Archiwum dnia: Maj 31, 2014

Świat nie jest taki zły, niech no tylko w lesie będą grzyby!

Elunia w tak pięknych okolicznościach przyrody, gdzie woda czysta i trawa zielona, z pewną taką nieśmiałością, z głębi swego dziewczęcego serduszka tako rzecze:  

Drogie Blogiery!  Mordy wy moje! 

To mówię ja, Elunia. Niechaj MOC będzie z Wami i czytajcie, co mam Wam do zakomunikowania:

Czemu ja mam hejterów, wiernych jak suki? A mam ich i tylko ludzie nijacy ich nie mają, a za mną ciągnie się od trzech lat hejterski smród, że głowa mała 😀

Wyjaśniam prostym językiem, a więc:  Wszyscy ludzie sukcesu mają swoich hejterów, tak jak wielcy politycy, blogierki modowe, krytycy, pisarze, poeci i Prezydenci, a więc, czym ja się mam przejmować? Tylko się ciszyć i co najważniejsze – oswoić się z hejtowymi sukami nie mającymi swojego życia, a wolące śledzić życie moje i mojego blogaska. Smutne i nie smutne, ale czasami podpadające pod opiekę w zakładzie zamkniętym, ale życie toczy się dalej hi hi.
Jestem Wielka i tu powinien pojawić się goły tyłek, albo środkowy palec, ale jak pisałam – ja jestem dobrze wychowana, a chorym na głowę – wybaczam, bo świat nie jest taki zły, niech no tylko grzyby będą w lesie, adieu  😀

I jak pisze mój kolega Andrzej Rodan Życzę MIŁEGO WEEKENDU i odchodzę na drugi krąg. Siema, nara, pochwa, żółwik, pozdro, joł joł joł!

Już nie jestem małą dziewczynką, ale…

Każdy z nas skądś się wywodzi i ma swoje korzenie i im jesteśmy starsi, tym częściej włącza nam się taka wspominkowa nutka. Pamiętam czasy i jak przez mgłę miejsca, gdzie dorastałam i się wychowywałam. To były czasy 50 i 60, kiedy to mojego tatę, kapitana LWP przenoszono wraz z rodziną do zielonych garnizonów, gdzie stacjonowały największe koszary wojskowe. To w tych miejscach były osiedla rodzin wojskowych. Pamiętam jak przez mgłę, bo miałam zaledwie 7 lat, kiedy bawiłam się z innymi dziećmi na podwórku od rana do wieczora. Pamiętam mojego pieska, który zginął pod kołami karetki pogotowia i pamiętam, kiedy moja Mama musiała mnie co rano budzić, bo przyszedł czas obowiązku szkolnego. 

Pamiętam dwóch siedmioletnich kolegów, Tomka i Sławka, którzy byli bliźniakami i pewnego razu na klatce rozległ się krzyk ich Matki, ponieważ jeden z nich znalazł pod poduszką broń nabitą ich Ojca i jeden z braci postrzelił drugiego brata. Chłopak przeżył, bo kula przeszła 5 cm od serca. To była dla mnie dziecięca tragedia i pamiętam, że bardzo to przeżyłam.

Szkoda wielka, że tak mało zdjęć posiadam z tamtego okresu, kiedy żyłam jak beztroska dziewczynka, lubiąca chodzić nad morze z innymi dziećmi i łazić po drzewach, których nie brakowało, bo przecież był to zielony garnizon. Zdradzę, że to była Ustka, którą odwiedziłam z mężem trzy lata temu w poszukiwaniu moich korzeni. Niestety, ale dziecięca pamięć mnie trochę zawiodła, bo nic już nie było takie samo. Stanęłam na tej ulicy, obok mojego dawnego domu i go nie poznałam, bo wszystko się zmieniło. Mój dom został odnowiony i ocieplony, a drzewa powycinane, a więc trudno mi było rzeczywistość porównać z przeszłością.

Jednak wczoraj poświęciłam trochę czasu i odnalazłam w sieci mój stary dom i serce zabiło mocniej, bo po 50 latach mogłam wrócić do tamtych dziecięcych lat. Internet to wspaniała sprawa. Szukajcie, a znajdziecie 🙂

dom