Archiwum dnia: 26 lipca, 2014

Nie tak wychowywa艂am swoj膮 c贸rk臋!

Kiedy min臋艂o 25 lat po偶ycia ma艂偶e艅skiego Danuta dowiedzia艂a si臋, 偶e nie jest jedyna. Nie domy艣la艂a si臋 niczego, bo w ferworze obowi膮zk贸w zawodowych i domowych niczego nie zauwa偶y艂a. Dzie艅 sk艂ada艂 si臋 z wielu obowi膮zk贸w i nic nie wskazywa艂o, 偶e jej ma艂偶e艅stwo dobieg艂o ko艅ca. Mieli dwoje dzieci, ju偶 doros艂ych, a kiedy wyjecha艂y na dalsze nauki do du偶ego miasta, my艣la艂a, 偶e wreszcie troch臋 odpocznie i ponownie zbli偶膮 si臋 do siebie.

Zaplanowa艂a romantyczny wyjazd w zimowe g贸ry, co za艂atwi艂a w szybkim tempie przez Internet – na ca艂y tydzie艅! 聽Chcia艂a, aby to by艂a niespodzianka i kiedy zakomunikowa艂a o tym m臋偶owi, to on si臋 nawet ucieszy艂.

O艣rodek by艂 wyposa偶ony w okaza艂y basen i nie brakowa艂o innych atrakcji takich jak rozlu藕niaj膮ce masa偶e i k膮piele i mia艂a nadziej臋, i偶 odpoczn膮 wsp贸lnie i nabior膮 ochoty na seks, taki jak na pocz膮tku!

Dojechali w po艂udnie, a wi臋c rozpakowa艂a baga偶e i szykowali si臋 do romantycznej kolacji, oczywi艣cie przy 艣wiecach i g贸ralskiej muzyce.

Po pierwszym posi艂ku, wznios艂a toast za nich i ich wsp贸lne chwile, ale on j膮 zatrzyma艂 i wyrzek艂:

– Zakocha艂em si臋 w innej i chcia艂em ci o tym powiedzie膰 w stosownej chwili, ale zawsze brakowa艂o mi odwagi, a jestem z ni膮 ju偶 ponad rok! Wybacz, 偶e teraz!

– Co ty do mnie m贸wisz, spyta艂a, a jej twarz natychmiast zmieni艂a si臋 nie do poznania. – Teraz mi to m贸wisz? Teraz! K膮ciki ust jej natychmiast opad艂y, a w oczach pojawi艂y si臋 艂zy. Odstawi艂a kieliszek z szampanem i odesz艂a od stolika i skierowa艂a si臋 do pokoju hotelowego, zostawiaj膮c go i nie obchodzi艂o jej, kto zap艂aci za t臋 kolacj臋.

Zjawi艂 si臋 w pokoju i z p艂aczem w oczach t艂umaczy艂, 偶e to jest silniejsze od niego i nic z tym si臋 ju偶 zrobi膰 nie da. Szanuje j膮 jako kobiet臋 i matk臋 ich dzieci, ale ju偶 jej nie kocha i wyprowadzi si臋 z domu do swojej nowej mi艂o艣ci, kt贸ra jest m艂odsza, ale nie to zawa偶y艂o, i偶 si臋 w niej zakocha艂. Wyduka艂, 偶e ich ma艂偶e艅stwo si臋 wypali艂o i ju偶 nie ma si艂y o nie walczy膰, a z tamt膮 czuje si臋, jakby uby艂o mu 20 lat!

– Wyje偶d偶aj wi臋c i kiedy wr贸c臋, ma nie by膰 ci臋 ju偶 聽w domu – tak sobie za偶yczy艂a i tak si臋 sta艂o.

Kiedy wr贸ci艂a, po g艂臋bokich przemy艣leniach, jego faktycznie ju偶 w domu nie by艂o. Zostawi艂 po sobie puste p贸艂ki w szafach i 艂azience, a ona nie wiedzia艂a jak ma dalej 偶y膰. Zawsze by艂a mocn膮 kobiet膮, a wi臋c 偶adne tam tabletki i absolutnie ani grama alkoholu. Wyt艂umaczy艂a sobie, 偶e nic na si艂臋 i wstanie na nogi szybciej ni偶 komukolwiek si臋 wydawa艂o.

Ruszy艂a w miasto, na fitness, na basen, do przyjaci贸艂, na spotkania, do galerii sztuki. Wsz臋dzie by艂o jej pe艂no. Nikt nie zarzuci艂 jej, 偶e obnosi si臋 ze swoj膮 rozpacz膮, bo nie dawa艂a ku temu 偶adnych powod贸w. Fryzjer, kosmetyczka i kawa z kole偶ankami, rozmowy o wszystkim, tylko nie o swoim nieszcz臋艣ciu. Wszyscy j膮 podziwiali, a dzieci wspiera艂y szczeg贸lnie i wspiera艂y swoj膮 mam臋 za to, 偶e si臋 odnalaz艂a w nowym 偶yciu.

Dowiedzia艂a si臋 pok膮tnie, 偶e tamta urodzi艂a jej ex, bo rozw贸d przebieg艂 bez problem贸w – dwojaczki i przyj臋艂a to bardzo spokojnie. W ko艅cu pouk艂ada艂a sobie 艣wiat i to, co dzia艂o si臋 u jej ex niewiele j膮 ju偶 obchodzi艂o.

Pewnego dnia, siedz膮c przy komputerze odebra艂a wiadomo艣膰 na poczt臋, 偶e jej 20 letnia c贸rka jest w zwi膮zku z 偶onatym facetem, Pewnego dnia, kto艣 zapuka艂 do jej drzwi i kiedy otworzy艂a, sta艂a na wycieraczce zap艂akana kobieta prosz膮ca o spotkanie.

Wpu艣ci艂a j膮 do domu i zrobi艂a mocn膮 kaw臋, aby w tym czasie kobieta och艂on臋艂a. Okaza艂o si臋, 偶e jej c贸rka zabra艂a m臋偶a kobiecie i jej dwojga dzieciom w wieku szkolnym. Okaza艂o si臋, 偶e ta biedna 偶ona przechwyci艂a rozmowy swojego m臋偶a i jej c贸rki, a on pisa艂, 偶e nie kocha swojej 偶ony, 偶e wcale nie 艣pi膮 ze sob膮 i wszystko zrobi, aby by膰 z jej c贸rk膮 i ta kobieta jej wszystko wyt艂umaczy艂a, i偶 jest to wierutne k艂amstwo, bo jej w 艂贸偶ku po ka偶dym seksie m贸wi, 偶e jest jedyn膮 w jego 偶yciu i wie, 偶e to ca艂e pisanie podyktowane jest ch臋ci膮 prze偶ycia tylko przygody. Powiedzia艂a, 偶e chce ratowa膰 ten zwi膮zek i prosi o pomoc, aby odsun臋艂a swoj膮 c贸rk臋, by powiedzia艂a jej, 偶e nie si臋ga si臋 po nie swoje!

Kiedy si臋 po偶egna艂y, szuka艂a w pami臋ci, co zrobi艂a 藕le, wychowuj膮c c贸rk臋 i przypomina艂a sobie, 偶e pewnego dnia jej malutka c贸rka przynios艂a do domu kredki nale偶膮ce do kole偶anki z 艂awki i t艂umaczy艂a jej, 偶e ma je odda膰, bo nie bierze si臋 niczego, co do nas nie nale偶y i zawsze tak t艂umaczy艂a swoim dzieciom, 偶e lepiej mie膰 swoj膮 godno艣膰, ni偶 si臋ga膰 po cudze, a wi臋c chyba b艂臋du wychowawczego nie pope艂ni艂a.

Przyecha艂a c贸rka, a wi臋c od razu napad艂a na ni膮, 偶e tak si臋 nie godzi, 偶e tam s膮 dzieci male艅ke i robi kolosalny b艂膮d, a c贸rka tylko wyrzek艂a, 偶e nie ma prawa wtr膮ca膰 si臋 w t膮 mi艂o艣膰.

– Je艣li tak my艣lisz, 偶e masz prawo rozwala膰 inn膮 rodzin臋, to wyjd藕 z mojego domu i pami臋taj, 偶e nie jeste艣 ju偶 moim dzieckiem, bo ja nie b臋d臋 tolerowa艂a twojej g艂upoty i bezmy艣lno艣ci i buduj swoje szcz臋艣cie na nieszcz臋艣ciu innej kobiety!

Nie widzia艂y si臋 5 lat i pewnego dnia zadzwoni艂a do niej c贸rka, 偶e on znalaz艂 sobie m艂odszy model i ma z nim dziecko!

Boi si臋 Putin i boj臋 si臋 ja!

Upalny dzie艅, a u Was?

Dzi艣 przejrza艂am blogi, kt贸re mam w zak艂adkach i tak sobie pomy艣la艂am, 偶e to jest wielka niewiadoma, co napisze kolejnego dnia blogierka, czy blogier. Ile umys艂贸w tyle nowych i odmiennych tematycznie wpis贸w i to jest ekscytuj膮ce, 偶e czytamy my艣li innych ludzi, b膮d藕 poszczeg贸lne zdarzenia z ich 偶ycia. Nagle jestem wpuszczona w ich cz臋sto intymne zwierzenia, albo zaproszona na wypoczynek z blogierk膮, kt贸ra w艂a艣nie gdzie艣 sobie tam odpoczywa wakacyjnie. To mi艂e uczucie m贸c zjedna膰 si臋 z kim艣 – tam, na drugim kra艅cu Polski, zupe艂nie mi nie znanym i dzi臋ki temu mog臋 zajrze膰 w zak膮tek, kt贸rego z pewno艣ci膮 ju偶 nie poznam.

Jestem zaproszona do czytania g艂臋bokich refleksji nad 偶yciem, a tak偶e wszelkich jego podsumowa艅. Czytam wpisy weso艂e, okraszone du偶膮 dawk膮 humoru, albo zupe艂nie odwrotne, bo dotykaj膮ce choroby, czy te偶 walki z ni膮. Czytam zawsze z uwag膮, cho膰 mo偶e nie zawsze pozostawiam za sob膮 艣lad, bo czasami jakby brakuje s艂贸w, by kogo艣 podnie艣膰 na duchu, czy te偶 wesprze膰, co naprawd臋 jest czasami 聽trudne zadanie i s艂贸w si臋 nie znajduje i lepiej przemilcze膰, ni偶 klepa膰 trzy po trzy.

Dlaczego pisz臋 o tym, bo mnie chodzi dzi艣 po g艂owie i tu zdradz臋 niebyt weso艂e moje my艣li, podyktowane artyku艂em o Putinie. Okazuje si臋, 偶e Putin si臋 boi! Boi si臋 zje艣膰 cokolwiek bez testera 偶ywno艣ci, a skoro taki polityk si臋 boi, to boj臋 si臋 i ja! Oznacza to, 偶e wsz臋dzie czai si臋 z艂o, bo nawet w rezydencjach polityk贸w, nie koniecznie wielkich, bo osobi艣cie uwa偶am Putina za cz艂owieka pe艂nego kompleks贸w, boj膮cego si臋 w艂asnych ludzi.

Je艣li on si臋 boi, to ten strach przenosi si臋 i na mnie, bo to oznacza, 偶e nic w naszych czasach nie jest pewne i w ka偶dej chwili jaki艣 czubek mo偶e wysadzi膰 ten 艣wiat w powietrze – jednym guzikiem.聽

Ten strach coraz pot臋偶niej rozlewa si臋 po Europie, cho膰 nikt g艂o艣no o tym nie m贸wi, a mo偶e dlatego, by nie sia膰 paniki, ale mnie martwi, 偶e w艂a艣ciwie mo偶ni tego 艣wiata nie s膮 pewni, co ten cz艂owiek jest w stanie jeszcze wymy艣li膰, aby pokaza膰 ludzko艣ci, kto tu rz膮dzi.

Nikt z moich rz膮dz膮cych nie mo偶e mnie zapewni膰 na 100%, 偶e jeste艣my bezpieczni, bo nikt nie jest w stanie przewidzie膰, kiedy mo偶e run膮膰 domek z kart.

Ludzie pilnie 艣ledz膮cy niebo, czasami s艂ysz膮 warkot ci臋偶kich transportowc贸w, kt贸re by膰 mo偶e na pok艂adzie maj膮 najgorsz膮 bro艅 i nigdy nie wiadomo, dla kogo jest przeznaczona i w czyje 艂apy si臋 dostanie. Tak, tak, nic nie gwarantuje nam, 偶e pewnego dnia nie zostaniemy zmieceni z powierzchni ziemi, na podobie艅stwo malezyjskiego samolotu z niewinnymi dzie膰mi na pok艂adzie i to przera偶a mnie coraz bardziej i to budzi we mnie l臋k.

Ludzie wypoczywaj膮 sobie beztrosko nad naszymi wodami. Pij膮 nad wod膮 piwo, a potem si臋 topi膮 w odm臋tach akwen贸w, nie dbaj膮c, 偶e zostawi膮 swoich bliskich w rozpaczy, ale to jest zupe艂nie inny rodzaj 艣mierci – na w艂asne 偶yczenie, ale nikt nie chcia艂by zgin膮膰 od kuli bandyckiego separatysty uzbrojonego po z臋by.

Przepraszam za tak pesymistyczny wpis, ale uwa偶am, 偶e Putinowi przewr贸ci艂o si臋 w g艂owie, a jak wiadomo szale艅stwo jest bardzo niebezpieczne.

Mi艂ego wypoczynku, bo lato mamy pi臋kne tego roku.