Archiwum dnia: 4 sierpnia, 2014

A kiedy cz艂owiek, cz艂owiekowi wilkiem jest!

Moja Mama staruszka, lat 83 przysz艂a dzi艣 do mnie, bo si臋 „letko” och艂odzi艂o na zachodzie, a wi臋c wysz艂a na swoj膮 ulubion膮 艂aweczk臋, tu偶 przy fontannie, aby z艂apa膰 troch臋 och艂ody, a potem wdrapa艂a si臋 do mnie.

Tak sobie siedzimy i rozmawiamy, a moja Mama og艂asza mi, 偶e sko艅czy艂a w艂a艣nie przyja藕艅 z klatkow膮 s膮siadk膮. Pytam oczywi艣cie o szczeg贸艂y, a wi臋c Mama niech臋tnie opowiada, 偶e s膮siadka klatkowa pozazdro艣ci艂a jej ma艂ego remontu w ma艂ym pokoju, gdzie zosta艂y odnowione 艣ciany i po艂o偶ona zosta艂a nowa pod艂oga, a tak偶e zakupione nowe 艂贸偶ko.

S膮siadka zarzuci艂a mojej Mamie staruszce, 偶e k艂amie, bo znalaz艂a pieni膮dze na ten remont nie wiadomo sk膮d, a wi臋c moja Mama staruszka, bardzo oszcz臋dna kobieta, bo do nikogo nie wyci膮gaj膮ca r臋ki oznajmi艂a s膮siadce klatkowej, 偶e jej mieszkanie i jej pieni膮dze i s膮siadce klatkowej nic do tego!

S膮siadka klatkowa posz艂a jak zmyta, a ja si臋 ciesz臋, 偶e moja Mama staruszka w ko艅cu pogoni艂a babsko, kt贸re mia艂o czelno艣膰 liczy膰 mojej Mamie staruszce kas臋, a ja sama podziwiam moj膮 Mam臋 staruszk臋 jak Ona to robi, 偶e sobie z tej emeryturki radzi. Nigdy nie mia艂a tych pieni臋dzy za du偶o, a wi臋c opanowa艂a do perfekcji plan wp艂yw贸w i wydatk贸w, 偶e nie jedna m艂oda osoba by jej mog艂a zazdro艣ci膰.

Tak sobie rozmawia艂y艣my, 偶e sko艅czy艂y si臋 przyja藕nie klatkowo – blokowe, bo ludziska zak艂adaj膮 zamki i pod艂膮czaj膮 alarmy, aby tylko odgrodzi膰 si臋 od innych ludzi. Na osiedlach powstaj膮 szlabany, otwierane na sygna艂 pilota, a 艣mietniki posiadaj膮 zamki i ka偶dy upowa偶niony dostaje do艅 klucz.

Potem ludzie pisz膮 na forach, 偶e s膮 samotni i ch臋tnie by si臋 z kim艣 spotykali w realu, a ja nie wierz臋, 偶e chc膮 naprawd臋. Ja wiem, 偶e mieszka艅cy blokowi s膮 sobie wilkiem i zwracaj膮 uwag臋, ukradkiem na ka偶de potkni臋cie s膮siada, aby mie膰 o czym gada膰. Ju偶 nikt nie po偶ycza od s膮siadki szklanki cukru, czy te偶 soli. Nie pukamy do siebie, nie k艂aniamy si臋 sobie i jeste艣my dzikim i wyalienowanym spo艂ecze艅stwem i je艣li si臋 myl臋, to prosz臋 o reprymend臋.

Ludzie na wsiach mo偶e i s膮 blisko siebie, ale i tam wida膰 rywalizacj臋 i brak ludzkiej 偶yczliwo艣ci i tak ko艂o si臋 zamyka, bo z ko艣cio艂a wszyscy zapierdzielaj膮 do domu, aby szybko zamkn膮膰 bramk臋 i wypu艣ci膰 gro藕ne psy.

Boimy si臋 z艂odziei i cwaniak贸w i uruchamiamy wszelkie dost臋pne urz膮dzenia, jak alarmy i domofony, aby odgrodzi膰 si臋 od innego cz艂owieka. Nie obchodzi nas, co dzieje si臋 za miedz膮, czy te偶 za 艣cian膮. Nie reagujemy na podejrzany p艂acz dziecka, czy te偶 bicie 偶ony. Wolimy si臋 nie wtr膮ca膰, bo po co nam kontakt z policj膮, czy prokuratur膮. Tak jest lepiej i bezpieczniej, ale do czego to wszystko nas zaprowadzi艂o – do znieczulicy i cholernej bezduszno艣ci.

Jeste艣my coraz bardziej nerwowi. Jeste艣my zamkni臋ci. Jeste艣my otumanieni przez media i Internet. Wolimy udziela膰 si臋 na portalach i tam wylewa膰 swoje 偶ale na polityk臋 i polityk贸w. Jeste艣my cz臋sto zwyk艂ymi hejterami i trollami, bo pisanie w sieci uwa偶amy za bezpieczne, a w realu chowamy si臋 za firankami i obserwujemy, aby potem donie艣膰 gdzie trzeba, a ja?

Ja si臋 wyciszam, bo mam do艣膰 durnych ludzi w sieci, z kt贸rymi kiedy艣 rozmawia艂am, a teraz s膮 albo milcz膮cymi tworami, albo podgl膮daj膮 mego bloga, aby gdzie艣 tam wy艣mia膰 moje pogl膮dy, cho膰 nikomu w miedz臋 staram si臋 nie wchodzi膰 i dzi艣 na wiecz贸r zaserwowa艂am sobie muz臋 relaksacyjn膮, wy艂膮czywszy telewizor i nagle zrobi艂o mi si臋 tak strasznie fajnie.

Polecam takie wyciszenie, bo 偶aden polityk nie my艣li o Tobie i Tobie, a jedynie o sobie, a je艣li sam, czy sama nie zadbasz o sw贸j spok贸j psychiczny, to nikt Ci go nie da. Dbaj o siebie drogi czytelniku, bo 艣wiata nie naprawisz, kt贸ry zbacza gdzie艣, nie wiadomo jeszcze dok膮d, ale nic dobrego z tego nie wyniknie 聽馃檪

https://www.youtube.com/watch?v=gXdvBtZ7X-E

https://www.youtube.com/watch?v=ScXmmZ9EBa0

https://www.youtube.com/watch?v=WaW2ereT7b0

https://www.youtube.com/watch?v=2ABlQXmbcp8

https://www.youtube.com/watch?v=9J3aH_LvQQc

Bo jej si臋 co艣 od 偶ycia nale偶a艂o

Mia艂a 55 lat i wygl膮da艂a bardzo m艂odo na sw贸j wiek. Szczup艂a i zadbana wci膮偶 zaj臋ta prac膮 i domem, z kt贸rego wyfrun臋艂y ju偶 dzieci. My艣la艂a, 偶e oboje z m臋偶em zaczn膮 w贸wczas nowy rozdzia艂 偶ycia i cho膰 m膮偶 jej te偶 pracowa艂, liczy艂a na wsp贸lne weekendy i urlopy pe艂ne atrakcji i wyjazd贸w, bo by艂o ich na to sta膰. Mia艂a nadziej臋, 偶e nadrobi膮 ten czas sp臋dzony na wychowywaniu dzieci, kt贸rym odda艂a si臋 bez reszty. Zale偶a艂o jej, aby dzieci wyros艂y w zgodnej rodzinie i kszta艂ci艂y si臋 w najlepszych szko艂ach i to na to wydawali z m臋偶em du偶o pieni臋dzy. Dzieci, to by艂 ich priorytet i kiedy posz艂y w 艣wiat, pragn臋艂a bardzo, aby uczucia na nowo wybuch艂y i chcia艂a poczu膰 ten dawny dreszczyk uniesie艅.

C贸rka jej rok po roku rodzi艂a dzieci, a wi臋c jako babcia chcia艂a jej pom贸c, nauczy膰 jak opiekowa膰 si臋 takimi male艅stwami, a wi臋c prosto po pracy bieg艂a do c贸rki, aby odci膮偶y膰 j膮 na troch臋 od macierzy艅skiej rutyny. W tym czasie jej c贸rka z zi臋ciem wychodzili, a to do kina, a to na romantyczn膮 kolacj臋, a ona k艂ad艂a wnuki do snu.

Wraca艂a do domu skonana, licz膮c na to, 偶e m膮偶 poda jej gor膮c膮 kolacj臋, czy te偶 wymasuje obola艂e cz臋艣ci cia艂a, bo taka zalatana by艂a. Jednak bywa艂o cz臋sto tak, 偶e w domu zastawa艂a pe艂en zlew nie umytych naczy艅 i pralk臋 zapchan膮 brudnymi ciuchami. M膮偶 nie pomaga艂a jej w niczym, bo nie zauwa偶y艂a, 偶e przez 30 lat ich ma艂偶e艅stwa, to ona robi艂a wszystko i niczego od m臋偶a nie wymaga艂a. Robi艂o si臋 jej coraz smutniej, a kiedy wychodzi艂a z inicjatyw膮, 偶e ch臋tnie by wysz艂a z m臋偶em do kina, czy kawiarni, napotyka艂a na mur niech臋ci i wym贸wek, 偶e jemu odpowiada wiecz贸r sp臋dzony przed telewizorem.聽

Nie podoba艂o si臋 jej to i chodzi艂a coraz bardziej zamy艣lona i nie wiedzia艂a, co ma zrobi膰, aby w ko艅cu poczu膰 si臋 szcz臋艣liw膮. Nie chcia艂a by膰 wieczn膮 s艂u偶膮c膮 dla swojego m臋偶a i chcia艂a to zmieni膰, bo m臋czy艂 j膮 ten brak zainteresowania ze strony ukochanego m臋偶czyzny. Dalej biega艂a pilnowa膰 wnuki, bo nie potrafi艂a odm贸wi膰 c贸rce i dalej po sko艅czonej s艂u偶bie przychodzi艂a do domu i wpada艂a w rytm domowych obowi膮zk贸w i tak min臋艂o jej 5 lat.聽

W 35 rocznic臋 艣lubu, nie doczeka艂a si臋 偶adnej niespodzianki ze strony m臋偶a gapi膮cego si臋 w telewizor. Nie doczeka艂a si臋 gratulacji od dzieci za jej cierpliwo艣膰 i podsycanie swojego ma艂偶e艅stwa. Nikt nie zadzwoni艂 i wszyscy zapomnieli, tylko nie ona.

I zn贸w zrobi艂o si臋 jej przykro i zauwa偶y艂a beznadziejno艣膰 swojej sytuacji. Nie by艂a dla nikogo wa偶na. Nikogo nie obchodzi艂o, co ona czuje i czego oczekuje w tych ostatnich latach 偶ycia.

M贸wi艂a sobie w my艣lach, 偶e co艣 jej od tego 偶ycia jeszcze nale偶y, ale nie umia艂a niczego zmieni膰. Nie mia艂a odwagi na rozw贸d i ucieczk臋 z bezsensownego ma艂偶e艅stwa i wykorzystuj膮cej jej c贸rki. Milcza艂a i nie skar偶y艂a si臋. Wnuki ros艂y jak na dro偶d偶ach i cz臋sto od c贸rki s艂ysza艂a, 偶e jest zm臋czona i to siedzenie z dzie膰mi ju偶 j膮 wyka艅cza i potrzebuje odmiany, bo co艣 si臋 jej od 偶ycia nale偶y, a wi臋c za艂atwi艂a wczasy dla siebie i m臋偶a i bez gadania, babcia musi je przypilnowa膰, bo akurat ma urlop.

Pojechali, a ona zaj臋艂a si臋 dzie膰mi w domu c贸rki i ani razu nie zadzwoni艂 telefon od m臋偶a, czy mo偶e potrzebuje pomocy i co u niej tam s艂ycha膰? Od czasu do czasu zadzwoni艂a zrelaksowana c贸rka i to wszystko. Nikogo znowu nie obchodzi艂a i ta sytuacja u艣wiadomi艂a jej, 偶e jej 偶ycie jest nic nie warte, bo wnuki, to nie wszystko. Pragn臋艂a czego艣 wi臋cej i kiedy wr贸ci艂a c贸rka z wakacji i z ledwo艣ci膮 podzi臋kowa艂a, co艣 w niej p臋k艂o.

Przysz艂a do domu, spojrza艂a na nieobecnego m臋偶a, na zaniedbany dom i mia艂a ju偶 pewno艣膰, 偶e dalej tak by膰 nie mo偶e.

Posz艂a do pokoju spakowa艂a najpotrzebniejsze rzeczy i bez s艂owa wyja艣nie艅 wysz艂a z domu i nigdy wi臋cej do niego nie wr贸ci艂a.

Ludzie m贸wi膮, 偶e widz膮 j膮 w nadmorskiej miejscowo艣ci, spaceruj膮c膮 brzegiem morza z dobrze utrzymanym panem. Cz臋sto id膮, trzymaj膮c si臋 za r臋ce, a w jej oczach wida膰 blask szcz臋艣cia, bo jej si臋 te偶 co艣 od 偶ycia nale偶a艂o!