Archiwum dnia: 21 lipca, 2014

Teściowo, ty stary rowerze, nie wtrącaj się!

Była w nim zakochana po uszy. Poznali się szybko i szybko się pobrali w tajemnicy przed znajomymi. Nie chcieli rozgłosu i tego wielkiego wesela. Zaprosili tylko jej rodziców i jego matkę, bo tylko ona mu została. Nie mieli kłopotu z pieniędzmi, gdyż oboje świetnie zarabiali w jednej, dużej firmie, gdzie się poznali.

Od razu wpadli sobie w oko i pragnęli spędzić ze sobą resztę życia. Kupili duże mieszkanie w starej kamienicy i kiedy skończył się remont ich nowego gniazdka, ona zauważyła, że jest w ciąży. Powiedziała mu o tym na spacerze, a on uniósł ją do góry – tak się cieszył.

Starała się jak mogła, aby mu się podobać i zawsze była nienaganna i tylko kiedy o poranku robiła perfekcyjny makijaż – była przed lustrem sobą. Patrzyła sobie głęboko w oczy, bo przed ślubem była Lindą ileś tam cyferek, na portalu randkowym i oddawała się na kamerkach internetowych innym facetom. Lubiła to, bo lubiła spełniać ich zachcianki i pragnienia. Lubiła się podobać, a podobać się mogła, gdyż jej uroda była nie spotykana. Dobrze zbudowana brunetka z wydatnym biustem, ubrana w frywolną bieliznę robiła to za duże pieniądze. Nikt o tym nie wiedział i oczywiście nie miał prawa dowiedzieć się jej mąż.

Kiedy wychodziła zrobiona z łazienki, przywdziewała twarz kochającej i szczęśliwej żony, bo tak się przy nim czuła. Dawał jej wszystko, czego pragnie kobieta, a więc bezpieczeństwo, miłość i nieziemski seks. Tak, wreszcie namacalny seks, a nie przez szybę komputera. Wstydziła się swojej przeszłości i chroniła ją z całych sił. Broń Boże, aby on się kiedykolwiek o tym dowiedział.

Kiedy urodziła się im zdrowa i śliczna córeczka, oddała się jej bez reszty. Postanowiła ją wychować bez pomocy babć i żłobków, bo tak uważała, że będzie najlepiej. Codzienne zajęcia przy małej, pozwoliły jej zapomnieć całkowicie o swojej niechlubnej przeszłości. Opuściły ją wyrzuty sumienia, bo miała męża i dziecko i nic więcej się dla niej nie liczyło. Była wreszcie szczęśliwa i kiedy patrzyła w lustro, widziała już tylko oddaną matkę i żonę.

Jego matka, mieszkająca samotnie, właśnie obchodziła 65 urodziny i kupili kwiaty i z prezentem pojechali, aby razem to uczcić. Już na wejściu, dowiedziała się, że jej mąż źle wygląda i z pewnością ona mu nie gotuje domowych obiadów. Jej mąż był zabiedzony, a więc teściowa wmuszała mu wszystkie dania, jakie przygotowała na swoje urodziny. Słyszała tylko, że zaniedbuje jej syna, że z pewnością jest złą gospodynią, bo zabiedziła jej jedynaka, a kiedy powiedziała, że jej dziecko nie rozwija się zawodowo i powinien przyjąć tę zagraniczną trzy letnią ofertę w Stanach Zjednoczonych, coś w niej pękło tym bardziej, że jej ukochany przyznawał mamusi rację, bo mamusia była w jego życiu bardzo ważna. Doszło do tego, że ona nie miała nic do powiedzenia i nie liczyło się nic, co dla niego robiła i co poświęciła.

Kiedy wrócili do domu, miała do niego ogromny żal i nazwała go mamusi synkiem i trzasnęła drzwiami na znak protestu, a on milczący nie sprzeciwił się, tylko rzekł, że matka ma rację, że on się cofa zawodowo i za dwa tygodnie postanowił, że przyjmuje intratną ofertę.

Odwiozła go na samolot i pocałowała na do widzenia, ze łzami w oczach go żegnała, a kiedy wróciła do domu, położywszy córeczkę spać, odnowiła swój stary profil Lindy i ileś tam cyferek i uzupełniła dane, iż wraca dzięki swojej  teściowej, która sprawiła, że jest okropnie samotna na długie lata, oraz znów jest sobą, choć wbrew sobie i dokupiła świeżą partię  seksownej bielizny!

Kochani ludzie – róbcie zdjęcia :)

Gorąco piekielnie, a więc ja starsza pani siedzę w chłodnym pokoju z zaciemnionymi oknami i dumam sobie tak, sama ze sobą. Nie odważę się wyjść na zewnątrz, bo starsi ludzie powinni już unikać ognia lejącego się z nieba. Przychodzi taki czas, że trzeba się przewartościować i przestać udawać chojraka, że nic mi nie będzie i moje serce zniesie w dobrej kondycji ten miejski skwar.

No więc sobie tak siedzę i przypominam jak to dawniej bywało ze zdjęciami, na których chcieliśmy uwiecznić jakąś chwilę. Z wakacji, z wypadów za miasto, czy też z imprezy, albo rodzinnych świąt, a więc biegło się do kiosku po – kliszę przecież. Już nie pamiętam dokładnie ile zdjęć można było zrobić na takiej kliszy, ale chyba 24 do maksymalnie 36 i jeśli się mylę, to proszę o poprawkę.

Kiedy już się klisza wypstrykała, trzeba było ją zanieść do zakładu fotograficznego i z bijącym sercem czekało się tydzień? Też dokładnie nie pamiętam, ale pamiętam frajdę, kiedy otwierałam firmowe opakowanie i przeglądałam to, co się uwieczniło i to była taka moja słodka chwila, kiedy potem wkładałam zdjęcia z opisem do albumu.

Co jakieś pół roku mam fazę na takie wspomnienia i dziś jest ten dzień, że mnie znów naszło i stwierdzam z żalem, że mam komplet zdjęć z naszych 38 lat, trwania naszej rodziny w albumach właśnie, ale końcówka tych lat siedzi w komputerze. Zmieniły się czasy i przestaliśmy chodzić, aby te zdjęcia wywoływać i mieć je w albumie. Poszliśmy na skróty i skupiamy się na ich wgrywaniu do tej piekielnej maszyny i chyba trochę szkoda.

Na starych zdjęciach można po kolei otworzyć sobie jak dorastały nasze dzieci i jak się z roku na rok zmieniały, a my z nimi oczywiście też. Mogę zobaczyć, jak zmieniało się moje mieszkanie po jakimś tam remoncie i jak wyglądał nasz kolejny piesek, domownik – także. 🙂 Można zobaczyć jak zmieniało się moje miasto i ludzie w nim mieszkający i to stanowi dla mnie największą frajdę,  gdyż pochylam się z uwagą nad każdym zdjęciem i uciekam we wspomnienia i tak błogo na serduchu się robi i dziękować, że te zdjęcia są i pozostaną dla przyszłych pokoleń i tu moja wnusia chłodzi się z mną i jej fotkę też pstryknęłam – na pamiątkę kiedy była u babci w dzień gorącego lata 😀

Kochani, czytałam porady wytrawnego fotografa, że wcale nie trzeba mieć ekstra sprzętu do robienia zdjęć za 3 tysiaki. Wystarczy mieć skromną cyfrówkę i robić, robić, robić zdjęcia i wyszukiwać fajne momenty, czyli patrzeć na świat z ciekawością i bystrym okiem i nie bać się nacisnąć i uwolnić migawkę. W sieci jest wiele programów do ulepszania zdjęć i naprawdę jest to przyjemna zabawa, a więc apeluję, abyście mieli zawsze aparat pod ręką, a ja sama uczę się wciąż, aby zdjęcia były w miarę ciekawe.

Trzymajcie się ciepło, hm… chyba przesadziłam, kiedy za oknem żar z nieba się leje. 🙂

 

Magda Czapińska

 

Czas zrobił swoje

Dziewczynka, którą kiedyś byłam,
Odwiedza mnie czasami w snach.
Częstuje dropsem lub agrestem
I patrzy na mnie, jakoś tak….
Z niedowierzaniem w piwnych oczach,
W zdumieniu tak dziecinnym trwa,
Jak by nie mogła w to uwierzyć,
Że … ja – to ja,
Że ja – to ja.

To czas, kochanie,
Zrobił swoje,
Dokładnie i solidnie.
Każda dziewczynka to przechodzi,
A potem… trochę brzydnie.
To czas, kochanie,
Zrobił swoje
I cofnąć go nie można.
Pamiętaj o tym,
Wróć do mamy.
Na przyszłość bądź ostrożna.

Z pożółkłej starej fotografii
Uśmiecha się znajoma twarz;
Zabawne jasne warkoczyki,
A w oczach ten bezczelny blask.
Pamiętasz? – pyta – tamte wiosny,
Wagary, flirty, pierwsze bzy,
I tego, który kochać nie chciał,
Więc dotąd się, za karę śni.

To czas, kochanie,
Zrobił swoje,
I depcze nam po piętach.
On jakoś nie zna się na żartach,
Na żadnych sentymentach.
To czas, kochanie,
Zrobił swoje
Najlepiej jak potrafił.
A ty – ty wiecznie uśmiechnięta
Na starej fotografii.

W codziennym życia kołowrotku,
Wciąż zrywa mi się jakaś nić,
Więc trzeba wiązać koniec z końcem
I mimo wszystko jakoś żyć.
W pośpiechu, podle, podle, bez nadziei…
Z dnia na dzień przeżyć byle jak,
A nocą pytać aż do świtu
I po co tak? I na co tak?

To czas, kochanie,
Robi swoje,
Traktuje nas jak gości,
On nie ma złudzeń, ani pytań
I żadnych wątpliwości.
Bo czas nie pyta
Tylko płynie
I twarze wokół zmienia,
Aż nagle widzisz
Jak go mało
Zostało do stracenia.