… Dlaczego?

Głosy i dłonie

Pamiętam głosy i dłonie    

Pamiętam głos donośny,
Zarazem łagodny i czuły,
Pamiętam wielkie dłonie,
silne, z historią nad nich zapisaną.
Ręce, które naprawiały samoloty
i trzymały drzewce sztandarów.
Ręce, które przygotowywały moje śniadanie,
osuszały moje łzy.

Pamiętam głos,
który opowiadał historie
i ostrzegał,
gdy zbliżało się niebezpieczeństwo.

Dłonie, które tuliły moją twarz.
Głos, który nazywał mnie „ładną dziewczyną”.

Nagle zniknęły, pojawiła się cisza.

Ręce pogładziły moją głowę.

Głosy powiedziały, że odszedł…

(nie znam autora)