Archiwum dnia: Maj 12, 2014

12 maja, godz. – 19.20

W tym dniu powiłam moją pierworodną córkę. Właśnie już była na świecie i nie napiszę ile ma już lat, bo kobiecie nie wypada ich liczyć. Moja kochana, Ty wiesz, czego najbardziej Ci życzę. Rozmawiałyśmy i dlatego wiesz, a tutaj zostawię tylko mały ślad, bo Twoje święto jest także moim. 

1oo lat kochana 🙂

kwiat 1

Reklamy

Zdrobnienia i bierze mnie jasna cholera

Na pewnym forum przeczytałam wpis 60 letniej seniorki i brzmiał on mniej więcej tak:

„A ja dzisiaj robię przeróbeczki, bo czeka mnie wyjazd, a potem przejdę się nad moje morze ukochane. Na razie deszczyk nie pada, a jak będzie padało, to mam kurteczkę w plecaczku. Jeśli będzie słoneczko, to usiądę sobie na piaseczku, a może nawet zrobię sobie masażyk nóżek i zdejmę buciczki”

Kiedy to czytałam, to wzięło mnie na wymioty, ponieważ o ile toleruję wzajemne zwracanie się młodych i nie tylko małżonków, czy też par brzmiących dość zabawnie, bo są  to koteczki,myszeczki, słoneczka i żabcie, to takie zdrabnianie w mowie potocznej brzmią dość śmiesznie i infantylnie. Świadczą o jakimś niedorozwoju umysłowym i zwyczajnie nie słyszenie siebie.

Ludzie piszą np.:  „Mięciuteńka psinka, którą można zabrać w torebeczce na spacerek! Idealny prezencik dla dziewczyneczki!”

Te wszystkie poranne kawusie na portalach społecznościowych i ciasteczka na forach, to plaga nad plagami.

Owszem, zwracamy się pieszczotliwie do malutkich dzieci i artykułujemy tiu, tiu, ale na Boga, wszystko ma swoje granice.

Liczmy pieniądze, a nie pieniążki.

Idźmy po chleb, a nie chlebuś.

Pijmy kawę, a nie kawusię.

Idźcie w końcu na komisariat, a nie komisariack i takie tam ha ha.

Pani się obraziła i odbiła piłeczkę pisząc: A ja znowu kijeczki,plecaczek,jabłuszko i woda do niego i nad moje morze pomaszeruję/nie,nie nóżek nie pomoczę/o kurteczce też nie zapomnę/ i woreczek na …. zbiorę,bo może spotkam gościa ,któremu na zdrobnienia robi się niedobrze/.
Pozdrawiam cieplutko,spokojnego i dobrego dnia życzę

Nie szkodzi, że się obraziła, bo następny wpis był już całkiem przyzwoity, a więc nauka nie poszła w las ha ha.

To tylko taka gra – w państwa i miasta

Kto pamięta taką dziecięcą grę, która  była kiedyś bardzo popularna na moim podwórku i grało się w państwa i miasta  zawsze na dworze, w miejscach gdzie była ubita ziemia o powierzchni płaskiej.

Na początku rysowało się wielki okrąg a następnie dzieliło go na równe części w zależności od ilości graczy. Każdy gracz zajmował swoją część terytorium w okręgu. Kolejnym krokiem było ustalenie wstępnej kolejki rzutów. Rzucało się śrubokrętem lub nożem w ziemię i tylko w nią rzecz jasna.  Cała zabawa wyglądała tak, że osoba która zaczynała rzucanie w pole dowolnego przeciwnika śrubokręt lub nóż, tak aby się wbił on w ziemię w miarę pionowo. Gdy się to udało przeciągało się linię prostą od swojego terytorium do granicy okręgu  – tak zdobyło się nowe terytorium. 

Coś w tym stylu, bo nie pamiętam już bardzo dokładnie zasad tej dziecięcej gry. Ta gra skojarzyła mi się z polityką Putina, który kawałek, po kawałku pozbawia Ukrainę ich terytorium i gdzie spadnie jego złodziejskie oko, tam odcina terytorium i tym samym powiększa swoje. Jego polityka jest bezwzględna i nie liczy się z niczym i nikim. Ma to głęboko gdzieś i Krym dla niego, to już za mało, a więc ustanawia nielegalne referendum nie mające nic z zasadami demokracji, a jego bandycka polityka sprawia, że w rejonie bliskim Polsce wzbudził niepokój i zmusił Ukrainę do walki o swoje ziemie i swoją tożsamość. 

Ciekawe do czego się jeszcze posunie ten człowiek, który umyślił sobie zostać carem tego regionu i po jakie ziemie jeszcze sięgnie na oczach całego świata, kpiąc sobie z niego jawnie i z uśmiechem na ustach. Mamy prawo się bać, bo a nóż spodoba mu się kiedyś kawałek polskiej ziemi i zapragnie sobie ją przyłączyć – do mocarstwa uzbrojonego po zęby!