Nowe maniery, których nie mogę zrozumieć

Kiedy chodziłam dwa razy w ciąży, żaden lekarz nie zaproponował mi zwolnienia lekarskiego na ten czas. Chodziłam w obu ciążach do końca do pracy, do pierwszego bólu i żaden lekarz nie zaproponował mi, abym sobie przed planowanym porodem – odpoczęła i się zrelaksowała. Nie było w tamtych czasach tych wszystkich aparatur, badań, aby jeszcze w brzuchu matki, sprawdzić, czy z dzieckiem jest wszystko w porządku. Żadne USG i KATEGIE – nic! Lekarz przystawiał do brzucha jakąś trąbkę, zmierzył obwód i ewentualnie zapisywał witaminy, jeśli wyniki były za słabe. 

Tak więc opieka była, bo robiłam co miesiąc nowe wyniki, ale jak się ma moje dziecko – figę wiedziałam. Na szczęście urodziły się moje dzieci zdrowe i całe, czyli miałam to szczęście, że bez badań wszystko przebiegło dobrze i szczęśliwie. 

Jak jest teraz wszyscy wiemy, że mimo nowoczesnej techniki i przeróżnych badań, mamy wiele doniesień, że matki boją się o swoje dzieci, gdyż opieka mimo aparatów jest niedostateczna. Czytamy, że dziecko w brzuchu mamy nagle umiera. Smutne są te doniesienia i wydaje mi się, że czynnik to ludzki, bezduszność pielęgniarek i lekarzy sprawia, że prawidłowo rozwijająca się ciąża, nagle obumiera i w porę nikt nie pospieszył z pomocą.

Ciężarne kobiety teraz przeważnie siedzą w domach, na zwolnieniach i nie koniecznie z powodu zagrożonej ciąży. Lekarze traktują ciążę jak chorobę i dlatego wysyłają je na zwolnienia, aby się przygotowały do porodu i jak najwięcej odpoczywały.

Nie mnie oceniać, bo może współczesne kobiety są słabsze i dlatego lekarze wyłączają je z życia zawodowego, a zajście w ciążę obecnie dla wielu par stanowi wielki problem, ale kiedyś przecież też tak było, tylko się tak tego nie nagłaśniało. Teraz wszystko błyskawicznie idzie w eter i dlatego o tym wiemy. Wiemy w jakim szpitalu, jaki lekarz, jaki problem, jaka tragedia się wydarzyła, związana z ciążą kobiety. 

Na Facebooku jest profil pod hasłem „Cyce na ulice”, gdzie matki walczą o prawo do karmienia swojego dziecka – wszędzie. Chcą karmić swoje pociechy w kawiarniach, na placach zabaw, w pociągach – wszędzie! Wklejają zdjęcia na tablicę nawołując do tolerancji i zrozumienia. Ja jako seniorka patrzę na tę akcję z innej strony. Patrzę na to i podpowiadam, aby te młode kobiety spytały się swoich mam, czy one też tak szalały i z taką drapieżnością walczyły o prawa do karmienia dzieci – wszędzie?

Nie walczyły, bo uważały tę czynność za intymne spotkanie dwóch osób – jej i swojego dziecka. Były na tyle dobrze wychowane, że tę intymną sytuację skrywały w cichym miejscu, aby nie epatować gołym cycem i mlaskaniem maluszka. To był ten moment, którego nie chciały dzielić z otoczeniem, ale widać, że czasy się zmieniły, ale nie na lepsze.

Współczesna Matka Polska walczy wciąż walczy i idąc na spacer z dzieckiem w wózku, potrafi przegonić starowinkę z laseczką, która nagle stanie jej na drodze, domagając się, aby zeszła jej z drogi, gdyż oto idzie Matka Polska. Nie wiem, co wstąpiło w te młode kobiety, że nagle zrobiły się takie głośne i bezczelne. Wciąż domagają się jakiś praw. Stały się roszczeniowe i rozkrzyczane, zamiast skupione na najpiękniejszym okresie ich życia, czyli macierzyństwie.

Nie tylko ja o tym piszę, ale wiele innych zdroworozsądkowych kobiet, które drażnią rozwrzeszczane mamy na placach zabaw, a także ścierające się w sieci. Udowadniające, że ich racja jest ponad, a dla mnie jest to naruszanie wszelkich prawideł dobrego wychowania. Matki obrzucające się argumentami, nie potrafiące dyskutować. Matki, które mają czas siedzieć przed komputerem i godzinami dyskutują o swoich racjach, a w tym czasie ich dziecko jest bez opieki.

Gdzie się podziały czasy cichego macierzyństwa – nie ma, nie ma i już nie będzie i to jest bardzo smutne.

8 myśli na temat “Nowe maniery, których nie mogę zrozumieć

  1. Zupełnie inne były kiedyś czasy. Spokojniejsze. Teraz młodzi uważają,że im się wszystko należy.
    A stary? ……. czego chce?……powinien siedzić cicho.
    MIłego popołudnia życzę 🙂

    Polubienie

  2. Z tym karmieniem wszędzie to lekka przesada. Po co walczyć? Jeżeli kobieta robi to dyskretnie, to przecież nie ma z tym problemu nigdzie.
    A co do ciąży. To pewnie bywa z tym różnie. Sporo zależy od kobiety i jej zdrowia. W pierwszej ciąży nawet nie wiedziałam, co to ciąża, a przy drugiej od początku prawie musiałam leżeć i być na zwolnieniu.

    Polubienie

    1. Aniu, oczywiście, że każda ciąża jest inna i nie generalizuję z tymi zwolnieniami, ale często jest tak, że się je wykorzystuje w nadmiarze, choć wszystko przebiega prawidłowo, a praca wcale nie jest ciężka. Pozdrawiam.

      Polubienie

  3. Witaj Elzuniu. Zabiegana jestem. Wbrew pozorom „siedzenie w domu” przy bardzo czynnym zawodowo mezu, kilkulatku I nastolatce jest czasochlonne! Ale nie zawsze tak bylo! W ciazy z nastolatka pracowalam „na swoim” – jako dumna posiadaczka zieleniaka I czynnego zawodowo meza, musialam czasami dzwignac worek z ziemniakami, czy marchewka. A ze postanowilam pracowac do ostatniego dnia miesiaca wrzesnia, to sila rzeczy na odpoczynek przed porodem zotal mi 1 (slownie: jeden) dzien! Przy kilkulatku mialam prace latwa, lekka I przyjemna – ksiegowa 😉 Nie przeszkadzalo mi to w ambitnym pokonywaniu 4 kilometrow do I z pracy, po drodze pokonujac serie stromych schodow, jedna mala gorke I drugie pietro (nie chcialo mi sie czekac na winde). Jako, ze obliczylam tym razem lepiej – mialam 5 (slownie piec) dni na odpoczynek przed porodem. Obie ciaze przebiegaly bez zadnych komplikacji, ja bylam zdrowa I w pelni sil, a obydwa porody nie trwaly dluzej niz godzine (od momentu przyjecia do szpitala do pierwszego krzyku kazdego z maluszkow). W obydwu przypadkach lekarze proponowali mi „siedzenie w domu”, czyli zwolnienie lekarskie ze wzgledu na moj stan. Po mojej poczatkowej histerii, bo oczywiscie myslalam, ze moje ciaze sa zagrozone I po goracych zapewnieniach nie zgodzilam sie na „profilaktyczne” zamkniecie w czterech scianach, bo po co? NIe zrozum mnie zle – nie jestem zwolenniczka rodzenia w polu I wracaniu do roboty w ten sam dzien, ale zgadzam sie z Toba Elzuniu, ze ciaza nie jest choroba, a ograniczanie kobiet do roli szkatulki na kosztownosc doprowadza do absurdow, np. do obnizonej mobilnosci, co w konsekwencji moze prowadzic do komplikacji okoloporodowych.
    PS> zajeci jestesmy kolejna przeprowadzka! Za miesiac zmieniamy adres – tylko kilka ulic dalej, ale nie wyobrazasz sobie jak sie ciesze! DOmek jest przepiekny, okolica wspaniala, blisko do szkoly I za rogiem sklep 🙂 A na dodatek od wrzesnia moge isc do pracy! Samo szczescie 🙂

    Polubienie

    1. Witam Cię Beatko dawno nie widziana. Czytam, że wiele się u Ciebie dzieje i wszystko tak fajnie Ci się układa. Trzymam kciuki, abyś po przeprowadzce miała chwilę na oddech i jeszcze dziękuję za zdrowe podejście do mojego tematu. Ciąża to nie choroba i jeśli wszystko dobrze przebiega i nie budzi żadnych obaw u lekarzy, nie należy wycofywać się na zwolnienia.
      Pozdrawiam Ciebie serdecznie i Twoją rodzinkę i nawet nie wiesz jak się cieszę, że się pojawiłaś, a już myslałam, że leżysz do góry brzuchem gdzieś na Kanarach ha ha.

      Polubienie

      1. Nawet nie wiesz jakbym chciala lezec na Kanarach. Tutaj upaly niedlugo dojda do 50 stopni, wiec chlodek wysp hiszpanskich by mi sie przydal!!! Ale nie narzekam, bo zycie nam sie wspaniale uklada, dzieci zdrowe, klimatyzacja dzila 🙂 A ze nie mam czasu na surfowanie po necie? Kiedys I na to czas sie znajdzie! Przesylam najserdeczniejsze pozdrowienia, Beata.

        Polubienie

      2. Dziękuję Beatko i tak trzymać 🙂 U mnie też układa się wszystko i jest na cacy 🙂 Dzieci i wnuki zdrowe, a mąż pomaga ciągnąć ten wózek. W Polsce zimno i pada, ale i nam słońce zaświeci – całusy 🙂

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s