Archiwum dnia: 18 czerwca, 2014

Jestem pierwszy raz w życiu chamska

Wszystkim trollom, które bawią się moim kosztem ogłaszam wszem i wobec, że już rzygam waszym, jak by to delikatnie określić niedorozwojem umysłowym. Skoro nie macie swojego życia, a tak bardzo interesujecie się moim pokazuję (chamsko i z lekceważeniem), choć wiem, że dopóki żyła będę, będę jak gwiazda hejtowana, ale to mi zwisa i powiewa, choć prawnie nie odstąpię. Dla mnie jesteście zwyczajnie chorymi ludźmi, a moje życie jest na tyle fascynujące, że musicie, bo się udusicie, a więc pozwalam do woli wyśmiewanie moich wpisów, wykradanie treści z bloga, a także podszywanie się pod moje nazwisko, moje miejsce zamieszkania, moją rodzinę i męża. Czuję się jak celebrytka, której nie spuszcza się z oka i jeszcze do tego mam swoich paparazii, a także dziękuję trollom za promowanie mojego skromnego bloga, a tak sumując, to jesteś bydlakiem, suką, ścierwem, padalcem, ścierą do podłogi, nie zasługujesz na miano człowieka, i mam nadzieję, że wkrótce choroba pokręci ci paluszki, nogi reumatyzm powykręca, zęby będą wypadały, będziesz łysa jak kolano, a jestem dobrą zaklinaczką i wszystko, co sobie pomyślę, wkrótce się spełnia ha ha

P1050527

Życie w sieci, aby być w zgodzie ze sobą

Ludzie się spotykają w realu i w sieci. Takie mamy czasy, że częściej w sieci. Rozmawiamy ze sobą na portalach społecznościowych, będąc jednocześnie jakże często samotnymi w realu. Nakładamy różne maski na potrzeby naszego rozmówcy i pokazujemy w sieci tylko to, co chcemy pokazać, a resztę chowamy i ukrywamy. Pokazujemy w sieci naszą najlepszą stronę i najlepsze atuty naszej osobowości, reszta niech będzie milczeniem i naszą słodką tajemnicą.

W realu nie da się ukryć naszych mankamentów urody, czy też cech charakteru. Nie da się ukryć tego, że nie jesteśmy dobrze postrzegani, bo mamy coś tam na sumieniu. Nie da się ukryć, że bywamy szorstcy w obejściu z innymi ludźmi, albo tego, że wygłaszamy nasze zdanie w sposób niewybredny i wulgarny. Nie da się ukryć, iż nie szanujemy swojego partnera, albo bijemy swoje dzieci. Nie da się ukryć bardzo wielu cech, ale da się ukryć w sieci.

Ludzie się po latach odnajdują w sieci, albo zapoznają się od pierwszego kliknięcia, bo czują, że się dogadają na zasadzie braterstwa dusz. Korespondencja trwa i pokazujemy tylko to, swojemu rozmówcy, co może mu się spodobać, aby nie utracić tego kontaktu, ponieważ fajnie się rozmawia i jest to jakiś sposób na pozbycie się uczucia samotności w sieci.

Dochodzi do zwierzeń bardzo głębokich, o wszystkim. Obie strony piszą o swojej codzienności i o swoich sukcesach, czy też niepokojach. Opisują jak spędzają dzień i co mają w planach. Opisują swoje relacje z rodziną i w związku z tym jakoby otwierają drzwi do swego życia, wpuszczając do niego osobę znaną tylko z sieci.

Opowiem taką historię. Otóż spotkały się w sieci dwie kobiety i jedna z nich piszę w trakcie długiej korespondencji, że nienawidzi swojej teściowej, ponieważ jest wredna i podła baba, wtrącająca nos w jej sprawy, ale musi siedzieć cicho, bo ta wredna teściowa zapisała jej mężowi w testamencie duże mieszkanie w kamienicy. Musi być cicho i słodzi teściowej nie dając jej odczuć, jak bardzo jej nie lubi. Założyła maskę, która być może zaprowadzi ją do celu, czyli do wymarzonego mieszkania.

W codziennej korespondencji opisuje tej drugiej, nowe fakty związane z tą wredną teściową, aż pewnego razu jej rozmówczyni napisała, że nie popiera jej postępowania i radzi jej, aby zdjęła tę obłudną maskę i  albo zaakceptowała teściową i była wobec niej szczerą, albo w cholerę zerwała z nią kontakt, bo ta dwulicowość jej się nie podoba i tu mam pytanie.

Czy, aby chcieć być w zgodzie ze sobą, mamy prawo do własnego zdania i mamy prawo wyłożyć w pewnym momencie, kiedy już jesteśmy zmęczeni postępowaniem tego, z kim piszemy – karty na stół, co oczywiście poskutkuje zerwaniem kontaktu? Kiedy taki kontakt się urwie, znowu zostajemy sami w sieci, ale z czystym sumieniem – takie jest moje zdanie.

Miłego dnia 🙂