Motyle w brzuchu mają swój termin ważności!

Jakoś się tak składa, że jestem wciąż zainteresowana relacjami damsko – męskimi. Może nudzę, a może jednak nie. Każdy z nas jest zainteresowany tym, co dzieje się w innych związkach, a także tym, jak sobie radzą z kryzysami. Czasami są to kryzysy długotrwałe, a innym razem po obudzeniu znikają jak wiosenna mgła i przemijają do następnej mgiełki. Nawet sobie nie zdajemy sprawy jakie dylematy i spory dzieją się tuż za ścianą, czy też w budynku obok, otoczonym pięknym ogrodem z przyjaznym psem i gromadką dzieci skaczących w ogrodzie na trampolinie. Nie słyszymy i nie wyobrażamy sobie, że tam gdzieś za żywopłotem dzieje się ludzka tragedia. Może za dużo powiedziane, że tragedia, bo może niezgoda i nie zrozumienie między dwiema dorosłymi osobami, które nie wiedzieć czemu, wciąż są ze sobą i czytam na pewnym forum:

„witam, jestem tutaj nowa
szukając pomocy trafiłam na to forum
kolejny raz staję pod ścianą – znowu kłótnia, mąż wyprowadził się z domu, no bo ja go wyrzuciłam…
to nie pierwszy raz …
nie umiemy żyć razem nie umiemy, tzn ja osobno
schemat ciągle ten sam – narastająca we mnie agresja – to niech sobie idzie…
a potem rozpacz
ja zmęczona on zmęczony tym szarpaniem

nie umiemy ze sobą rozmawiać nie rozmawiamy właściwie żyjemy obok…
brak czułości, intymności
ja w swoim świecie on w swoim…
mój problem – strach, paniczny strach przed samotnością…
chociaż dobrze radzę sobie z życiem i to ja ciągnę tą rodzinę,
nie radzę sobie z emocjami, tyle bliskich straciłam, jestem też po ciężkiej chorobie z problemami ze zdrowiem
moje przyjaciółki mają już mnie …nas dość, mówią no albo wte albo we wte
a ja nie potrafię, motam się strasznie motam…
myślę, że mamy z mężem w stosunku do siebie uczucia ale żyć ze sobą nie potrafimy i jesteśmy już bardzo zmęczeni

kolejny raz jestem w miejscu co robić ? co robić?
wpadam w rozpacz, histerię, destrukcję…”

 Moja odpowiedź po przeanalizowaniu tego wpisu, kiedy inne internautki litowały się nad biedą kobietą, troszkę uchylającą swoją prywatność. Niby ma wiele koleżanek, ale znudzonych jej problemem, a więc przedstawiam mój punkt widzenia i poleciałam ostro.

 

„Czytam i analizuję, bo jestem także po przejściach i nie chciałabyś Inko takich mieć. Czytam, że nie bił i nie zdradzał. Nie trwonił pieniędzy na lewo i prawo. Nie zostawił Ciebie w chorobie. Nie zrobił czegoś tam, na co oczekiwałaś. Wytrzymałaś w facetem 20 lat i dlaczego wcześniej, kiedy byłaś młodsza i zdrowa go nie pogoniłaś, bo co? Dziecko?
Piszesz, że andropauza? No tak, Tobie wolno mieć doły i dołki, jemu już nie!
Nie masz ani odrobiny wyrozumiałości dla faceta, który nie potrafi gadać jak fajtłapa o uczuciach i nie przychodzi Ci do głowy, że nie potrafi i już się nie nauczy.
Można żyć w dwóch światach – Ty w swoim, a On w swoim, bo co w tym jest złego? Przez 20 lat nie dorobiliście się wspólnego hobby, to teraz jesteś zdziwiona, że się to nie udało?
Weź kartkę, białą i dziewiczą i podziel ją na dwie części. Napisz, to co mu w życiu dałaś i czego oczekujesz, a na drugiej, co On dał Ci przez te lata i czego oczekiwał o Ciebie. Taki bilans i wierzę, że wyjdzie remis.
Dajcie sobie czas, a ja wiem, że nigdy bez niego się nie odnajdziesz, bo nie możecie bez siebie żyć.
Będziesz wiecznie nieszczęśliwa, bo taka Twoja konstrukcja, czyli takie niezdrowe użalanie się nad sobą,
a jako dojrzała kobieta masz do męża pretensje, że nie doznajesz już przy nim młodzieńczych uniesień i motyli w brzuchu.
Przejrzyj na oczy, obudź się i wyjdź w wyra w poszukiwaniu resztek szczęścia!”

Ostro, prawda, a jakie macie swoje zdanie na ten temat, bo ja uważam, że paniusa jest lekko rozpieszczona i szuka dziury w całym!

2 myśli na temat “Motyle w brzuchu mają swój termin ważności!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s