Słodka zemsta!

Byli stosunkowo młodym małżeństwem z 10 letnim stażem. Mieszkali w wygodnej dzielnicy domków jednorodzinnych na obrzeżach miasta. Barbara otrzymała w spadku dobrze utrzymany domek po swojej babci  z niewielkim ogrodem. Naprawdę żyło im się spokojnie, a kiedy Basia urodziła córeczkę, postanowiła wychować ją samodzielnie rezygnując tymczasowo z pracy zawodowej, gdyż uważała, że tak będzie lepiej dla ich dziecka długo wyczekiwanego. Mąż, Robert miał dobrą posadę w biurze księgowym i z roku na rok piął się coraz wyżej. Pewnego dnia otrzymał awans na głównego księgowego, co oczywiście wiązało się z większymi pieniędzmi, ale i dodatkową pracą po godzinach. Lubił swoją pracę i był w niej dobry, a szefowie byli zadowoleni z jego dokładności i rzetelności.

Ona wyrozumiale czekała na niego, najczęściej z ciepłą kolacją, bo zjawiał się z pracy kiedy wieczór już zapadał. W tym czasie Basia zajmowała się dzieckiem i swoim ukochanym ogrodem. Lubiła wyszukiwać nowe rośliny i wszelkie nowinki sadziła w grodzie, tworząc bardzo ciekawą enklawę zieleni i harmonii. Cieszyła się, że sąsiadki ją chwaliły za estetykę i utrzymanie ogrodu innego od wszystkich. Była dumna ze swojej pracy, a w międzyczasie pisała bloga, aby podzielić się z resztą świata swoimi dokonaniami  ogrodniczymi. Robiła bardzo udane zdjęcia nowo zdobytych roślin i je opisywała na blogu, tak jak pielęgnacja, warunki i nawożenie. To był jej konik, dla którego się poświęciła, kiedy rosła jej córeczka pielęgnowana i dopieszczane jak te jej roślinki.

Trzy lata szybko minęły i Barbara postanowiła wrócić do pracy. Jej stanowisko w biurze projektowym wciąż na nią czekało, a więc z powodzeniem załatwiła miejsce w żłobku dla córeczki i pewnego zimowego miesiąca pomaszerowała do swojego biura. Mąż jej ochoczo  przyklasnął i był zadowolony, że ponownie będzie między ludźmi. Cieszył się, że tak wszystko im się gładko układa.

Pewnego dnia, Basia szybciej wyszła z pracy, z powodu lekkiego przeziębienia. Jej szef widział, że kiepsko się czuje i kazał jej wracać do domu, aby się pod kurowała. Wykorzystała ten moment i postanowiła zrobić mężowi niespodziankę. Dwa przystanki autobusem i była pod jego biurem.

Wsiadła do windy, która zawiozła ją pod niemal same drzwi gabinetu męża. Jak kocica, skradła się i cichutko nacisnęła klamkę, aby był zaskoczony jej wizytą.

Drzwi były otwarte i nie zaskrzypiały nawet. Kiedy je uchyliła, natychmiast zauważyła swojego męża w objęciach swojej sekretarki, siedzącej na jego biurku z rozchylonymi nogami. Oddawali się namiętnością i nie zauważyli jej pojawienia się w gabinecie. Scena była tak dwuznaczna, że nie miała wątpliwości, że mąż ją zdradza od dłuższego czasu i stąd te jego późne powroty do domu.

Wycofała się cicho, jak cicho się pojawiła, a nogi miała jak z waty. Nagle zakręciło się jej w głowie i z impetem wpadła do windy, aby czym prędzej zaczerpnąć świeżego powietrza. Nie wiedziała jak znalazła się w swoim domu. Nie wiedziała kiedy sięgnęła po alkohol w barku, by choć częściowo się uspokoić. Nie wiedziała nic, tylko ciężko usiadła na kanapie i nagle poczuła, że wszystko się dla niej skończyło. Mężczyzna, którego kochała nad życie ją zdradza i tu zadała sobie pytanie – dlaczego?

Dlaczego zdradza ją, kobietę zadbaną, pracowitą, oddaną żonę i matkę i nie znalazła na to odpowiedzi, ale po czasie opracowała plan działania, aby zabolał jej męża, tak jak zabolała ją jego zdrada.

Przed laty była w związku z bardzo przystojnym Aleksandrem. To był burzliwy związek jeszcze przed poznaniem  Roberta, jej męża. Mieli się ku sobie, ale w porę zauważyła, że Aleksander jest typem kobieciarza i żadnej nie przepuścił. Nie chciała tak żyć, w poczuciu wiecznego zagrożenia i postanowiła od niego odejść.

Wzięła telefon komórkowy i wybrała numer do Aleksandra.

– Musisz mi w czymś pomóc, ale to nie jest rozmowa na telefon. Spotkajmy się dziś w naszej, dawnej kawiarni i wszystko Ci wytłumaczę.

– Okej, dla Ciebie wszystko, a więc o 17 będę na Ciebie czekał.

Ubrała się najszykowniej jak tylko umiała, a więc mała czarna, szpilki i stosowny makijaż i biżuteria. Córeczkę oddała pod opiekę zaufanej sąsiadki i wybiegła z domu. Była bardzo zdenerwowana i pełna obaw.

Aleksander już na nią czekał, a na stole stało już zamówione jej ulubione wino. Pamiętał jakie lubiła przed laty.

– Musisz, ale to musisz mi pomóc odparła po wstępnym, pełnym nostalgii przywitaniu i uznaniu, że oboje niewiele się zmienili.

– Powoli, chwycił ją za rękę, próbując wyciszyć. – Napijmy się wina, a potem mi wszystko wyjaśnisz, zaproponował.

Rozmawiali długo, a wino tylko jej pomogło, choć łzy raz po raz płynęły jej po policzkach.

– No więc jak? Pomożesz spytała , aby się upewnić, że pomoże jej rozwiązać jej małżeństwo.

– Dam Ci Aleksandrze znać, kiedy Robert będzie wcześniej wracał do domu, a więc czekaj na mój telefon.

Spokojnie dotarła do domu i wiedziała, że może liczyć na Aleksandra, który wciąż miał do niej słabość i zauważyła, że wydoroślał i bardzo się zmienił na korzyść. Jej serce ponownie do niego zabiło, aż się wystraszyła tego nagłego uczucia.

To był ten dzień, kiedy Robert zakomunikował jej, że wróci wcześniej niż zwykle, bo będzie się musiał spakować, aby następnie wyjechać na trzy dni w delegację.

– Delegację, pomyślała i czym prędzej zadzwoniła do Aleksandra.

– To jest ta chwila i musi się udać, a więc zapaliła świece na odświętnym obrusie, a w piekarniku dopiekała się jej ulubiona zapiekanka. Wino chłodziło się w lodówce. Sama ubrała szykowną bieliznę i poprawiła perfekcyjny makijaż. Umierała ze strachu i kiedy Aleksander zapukał do jej drzwi, drżała jak osika.

– Musi się udać szepnęła i podała Aleksandrowi kieliszek wina. Tak, to ten moment słodkiej zemsty i zaciągnęła Aleksandra do sypialni.

Położyli się obok siebie i czekali. Ona drżała, a Aleksander ją przytulił jakby w miłosnym uścisku.

Nagle drzwi skrzypnęły i wiedzieli, że Robert wrócił do domu. Ta cisza go zaciekawiła i swoim zwyczajem ją zawołał. Nikt mu nie odpowiedział, a więc zaczął ciekawie się rozglądać po mieszkaniu.

Wszedł do ich sypialni i zaniemówił widząc jego żonę w objęciach nieznanego mu mężczyzny, a na stoliku nocnym leżały jego zdjęcia z kochanką, jakie zrobił detektyw, którego Barbara zatrudniła. Wiedziała wszystko o swoim mężu, ale nie chciała zamienić się w pogrążoną w smutku żonę, pełną pretensji i wyrzutów. Chciała zamienić się w kobietę, z którą żal będzie się rozstać i dlatego uknuła ten chytry plan.

– W drugim pokoju stoją spakowane walizki, a więc bądź tak dobry i wyprowadź się bez słowa – mimochodem mu oznajmiła i z bijącym sercem, pełnym rozpaczy,  wtuliła się w ramiona Aleksandra.

Reklamy

6 myśli na temat “Słodka zemsta!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s