Archiwum dnia: 8 czerwca, 2014

51/ Opole – 25 Lat – Wolno艣膰, Kocham i Rozumiem :)

Ma艂gorzata Ko偶uchowska w pi臋knej kreacji zas艂aniaj膮cej brzuszek ci膮偶owy – podoba mnie si臋 馃檪

Otwarcie festiwalu -„Nie pytaj o Polsk臋” w wykonaniu oczywi艣cie nie oryginalnym, bo Grzesia ju偶 nie ma w艣r贸d nas 馃槮

Justyna Steczkowska 艣piewa i nie znam tej piosenki – dlaczego? 馃槮

Krystyna Czub贸wna t艂umaczy m艂odym co to by艂a reglamentacja!

Krysia Pro艅ko 艣piewa o szaro艣ci w tamtych czasach, o kolejkach za wszystkim – uwielbiam i wzruszam si臋.

Jaki艣 zesp贸艂 艣piewa, ale tak偶e nie znam tej piosenki i nigdy w czasach transformacji jej nie s艂ysza艂am, bo mo偶e zabiegana by艂am – dzieci, dom, praca?

Wspomnienia, 偶e nie by艂o telefon贸w kom贸rkowych i takie tam, o trzepakach i o dziewczynach z d艂ugimi warkoczami 馃檪

Wa艂臋sa w telewizorze, jeszcze s艂uchany z uwag膮 ha ha 馃檪

„Zamki na piasku” – 聽Lady Pank, ale nie uwielbiam. W tamtych czasach nie mia艂am czasu na obserwowanie sceny muzycznej. Pada艂am ze zm臋czenia. Praca, zakupy na kartki, pranie, gotowanie z niczego, choroby dzieci i tak si臋 toczy艂o 偶ycie, a kultura by艂a gdzie艣 w tle.

„Fabryka sn贸w” – pami臋tam, chocia偶 nigdy nie by艂am fank膮 tego krzyku i przej艣膰 gitarowych. Zawsze wola艂am spokojne i nie napchane muzycznie i krzykliwe 艣piewanie – tak mam do dzi艣, cho膰 przes艂anie by艂o s艂uszne, bo 偶yli艣my w fabryce sn贸w o lepszym 艣wiecie.

Rok 1983 – wyj艣cie wojsk radzieckich z kraju i wej艣cie do NATO – wspomnienia na scenie 馃檪

Na scenie – matko jak jemu tam, kt贸ry 艣piewa, 偶e za 5 minut trzynasta i zaraz b臋d臋 sprzedawali alkohol. No jak on si臋 nazywa – Dudi, czy jako艣 tak ha ha. Trzeba przyzna膰 si臋 nie starzeje 馃檪

Kaja 艣piewa piosenk臋 „艢wiecie nasz”, ale gdzie偶 jej do Grechuty. Profanacja i nie podoba mi si臋 to wykonanie, ej nie, nie, nie ten nastr贸j, nie te wzruszenia. M贸wi膮, 偶e nie ma ludzi nie zast膮pionych, a to jest guzik prawda.

Por贸wna艂am, a jak偶e :

https://www.youtube.com/watch?v=fcz7klh-qdI

A nast臋pnie wyskoczyli, no w艂a艣nie kto? Nie znam utworu i zn贸w jestem zawiedziona repertuarem, bo mnie nie porywa. Kurcze przecie偶 nie jestem tak zacofana, ale wybrane utwory na 25 wolno艣ci wydaj膮 mi si臋 niewypa艂em. Nie wzruszaj膮 mnie!

Czekam na Stana Borysa i jego jask贸艂k臋 uwi臋zion膮, bo to zaliczam do klasyki tamtego okresu.

He, he radio Grundig na kasety, to by艂 luksus – mieli艣my takie radio. Ostanie pieni膮偶ki si臋 wyda艂o, aby mie膰 to radio.

Wychodzi go艣膰, kt贸ry mnie nie porywa – jejku co si臋 ze mn膮 dzieje, bo nie pami臋tam tego utworu, 偶e moje miasto tak wygl膮da noc膮. Dziwy na dziwami, gdzie ja 偶y艂am.

Ha, ha – serial Dynastia, pierwszy i ostatni jaki obejrza艂am i starczy艂o mi na d艂ugie lata, bo re偶yser si臋 zap臋tli艂 i do dzi艣 nie wiem kto kogo ukatrupi艂.

„Szklana pogoda” – ju偶 jest ze mn膮 lepiej, bo do艣膰 lubi艂am t臋 piosenk臋, cho膰 wykonawczyni mia艂a umalowan膮 twarz niczym dzisiejsze tatua偶e, ale nawet, nawet 馃檪

Kochani i na tym ko艅cz臋 moje sprawozdanie, gdy偶 jestem wysoce zawiedziona i mega wkurzona. Brakuje mi pere艂ek i brakuje mi podnios艂o艣ci na tym festiwalu. Mnie kowery nie zadowalaj膮, bo jestem wra偶liwym odbiorc膮 i czeka艂am na utwory z najwy偶szej p贸艂ki, a zaserwowano mi podr贸bki i ja nie chc臋, bo mam w pami臋ci wielkie utwory i dlaczego mnie zawiedziono.

Pilocie, r贸b swoj膮 powinno艣膰 w poszukiwaniu, a poczekam, bo Artur Andrus wyszed艂 na scen臋 i 艣piewa o tym, co zrobi膰 z t膮 mi艂o艣ci膮, a wi臋c pilocie nie spiesz si臋, bo warto wys艂ucha膰, czy te oczy mog膮 k艂ama膰! Artura ceni臋, bo to jeszcze stara gwardia z zaci臋ciem na dobry smak, co mnie odpowiada.

Mieli艣my telefon ceg艂臋, bo m膮偶 lubi艂 mie膰 na bie偶膮co wszystkie nowinki i to by艂 luksus, oj by艂, co nie mie艣ci艂 si臋 w m臋skiej sakiewce.

Maryla Rodowicz, jak zwykle dziwnie ubrana – jestem jeszcze cierpliwa, ale babcia trochu przesadza. Madonno, polska Madonno, okej, tylko chyba ma w swoim repertuarze lepsze piosenki z okazji 25 lecia wolno艣ci, a wi臋c wyb贸r ma艂o no艣ny, bo ja bym wola艂a, aby za艣piewa艂a – Niech 偶yje bal, bo drugi raz nie zaprosz膮 nas do Unii wcale, he he.

He, he Wolne wybory – rok 1989, chyba nic nie pomyli艂am. Nie pami臋tam tych wybor贸w , cho膰 wiem, 偶e g艂osowa艂am.

Kamil Bednarek 艣piewa, 偶e wa偶ne s膮 tylko te dni, kt贸rych nie znamy, ale mnie brakuje Marka Grechuty, bo to by艂a moja m艂odo艣膰 i kocha艂am si臋 platonicznie w Marku i nikt mi go na scenie nie zast膮pi. Takie 偶ycie.

Uciekam kochani prze偶ywa膰 w ramionach m臋偶a, bo on wie, 偶e ja prze偶ywam i wszytko mu opowiadam na nie i na tak. Uwa偶a mnie za autorytet dobrego smaku – hej!

聽Oj nie, wr贸c臋 si臋 – Alicja Majewska – doczeka艂am si臋 pere艂ki i uniesie艅.

B臋d臋 dopisywa艂a chyba, co mnie wzruszy i poruszy, ale nie obiecuj臋 馃檪

聽Kurcze, zabawa si臋 zaczyna – Male艅czuk, no kurcze, kocham faceta za szczero艣膰 i ten g艂os – i tylko noc i czy wierz臋 jej – majstersztyk 馃檪

 

聽Dobranoc, prze偶ywajcie ju偶 sami, bo ja w ciszy i ramionach m臋偶a, odda艂am si臋 prze偶ywaniu – a mury, run膮, run膮 i pogrzebi膮 stary 艣wiat.

Dobrej nocy 馃檪

Fatalny splot wydarze艅

Ania mia艂a 14 lat i by艂a bardzo zdoln膮 i utalentowan膮 dziewczynk膮. Jej matka wychowywa艂a j膮 sama, bo tak jej si臋 w 偶yciu u艂o偶y艂o, 偶e ojciec Ani zaraz po porodzie j膮 opu艣ci艂. Musia艂a si臋 z tym pogodzi膰 i musia艂a tak偶e pogodzi膰 prac臋 z wychowaniem c贸rki. Pracowa艂a na dw贸ch etatach, bo musia艂a zarobi膰 na dom i potrzeby swojego dziecka, a wi臋c nie by艂o jej w domu od rana do wieczora. Ania by艂a bardzo samodzieln膮 dziewczynk膮 i w wielu obowi膮zkach domowych pomaga艂a swojej mamie, bo wiedzia艂a, 偶e mama si臋 dla niej po艣wi臋ca.

Ania zapozna艂a w szkole ch艂opca,聽 kt贸ry od razu wpad艂 jej w oko i nawzajem. Chodzili nad jezioro razem si臋 opala膰 i przy okazji uczy膰. Uchodzili w艣r贸d r贸wie艣nik贸w za par臋 zakochanych i nieroz艂膮czn膮. I tak by艂o w rzeczywisto艣ci 鈥 wsz臋dzie razem ich widywano. Mama Ani wiedzia艂a o ch艂opcu i ufa艂a mu, 偶e nie zrobi jej c贸rce 偶adnej krzywdy i spokojnie pracowa艂a, ciesz膮c si臋, 偶e Ania ma przyjaciela i nie czuje si臋 taka osamotniona.

Pewnego dnia Ania zaprosi艂a swojego ch艂opca do domu i nie wiadomo kiedy sta艂o si臋 co艣, co zmieni艂o 偶ycie Ani na zawsze 鈥 zasz艂a w ci膮偶臋. Nie powiedzia艂a mamie, 偶e co艣 si臋 z ni膮 dzieje, ale mama pilnie j膮 obserwowa艂a, jak to matka i si臋 w pewnym momencie domy艣li艂a.

Co robi膰, zadawa艂a sobie tysi膮ce takich pyta艅, nie 艣pi膮c po nocach. Jak uratowa膰 przysz艂o艣膰 c贸rki, bo przecie偶 marzy艂a o tym, aby c贸rka si臋 dalej kszta艂ci艂a i wyros艂a na m膮dr膮 kobiet臋 i urodzi艂a swoje dzieci, ale na Boga 鈥 nie teraz!

Postanowi艂a, 偶e Ania zaraz po porodzie odda dziecko do adopcji z zastrze偶eniem, 偶e Ania nigdy nie b臋dzie mia艂a mo偶liwo艣ci odnalezienia swojego dziecka.

Po porodzie przysz艂a obca rodzina i potajemnie, w zupe艂nej dyskrecji adoptowa艂a c贸reczk臋 Ani o imieniu Lidia i to imi臋 mia艂a prawo nada膰 tylko Ania i z tym imieniem w g艂owie mija艂y jej lata. Ch艂opiec Ani wyjecha艂 daleko od niej z rodzicami i tak偶e 艣lad po nim zagin膮艂, bo nikt mu nie powiedzia艂, 偶e Ania by艂a z nim w ci膮偶y.

Ania dorasta艂a i kszta艂ci艂a si臋 i tak mija艂y lata, a kiedy mama jej zachorowa艂a 鈥 Ania zupe艂nie odda艂a si臋 pracy i opiece nad schorowan膮 matk膮. By艂a bardzo troskliw膮 opiekunk膮, dbaj膮c膮 o to, aby mama jej ostatnich lat do偶ywa艂a pod jej troskliw膮 opiek膮. Kiedy pracowa艂a, opiek臋 sprawowa艂a wynaj臋ta opiekunka, kt贸ra聽 mia艂a w tym wysokie do艣wiadczenie.

Min臋艂o wiele lat i Ania nigdy nie za艂o偶y艂a rodziny, ale pewnego razu tam gdzie pracowa艂a zjawi艂 si臋 Pawe艂, kt贸ry zwr贸ci艂 na ni膮 uwag臋. By艂 to m臋偶czyzna po przej艣ciach i cho膰 Anna by艂a dzik膮 w stosunku do m臋偶czyzn, Pawe艂 mia艂 w sobie tak wiele delikatno艣ci, ale i stanowczo艣ci, 偶e zgodzi艂a si臋 p贸j艣膰 z nim na randk臋. Randka przebiega艂a do艣膰 burzliwie, bo Anna nie wierzy艂a, 偶e jaki艣 m臋偶czyzna ma szczere intencje wobec jej osoby.

Umar艂a mama i Anna poczu艂a niesamowit膮 pustk臋 w sercu i w domu. Kocha艂a swoj膮 matk臋 nad 偶ycie, mimo, 偶e mia艂a do niej 偶al, i偶 Lidia, jej c贸rka posz艂a w obce r臋ce. Ka偶dego wieczora my艣la艂a o swoim dziecku, kt贸re jest tam, gdzie艣 w innym miejscu, ju偶 jako 37 letnia kobieta. Zastanawia艂a si臋 jak mo偶e wygl膮da膰 i co robi w 偶yciu? Czy wysz艂a za m膮偶 i czy ma ju偶聽 swoje dzieci. My艣la艂a, 偶e tak wiele j膮 omin臋艂o i nigdy nie widzia艂a jak robi pierwsze kroczki i wypowiada pierwsze s艂owa i do kogo m贸wi 鈥 mamo. Ze swoj膮 matk膮 nie rozmawia艂a na ten dla nich trudny temat, bo ka偶da z nich ba艂a si臋 wzrusze艅 i聽 wspomnie艅 i rozdrapywania ran.

Pawe艂 o艣wiadczy艂 si臋 Annie i ona zgodzi艂a si臋 zosta膰 jego 偶on膮 i pewnego wieczora Pawe艂 widz膮c jej strapienie, nam贸wi艂 Ann臋 do odszukania swojego dziecka. Anna si臋 ogromnie ba艂a, bo co powie jej, je艣li j膮 faktycznie odnajdzie. Co powie swojej c贸rce, wychowywanej w innej rodzinie 鈥 jak si臋 wyt艂umaczy, 偶e to nie ona czesa艂a jej dzieci臋ce warkoczyki i nie ona kupowa艂a dla niej sukienki.

Po d艂ugim przemy艣leniu zdecydowali z Paw艂em, 偶e rozpoczn膮 poszukiwania i udali si臋 do domu adopcyjnego. Naprzeciwko nich siedzia艂a starsza zakonnica i oznajmi艂a jej po sprawdzeniu w ksi臋gach, 偶e rodzice Lidii zastrzegli sobie, ujawnianie ich to偶samo艣ci i adopcja odby艂a si臋 z tak膮 w艂a艣nie klauzul膮. Zakonnica zaproponowa艂a, i偶 po tylu latach Anna powinna napisa膰 list do c贸rki, kt贸ry zostanie zdeponowany w aktach i je艣li c贸rka 聽zechce j膮 odnale藕膰, ten list zostanie jej przekazany.

Min膮艂 rok i nic si臋 nie wydarzy艂o. Anna straci艂a nadziej臋 na odnalezienie swojego dziecka, kobiety, gdzie艣 tam 偶yj膮cej w 艣wiecie.

Pewnego dnia listonosz przyni贸s艂 Annie list powiadamiaj膮cy j膮, 偶e jej c贸rka umar艂a przy porodzie. Powiadomienie przysz艂o od zakonnicy, kt贸ra powiadomi艂a j膮 jednocze艣nie, 偶e Lidia tak偶e zostawi艂a list, tylko si臋 on zawieruszy艂 w aktach i dlatego si臋 nigdy nie spotka艂y. Bardzo przeprasza艂a za niedopatrzenie, ale ju偶 by艂o za p贸藕no!

W tym samym o艣rodku adopcyjnym inna, m艂oda rodzina adoptowa艂a c贸reczk臋 Lidii, do kt贸rej Anna prawnie nie mia艂a 偶adnych praw, ale kiedy otrzyma艂a od zakonnicy adres rodziny adopcyjnej jej wnuczki, wpad艂a w histeryczny 艣miech i p艂acz. Okaza艂o si臋, 偶e jej wnusia mieszka na tej samej ulicy, tylko 5 minut drogi od jej rodzinnego domu.

Odzyska艂a po cz臋艣ci swoj膮 c贸reczk臋, a oczy wnuczki przypomina艂y jej spojrzenie swojej matki! Dowiedzia艂a si臋 jeszcze, 偶e jej c贸rka by艂a zawodowo, wzi臋t膮 prawniczk膮. 馃檪