Nie tknę cię, bo jesteś za gruba

Pokochali się od pierwszego wejrzenie. Ona filigranowa blondyneczka  podobała się wszystkim chłopcom z obozu. Była taka piękna w swoim czerwonym stroju w kropeczki, opalona lipcowym słońcem, a tylko on uderzał do niej tak naprawdę, zrywając dla niej polne kwiaty zbierane w zbożu. Taki romantyczny facet, nie mógł nie zwrócić jej uwagi.

Zgodziła się na pierwszą randkę, kiedy inni mu zazdrościli, że wyrwał tak atrakcyjną laskę, do której wzdychali wszyscy. Widocznie coś w sobie miał, że zgodziła się z nim chodzić po skończeniu obozu i widziano ich objętych w małym miasteczku. To była wyjątkowo dobrana para, kiedy obok sympatycznej blondynki pojawił się wysoki o śniadej cerze brunet.

Zakochali się w sobie i obiecywali, iż zaraz po zdaniu matury się pobiorą, bez względu, co powiedzą na to ich rodzice.  Nie ukrywali swojej miłości, ale nie mieli swojego miejsca na miłość, a więc codziennie pokonywali drogę nad jeziorem, całując się ukradkiem, dość jeszcze nieśmiało.

Rodzice zauważyli, że z ich dziećmi coś się dzieje i tłumaczyli, że może najpierw studia, a potem ślub. Chcieli dla swoich dzieci jak najlepiej, ale ta miłość była tak burzliwa, że za pół roku blondyneczka zaszła w ciążę i trochę się wystraszyła, bo jeśli i on się wystraszy? Bała się, co dalej i co powiedzą na to ich rodzice. On trochę stchórzył i powiedział rodzicom, o fakcie, kiedy ich dziecko dwa miesiące rosło w brzuchu jego ukochanej.

Odbył się szybki ślub w kościele i pod sukienką już było widać niewielkie uwypuklenie, ale wszyscy zaakceptowali fakt, że teraz dziecko, a potem może studia i tak sobie to tłumaczyli rodzice. W końcu można w życiu pokonać wszelkie przeciwności i stanąć na nogi – taką mieli nadzieję, gdyż sami byli wykształconymi ludźmi, stawiającymi na karierę. Na weselu wszyscy bawili się wspaniale i nic nie zapowiadało, aby młodzi mieli mieć jakieś ciężkie życie. W końcu mieli bogatych rodziców i im pomogą w ciężkich chwilach.

Rodzice od razu kupili im mieszkanie bardzo dobrze wyposażone. Nie brakowało im więc niczego. Finansowo wspierali bardzo i cierpliwie czekali na wnuka, czy też wnuczkę. Za chwilę się okazało, że będzie to wnuczka i bardzo się z tego powodu cieszyli.

Ciąża przebiegała książkowo, tylko blondyneczka nabrała wiele kilogramów. W sumie przytyła do porodu 30 kg, ale tłumaczyła sobie, że po porodzie zrobi wszystko, aby ponownie być zgrabną i powabną.

Jej mąż otrzymał pracę przy projektowaniu stron internetowych, co zabierało mu masę czasu i po porodzie, to ona zajmowała się córeczką, bo w końcu on zarabiał całkiem niezłe pieniądze, a dziecko przecież potrzebuje,  aby mu zapewnić wszystko co najlepsze.

Nie zauważyła kiedy, ale on się od niej w łóżku odsunął, tłumacząc, że jest zmęczony pracą, a więc  ona nie napierała bardzo na współżycie, bo dziecko jest najważniejsze, a on pracuje na nie.

Pewnego wieczora, ona się rozpłakała, bo przecież jej nie przytulał, a ona go pragnęła i usłyszała dwa słowa wydobyte z niego – schudnij wreszcie!

Robiła wszystko, łapała się różnych diet, wyczytanych w sieci. Poszła do specjalisty, aby ułożył jej dietę i ćwiczenia, a te przeklęte kilogramy jak zaklęte przyssały się do niej i miała wszystkiego dość – tych zabiegów, ćwiczeń, biegania. Okazało się, że schudnąć nie dawała jej kapryśna tarczyca i w końcu mimo leczenia, poddała się. Brała leki systematycznie, a jednak efektów nie było i pomyślała sobie, że jeśli jej takiej nie zaakceptuje, to odejdzie, ale wahała się z tą decyzją, mimo, że ich życie seksualne bardzo kulało, ale tłumaczyła sobie,  że dziecko musi mieć ojca.

Pewnego dnia wyszła z córeczką do lekarza, bo mała była przeziębiona i bardzo w nocy kaszlała. To była zima, a więc ubrała ciepło córeczkę, wsadziła do wózka i wyszła. Czekała dość długo na przyjęcie u lekarza, bo była spora kolejka, a więc siedziała dwie godziny, aż lekarz przyjmie ją następną.

Kiedy szybko załatwiła w aptece receptę, czym prędzej wróciła do domu. Mała spała, a więc cicho otworzyła drzwi mieszkania i nagle dobiegł ją odgłos przeżywanego orgazmu. 

Weszła z małą do pokoju, gdzie jej mąż pracował przy komputerze i od razu zauważyła, że ma osunięte spodnie i zabawia się z jakąś kobietą w necie. Wyjęła jakimś cudem komórkę i wszystko nagrała!

Już nie rozbierała córeczki, tylko szybko zebrała najpotrzebniejsze rzeczy, zamówiła taksówkę i kazała się zawieźć do domu swoich rodziców.

Rozwód przebiegł bardzo szybko i nagranie pomogło jej w orzekaniu o winie, a Ona już się przestała przejmować, że ma za dużo kilogramów i jest szczęśliwą matką.

7 myśli na temat “Nie tknę cię, bo jesteś za gruba

  1. Mi też ktoś obiecywał złote góry, że będzie zawsze mnie wspierał, uwielbiał i takie tam.
    Trwało to tylko kilka miesięcy, bo na horyzoncie pojawiła się długonoga, szczupła, blondyna. Nie jest dla niego istotne, że lafirynda i sypia z kim popadnie. Poleciał za nią o mało nóg nie połamał.
    A ja zostałam sama. Bo mam za dużo kilogramów. Nie z powodu ciąży, a z powodu problemów zdrowotnych.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    Polubienie

    1. Przykre, że ludzie innych postrzegają przez pryzmat wyglądu, a lafirynda ma krótki u niego żywot. Zaraz puści go kantem, na bank 🙂 pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  2. Oo a jaka ja jestem gruba ! 🙂 ale szczesliwa . milosc nie powinna byc mierzona w kilogramach na metr serca i skreslac te przeciazone 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s