Archiwum dnia: 30 lipca, 2014

Tak bardzo chcia艂a by膰 szcz臋艣liwa

Byli m艂odymi lud藕mi i zaraz i za nied艂ugo si臋 pobrali. On by艂 troch臋 starszy od niej, ale wcale jej to nie przeszkadza艂o. Podoba艂o si臋 jej, 偶e ma dobr膮 prac臋 i jest zaradnym cz艂owiekiem, kt贸ry potrafi zaoszcz臋dzi膰 i wydaje pieni膮dze rozs膮dnie i bez szale艅stw. Zakocha艂a si臋 bez umiaru i wszystko jej si臋 w nim podoba艂o, a najbardziej jego poczucie humoru.

Szybko dostali mieszkanie, a ona pomaga艂a w urz膮dzaniu tego wsp贸lnego gniazdka, bo w ko艅cu te偶 pracowa艂a i pragn臋艂a pokaza膰 mu, 偶e zale偶y jej, aby ich miejsce do mi艂o艣ci by艂o bardzo przytulne i takie, do kt贸rego chce si臋 wraca膰, a wi臋c ich mi艂o艣膰 kwit艂a i cieszyli si臋 z ka偶dej zakupionej rzeczy.

Po roku urodzi艂a si臋 im 艣liczna c贸reczka, kt贸ra ros艂a zdrowo, a ona b臋d膮c na macierzy艅skim odda艂a si臋 ma艂ej bez reszty. By艂a szcz臋艣liwa, tym bardziej, 偶e zarobki m臋偶a by艂y coraz wy偶sze, ale pracowa艂 naprawd臋 wiele godzin – ponad norm臋.

Czeka艂a na niego z gor膮c膮 kolacj膮 – zawsze i stara艂a si臋 ile si艂, aby by艂 z niej dumny. Pewnego razu przyszed艂 z pracy skonany i zarzuci艂 jej, 偶e ta kolacja jest na odpieprz i odsun膮艂 talerz od siebie ostentacyjnie. Wyszed艂 i zostawi艂 j膮 w konsternacji, a przecie偶 si臋 tak bardzo stara艂a. Nie da艂o jej to nic do my艣lenia i zastanawia艂a si臋 chwil臋, 偶e by膰 mo偶e s艂abo si臋 postara艂a, a rano, po nocy us艂ysza艂a z kuchni dlaczego nie zrobi艂a mu 艣niadania do pracy, kiedy on tak ci臋偶ko pracuje. Pomy艣la艂a sobie, 偶e faktycznie, bo niepotrzebnie zaspa艂a, ale c贸rka w nocy marudzi艂a, bo zachorowa艂a na zapalenie ucha i ca艂膮 noc j膮 tuli艂a i uspokaja艂a. Wsta艂a i zrobi艂a m臋偶owi 艣niadanie, zawijaj膮c, aby mia艂 co je艣膰.

Przysz艂o na 艣wiat drugie dziecko i wszystkie zaj臋cia by艂y razy dwa. C贸reczka by艂a zazdrosna o braciszka i wybucha艂a co rusz p艂aczem z zazdro艣ci i ona musia艂a to wszystko pogodzi膰. Sama do lekarzy i sama ogarnia艂a dom, aby m膮偶 po pracy nie mia艂 偶adnych pretensji, ale nie raz jej wypomnia艂, 偶e nie wie, co ona robi, ale wszystko w domu jest nie tak. Chodzi艂 po domu i sprawdza艂, czy czyste s膮 pod艂ogi, a kurze starte z mebli. Zawsze znalaz艂 co艣, co jej wypomnia艂. Zdarza艂o si臋, 偶e krzycza艂 i pokazywa艂 palec pe艂en kurzu i macha艂 nie艣wie偶ym r臋cznikiem, wed艂ug niego.

Kiedy dzieci podros艂y wr贸ci艂a do pracy i by艂a bardzo szcz臋艣liwa, 偶e oderwie si臋 od domowej rutyny. Zacz臋艂a si臋 ba膰 swojego m臋偶a, ale w pracy by艂a zawsze u艣miechni臋ta i nikt niczego si臋 nie domy艣la艂, ale ona bieg艂a z pracy do domu, aby szybko przygotowa膰 mu posi艂ek i ogarn膮膰 dzieci, kt贸re musia艂y by膰 bardzo cicho, kiedy ich ojciec wraca艂 zm臋czony z pracy. Jej 偶ycie zamieni艂o si臋 w koszmar, bo m膮偶 nigdy nie by艂 zadowolony i potrafi艂 ostro to wykrzycze膰.

Przesta艂a dobrze sypia膰 i obwinia艂a si臋 za taki stan rzeczy. My艣la艂a, 偶e jest do niczego, skoro m膮偶 jest wiecznie niezadowolony. Wpad艂a w paranoj臋 sprz膮tania, wycierania i uk艂adania. Gotowa艂a z wyprzedzeniem, ale on nigdy sobie nie zagrza艂 gotowego obiadu, bo – czeka艂, a偶 poda mu si臋 pod nos. Nie nad膮偶a艂a i wci膮偶 my艣la艂a co dalej i ile jeszcze wytrzyma.

Wytrzyma艂a do czasu, kiedy dzieci posz艂y na swoje i w pewnym momencie spakowa艂a si臋 i bez s艂owa odesz艂a. Wynaj臋艂a sobie pok贸j u starszej pani i pe艂na obaw my艣la艂a, 偶e mimo skromnych 艣rodk贸w da rad臋. Napisa艂a pozew o rozw贸d, bo nie chcia艂a wr贸ci膰 nigdy wi臋cej do tego piek艂a. Nie by艂o 艂atwo w s膮dzie, ale rozw贸d otrzyma艂a i odetchn臋艂a z ulg膮, 偶e teraz zajmie si臋 tylko prac膮 i swoimi dzie膰mi, kt贸re te偶 odczu艂y terror domowy. Kiedy na 艣wiat przysz艂y wnuki, zaj臋艂a si臋 nimi w miar臋 wolnego czasu.

Zat臋skni艂a za mi艂o艣ci膮, ale tak膮 prawdziw膮. Mi艂o艣ci膮 szczer膮 i pragn臋艂a pozna膰 cz艂owieka, kt贸ry j膮 doceni i zaakceptuje tak膮 jak膮 jest. Jej by艂y m膮偶 zupe艂nie sobie nie radzi艂 z 偶yciem, ale jej ju偶 to nic nie obchodzi艂o. Nie mia艂a dla niego odrobiny lito艣ci i zamkn臋艂a za sob膮 ten rozdzia艂.

Pewnego dnia na spotkaniu klasowym, po 30 latach, jedna z kole偶anek zapozna艂a j膮 z Jurkiem. Jurek by艂 na emeryturze i dobrze mu z oczu patrzy艂o. Pierwszy taniec i tak do rana du偶o ze sob膮 rozmawiali, oboje poranieni.

Wysz艂a za m膮偶 za Jurka, zakochana po uszy. 60 latka czu艂a, 偶e to jest ten m臋偶czyzna, kt贸ry bierze j膮 jaka jest. Nie krytykowa艂, a kocha艂, obsypuj膮c kwiatami, zabiera艂 na wczasy i wypady. 聽By艂a tak bardzo wreszcie szcz臋艣liwa. By艂a wreszcie sob膮.

Pewnego dnia, miesi膮c po 艣lubie kto艣 do niej zadzwoni艂 ze szpitala i poinformowa艂, 偶e Jurek upad艂 na ulicy i zmar艂 na zawa艂!

Zrobi艂a mu wspania艂y pogrzeb, na kt贸ry przyby艂o p贸艂 miasta, a potem d艂ugo chorowa艂a, ale postanowi艂a 偶y膰 – wci膮偶 dla dzieci.

Trzeba rozmawia膰 ze sob膮

– Mamo przyjecha艂am na te wakacje i nie mam czasu z Tob膮 porozmawia膰. Dzieci ponad wszystko, a wi臋c wiele robi臋, aby zape艂ni膰 im czas. Pla偶a i tego najbardziej im brakowa艂o, bo u nas trzeba daleko jecha膰, aby u艣wiadczy膰 kawa艂ek zieleni, skrawka piasku i czystej wody. Zostawi艂am dzieci u prababci, na chwileczk臋 i chc臋 z Tob膮 pogada膰, tak o wszystkim, bo si臋 troch臋 nazbiera艂o. Sama wiesz, 偶e przy dzieciach nie da si臋 tak porozmawia膰, bo wci膮偶 co艣!

– Siadaj c贸rko – kawa, czy herbata? – Nic mamo, bo taki upa艂, a kupi艂am sobie zimn膮 col臋, 偶eby si臋 odrobin臋 sch艂odzi膰. – Masz ochot臋?

– Nalej odrobink臋, bo upa艂 daje si臋 w znaki, 聽ale m贸w, co Ci na sercu le偶y.

– Mamo, mam taki dylemat, 偶e czasami bardzo si臋 boj臋, bo nie wiadomo, w jakim momencie, co艣 z艂ego mo偶e si臋 wydarzy膰, bo niby wszystko jest jak w bajce, a za chwil臋 mo偶e si臋 co艣 niespodziewanego zadzia膰, bo na przyk艂ad jaka艣 choroba w rodzinie, no wiesz!

– Kochanie, 偶ycie nie sk艂ada si臋 tylko z samych przyjemno艣ci i jeste艣my powo艂ani na ten 艣wiat, aby umie膰 zmierzy膰 si臋 ze wszystkim, tak z rado艣ci膮, jak i ze smutkiem. Nigdy nie wiemy, co si臋 zdarzy, bo 偶ycie to jedna wielka niewiadoma i podam Ci przyk艂ad jaki mi teraz przychodzi do g艂owy. Nasza, polska aktorka, Gra偶yna Kolska w艂a艣nie jecha艂a z c贸rk膮 samochodem i sta艂a si臋 rzecz straszna, bo mia艂y wypadek. Aktorka jest ranna i prze偶y艂a, a jej c贸rka zgin臋艂a w tym wypadku i zobacz, jak w jednej chwili zawala si臋 komu艣 艣wiat. W ka偶dym aspekcie naszego 偶ycia musimy by艂 bardzo ostro偶ni i uwa偶ni, cho膰 niczego nie da si臋 przewidzie膰 na zapas, bo gdyby艣my wiedzieli, 偶e upadniemy, to by艣my najpierw usiedli, aby zapobiec upadkowi.

– Mamo, mamy kryzysy z m臋偶em, bo kiedy nadchodzi weekend, nie potrafimy po tej gonitwie si臋 odnale藕膰. Jeste艣my nerwowi, bo tyle jest do zrobienia, a chcemy z dzie膰mi gdzie艣 wyj艣膰. Spieszymy si臋 i wkurzamy, 偶e to wszystko tak wolno idzie i nie nad膮偶amy, a czas ucieka.

– Kochanie, taka jest rola rodzic贸w i musicie by膰 cierpliwi, bo ma艂e dzieci i roboty w br贸d, ale pomy艣l sobie, 偶e za chwil臋 urosn膮 i b臋d膮 na tyle m膮dre, 偶e zostan膮 w domu same, a wy wyjdziecie na romantyczny spacer, ale p贸ki co, jeste艣cie im potrzebni i musicie swoje pragnienia zachowa膰 na potem. Dzieci to jest najwi臋ksza warto艣膰 w rodzinie i one s膮 priorytetem, a wi臋c cierpliwo艣ci.

– Mamo jestem tak zm臋czona czasami, 偶e te chwile sama na sam s膮 drugim planie. Po ca艂ym dniu, zaganianym i zap臋dzonym, usypiam jak tylko przy艂o偶臋 si臋 do poduszki i mam z tego powodu wyrzuty sumienia. Jak to wszystko pogodzi膰

– Kochanie, wiem wiem, bo sama tak mia艂am, ale pami臋taj aby zrobi膰 taki dzie艅, tylko dla was. Taki dzie艅, kiedy ju偶 nabierzesz si艂, a dzieci b臋d膮 spa艂y, b膮d藕 wyj膮tkowa dla swojego m臋偶a. To od ciebie 聽najbardziej zale偶y, bo jeste艣 kobiet膮, aby podsyca膰 ten ogie艅 i nie da膰 mu nigdy zgasn膮膰. Pami臋taj, 偶e Tw贸j m膮偶 jest tego wart. To wyj膮tkowy cz艂owiek, kt贸ry nie pije, nie szlaja si臋, a kocha wasze dzieci i Ciebie bez reszty, a wi臋c wiem, 偶e masz dla kogo si臋 stara膰, bo masz wyj膮tkowe szcz臋艣cie, 偶e trafi艂a艣 na takiego faceta, kt贸ry jest opieku艅czy, kochaj膮cy, zaradny, oszcz臋dny i do tego przystojny.

– Mamo, smutno wspominam swoje dzieci艅stwo, bo tak ci膮gle si臋 co艣 dzia艂o w naszym domu. Wiecznie by艂a艣 zdenerwowana, bo ojca nie by艂o w domu, a wszystko spoczywa艂o na twojej g艂owie. Wiecznie o niego walczy艂a艣 i by艂a艣 rozdwojona mi臋dzy nami, 聽naszym wychowaniem. Wiem, 偶e by艂o ci ci臋偶ko.

– Kochana, zawsze mi zale偶a艂o, aby rodzina by艂a w kupie. Zale偶a艂o mi, aby wasz ojciec kocha艂 Was, jak ja, a nie jak膮艣 tam c贸rk臋 z przypadku, sp艂odzon膮 w alkoholowym amoku. To wy by艂y艣cie jego dzie膰mi, sp艂odzonymi w mi艂osnym u艣cisku, a nie z t膮 kobiet膮 rozwi膮z艂膮, nic nie wart膮, walcz膮c膮 o niego z powod贸w finansowych, bo akurat ledwo dysza艂a, a do tego wydawa艂o si臋 jej, 偶e jest zakochana – ha ha w trzecim facecie swojego 偶ycia, kt贸ry j膮 odtr膮ci艂, bo nie by艂a nic warta i ja to wiedzia艂am i wiesz co?

To ja kocha艂am Twojego ojca bezinteresownie i to ja mia艂am z nim Was z pe艂n膮 odpowiedzialno艣ci膮 i to ja chcia艂am uratowa膰 nasz膮 rodzin臋, a je艣li z tego powodu cierpia艂a艣, to ja cholernie Ci臋 przepraszam i wiesz co? Teraz, po latach jest normalnie i teraz naprawd臋 si臋 kochamy, a wi臋c walczy艂am o s艂uszn膮 spraw臋 i tyko 偶a艂uj臋, 偶e czasami Waszym kosztem.

– Wiem Mamo i coraz wi臋cej rozumiem z tego wszystkiego i wiem, 偶e musz臋 by膰 silna i cierpliwa.聽

– Mamo, kt贸ra godzina – oj, ju偶 p贸藕no. Lec臋 po dzieci, a t臋 rozmow臋 doko艅czymy. – Pa ca艂uski, do jutra.

– Le膰 do dzieci c贸rko – jutro te偶 jest dzie艅.